"Listy do A. Mieszka z nami Alzheimer" (Wydawnictwo Poradnia K)

To jedna z tych książek, których nie chce się czytać swoim dzieciom, a jednocześnie trudno przestać się nią zachwycać. Jest trudna i piękna jednocześnie. Podejmuje temat trudny, ale ważny. Nie chcemy mówić i myśleć o chorobach, nie oznacza to jednak, że w ten sposób ich unikniemy. Bo choroba może pojawić się w każdej rodzinie i kiedy się pojawi każdy członek rodziny musi mierzyć się z nią na własny sposób. Także dzieci...


Rodzina Anielki musiała zmierzyć się z chorobą babci, którą dotknął Alzheimer. Z tygodnia na tydzień stan babci się pogarszał i wymagała coraz troskliwszej opieki. Nie mógł jej tego zapewnić mąż, dlatego córka wraz z rodziną zdecydowała się przyjąć babcię do siebie. Wiedzieli, że nie będzie im łatwo, ale miłość do babci Tosi zwyciężyła. Jej pojawienie się w domu Anielki bardzo ucieszyło dziewczynkę. Niestety, nie zdawała sobie ona sprawy z tego, że razem z babcią wprowadziła się do nich jej choroba. Dziewczynka nie rozumiała zachodzących zmian, dziwiły ją nietypowe zachowania babci. Wiedziała, że to wszystko wina choroby. Tajemniczo brzmiącej choroby, której nazwy dziewczynka nie potrafi początkowo ani wymówić, ani zapamiętać. Wie, że jej nazwa rozpoczyna się na literę "a". I ta litera stanie się imieniem pana, do którego Anielka zacznie pisać listy. Pan A będzie uosobieniem choroby, która zabiera dziewczynce babcię. Anielka każdego wieczora zacznie pisać do niego listy, w których prosić go o to, żeby wyprowadził się z ich domu.




Listy Anielki mogą wydać się komuś banalne. Bo jak dziewczynka w wieku pewnie około 10 lat może myśleć, że choroby przychodzą i odchodzą, kiedy je o to poprosimy. A jednak każdy, nawet dorosły, w obliczu choroby przestaje myśleć racjonalnie i marzy o cudzie. Wierzy, że sytuacja może się zmienić. Anielka próbowała zrozumieć to, co dzieje się z jej ukochaną babcią. Dziadek, rodzice i siostra sporo z nią na ten temat rozmawiali, dziewczynka wiedziała, co się dzieje, ale sytuacja w jakiej znalazła się jej rodzina była dla niej trudna do zrozumienia i zaakceptowania.







Czas spędzony na lekturze Listów do A był dla mnie bardzo wyjątkowy. Książka Anny Sakowicz była dla mnie powrotem do, często niełatwych, wspomnień z własnego dzieciństwa. W mojej rodzinie również mieszkał Alzheimer, więc wiele sytuacji, które opisywała Anielka znałam z autopsji. Dlatego bardzo cieszę się, że ta książka powstała. Ja, z moimi pytaniami, byłam sama. Ponad 20 lat temu o tej chorobie mówiło się niewiele, brakowało wsparcia dla rodzin. Niewiele o tej chorobie wiedzieli dorośli, z dziećmi rozmawiało się jeszcze mniej. Ogromnie doceniam tę książkę. Jestem pewna, że okaże się wsparciem dla wielu osób. Jej lektura na pewno nie będzie łatwa, bo taka być nie może, ale jest bardzo ważna i wartościowa. Podziwiam odwagę autorki, która zdecydowała się tę tematykę podjąć, podziwiam piękną oprawę graficzną, o którą zadbała Ewa Beniak-Haremska. Być może podeszłam do tej historii zbyt emocjonalnie, ale przecież po to są książki. Powstają, żeby wywoływać emocje i nikogo nie pozostawiać obojętnym. Mam nadzieję, że Listy do A poruszą Was i Wasze dzieci tak samo jak mnie.





Listy do A. Mieszka z nami Alzheimer
Anna Sakowicz
ilustracje Ewa Beniak-Haremska
Poradnia K 2019

Komentarze

  1. To na pewno książka bardzo wzruszająca i niosąca w sobie ogromny ładunek emocjonalny. Trudny do udżwignięcia - ale czasami trzeba się z takimi sprawami zmierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. To musi być piekna i wzruszająca książka. Sam Twój opis sprawia, że się wzuszam

    OdpowiedzUsuń
  3. Z zainteresowaniem sięgnę po książkę, już zapisuję tytuł, aby mi nie umknął.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mnie cieszą takie książki, bardzo mnie cieszy, że coraz częściej mówi się w literaturze dla dzieci o trudnych tematach, że w ten sposób pomaga im się oswoić to, czego oswoić się nie daje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka ma przepiękne ilustracje, podejmuje bardzo ważny temat. Cieszę się, że na nią tutaj trafiłam. Często kupuję książki dedykowane dzieciom, bo również czuję się ich odbiorcą.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękna treść i oprawa, takie książki lubimy bardzo

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie chcę się wypowiadać o wartościach edukacyjnych książki, bo nie mam własnych dzieci, choć temat porusza z pewnością poważny, ale podoba mi się "zeszytowa" szata graficzna z ilustracjami opisywanej książki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo cenię sobie twórczość Autorki, więc prędzej czy później pewnie sięgnę i po ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ksiązka mi znajoma, tak samo jak jej autorka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że powstają takie książki!

    OdpowiedzUsuń
  11. Totalnie nie znam tego wydawnictwa. Tematyka bardzo ważna i potrzebna

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka ważna nie tylko dla dzieci ale i dla dorosłych bo wyjasnia wiele ważnych rzeczy związanych z tą okrutną chorobą.Dobrze,że powstała.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza