sobota, 16 grudnia 2017

"Pierwsza Gwiazdka" film i książka, które warto poznać przed Bożym Narodzeniem

Odbywające się w poprzedni weekend Święto Kina zachęciło nas do wybrania się na film. Co prawda kusiło nas, żeby jeszcze raz pójść na Coco, ale w końcu stanęło na Pierwszej Gwiazdce. Boże Narodzenie coraz bliżej, a kiedy oglądać takie filmy, jeśli nie właśnie teraz?


Film opowiada bowiem o pierwszym Bożym Narodzeniu, tym sprzed ponad dwóch tysięcy lat. Pojawiają się w nim Maryja, Józef, Elżbieta, Zachariasz. Są Trzej Królowie, pastuszkowie i Król Herod. Jest również Bo. Bo jest osiołkiem marzącym o lepszym życiu. Całe dotychczasowe spędził w młynie, gdzie mielił ziarna. Tam odwiedzał go gołąb Dave, który opowiadał osiołkowi o świecie poza młynem. Pewnej nowy osiołek przez dziurę w ścianie dostrzegł jaśniejącą na niebie gwiazdę. Nigdy wcześniej jej nie widział. Nigdy nie widział też gwiazdy, która jaśniałaby tak bardzo. Ta gwiazda musiała oznaczać coś wyjątkowego. I oznaczała, bo tej nocy w pewnym domu w Nazarecie pojawił się anioł. Odwiedził on młodą dziewczynę i oznajmił, że urodzi dziecko Boga.

Tak rozpoczyna się film Pierwsza Gwiazdka. W kolejnych scenach widzimy orszak, w którym trzy wielbłądy niosą na grzbietach trzech mędrców. Widzimy też zaślubiny Maryi i Józefa. Właśnie tego dnia ich droga splata się z drogą osiołka. Zwierzak dzięki pomocy przyjaciela, z którym dzielił niedolę uciekł z młyna i schronił się w domu nowożeńców. W trakcie ucieczki złamał nogę i potrzebował opieki. Maryja opatrzyła złamaną nogę i troszczyła się o niego. Pewnie żyliby tak dalej, gdyby nie spis ludności, który został ogłoszony przez cesarza. Osioł nie daje się zaprząc do woza, zostaje więc w Nazarecie. Ale tego dnia swojego żołnierza wysyła tam król Herod, który od mędrców dowiedział się, że na świat przyjdzie albo przyszedł nowy król. Ten żołnierz dociera do domu Maryi i Józefa, a towarzyszące mu psy zaczynają węszyć w okolicy, żeby jak najszybciej wytropić nowego króla. 

Jak dalej potoczyły się losy Maryi i Józefa i co stało się w Betlejem wie każdy. I tę historię również znajdziecie w filmie, ale jest tam również opowieść o zwierzętach. W niej pojawia się osiołek Bo, skrzydlaty Dave i dzielna owieczka Rut. Są trzy odważne wielbłądy i zwierzęta mieszkające w stajence betlejemskiej. Każde z tych zwierząt widziało małego Jezusa. 

Historia opowiedziana w Pierwszej Gwiazdce wzorowana jest na Piśmie Świętym. Pojawiają się tam jednak elementy budzące zdziwienie starszych widzów. Mnie najbardziej drażnił język, który nie do końca pasował do biblijnej opowieści. Na początku nie zachwycił mnie również wątek żołnierza wysłanego przez Heroda, dopiero zakończenie filmu mnie do niego przekonało. Wątpliwości mieliśmy my. Na pewno dlatego, że jesteśmy dorośli, znamy tę historię na pamięć i niechętnie akceptujemy w tej kwestii jakiekolwiek unowocześnienia. A Tosia? Ona oglądała film z zapartym tchem i wyszła z kina zachwycona. To chyba najlepsza rekomendacja, prawda?

Tę samą historię można przeczytać w książce Pierwsza Gwiazdka. Poszli za Gwiazdą. To świetne uzupełnienie filmu albo okazja do poznania tej historii przez tych, którzy do kina nie zdążą się wybrać. Polecam jednak pójść naszą drogą i obejrzeć film oraz przeczytać książkę. Ta druga na pewno spodoba się maluchom, które na kino są jeszcze za małe. Niedługa opowieść, ładne ilustracje, sporo zwierząt, to powinno przypaść do gustu maluszkom. Starszym dzieciom również, bo Tosia do Pierwszej Gwiazdki wróciła bardzo chętnie. Dlatego, jeśli chcecie trochę zwolnić, poczuć świąteczną atmosferę i przybliżyć dzieciom historię Bożego Narodzenia, mogę Wam polecić zarówno film, jak i tę książeczkę. Cokolwiek wybierzecie, będziecie zadowoleni.







Pierwsza Gwiazdka. Poszli za Gwiazdą
adaptacja A.E. Dingee
ilustracje Camille Andre
tłumaczenie Aleksandra Czwojdrak
Wydawnictwo WAM, 2017


piątek, 15 grudnia 2017

Gra(my) w piątki: "Zakupy" (Kapitan Nauka)

Jakie gry lubicie najbardziej? Ja lubię te, które nie zajmują dużo miejsca, a jednocześnie oferują niemal nieograniczoną zabawę. Lubię również te, które czegoś uczą. Ortografia, budowa i funkcjonowanie ludzkiego ciała i język angielski. Gier edukacyjnych jest sporo i cały czas pojawiają się kolejne... Bardzo przez nas lubiany Kapitan Nauka wydał właśnie coś zupełnie nowego. Tytuł zadziała na wyobraźnię wszystkich kobiet, podobno uwielbiamy zakupy, więc Zakupy to na pewno coś dla nas. Ale to nie jest gra tylko dla mniejszych i większych kobiet.


CO KRYJE W SOBIE KOLOROWY KARTONIK?

Po otwarciu pudełka naszym oczom ukazują się wykonane z tektury kosze na zakupy w ilości czterech sztuk, karty z listami zakupowymi i żetony przedstawiające produkty spożywcze. Karty z listami zakupowymi są cztery, a każda z nich jest dwustronna. Przedstawiają one osiem różnych sklepów (papierniczy, sportowy, ogrodniczy, spożywczy, ogrodniczy, warzywniczy, z zabawkami, z owocami i odzieżowy). Pod nazwą sklepu znajduje się sześć produktów, które można w nim kupić. Wszystkie podpisano w dwóch językach, po polsku i angielski. Na żetonach (których jest 48) znajdują się te same rzeczy (tym razem bez podpisów), które umieszczono na listach zakupowych. Zobaczyć można na nich skarpetki, lalki, paprykę, wiśnie, konewkę, bułki, sanki i mazaki. 

JAK GRAĆ?

Zakupy to gra, którą można bawić się na kilka sposobów. W dołączonej do niej instrukcji opisano dwanaście wariantów gry, w tym trzy, które przy okazji zabawy uczą również angielskiego. Każdy powinien znaleźć taki, który będzie mu najbardziej odpowiadał. W co będziemy grać możemy uzależnić od tego, czego chcemy nauczyć dziecko. Na przykład chcąc sprawdzić, który z graczy najszybciej poradzi sobie ze zrobieniem zakupów, kiedy nie mamy na to czasu, wybieramy wariant Mistrz zakupów na czas. W niej gracze muszą jak najszybciej odnaleźć produkty ze swojej karty, wygrywa osoba, której zajmie to najmniej czasu. Wielbicielom promocji spodoba się wariant Łowca okazji, która sprawdza pamięć i umiejętność kojarzenia, a te na wyprzedażach są pożądane. Rozgadane maluchy (czyli na przykład Tosia) chętnie zagrają w Gawędziarza. Tu będą musieli opowiadać o historie z wybranymi przez siebie produktami, tłumaczyć, dlaczego wybrali właśnie te. 
A warianty angielskie? Te są równie interesujące. W nich uczyć się można angielskich nazw sklepów i sprzedawanych w nich produktów. Można je powtarzać i przyporządkowywać nazwy do odpowiednich obrazków (wersja Zakupy po angielsku) albo rozdawać żetony dopiero po poprawnym wymówieniu nazwy (Zakupy po angielsku 2). Jest jeszcze trzecia wersja (Kupiec angielski), w której gracze rozkładają na stole wszystkie żetony i osoba, która poprawnie wymówi nazwę, może włożyć żeton do swojego koszyka. 
CO TAK NAPRAWDĘ MYŚLIMY O ZAKUPACH?
Bez względu na to, który wariant gry wybierzecie, zabawa będziecie się dobrze bawić. W mniejszej albo większej grupie, a nawet w pojedynkę, zabawa będzie doskonała. Sugerowany wiek graczy to 3-7 lat, więc starsze rodzeństwo będzie mogło bawić się z młodszym i każde z dzieci przy okazji się czegoś nauczy. A skoro już wspomniałam o młodszych dzieciach, to trzeba zaznaczyć, że gra wykonana jest w taki sposób, że żaden maluch nie będzie jej straszny. Gruba tektura, zaokrąglone krawędzie sprawiają, że Zakupy to nie tylko dobra, ale i bezpieczna zabawa. 
Wspomniałam ostatnio, że Tosia po pójściu do szkoły zaczęła poważniej podchodzić do nauki angielskiego. Zakupy to kolejna rzecz, która pomoże jej w nauce. Przyjemna zabawa, a nie nudne wkuwanie słówek i przy okazji świetny sposób na na rodzinny wieczór. A te są coraz dłuższe, więc jeśli gry, które macie w domu już Wam się znudziły, polecamy wybrać się na zakupy po Zakupy!





Zakupy
liczba graczy 1-4
wiek graczy 3-7 lat
czas gry 10-20 minut
Kapitan Nauka, 2017


czwartek, 14 grudnia 2017

Czy pod choinką zmieści się słoń?

Zamknięty w książce oczywiście. I choć słoń może nie kojarzy się nam z Bożym Narodzeniem, to tego słonia na wigilię warto zaprosić. Bo uczy tolerancji, zaraża optymizmem i pokazuje jak ważna jest przyjaźń. Co to za słoń? Oczywiście Elmer!


Szczerze mówiąc myślałam, że nasza przygoda ze słoniem w kratkę już się zakończyła. Wydawało mi się, że Tosia jest już na niego za duża. Pomyliłam się. Kiedy wzięła w ręce trzy najnowsze tomy jego przygód, pochłonęła je w jeden dzień. I nie ma w tym ani grama przesady, bo Tosia o Elmerze czytała sama. Ku swojej wielkiej radości udało jej się przeczytać je w całości.



Wydawnictwo Papilon podarowało czytelnikom na zbliżające się święta trzy fantastyczne książki o Elmerze. Dwie z nich, Elmer i wyścig oraz Elmer i wyjątkowy dzień zawierają jedno opowiadanie. W trzeciej książce Elmer. Kolorowe przygody historie są cztery (i żadnego z tych opowiadań nie ma w pojedynczych tomach). Która z nich spodobała nam się najbardziej? Wszystkie! Każda jest inna, każda bawi, a jednocześnie skłania do refleksji. Podobało nam się, jak Elmer do spółki z Wilburem i gromadą małych ptaszków, przepędził z okolicy wielkiego ptaka. Ów ptak siał postrach, ale wystarczyło trochę ruszyć głową i pozbycie intruza okazało się możliwe. Podobało nam się świąteczne opowiadanie o wyprawie do Słoniętego Mikołaja. To tradycja, którą kultywuje Elmer i tym razem ma być podobnie, razem z małymi słoniątkami wybiera się do Słoniętego Mikołaja. Wcześniej jednak przygotowują się do świąt, ubierają choinkę, kładą pod nią prezenty. I kiedy wszystko jest już gotowe, okazuje się, że nigdzie nie muszą jechać, bo... Niech to pozostanie tajemnicą;) Ale pamiętajcie, koniecznie sprawdźcie przed Bożym Narodzeniem, jak to z tym Słoniętym Mikołajem było...

Przeczytajcie też pozostałe cztery opowiadania ze swoimi dziećmi albo sprezentujcie je bliskim sobie maluchom. Pięknie wydane, doskonale zilustrowane. Mądre i kolorowe. Świetne na prezent dla kilkulatka. Jeśli chcecie komuś sprezentować tylko książkę, wybierzcie zbiór opowiadań Elmer. Kolorowe przygody, jeśli książka ma być dodatkiem albo chcecie podarować drobiazg, doskonałym wyborem będą tomy z jednym opowiadaniem. Prawda jest taka, że obojętnie co wybierzecie, wybierzecie dobrze. Bo, jak pokazuje przykład Tosi, z Elmera się nie wyrasta:) A kiedy za oknem znowu bardziej jesień, niż zima, dodajmy dniom trochę koloru!  





Elmer. Kolorowe przygody
Elmer i wyjątkowy dzień
Elmer i wyścig

David McKee
tłumaczenie Maria Szarf
Papilon, 2017