poniedziałek, 30 września 2019

"Operacja Wrak" (Media Rodzina)

Czytałam mojemu dziecku książki, bo nie umiałam inaczej. Było to dla mnie tak naturalne jak poranne i wieczorne mycie zębów albo używanie kremu z filtrem w słoneczne dni. Dziś widzę, że dla niej czytanie książek stało się czynnością całkiem naturalną. Zabieramy książki na wycieczki, Tosia zazwyczaj ma coś do czytania w plecaku, kiedy rano idzie do świetlicy. Przygląda się wystawom w księgarniach i coraz częściej sama chce decydować o tym, co będzie czytać. Ma swoje ulubione serie i autorów, których książki zawsze ją zachwycają. Patrzę na to z przyjemnością (a także odrobiną dumy) i razem z nią wyszukuję kolejnych książek, które na pewno jej się spodobają.


Te z serii "Operacje" podobają jej się zawsze, więc wiem, że każda kolejna książka o przygodach Tiril i Olivera spotka się z pełną akceptacją. Tak było również z najnowszą książką Horsta, czyli Operacją Wrak. Tym razem młodzi detektywi musieli wyjaśnić tajemnicę kaloszy, które pojawiły się na plaży w Evestad. Skąd się tam wzięły? Trop prowadzi do morza i wiele wskazuje na to, że są to buty, które ktoś wrzucił tam, żeby pozbyć się kłopotów. Kalosze były uszkodzone. Przeciekały, więc producent nie mógłby ich sprzedać. A nawet gdyby to zrobił, musiałby za jakiś czas przyjmować liczne reklamacje. Postanowił, więc się ich pozbyć. Sprawa nie wyszła na jaw przez długi czas. Aż tu nagle kalosze pojawiły się na plaży! Tiril i Oliver muszą rozwiązać tę zagadkę. Nie będzie to jednak jedyna tajemnica z jaką będą się mierzyć. Związek z całą sprawą będą miały również złote monety. Dokładniej mówiąc 1750 złotych monet, które również zniknęły w morzu. W jaki sposób te dwie historie się łączą? My już wiemy, Wy musicie sprawdzić w książce.





Nasza przygoda z książkami o Tiril i Oliverze trwa od kilku ładnych lat. Mamy w biblioteczce wszystkie książki o ich przygodach i chętnie do nich wracamy. Dlaczego? Są interesujące, trzymają w napięciu od początku do końca. Pokazują różnicę między dobrem a złem, podkreślają wartość przyjaźni. Uczą logicznego myślenia, analizowania faktów i wyciągania wniosków. Bawią i pomagają się rozwijać. Te historie po prostu się lubi, tymi historiami się żyje. Czytanie o przygodach detektywów z Biura Detektywistycznego nr 2 to świetna zabawa dla młodych czytelników. Zarówno tych, którzy czytają płynnie, jak i tych, którzy dopiero rozpoczynają czytać samodzielnie. Duże litery, duże i liczne ilustracje pomagają w czytaniu. Emocjonująca historia wciąga i zachęca do poznawania dalszej części tekstu. A bohaterowie, którzy są rówieśnikami czytelników, sprawiają, że dzieci szybko się z nimi identyfikują. My Tiril, Olivera i ich wiernego przyjaciela psa Otta traktujemy jak najlepszych przyjaciół, którym na każdym kroku kibicujemy. A teraz czekamy już na ich nowe przygody i jesteśmy pewne, że się nie zawiedziemy!





Operacja Wrak
Jørn Lier Hors

ilustracje Hans Jørgen Sandnes

tłumaczenie Katarzyna Tunkiel
 Media Rodzina 2019

piątek, 27 września 2019

"Listy do A. Mieszka z nami Alzheimer" (Wydawnictwo Poradnia K)

To jedna z tych książek, których nie chce się czytać swoim dzieciom, a jednocześnie trudno przestać się nią zachwycać. Jest trudna i piękna jednocześnie. Podejmuje temat trudny, ale ważny. Nie chcemy mówić i myśleć o chorobach, nie oznacza to jednak, że w ten sposób ich unikniemy. Bo choroba może pojawić się w każdej rodzinie i kiedy się pojawi każdy członek rodziny musi mierzyć się z nią na własny sposób. Także dzieci...


Rodzina Anielki musiała zmierzyć się z chorobą babci, którą dotknął Alzheimer. Z tygodnia na tydzień stan babci się pogarszał i wymagała coraz troskliwszej opieki. Nie mógł jej tego zapewnić mąż, dlatego córka wraz z rodziną zdecydowała się przyjąć babcię do siebie. Wiedzieli, że nie będzie im łatwo, ale miłość do babci Tosi zwyciężyła. Jej pojawienie się w domu Anielki bardzo ucieszyło dziewczynkę. Niestety, nie zdawała sobie ona sprawy z tego, że razem z babcią wprowadziła się do nich jej choroba. Dziewczynka nie rozumiała zachodzących zmian, dziwiły ją nietypowe zachowania babci. Wiedziała, że to wszystko wina choroby. Tajemniczo brzmiącej choroby, której nazwy dziewczynka nie potrafi początkowo ani wymówić, ani zapamiętać. Wie, że jej nazwa rozpoczyna się na literę "a". I ta litera stanie się imieniem pana, do którego Anielka zacznie pisać listy. Pan A będzie uosobieniem choroby, która zabiera dziewczynce babcię. Anielka każdego wieczora zacznie pisać do niego listy, w których prosić go o to, żeby wyprowadził się z ich domu.




Listy Anielki mogą wydać się komuś banalne. Bo jak dziewczynka w wieku pewnie około 10 lat może myśleć, że choroby przychodzą i odchodzą, kiedy je o to poprosimy. A jednak każdy, nawet dorosły, w obliczu choroby przestaje myśleć racjonalnie i marzy o cudzie. Wierzy, że sytuacja może się zmienić. Anielka próbowała zrozumieć to, co dzieje się z jej ukochaną babcią. Dziadek, rodzice i siostra sporo z nią na ten temat rozmawiali, dziewczynka wiedziała, co się dzieje, ale sytuacja w jakiej znalazła się jej rodzina była dla niej trudna do zrozumienia i zaakceptowania.







Czas spędzony na lekturze Listów do A był dla mnie bardzo wyjątkowy. Książka Anny Sakowicz była dla mnie powrotem do, często niełatwych, wspomnień z własnego dzieciństwa. W mojej rodzinie również mieszkał Alzheimer, więc wiele sytuacji, które opisywała Anielka znałam z autopsji. Dlatego bardzo cieszę się, że ta książka powstała. Ja, z moimi pytaniami, byłam sama. Ponad 20 lat temu o tej chorobie mówiło się niewiele, brakowało wsparcia dla rodzin. Niewiele o tej chorobie wiedzieli dorośli, z dziećmi rozmawiało się jeszcze mniej. Ogromnie doceniam tę książkę. Jestem pewna, że okaże się wsparciem dla wielu osób. Jej lektura na pewno nie będzie łatwa, bo taka być nie może, ale jest bardzo ważna i wartościowa. Podziwiam odwagę autorki, która zdecydowała się tę tematykę podjąć, podziwiam piękną oprawę graficzną, o którą zadbała Ewa Beniak-Haremska. Być może podeszłam do tej historii zbyt emocjonalnie, ale przecież po to są książki. Powstają, żeby wywoływać emocje i nikogo nie pozostawiać obojętnym. Mam nadzieję, że Listy do A poruszą Was i Wasze dzieci tak samo jak mnie.





Listy do A. Mieszka z nami Alzheimer
Anna Sakowicz
ilustracje Ewa Beniak-Haremska
Poradnia K 2019

czwartek, 26 września 2019

Wydawnictwo Debit pomaga ogarnąć dojrzewanie

Banałem jest mówienie, że czas szybko płynie. A jednak taka jest prawda. Dopiero co nasze dzieci przychodziły na świat, a tu okazuje się, że właśnie po raz pierwszy przekraczają próg przedszkola albo szkoły. Problemy, z którymi borykaliśmy się w okresie niemowlęcym zdają się śmieszne i nieważne. Teraz martwią nas zupełnie inne rzeczy. A przed większością z nas to, co najtrudniejsze, czyli DOJRZEWANIE!

Patrząc na to jakie huśtawki nastrojów już dziś miewają niektóre dzieci, strach się bać, co będzie kiedy zaczną dojrzewać. Trzeba się, więc do sprawy dobrze przygotować. Nowości przygotowane przez Debit powinny pomóc zarówno rodzicom, jak i dzieciom. 


Książki są dwie, jedna adresowana jest do dziewczyn, druga dla chłopców. Układ każdej z nich jest podobny, ale treść nieco inna. Podobny jest początek, z niego młodzi czytelnicy dowiedzą się, czym jest dojrzewanie, jakie są jego etapy i co wspólnego z tym wszystkim mają hormony. W dalszej części dziewczyny będą czytać o rosnących piersiach, pierwszej miesiączce i zmianach, które dotykają ich skóry. Chłopcy przeczytają między innymi o mutacji, pojawiającym się owłosieniu i pryszczach. W każdej książce opisano także budowę ludzkiego ciała i zachodzące w nim w okresie dojrzewania zmiany. Opisano huśtawki nastrojów, kilka zdań poświęcono zdrowemu odżywianiu, pokreślono także wartość sportu. Nie pominięto także tematu seksu, który dojrzewających nastolatków na pewno nurtuje i, o którym często wstydzą się rozmawiać. Te książki odpowiadają na niemal wszystkie pytania, które dzieci mogą sobie zadawać. Czy udzielają pełnych odpowiedzi? Na pewno nie, bo każdy z podjętych przez Niezbędniki tematów, to temat-rzeka, ale te książki udzielają odpowiedzi mądrych.






Czy w dzisiejszych czasach takie książki są potrzebne? Moim zdaniem tak. Mamy co prawda internet, w którym znaleźć można wszystko, ale to WSZYSTKO często bywa bezwartościowe. Niezbędnikom z Debitu wiedzy merytorycznej odmówić nie można. Dodatkowo jest ona przekazana w ciekawy i mądry sposób. Forma i treść jest dowcipna i zabawna, ale nie jest banalna. Na pewno spodoba się czytelnikom. Spodoba się również ich rodzicom. Będzie doskonałym punktem wyjścia do rozmów z dziećmi. Wielu może nie wiedzieć, jak taką rozmowę zacząć, wielu może się zastanawiać, czy to już ten czas. Te książki będą świetnym pretekstem, wprowadzeniem i dobrym przewodnikiem na ten, na pewno niełatwy, ale bardzo ważny, dla całych rodzin, czas. 






Niezbędnik każdej dziewczyny
Anita Naik

Niezbędnik każdego chłopaka
Phil Wilkinson

ilustracje Sarah Horne
tłumaczenie Patrycja Zarawska
Wydawnictwo Debit 2019
wiek 9+

 

środa, 25 września 2019

"Plastik fantastik?" (Wydawnictwo Babaryba)

Chcemy dla naszych dzieci jak najlepiej. Zależy nam na ich przyszłości, więc zapisujemy je do dobrych szkół i na zajęcia dodatkowe. Dbamy o ich dietę, zabieramy na spacery. Może się jednak okazać, że to wszystko na nic się zda. Jesteśmy coraz bliżej tego, żeby nie mieć naszym dzieciom czego zostawić, bo planeta, na której żyjemy nieuchronnie zbliża się ku katastrofie. A my musimy zrobić wszystko, żeby jej zapobiec.

Wielu twierdzi, że nic się nie zmienia, że latem zawsze było ciepło, a coś takiego jak smog i dziura ozonowa to wymysły znudzonych naukowców. Prawda jest jednak taka, że świat wokół nas zmienia się, a nasze życie na Ziemi z każdym kolejnym rokiem będzie coraz trudniejsze. Musimy zacząć działać, musimy uświadamiać nasze dzieci jak wiele jest do zrobienia. Pomocą służyć może najnowsza książka wydana przez Babarybę Plastik fantastik? Znak zapytania podkreśla ironię tego tytułu. Nie wyobrażamy sobie życia bez plastiku. Niestety często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo szkodzi on naszej planecie.


Książka Plastik fantastik? to prawdziwa encyklopedia plastiku. Z niej dowiedzieć można się kiedy plastik pojawił się na świecie i jak dziś wygląda jego produkcja. Książkę rozpoczyna jednak nieco inna opowieść. To z niej mali czytelnicy dowiedzą się czemu plastik zawdzięcza swoją niebywałą popularność. Niestety, oprócz licznych zalet, plastik ma wiele wad i w książce wszystkie one zostały przedstawione. Mam nadzieję, że ci, których oburzają wprowadzane regulacje dotyczące stosowania plastiku, czytając tę książkę coś sobie uświadomią.




Bardzo się cieszę, że ta książka została wydana. Nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że jest to obowiązkowa lektura, która powinna trafić do wszystkich domów, przedszkoli i szkół. Mądre przysłanie, piękna forma, prosta, ale wartościowa treść. Treść, którą powinni poznać wszyscy.




Nie mam czystego sumienia, jeśli chodzi o używanie plastiku, ale staram się robić jak najwięcej, żeby go ze swojego życia wyeliminować. Na przykład tego lata bardzo pilnowałam się, żeby zawsze mieć przy sobie bidon i nie kupować wody w małych butelkach, nie kupowałam również lemoniady u ulicznych sprzedawców, bo miałam pełną świadomość tego, że dostanę ją w plastikowym kubku i z plastikową słomką. Tosi tłumaczyłam, że lody będą tak samo smakować bez plastikowej łyżeczki. Chcę, żeby świadomie rezygnowała z rzeczy plastikowych, które do niczego nie są nam potrzebne. Ale jak wiadomo mamie czasem się nie wierzy. Ja wierzę jednak, że ta książka uświadomi jej, dlaczego warto ograniczyć używanie plastikowych torebek, sztućców i dlaczego warto zrezygnować z butelek, które szybko lądują w koszu na śmieci. Małymi kroczkami mamy szansę powoli zmieniać świat. Ta książka we wprowadzaniu tych zmian powinna pomóc.
 



Plastik fantastik?
Eun-Ju Kim
ilustracje Ji-Won Lee
tłumaczenie Marta Tychmanowicz
Babaryba 2019

 

wtorek, 24 września 2019

"Moja siostra/Mój brat" (Wydawnictwo Papilon)

Na pewno zdarzyło się Wam kiedyś powiedzieć komuś, żeby wczuł się w sytuację drugiego człowieka. Tego, którego ocenia, odrzuca albo któremu czegoś zazdrości. To zdanie często bywa wypowiadane odruchowo i bezrefleksyjnie, a ci, którzy je od nas słyszą niekoniecznie potrafią zastosować je w rzeczywistości. Mówimy na przykład naszym dzieciom, które kłócą się z rodzeństwem albo rówieśnikami, żeby postawili się na miejscu brata, siostry albo koleżanki i kolegi. Żeby spojrzeli na świat ich oczami. Bo może im w danej sytuacji też jest przykro, może oni też chcieliby rozwiązać konflikt w inny sposób. Czy dzieci potrafią to zrobić? Trudno powiedzieć. Jest jednak książka, która powinna pomóc im się tego nauczyć!


Moja siostra/Mój brat to książka wyjątkowa, bo dwustronna. Ma dwie okładki i dwa tytuły. Bohaterowie są jednak tacy sami i historia także. Poznajemy ją jednak z dwóch perspektyw. Siostry, która ma młodszego brata i brata, który ma starszą siostrę. Każde z nich widzi świat nieco inaczej. Każde ma swoje racje. Siostra widzi brata jako małpę, która ciągle rozrabia i wszystko psuje. Ma poczucie, że on ogranicza jej wolność. On widzi ją jako obrażonego nosorożca, przy którym cały czas czuje się mały i, z którym bardzo się nudzi. Dopiero, kiedy zaczynają się nad tym nieco dokładniej zastanawiać i odszukiwać w pamięci nieco więcej różnych sytuacji okazuje się, że brat albo siostra na pewno są od nich zupełnie inni, ale wcale nie są tacy źli! Można z nimi robić wiele ciekawych rzeczy i tak naprawdę za tym drugim nawet trochę się tęskni, kiedy nie ma go obok!





Czy ta książka to recepta na zażegnanie konfliktów między rodzeństwem? Stuprocentowej skuteczności zagwarantować nie mogę, ale jestem pewna, że wielu rodzinom może pomóc. Rocio Bonilla pokazuje świat widziany oczami dziecka. Dzięki temu mali czytelnicy mogą zidentyfikować się z bohaterami, ale także zobaczyć to, czego sami często widzieć nie mogą. Emocje, które rządzą codziennymi relacjami rodzeństwa można w tym przypadku odsunąć na bok i przyjrzeć się temu, co czuje brat albo siostra. Ta książka przyda się jednak nie tylko tym, którzy rodzeństwo już mają. Sprawdzi się także u tych, którzy na brata albo siostrę dopiero czekają, będzie to dla nich forma przygotowania się na nadchodzące zmiany. Można ją także czytać dzieciom, które rodzeństwa nie mają. Im także spodoba się ta nietypowa książka, która ma dwie okładki i, która kryje w sobie dwie historie. Ciekawa opowieść i piękne ilustracje na pewno spodobają się najmłodszym. Na pewno będą się oni przy tej książce świetnie bawić!





Moja siostra/Mój brat
Rocio Bonilla
tłumaczenie Beata Haniec
Papilon 2019