piątek, 29 listopada 2019

"Baśnie, których nie czytano dziewczynkom" (Wydawnictwo Dwukropek)

Zanim urodziła się Tosia zupełnie inaczej wyobrażałam sobie nasze wspólne czytanie. Gromadziłam książki, które chciałam, żeby miała w swojej biblioteczce i oczami wyobraźni widziałam jak je wszystkie czytamy. Życie szybko zweryfikowało te plany, bo Tosia okazała się czytelnikiem skorym do czytania, ale jednocześnie bardzo wymagającym. Dlatego duża część książek trafiła do drugiego rzędu, a ich miejsce zajmowały nowe lektury, które Tosi przypadały do gustu. A z tymi, które jej się spodobały był inny problem. Nowych książek ukazuje się wiele, wiele z nich jest naprawdę wartych przeczytania, więc na powrót do książek, które nas zachwycają często brakuje czasu. Podobnie rzecz ma się z baśniami.


Tosia baśnie lubi, ale na ich czytanie często brakuje nam czasu. Wybieramy coś innego i te klasyczne opowieści, na których ja się wychowywałam schodzą na dalszy plan. Ostatnio jednak udało nam się kilka baśni przeczytać, a wszystko dzięki nowości z wydawnictwa Dwukropek. Książka Baśnie, których nie czytano dziewczynkom jest zbiorem piętnastu baśni ludowych z całego świata. Czytając ją od razu przywołałam w pamięci jedną z ukochanych książek mojego dzieciństwa, czyli Bajarka opowiada. Tam także zebrano historie z różnych części świata, a ja bardzo lubiłam ich słuchać i często do nich wracałam. Nowa książka z baśniami zabrała mnie w podobną podróż po świecie wyobraźni. W zbiorze znaleźć można historie wywodzące się między innymi z Indii, Egiptu, Chin, Szkocji i krajów Afrykańskich. Dzielą je tysiące kilometrów, łączą bohaterki. Młodsze i starsze, bogatsze i biedniejsze, niezwykle mądre kobiety. To one ratują swoich bliskich, podejmują ważne decyzje albo sprawują władze. Są mądre i piękne, odważne i delikatne. Pokazują jak można rozwiązywać konflikty bez użycia przemocy. Niektóre mają magiczną moc, inne korzystają z siły swojego umysłu. Efekty są wyjątkowe i mogą być wskazówką dla czytelników i czytelniczek.





Coraz częściej słyszę o rodzicach, którzy nie czytają dzieciom baśni, bo nie odpowiada im zawarta w baśniach przemoc. Ja mam do tego nieco inne podejście. Baśniowe historie nie przeszkadzały mi jako dziecku, nie przeszkadzają mi i teraz. Co prawda patrzę na nie nieco inaczej, ale wiem, że nie wyrządzą one Tosi krzywdy, a ich poznanie jest nieodłącznym edukacji. Doceniam piękny język jakim je napisano i uniwersalne przesłanie, które ze sobą niosą. Chcę je z nią czytać, bo wiem, że są to piękne i ważne historie. O życiu, miłości, przyjaźni, poświęceniu, rodzinie i radości. O sprawach ważnych i najważniejszych nie tylko dla dziewczynek. Zamkniętych w pięknej formie, która zachwyci mniejszych i większych czytelników. To może być jeden z najpiękniejszych prezentów, który położycie w tym roku pod choinką. Satysfakcja obdarowanego jest gwarantowana!





Baśnie, których nie czytano dziewczynkom
Myriam Sayalero
ilustracje Mikołaj Rejs
tłumaczenie Barbara Bardadyn
Wydawnictwo Dwukropek 2019


  •  

13 komentarzy:

  1. Ale fajny pomysł na tytuł :) Mnie też czytano różne baśnie, nawet te, gdzie była "przemoc", myślę, że nie wpływa to negatywnie na dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja czytam mojemu dziecku baśnie Andersena, bo wiem, że nic z tego nie rozumie - ma dopiero 3 miesiące. Nie przemoc mnie w nich przeraża, ale stereotypy. W przyszłości jeśli będzie to nich samo wracało będę musiała wytłumaczyć, że nie ocenia się przez pryzmat wyglądu (efekt aureoli), celem życiowym nie just zamążpójście i nie należy się bać wielkiego świata i zmian.

    Natomiast te baśnie które zrecenzowałaś, zaraz kupuję, bo czytać takie formy literackie kocham, a dziecko szybko przy nich zasypia - kwestia melodii języka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Całe moje dzieciństwo to właśnie baśnie. Pamiętam dziadka, który czytał mi baśń o sześciu łabędziach... uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piekne ilustracje! Bardzo ciekawa książka. Uwielbiam baśnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdyby moja córka była starsza, pewnie znalazła by takie basnie pod choinką :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja czytam dzieciom baśnie klasyczne Andersena, czy braci Grimm, ale zawsze rozmawiamy na ich temat. Dla dzieci często są niezrozumiałe ze względu na złe emocje i smutne zakończenie, ale w życiu bywa przecież różnie. Nie zawsze kolorowo. Na pewno poszukamy również "Baśnie, których nie czytano dziewczynkom".

    OdpowiedzUsuń
  7. Baśnie uczą przemocy... My mieliśmy je czytane i nie czuję się przez to pokrzywdzona. Życie nie jest usłane różami

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie przepadałam za takimi klasycznymi baśniami, chyba dlatego nawet o nich nie pomyślałam kiedy kupuję książki dla córki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie w baśniach, jak ktoś napisał we wcześniejszym komentarzu, przeszkadzają również stereotypy. Jednak grafika w książce jest przepiękna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubilam jak mi czytano baśnie

    OdpowiedzUsuń
  11. Tytuł intruguje i przyciąga uwagę :) ja uwielbiam baśnie i mój syn lubi jak mi czytam baśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie mam nic przeciwko baśniom, natomiast synek póki co za nimi nie przepada. Musi chyba jeszcze do nich dorosnąć :)

    OdpowiedzUsuń