środa, 20 kwietnia 2016

Środowe recenzje: Myszka Chrapiszka, gryzoń, którego polubią wszystkie dzieci!

Długo nosiłam się z zamiarem kupienia tej książki. W końcu Tosia wybrała ją sama w czasie Targów Książki. I bardzo Myszkę Chrapiszkę polubiliśmy. Tej myszki i jej wszystkich przyjaciół nie można nie lubić!

Nikt nie chce, żeby w jego domu zamieszkały myszy, każdy szuka sposobu, żeby pozbyć się niechcianych lokatorów. Z tego też powodu myszom rzadko udaje się spędzić choćby dwie zimy pod tym samym dachem. Rodzinie Myszki Chrapiszki to się jednak udało. Ba! Oni już od kilku lat mieszkali w tym samym domu, a raczej w tym samym kredensie. Jakim cudem? 
Mieszkańcy tego starego domostwa po prostu nic o mysich lokatorach nie wiedzieli.
Byli to bowiem ludzie całkowicie niepraktyczni i niebywale roztargnieni.
przez sąsiadów uważani za nieszkodliwych dziwaków.
Pani Maryla całe dnie spędzała przed lustrem, a jej brat Henryk malował obrazy i grywał na rozstrojonym pianinie. Nic więc dziwnego, że w swoim roztargnieniu, skupieniu na swoich pasjach nie zauważyli, że w ich domu zamieszkały myszy. Mimo tych komfortowych warunków do życia, gryzonie nie zapominały o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Tata-mysz regularnie przypominał swoim pociechom, że muszą na siebie uważać.
Ludzie są mądrzy, ale łatwo ich przechytrzyć. Musimy po prostu uważać, że nas nie ma.
Jeśli się raz dowiedzą, że tu jesteśmy, to nawet nasi mało spostrzegawczy gospodarze
sprowadzą sobie kota, a wtedy koniec z nami.
Pamiętajcie: być cichutko, brać malutko, sprzątać po sobie i rozum mieć w głowie.
Wszystko to na nic, kiedy okazuje się, że największym zagrożeniem może być członek rodziny, a dokładnie mówiąc najmłodsza córka mysich rodziców. Nie, ona nie była nieostrożna, nie zostawiała po sobie bałaganu, nie przemykała tuż obok właścicieli domu. Ona CHRAPAŁA! A to mogło doprowadzić do zagłady mysiej rodziny albo przynajmniej do wygnania ich z dotąd bardzo przyjaznego domu. Rodzina podjęła próbę oduczenia myszki kłopotliwego nawyku, stosowano różne metody, ale żadna nie okazała się skuteczna. Co jakiś czas z kącika dawało się słyszeć cichutkie pochrapywanie. Życie mysiej rodziny było zagrożone. Dodatkowo w domu zaczęły dziać się jakieś dziwne rzeczy, panowało jakieś niespotykane dotąd poruszenie, z kuchni dobiegały nieznane dotąd zapachy. Co się dzieje? Do domu pani Maryli i pana Henryka przybywa gość - panna Kazia. Od progu krzyczy, że w domu śmierdzi myszami. Właściciele stanowczo przeczą i winę za nieprzyjemny zapach zrzucają na farby, których do malowania używa Henryk. Ciotka na szczęście, zupełnie przypadkowo przywiozła ze sobą kota Fufusia! Czy myszkom uda się ujść z życiem? Czy Chrapiszka zdekonspiruje swoich krewnych? Tego dowiecie się z tej sympatycznej książki.

Oprócz wspaniałej, zabawnej historii mamy w tej książce piękne ilustracje. Przypominają te, które znam ze swojego dzieciństwa, więc czytam tę książkę jeszcze chętniej i z jeszcze większą radością (równie chętnie czytania tej książki domaga się również panna Antonina).
A jeśli Myszka Chrapiszka, w co oczywiście nie wątpię polecam dwa kolejne tomy z tej serii  Myszka Chrapiszka i Tarapatka oraz Myszka Tarapatka i Dom pod Kocią Łapką.




Myszka Chrapiszka
Katarzyna Ewa Kozubska
ilustracje Aleksanda Kucharska-Cybuch
Wiek 6+

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz