poniedziałek, 23 czerwca 2014

Mały człowiek

Pojawiła się w moim życiu niemal trzy lata temu. Na pytanie, czy je zmieniła odpowiadać nie trzeba. Wczoraj oglądałam stare zdjęcia, z czasów, kiedy Panny Antoniny nie było jeszcze w moim życiu, z jednej strony, nie było to aż tak dawno, z drugiej, wydaje mi się, że od dnia, w którym pojawiła się na tym świecie czas niesamowicie przyspieszył. Potwierdzi to na pewno każdy rodzic. A teraz, kiedy własne dziecko codziennie mnie czymś zaskakuje, czuję to coraz mocniej. Tak jakbym dopiero teraz w pełni odczuwała jak szybko rośnie, jak bardzo się zmienia i jak staje się niezależna. Wczoraj pierwszy raz dała bardzo wyraźnie, ale grzecznie, do zrozumienia, że chciałaby założyć w poniedziałek do przedszkola konkretną koszulkę. Być może robiła to już wcześniej, ale jakoś nie zwróciłam na to uwagi. Do tej pory sygnalizowała raczej, że czegoś nie założy, niż fakt, że chce założyć właśnie to. 

Ile już było tych milowych kroków w naszym wspólnym życiu? Trudno zliczyć. Który był najważniejszy? Pewnie wszystkie są ważne tak samo i stawiane były w odpowiedniej kolejności, wtedy kiedy Panna Antonina była na to gotowa. O niektórych decydowaliśmy sami albo decydowało za nas życie, na przykład wtedy, kiedy zapisaliśmy półroczną Tosię do żłobka i, kiedy po niespełna dwóch latach zdecydowaliśmy, że od teraz będzie w domu z babcią. Do przedszkola miała zacząć chodzić 1 września 2014 roku, ale niespodziewanie przedszkole znalazło nas samo i pół roku wcześniej, niż planowaliśmy Antosia zawitała w jego murach. 

W zasadzie wiele ważnych kroków zostało poczynionych zupełnym przypadkiem albo szczęśliwym zbiegiem okoliczności. Panna Antonina nigdy nie była zagorzałą zwolenniczką smoczka, ale pomagał jej przy zasypianiu. Aż tu nagle kilka dni przed jej pierwszymi urodzinami nie mogłam go znaleźć, zasnęła bez niego i już nigdy smoczek nie wrócił do naszego życia. Podobnie sytuacja wyglądała z rozstaniem z pieluchami, ponad rok temu, dziecko uciekło podczas przewijania i tyle ją widziałam - do pieluch już nie wróciliśmy.

Takie właśnie mam dziecko - czasem nieobliczalne, energią mogłoby obdzielić kilka dużych przedszkoli, z głową eksplodującą przedziwnymi pomysłami, z uśmiechem, który sprawia, że trudno się na nią gniewać, z powiedzonkami, którymi zawsze trafia idealnie w kontekst rozmowy.
Dziecko wyjątkowe, bo moje :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz