czwartek, 8 stycznia 2015

Nowy Rok

Nigdy nie robiłam noworocznych postanowień, co ma być to będzie. Pewnie, że mam marzenia, które chciałabym, żeby się spełniły, plany, które chciałabym zrealizować, ale jeśli coś nie wyjdzie albo sprawa rozwinie się inaczej, niż początkowo planowałam nie popadam w panikę.
W związku z tym w 2015 rok również wchodzę bez postanowień, z pewną niepewnością, ale i optymizmem. Będzie dobrze!

Ostatni tydzień spędziliśmy rodzinnie, oboje mieliśmy wolne, Tosia nie chodziła do przedszkola, więc staraliśmy się wykorzystać ten czas maksymalnie. Udało się trochę pospacerować, wybrać do sali zabaw, urządzić wieczór filmowy dla Tosi, zrobić porządek w jej książkach, zabawkach i ubraniach. Teraz (z nową energią) trzeba było wrócić do pracy, dziecko do przedszkola wróciło z radością tak wielką, że zaczynam się zastanawiać, czy na pewno w domu było jej z nami dobrze ;)
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz