poniedziałek, 14 lipca 2014

skok rozwojowy

Bywają takie u małych dzieci. Ale skok rozwojowy w dniu ukończenia 34 miesięcy? A jednak! Skok rozwojowy albo opóźniony bunt dwulatka, który chce płynnie przejść w bunt trzylatka. Jak wspominam tę sobotę, to jeszcze czuję się bezradna. I to nawet nie chodzi o to, że Tosia była niegrzeczna, nie słuchała itp. Nie, ona nawet słuchała tego, co do niej mówimy. Na zakupach była spokojna, grzecznie szła trzymając nas za rękę, bez płaczu wybrała, co chce dostać - kolorowankę, czy nowy basen (o, dziwo, cena dość podobna). W domu zmieniała się w małego energetycznego potwora, biegała z kąta w kąt, czego się nie dotknęła - spadało na ziemię, piekłyśmy ciasto - cały cukier wylądował na podłodze. Szok, nigdy nie miała aż tak złego dnia, a co za tym idzie był to trudny dzień również dla nas...

A niedziela? Inne dziecko, anioł, jakby Tosia sobotnia nie była nasza. Przez ponad pół godziny z zapałem liczyła nowe kredki i układała je w pudełku w różnych konfiguracjach. Usiadła przy stole i zjadła obiad bez wstawania od niego. Nie domagała się przekąsek. Po powrocie do domu zajęła się sama sobą, a my mogliśmy zająć się domowymi obowiązkami. Przy pieczeniu babeczek spokojnie wrzucała wszystko do miski, a kiedy poprosiłam ją, żeby poszła na chwilę do pokoju, bo chcę nałożyć ciasto do papilotek i zawołam jak będzie trzeba posypać je cukrem, poszła i wróciła kiedy poprosiłam. 

Dwa dni i dwoje zupełnie innych dzieci. Weekend pełen emocji... Dzieci są różne i czasem zmienne jak pogoda nad polskim morzem :) Szczerze mówiąc nie wiem, które chciałabym mieć na stałe, chyba wolę tę wyważoną mieszankę, z którą mieliśmy do czynienia do tej pory.

1 komentarz: