czwartek, 10 sierpnia 2017

Czwartek z baśnią: "Baśń o świętym spokoju" (Egmont)

Odpowiedzcie, ale szczerze, ile razy od dnia, w którym zostaliście rodzicami, marzyliście o chwili świętego spokoju? O godzinie bez ciągłego zabawiania, podpytywania, bez piskliwych dziecięcych głosików? Wydaje mi się, że każdy rodzic miewa takie chwile. Ale kiedy one w końcu nadchodzą, bo dzieci pójdą do przedszkola albo wyjadą z dziadkami na weekend, okazuje się, że bez nich w domu jest jakoś smutno i pusto. Że tak naprawdę w momencie, w którym przechodzą przez próg mieszkania czujemy jakaś dziwną tęsknotę... Taki los rodziców. Pełen paradoksów. 


A czy wyobrażacie sobie, że mielibyście żyć w państwie, które nazywa się Królestwo Święty Spokój? Kilka dni byłoby pewnie miło i spokojnie, nie nękałyby nas złe wiadomości płynące z serwisów informacyjnych, wszyscy czuliby się bezpieczni i szczęśliwi. Bo do takiego królestwa nie trafia nikt obcy, ktoś kto mógłby zaburzyć spokój, sprowadzić życie mieszkańców na zupełnie inne tory. 

Muszę jednak uściślić i powiedzieć, że do takiego królestwa do tej pory nikt nie trafiał. Jego mieszkańcy bardzo pilnowali granic swojego państwa. Aż nadeszła noc inna niż wszystkie. Wietrzna i burzliwa, z nawałnicą szalejącą nad domami i zamkiem. Król długo nie mógł zasnąć, a w jego sercu zrodził się dziwny niepokój. Tej właśnie nocy do bram królestwa zastukała kobieta. Tej nocy zmieniło się wszystko, bo tajemnicza kobieta, wbrew wszystkim zasadom, weszła na teren królestwa. I całkowicie je odmieniła. Odmieniła również jego władcę, który szybko i bez wahania tajemniczej kobiecie się oświadczył! Iga, bo tak miała na imię kobieta, która do Królestwa Świętego Spokoju wprowadziła zamieszanie, chciała jeszcze przed ślubem zdradzić królowi pewien sekret. Ale król nie chciał słuchać, bo wiedział, że może to zmienić jego nastawienie do narzeczonej. 

Ślub odbył się dokładnie pół roku po zaręczynach, 
a dziewięć miesięcy po nim świat przyszedł następca tronu.

Mały chłopiec okazuje się być zupełnym przeciwieństwem ojca. Nie jest spokojny i wyważony, jest gwałtowny jak ogień. Nie dostaje imienia, które nosili wszyscy dotychczasowi władcy królestwa. Zamiast Miłosławem zostaje nazwany Urielem. Jego ojciec ma nadzieję, że sytuacja jakoś się unormuje. Ale, jak to bywa z dziećmi, czasem oczekiwania ich rodziców rozmijają się z rzeczywistością. Niestety, tutaj skutki będą znacznie poważniejsze. Ojciec i syn będą coraz bardziej się od siebie odsuwać. A zdenerwowany i rozczarowany zachowaniem swojego ojca Uriel zmieni się w smoka. Smokiem stanie się również jego matka... To był sekret, którego nie chciał przed ślubem poznać król... Teraz Miłosław wyruszy w wielką podróż, która nie tylko uświadomi mu, co jest w życiu najważniejsze, ale również pokaże, że dla niektórych rzeczy warto się zmienić. Czy do tych samym wniosków po przeczytaniu książki dojdą czytelnicy? O tym każdy musi przekonać się sam...
Baśń o świętym spokoju wydana została w ramach serii "Poczytaj ze mną" (pisałam o niej tutaj). Seria zaprasza dzieci do niesamowitego i bardzo różnorodnego świata literatury. Pokazuje dzieciom, że czytanie to piękna i bardzo interesująca podróż przez różne światy, w których pojawiają się bardzo różnorodni bohaterowie. Świat wykreowany w Baśni o świętym spokoju jest naprawdę niesamowity. Po pierwsze książka jest naprawdę fantastycznie napisana, Zofia Stanecka wykreowała niezwykły świat. Od tej opowieści trudno się oderwać. My czytaliśmy ją bez najmniejszej przerwy chłonąc każde słowo... Zachwyciły nas również ilustracje autorstwa Marianny Sztymy, nie są zbyt kolorowe, ale do tej historii pasują znakomicie. Nie wyobrażam sobie tej książki z innymi rysunkami. 

Macie ochotę na podróż do świata baśni? Z tą książką wybierzecie się do krainy, w której rządzi prawdziwy król, w którym stoi zamek i, w którym żyją smoki. Ale nie ma się czego bać, bo dzieją się tam rzeczy bardzo niezwykłe...








Baśń o świętym spokoju
Zofia Stanecka
ilustracje Marianna Sztyma
Egmont, 2015



4 komentarze:

  1. Jaka ciekawa książeczka:-) Nazwa królestwa jest piękna i chętnie bym w nim zamieszkała;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie bym się przeniosła do tego królestwa ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo, przydałby mi się ten święty spokój obecnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna książka, aż kusi. Z baśni urzekła mnie ostatnio, dołączona do płyty Essexa "Dualizm", polecam. Jak coś to pisałam o niej na blogu.

    OdpowiedzUsuń