sobota, 26 lipca 2014

Jak to na przyjście dziecka trzeba było się przygotować

Przełom lipca i sierpnia to dla mnie czas intensywnego wspominania, jak to było, kiedy czekaliśmy na Tosię. Ostatnio, żeby wzmóc to wspominanie wpadł mi w ręce notes, a w nim taka lista
Jeśli ktoś nie może odczytać, co jest na niej napisane, spieszę z odszyfrowaniem:

1)      wózek,
2)      łóżeczko + materac,
3)      przewijak,
4)      wanienka (+stojak),
5)      kocyki (2-3 sztuki),
6)      ręczniki (2-3 sztuki),
7)      otulaczek/śpiworek/pościel (do wyboru),
8)      rożek,
9)      kombinezon,
10)  czapeczki,
11)  niedrapki (1-2 sztuki),
12)  śliniaki,
13)  ciuszki:
a)      body (4-6 sztuk, rozmiar 56 albo 62, najlepiej rozpinane z boku),
b)      śpioszki/pajacyki,
c)      sweterek (1-2 sztuki),
d)      skarpetki,
e)      kaftanki (2-3 pary, najlepiej rozpinane z boku albo na środku, a nie zakładane przez głowę),
14)  smoczek,
15)  butelka,
16)  termometr,
17)  podkład do przewijania,
18)  pieluchy (jednorazowe, tetrowe – 10 sztuk, flanelowe – 5 sztuk),
19)  termoopakowanie do butelek,
20)  proszek dla dzieci,
21)  kosmetyki:
a)      płyn do kąpieli i szampon 2w1,
b)      krem na odparzenia,
c)      krem do buzi,
d)      puder,
e)      krem/balsam do ciała,
f)        mokre chusteczki,
22)  nożyczki/cążki do paznokci,
23)  szczotka/grzebień,
24)  myjka do butelek,
25)  torba do wózka,
26)  prześcieradło (2-3 sztuki) + podkład chroniący przed przemoczeniem,
27)  podgrzewacz do butelek,
28)  sterylizator do butelek,
29)  gruszka do nosa/aspirator,
30)  gaziki jałowe/płatki kosmetyczne,
31)  gaziki nasączone spirytusem (do pielęgnacji pępka),
32)  sól fizjologiczna.

Te wszystkie cuda wpisałam przygotowując wyprawkę dla Tosi. I odhaczałam kolejne punkty. 
Zbieraliśmy paragony, chcąc je w przyszłości wręczyć kandydatowi na zięcia ;) Teraz paragony już 
wyblakły, ale lista nadal mi imponuje.
Części rzeczy nie kupiliśmy i dobrze, bo podgrzewacz do butelek czy sterylizator nie były nam 
potrzebne, ponieważ Tosia była karmiona piersią. Nie ma na niej laktatora, który uratował mi/nam 
życie, kiedy córka została w szpitalu, a ja musiałam wrócić do domu. Kupiliśmy wtedy jeszcze pojemniki
do przechowywania mleka. 
Śpioszki i pajacyki nie zyskały naszego uczucia, więc ograniczyliśmy się do dwóch sztuk. Rożek nie 
został kupiony, wystarczył kocyk. Puder do dziś grzeje miejsce w szafie i pewnie czas go wyrzucić, bo 
mógł stracić ważność. Ulubionym elementem tej listy jest na pewno torba do wózka, mimo 
intensywnego używania nadal w stanie idealnym, towarzyszy nam do dziś.
Zresztą uwielbiam cały notes, w którym się znajduje. Towarzyszy nam we wszystkich ważnych 
wydarzeniach, jest w nim lista rzeczy do załatwienia i kupienia przed ślubem, lista rzeczy dla dziecka, do 
szpitala, a także nazwy kolorów farb, płytek, paneli, rzeczy, które potrzebne są do nowego M (kosz na 
śmieci, miska, miotła, mop - tak, tak!).
Miło powspominać, jak to było kiedyś :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz