środa, 17 września 2014

Jak wygląda życie z trzylatką pod jednym dachem?


Zawsze mówiłam, że moment, w którym dziecko kończy trzy lata jest przełomowy. I zdania nie zmieniam. Może i w piątek nasze życie nie zmieniło się o 180 stopni, ale patrzę na Tosię trochę inaczej. Zresztą ona sama daje nam ku temu powody. Ostatnie tygodnie w przedszkolu wiązały się z kryzysowymi pożegnaniami, nie było leżenia na podłodze i rozpaczliwego płaczu, ale była w Tosi niechęć i niepewność (zaczynała się dopiero przed drzwiami sali, bo w drodze do przedszkola i w szatni wszystko było idealnie). Znam powód takiego zachowania. Była nim zmiana sali, nasze przedszkole to dwa budynki, Tosia i jej towarzysze, jako najmłodsza grupa byli w innym, sami, latem z racji tego, że dzieci było mniej zostali przeniesieni do głównego i to było dla niej trudne do zaakceptowania. Na szczęście ten kryzys mamy za sobą! Od piątku szybki buziak w drzwiach i biegnie się bawić. I nie dopuszcza do siebie, że może zostać w domu. Od niemal 10 dni Tosia nie zażywa swoich leków antyalergicznych (w piątek idziemy na testy, więc należało je odstawić), założyliśmy więc, że dostanie pewnie kataru, kaszlu itp. i dlatego cały tydzień miała spędzić w domu. Na szczęście objawy są, ale bardzo łagodne, więc może chodzić, bo nie wiem, jak Tosia zniosłaby odcięcie od przedszkola. W ciągu ostatniego tygodnia nauczyła się kilku nowych piosenek - codziennie daje popis swoich umiejętności. Cudownie mieć w domu przedszkolaka!
Co jeszcze się zmieniło? Dziecko poznaje zabawki 3+, nie żeby nie było ich w domu wcześniej. Oczywiście, że były, nawet Tosia bawiła się nimi, ale teraz przeżywają absolutny renesans. A największym beneficjentem tej fascynacji jest ciastolina! Jakie cuda z niej powstają. w niedzielę farma ze zwierzętami, wczoraj las, pełen grzybów. A co najważniejsze Tosia próbuje bawić się sama. Do tej pory ktoś musiał jej towarzyszyć albo chociaż przy niej być, teraz można wyjść z pokoju i choćby ugotować obiad.
Absolutnym hitem ostatnich dni jest oczywiście wymarzony Klub Myszki Miki. Radość z jego otrzymanie była t z piątku na sobotę Tosia obudziła się o trzeciej w nocy i nieśmiało zapytała: "Mamo, czy mogę bawić się klubem?"
Tymczasem coraz bliżej do przyjęcia urodzinowego, wczoraj skończyłam przygotowywanie dekoracji, od jutra ruszam na zakupy i czas na pieczenie. Już nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę minę Tosi :) Na szczęście cały czas podtrzymuje swoją decyzję i powtarza, że tort ma być z Myszką Minnie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz