wtorek, 20 października 2015

Czy posiadanie dziecka jest modne?

Usłyszałam ostatnio historię babci, która zajmuje się swoim wnukiem, bo jej córka, a mama tego dziecka zupełnie sobie z tym nie radzi. Babcia chodzi z dzieckiem na spacery, zabiera do lekarza, a mama większość czasu spędza przed komputerem. Ma prawie 25 lat, ale nie umie zająć się swoją pociechą, jest całkowicie nieporadna. Babcia to dla tego dziecka bardziej mama, niż babcia. Dlaczego tak jest?

Trudno jednoznacznie powiedzieć i trudno mi uwierzyć, że ktoś decyduje się na dziecko, bo koleżanka ma takiego małego, słodkiego bobaska, więc ja też chcę. Będę miała ten super modny wózek, kupię te piękne sukienki albo body z muchą, a potem usiądę na ławce, wystawię twarz do słońca i jak ta matka-celebrytka będę błyszczeć w nowej roli. Brzmi niewiarygodnie, a może jest to możliwe?

Kiedy nie byłam jeszcze mamą wyobrażałam sobie jak wygląda opieka nad dzieckiem, ale tak naprawdę poznałam smak macierzyństwa dopiero w dniu, w którym Tosia wróciła do domu. Nie było i nie jest źle. Córka nie chorowała (ani nie choruje), nie mieliśmy (i nie mamy problemów z jedzeniem), jest mądra, szybko się uczy. Oboje chodzimy do pracy, dziecko chodziło najpierw do żłobka, od osiemnastu miesięcy chodzi do przedszkola - lubimy spędzać ze sobą czas, więc w wolnych chwilach żadne z nas nie ucieka do znajomych. Wydatki związane z posiadaniem dziecka nie zaskoczyły nas - spodziewaliśmy się tego, że pieluchy i ubrania kosztują. Nie jesteśmy zdziwieni i zaskoczeni. Wierzę jednak, że młoda dziewczyna, która nagle poczuła chęć zostania matką i plan wprowadziła w życie, może być zaskoczona. Tutaj powinni wkroczyć rodzice, czyli dziadkowie noworodka, ale nie powinni młodych rodziców we wszystkim wyręczać, lepiej żeby dyskretnie radzili i pomagali. Żeby byli życzliwi, a nie złośliwi, żeby pomagali, a nie wchodzili w rolę rodziców. Bo młodzi muszą się nauczyć sami zajmować się dzieckiem. Przecież babcia może zaproponować zajęcie się dzieckiem, żeby jego rodzice mogli wyjść razem, nawet nie do kina, ale na zakupy. Niech ta babcia nie przynosi młodym wałówki na cały tydzień, niech nie kupuje pieluch, kiedy te się skończą. Trzeba jakoś wymóc na rodzicach wzięcie odpowiedzialności za własne dziecko. Na pewno jest to trudniejsze, kiedy wszyscy mieszkają razem, ale na pewno również można. Babcie chcą dobrze dla swoich dzieci i wnuków, chcą pomóc, chcą wspierać, od nas - rodziców zależy w jaki sposób to wykorzystamy. Można urodzić i wychowywać dziecko nie rezygnując z dotychczasowych aktywności, wiele mam tak robi. Nie można jednak żyć tak, jakby tego dziecka nie było i opiekę nad nim zrzucać na innych członków rodziny.

Nie generalizuję, znam młode mamy, które radzą sobie doskonale i znam takie, które urodziły dziecko po trzydziestce i z każdą wątpliwością dzwonią do mamy, która swoje ostatnie dziecko miała jakieś dwadzieścia lat temu. Ja rzadko proszę o radę, nie jestem wszechwiedząca, ale decyzje dotyczące Tosi podejmujemy razem z mężem. Od jakiegoś czasu jestem coraz bardziej wyzwolona, coraz częściej chodzę do teatru i do kina, coraz częściej wychodzę na zakupy, ale robię wszystko, żeby nie odbijało się to na Tosi, a także nie chcę, żeby było to obciążeniem dla Dziadków (lub Dziadka), kiedy robię coś bez niej. I bardzo zabolałoby mnie, gdyby Tosia uderzyła się albo przewróciła i zamiast "Mama!" zawołała "Babcia!" albo "Dziadek"...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz