poniedziałek, 7 listopada 2016

Pojedziemy na Śląsk, mamy już nawet przewodnik! "Dzieci odkrywają Śląskie"

Zawsze po zakończeniu letniego urlopu planuję kolejny wakacyjny wyjazd. To zdecydowanie ułatwia mi wdrożenie się w codzienne obowiązki i minimalizuje ryzyko powakacyjnej depresji. W tym roku było podobnie, z tą małą różnicą, że wakacje 2017 chcemy spędzić w nowym miejscu, którego dotąd nie odwiedziliśmy razem.

Śląsk, a dokładnie Beskid Śląski odwiedziłam dwukrotnie. Po raz pierwszy w wieku dwóch lat, potem mając cztery. Co pamiętam z tego wyjazdu? Chatę Kawuloka, wycieczkę do źródeł Wisły, osę, która mnie użądliła, burzę, która złapała nas w górach, wyciąg na Czantorię, spacer na Równicę, figurę misia balansującego na piłce w Wiśle, wiszący most w Ustroniu. Dużo i mało, ale czasu minęło wiele, więc wspomnienia mogły się zatrzeć. Dlatego od dłuższego czasu myślałam o tym, żeby pojechać na wakacje w tamte rejony. Decyzja została podjęta, więc co jakiś czas przeglądam strony internetowe, czytam o atrakcjach turystycznych i oglądam pensjonaty. Zero koordynacji, pełen spontan. Ostatnio trafiłam na coś, co zdecydowanie planowanie wyjazdów na Śląsk może ułatwić. Mówię tu o niewielkich rozmiarów książeczce Dzieci odkrywają Śląskie. Subiektywny przewodnik dla rodzin z dziećmi po województwie śląskim autorstwa Barbary Salomon-Szympruch, którą możecie znać z bloga Podróże Hani (KLIK).

Najpierw o formie. Przewodnik jest lekki i wygodny w użytkowaniu. Nie jest ani szyty, ani klejony, tylko zrobiony w formie kołozeszytu. Dzięki temu łatwo się ją przegląda, bez ryzyka uszkodzenia (chyba że ktoś postanowi jedną stronę wyrwać). Na pierwszy rzut oka przypomina zeszyt z zapiskami z wakacji.

W przewodniku znajdziemy opisy najważniejszych miejsc w tym regionie. Nawet po pobieżnej lekturze wiedziałam, że na jednym wyjeździe się nie skończy. Na Śląsku jest za dużo do zobaczenia i wszystko wydaje mi ciekawe i atrakcyjne dla dziecka. Co więcej, wydawało nam się, że decyzja co do miejsca, w którym będziemy chcieli spać została podjęta, a tu okazuje się, że inne miejscowości mogłyby dawać nam większą wygodę codziennych wycieczek w inne miejsca regionu. W przewodniku opisano ponad dwadzieścia śląskich miejscowości. Na początku każdego rozdziału znalazła się mapa regionu, na której zaznaczono opisywaną miejscowość (największy punkt) oraz kilka innych stanowiących punkt odniesienia dla turystów, jest również informacja od dokładnych odległościach między miastami (zdecydowanie ułatwia to orientację i planowanie ewentualnych wycieczek). Potem następuje krótki opis danej miejscowości, szczypta historii, garść ciekawostek. Forma niedługa, zachęcająca i interesująca. W końcu docieramy do opisów konkretnych atrakcji. I tu się zaczyna, bo miejsc wartych odwiedzenia jest mnóstwo, a każde opisane tak ciekawie, że aż chce się od razu spakować plecak i tam pojechać. Cóż ciekawego dla nas znalazłam?

Po dokładnym przeczytaniu przewodnika na liście miejsc do odwiedzenia znalazły się między innymi:
Pszczyna (nazywana Perłą Górnego Śląska) - tam, oprócz zamku, czeka na turystów Pokazowa Zagroda Żubrów, Skansen Zagroda Wsi Pszczyńskiej oraz ławeczka księżnej Daisy.
Wracając z Pszczyny musimy odwiedzić Goczałkowice-Zdrój i kuszącą mnie od kilku miesięcy atrakcjami dla najmłodszych Warownię Pszczyńskich Rycerzy, Tosię powinny zachwycić również Ogrody Pokazowe Kapias.
Kolejnym miejscem, które na pewno odwiedzimy będzie Bielsko-Biała, bo tam znajduje się Studio Filmów Rysunkowych, a także pomniki Reksia oraz Bolka i Lolka, stamtąd można również wybrać się na wycieczkę na Kozią Górę lub Szyndzielnię.
Kuszą również Górki Małe, bo tam znajduje się Chlebowa Chata, w której można spróbować swoich sił w wypiekaniu podpłomyków.
Obowiązkowo odwiedzimy Cieszyn, żeby zrobić sobie zdjęcie przy romańskiej rotundzie św. Mikołaja (mam takie ze swojego dzieciństwa, czas żeby i Tosia mogła się pochwalić podobnym).
Jako miejsce do spania kuszą nas Ustroń i Wisła. W tym pierwszym znajduje się Leśny Park Niespodzianek (dzieci mogą tam zobaczyć mnóstwo zwierząt, wśród nich kozy, żubry, jelenie i sowy), stamtąd też najłatwiej udać się na Równicę i Czantorię. Wisła kusi możliwością zobaczenia skoczni narciarskiej oraz parku miniatur, w którym zamki i pałace zostały zbudowane z mozaikowych kosteczek, tu również można rozpocząć wspinaczkę na Baranią Górę.
Kuszą jeszcze Żywiec, Istebna i Koniaków. Szczerze mówiąc - kusi wszystko! Przewodnik rozpala chęć podróżowania. Opisy nie są długie, ale wystarczające i bardzo zachęcające.  Do tego zdjęcia. Dużo zdjęć, na wielu widać uśmiechnięte buzie małych turystów, które jeszcze bardziej utwierdzają mnie w tym, że to będą wspaniałe wakacje :)

Tak, wszystkie te informacje można znaleźć w Internecie, ale po takim przeszukiwaniu sieci zostaje kilka mniejszych i większych karteczek z notatkami, które łatwo zgubić albo zapomnieć wziąć z domu wyjeżdżając na wakacje. A tutaj wszystko, co najważniejsze zostało zebrane w jednej książce. Jak podkreślałam na początku, lekkiej i niedużej, a to przy okazji wyjazdów jest ważne. Bo nawet jeśli podróżujemy samochodem, to ile dodatkowych rzeczy chce Wam się zabierać? Ja staram się ograniczyć do minimum i te cięższe rzeczy zostawiać, ale Dzieci odkrywają Śląskie. Subiektywny przewodnik dla rodzin z dziećmi po województwie śląskim zabierzemy na pewno!








Dzieci odkrywają Śląskie. 
Subiektywny przewodnik dla rodzin z dziećmi po województwie śląskim
Barbary Salomon-Szympruch

zamówić możecie go TUTAJ

9 komentarzy:

  1. Oooo, z chęcią bym obejrzała ten przewodnik jako rodowita Ślązaczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do poszukiwań w księgarniach:)

      Usuń
  2. Ja mam coś takiego w sobie, że ogólnie lubię mapy i wszelkie przewodniki, czy książki turystyczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też!!! Mogę oglądać je godzinami!

      Usuń
  3. W przyszłym roku planujemy wizytę w Pszczynę i tamtejsze żubry. Może jeszcze zahaczymy o jakieś inne miejsca w okolicy, więc taki przewodnik bardzo by się nam przydał :)

    OdpowiedzUsuń
  4. moje okolice :D odwiedzone razy milion pięćset sto dziewięćset :)

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja nigdy nie byłam w tamtych stronach... ale podoba mi się forma przewodnika. Skoroszytowe wydania są wygodne w podróży :)

    OdpowiedzUsuń