piątek, 22 marca 2019

"Zuzanna Kociołek i Kraina Smaku" (Burda Książki)

Ogromna popularność programów kulinarnych i liczba ukazujących wskazuje na to, że co jak co, ale jeść i gotować lubimy. Dzieci bywają w tej kwestii nieco bardziej wybredne, ale o jedzeniu również czytać lubią. Tosia uwielbia.


Dlatego byłam pewna, że historia, którą wymyślił Maciej Rożen jej się spodoba. Główną bohaterką jest Zuzanna, rezolutna ośmiolatka, która powitała świat wyskakując z kociołka pełnego owsianki! W Krainie Smaku, w której się urodziła, nie jest to niczym wyjątkowym. "Podobno najlepsi kucharze rodzą się tutaj z zapachu świeżego chleba, smaku gorącej zupy lub z orzeźwiającego łyku lemoniady w upalny dzień". Owsianka, z której wyskoczyła Zuzanna bulgotała. Można więc podejrzewać, że czeka tę dziewczynkę bardzo ciekawe życie. I nie ma w tym ani grama przesady. Bo ta właśnie dziewczynka wyruszy w niezwykłą podróż po Krainie Smaku. Towarzyszyć jej będą przybrany ojciec Płatek Wędrowiec, madame Cieciorka i dwa osły.  Co wydarzy się w trakcie tej wyprawy? Przygód nie zabraknie. Bohaterowie będą musieli mieć oczy dookoła głowy. Zuzanna i jej przybrany tata poznają nowych przyjaciół, będą mierzyć się z wrogami i spróbują pokonać rosnącą brodę! Ta okaże się naprawdę sporym kłopotem. Ale jak sobie z nią poradzili nasi bohaterowie nie zdradzę. Musicie przeczytać ją sami. Tylko w ten sposób wczujecie się w jej niezwykły klimat.





Ta książka zdecydowanie zaostrza apetyt. Każda strona, każdy rozdział kusi innym smakiem i zapachem. Nie brakuje nawiązań do dobrze znanych nam smaków, pojawiają się również nowe, których być może czytelnicy nie znają. Sama Zuzanna w swojej podróży poznaje tajniki sztuki kulin-fu. A czytelnik? On zyskuje podwójnie. Dostaje ciekawą i niebanalną historię, z którą wcześniej nigdy się nie zetknął. Ma również szansę zdobyć pierwsze szlify w sztuce kulinarnej. Ta wiedza ukryła się w drugiej części książki, gdzie znaleźć można kilka niedługich historyjek z gotowaniem i jedzeniem w tle oraz przepisy kulinarne. Dzięki nim można zrobić na przykład pastę z pieczonej dyni i smocze burgery. Będzie więc zdrowo, pysznie i niebanalnie. Dzieciom i dorosłym to połączenie na pewno się spodoba. Miłej lektury i smacznego!





Zuzanna Kociołek i Kraina Smaku
Maciej Rożen
ilustracje Anna Stosik
Burda Książki 2019

czwartek, 21 marca 2019

"Jajko" (Wydawnictwo Agora)

Lubię książki. Najbardziej cenię je za przesłanie, które niosą ze sobą. Doceniam także te, które zostały pięknie wydane, w których zadbano o każdy najdrobniejszy szczegół. Książki, które zachwycają na każdej stronie. Takie, jak ta, o której chcę Wam dziś opowiedzieć.




Jajko to, jak się łatwo domyślić, książka o jajkach. Na nadchodzącą Wielkanoc wydaje się być pozycją doskonałą. Myli się jednak ten, kto podejrzewa, że tę książkę można czytać tylko w tym czasie. To nie jest opowieść o pisankach, to książka o jajkach w każdej formie i pod każdą postacią. Okazuje się bowiem, że coś powszechnego jak jajka kryje w sobie wiele tajemnic, o których pewnie większość z Was nigdy nie słyszała. Na początek garść informacji i ciekawostek o jajach ptasich. Wiecie jak nazywa się gałąź nauki, która się nimi zajmuje? To oologia! Naukowcy, którzy się jej poświęcili "zajmują się głównie opisywaniem i klasyfikacją jaj pod względem kształtu, wagi, budowy i barwy". Właśnie o nich można przeczytać na kolejnych stronach książki. Bo to, że jajka różnią się między sobą widzimy na pierwszy rzut oka, ale dlaczego tak jest? Czemu służą ich różnorodne barwy? O tym wszystkim przeczytacie w książce Britty Teekentrup. To jednak tylko kilka pierwszych stron. Kolejne ujawniają następne tajemnice. Będzie można zajrzeć do wnętrza jajka i zobaczyć jak rozwijają się pisklaki, zajrzeć można również do wnętrza gniazda. Te okazują się równie interesujące, co jajka. Przedstawiciele każdego gatunku składają i wysiadują jajka w innym miejscu. Jedna, jak sowa śnieżna w gnieździe naziemnym, inne, jak dzięcioł w dziupli. Bociany budują gniazda platformy, a nurzyki wybierają na założenie gniazd występy skalne. Ale nie tylko o jajach ptaków opowiada ta książka. Znalazło się w niej miejsce także na jaja owadów, gadów, ryb. Nie zabrakło również dziobaka. Każdy z nich został w książce Jajko krótko, ale bardzo interesująco opisany. To jednak nadal nie jest koniec. Bo po części dotyczącej świata zwierząt, trafiamy na część o jajkach w kulturze i sztuce. Z niej dowiemy się, jak wielką rolę odgrywają jajka w różnych religiach. Zobaczymy również te, które stały się arcydziełami sztuki jubilerskiej oraz te, które pięknie zdobią osoby kultywujące sztukę ludową. Każda strona to nowa ciekawostka i nowe informacje, do których być może wielu czytelników mogłoby nigdy nie dotrzeć.





Ta książka nie może się nie podobać. Proste, ale piękne ilustracje. Niedługie, ale bardzo interesujące i zrozumiałe dla czytelników opisy. To zachwyci nawet najbardziej wybrednych miłośników książek. Każda strona zachwyca, uczy czegoś i inspiruje. Do dalszych poszukiwań, do rozwijania własnej kreatywności. Już wcześniej wspomniałam, Jajko, choć opowiada o czymś ściśle związanym z Wielkanocą, jest książką na każdy dzień roku. Wspaniałą lekturą dla dzieci i dorosłych. Pięknie wydaną, świetnie napisaną i zilustrowaną. Książką kompletną. Nie dziwi fakt, że otrzymała wyróżnienie w międzynarodowym konkursie Bologna Ragazzi Award. Pamiętajcie o niej koniecznie szukając niebanalnego prezentu na każdą okazję, bo jak udowadnia ta książka jajka to nie tylko wiosna i Wielkanoc!





Jajko
Britta Teckentrup
tłumaczenie Hanna Bartoszewicz
Wydawnictwo AGORA 2019

środa, 20 marca 2019

"Wojenne lalki Marysi" (Wydawnictwo TADAM)

Wiele jest książek, które potrafią mnie rozbawić do łez. Wśród książek dla dzieci takich pozycji jest naprawdę sporo. Każda z nich potrafi przegonić nawet największe smutki. Od książek nie oczekuję jednak tylko rozrywki, chcę czytać również takie, z których czegoś się dowiem, które skłonią mnie do refleksji i czegoś mnie nauczą. Takie wymagania stawiam również książkom dziecięcym. Chcę czytać z Tosią książki, o których będziemy mogły rozmawiać godzinami i, które przyczynią się do tego, że z Tosi wyrośnie mądry człowiek. Takich książek ukazuje się coraz więcej. Ta wydana przed kilkoma dniami przez TADAM sprawiła, że do oczu napłynęły mi łzy.



Główną bohaterką książki Małgorzaty J. Berwid jest Marysia. Z pierwszych zdań historii dowiadujemy się, że dziewczynka właśnie ma rozpocząć naukę w szkole podstawowej. Do tego jednak nie dojdzie, bo nadejdzie 1 września 1939 roku i wybuchnie wojna. Tego dnia zmieni się życie Marysi i wszystkich ludzi, których znała i nie znała. Wokół nich pojawi się głód, bieda, choroby i śmierć. Wszystko to stanie się czymś codziennym i powszechnym. Czymś, co coraz rzadziej przestanie robić na ludziach wrażenie. Mama Marysi nie popadnie jednak w wojenny marazm, będzie dzielić się jedzeniem z biednymi sąsiadami i żydowskimi dziećmi, które prowadzone są ulicami. Tata angażuje się w działalność konspiracyjną. Starsze rodzeństwo pracuje albo działa w konspiracji. Marysia jest na to jeszcze za mała. Wojnę widzi wyraźnie, bardzo ją przeżywa, bardzo się jej boi. Trudne chwile pomaga jej przetrwać szmaciana lalka Rozalka. Dziewczynka może zwierzyć jej się ze wszystkich smutków i opowiedzieć o wszystkich kłopotach. Niestety, straci ją w czasie powstania warszawskiego. Wtedy straci również tatę, który zginie w czasie walk. Od tej pory jej życie będzie jeszcze trudniejsze. Będzie musiała wsiąść do bydlęcego wagonu, który ją i mamę wywiezie do Wrocławia. Tam wcale nie będzie im łatwiej, tam będzie równie trudno. Jakby na pocieszenie, po zakończeniu wojny, w opuszczonym przez Niemców mieszkaniu, znajdzie kolejną lalkę. Jednak i ona nie będzie jej długo towarzyszyć. Lalka przyda się, kiedy Marysia będzie musiała pomóc swojej mamie. Ostatnią dostanie od swojej siostry, która po wojnie zamieszkała w RFN. Tak oto zmieniające się lalki będą symbolem kolejnych zmian w życiu małej Marysi. Życiu niełatwym, pełnym bólu i problemów. 




Wojenne lalki Marysi to książka, która wzrusza każdym zdaniem. Marysia jest symbolem całego pokolenia dzieci, które urodziły się w latach 30. XX wieku i zamiast cieszyć się beztroskim, szczęśliwym dzieciństwem trafiły w sam środek wojennej zawieruchy. To byli (i na szczęście często nadal są) pradziadkowie naszych dzieci, którzy swoimi opowieściami o tamtych czasach mogą się jeszcze z nimi podzielić. Dzięki tym opowieściom pamięć o wojennej rzeczywistości, o żyjących wtedy ludziach i dzieciach, których dzieciństwo naznaczone było wojną może przetrwać. Pamięć przetrwa również dzięki takim książkom. Historia opisana przez Małgorzatę Berwid wydarzyła się naprawdę, Marysia była jej mamą. Dzięki temu cała opowieść ma jeszcze większą siłę i robi na czytelnikach jeszcze większe wrażenie. 




Książkę uzupełniają niezwykłe ilustracje Ani Jamróz. Z jej talentem i niebywałą wyobraźnią zetknęłyśmy się nie po raz pierwszy. Wcześniej jednak ilustracje artystki zdobyły książki bardzo metaforyczne. Wojenne lalki Marysi są bardzo bliskie prawdziwego życia, powstały jako świadectwo ludzkiej tragedii i są jej zapisem. A ilustracje? Tu również nie ma metafory. Jest obraz tragedii, która dotknęła wszystkich ludzi. Ilustracje Ani Jamróz doskonale ją oddają, ich oglądanie boli i wzrusza tak samo jak ta opowieść o losach Marysi. 

Wydawnictwo TADAM nieustannie mnie zaskakuje. Każda kolejna książka jest prawdziwą perełką. Ta również taka jest. Wzrusza, uczy, zachwyca i przypomina o tym jak wielkim złem jest wojna. I jakie mamy szczęście, że nas nie dotyka. Oby dzieci wychowane na tego typu książkach pamiętały, że wojny do niczego nie prowadzą. Oby nigdy do wojen nie dopuściły.



Wojenne lalki Marysi
Małgorzata J. Berwid
ilustracje Ania Jamróz
Wydawnictwo TADAM 2019
wiek 7+