poniedziałek, 11 grudnia 2017

"Dziewczynka, która uratowała Gwiazdkę" (Zysk i S-ka)

Książki czytam zazwyczaj w autobusie, z tą było podobnie, ale kiedy tylko otwierałam ją i zatapiałam się w lekturze, wyobrażałam sobie, że siedzę w fotelu, otulona kocem i czytam tę niezwykłą, świąteczną opowieść.


Ta książka wzrusza i bawi jednocześnie. Historia rozgrywa się na dwóch planach, bo głównych bohaterów też jest dwoje. Jedną z nich jest tytułowa dziewczynka. To dziesięcioletnia Amelia Wishart. Jej tata zmarł, kiedy była małym dzieckiem i od tej pory wychowuje ją tylko mama. Mama wykonuje dość nietypową, jak na kobietę pracę, bo pracuje jako kominiarz! W zasadzie pracowała, bo od dłuższego czasu choruje. Jej dotychczasowe zajęcia wykonuje córka. Amelia robi wszystko, żeby mamie niczego nie brakowało i, żeby niczym nie musiała się martwić. Dziewczynka ma jedno, wielkie marzenie, chciałaby, żeby mama wyzdrowiała. Pomóc w tej sytuacji może jedynie cud, a Amelia w cuda i magię wierzy, jak nikt inny, więc o zdrowie dla mamy prosi również Świętego Mikołaja. 
I to właśnie on, Święty Mikołaj, zwany przez swoje elfy Ojcem Gwiazdką, jest drugim bohaterem tej historii. Święty Mikołaj również ma kłopoty. Coraz mniej osób wierzy w jego istnienie, więc być może przyjdzie kiedyś rok, w którym prezenty nie zostaną dostarczone. Całkiem niedawno takie zagrożenie było realne, ale Święty Mikołaj dostał list od dziewczynki, która w niego wierzy i, która ma w sercu nadzieję. Jej wiara uratowała tamte święta. Teraz chciałby znowu do niej pojechać, ale na wioskę elfów napadną trolle, sanie nie mogą wzbić się w powietrze i w ogóle wszystko idzie nie tak.

Dlaczego? Bo dziewczynka, która wierzyła najmocniej ze wszystkich, straciła wiarę. Zmarła jej mama, a ją wziął pod swoją "opiekę" Pan Paskudnik. Owa "opieka" wiązała się z zatrudnieniem dziewczynki w Zakładzie Pracy. Pan Paskudnik chciał się w ten sposób na dziewczynce zemścić. Po pierwsze za to, że kiedyś dokuczał mu jej ojciec. Po drugie za to, że dziewczynka pobrudziła sadzą jego dywan. Tak, dobrze się domyślacie, ta dziewczynka to Amelia. Ta, która jeszcze rok wcześniej wierzyła najmocniej na świecie teraz nie wierzy i właśnie rozpoczyna się najgorszy okres jej życia. Bo drugiego tak ponurego miejsca, jak Zakład Pracy nie ma. A Pan Paskudnik i jego świta to niezwykle brutalni, agresywni i po prostu źli ludzie. Amelii trudno będzie zachować optymizm, trudno będzie z czegokolwiek się cieszyć. Straciła matkę, wolność i ukochanego kota... Trudno w tej sytuacji zachować optymizm i wiarę w lepsze jutro. Ale...

Nie, nie powiem, co było dalej. Zdradzę tylko, że drogi Amelii i Świętego Mikołaja się skrzyżują. Wyniknie z tego niemałe zamieszanie, a skutki? O tych musicie przeczytać sami:)

Każdy wie, że nie powinno się oceniać książki po okładce. Jednak w tym przypadku, jeśli ktoś sięgnie po tę historię, bo spodoba mu się sposób, w jaki została wydana, dokona świetnego wyboru. Historia Amelii i Świętego Mikołaja bawi, wzrusza, smuci, cieszy. To jedna z tych książek, od których trudno się oderwać. Ja przeczytałam ją w niespełna dwadzieścia cztery godziny. To doskonała lektura dla młodych czytelników. Choć, patrząc na mnie, spodoba się również ich rodzicom. Świetnie napisana, pięknie zilustrowana, bardzo mądra opowieść, którą najlepiej czytać w okresie przedświątecznym albo właśnie podczas Bożego Narodzenia. Dlatego, jeśli szukacie prezentu dla dziecka w wieku szkolnym, a chcecie sprezentować mu książkę (bo jak wiadomo książka to najlepszy podarunek), to gorąco polecam Wam Dziewczynkę, która uratowała Gwiazdkę.








Dziewczynka, która uratowała Gwiazdkę
Matt Haig
ilustracje Chris Mould
tłumaczenie Ernest Bryll i Marta Bryll
Zysk i S-ka, 2017


9 komentarzy:

  1. Strona wizualna książki jest bardzo ważna, szczególnie tej dedykowanej dla dzieci. Super rysunki, niech maluchy wyrabiają sobie doby gust. Fajna pozycja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładne ilustracje, kupiłabym komuś w prezencie, ale raczej dziecku niż dorosłemu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kupiłam siostrzenicy w prezencie. Mam nadzieję, że będzie zadowlona i... mi później pożyczy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapowiada się bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka wydaje się być bardzo ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejna piękna propozycja książkowa, którą znalazłam u Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne ilustracje! Czytając miałam gęsią skórkę, zrobiła na mnie wrażenie historia dziewczynki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Napisaliśmy w tym roku z córką list do Mikołaja podobny do tego na ilustracji. Mikołaj nie miał wyjścia - musiał przyjść. Wspaniała i wzruszająca historia w sam raz na święta.

    OdpowiedzUsuń
  9. Córcia dostała ją na Mikołaja i okazało się, że jest to strzał w 10 :) Czytamy co wieczór, słuchacze (6 lat, 2,5 roku) upominają się o nią tak więc działa na wszystkich :) Polecam

    OdpowiedzUsuń