piątek, 30 sierpnia 2019

"Tata już biegnie" (Wydawnictwo ADAMADA)

Byłam dzieckiem, które często przychodziło do przedszkola pierwsze i wychodziło jako ostatnie. Były to nieco inne czasy, przedszkola otwarte były w innych godzinach, ale zdarzało mi się być tam od 6 do 16. Czy czekając niemal do ostatniej chwili bałam się, że rodzice mnie nie odbiorą? Na pewno. Taki strach jest chyba nieodłącznym elementem związanym z chodzeniem do przedszkola. Właśnie dlatego, czytając porady dla rodziców przyszłych przedszkolaków, zawsze natykamy się na wskazówkę, która każe nam, przed porannym rozstaniem, zapewnić dziecko, że je odbierzemy. Wyobraźnia ma jednak to do siebie, że czasem płata figle i tworzy czarne scenariusze. W takiej sytuacji z pomocą może przyjść książka.


Tata już biegnie to historia małego Mateusza i jego taty. Chłopiec właśnie wybiera się do przedszkola. Nie jest to jednak takie proste, bo tata ma problem z uruchomieniem samochodu. Na szczęście w końcu rusza i tata odwozi chłopca do przedszkola. Jednak Mateuszek zamiast cieszyć się kolejnym dniem zabawy z koleżankami i kolegami, martwi się, co będzie jeśli wieczorem samochód taty znowu nie będzie chciał ruszyć. Tata od razu zapewnia go, że bez względu na to, co będzie się działo, na pewno przyjdzie do przedszkola. Nic mu nie stanie na przeszkodzie. Zamiast samochodem może przyjechać traktorem albo na niedźwiedziu. Może przypłynąć łódką albo przylecieć na smoku. Tata ma tyle pomysłów i alternatywnych rozwiązań, że nikt ani nic nie stanie mu na przeszkodzie. Mateuszek może być spokojny.




Spokojne mogą być też wszystkie inne dzieci, które w najbliższy poniedziałek po raz pierwszy przekroczą próg przedszkola. Są zapewne pełne obaw, równie zaniepokojeni są ich rodzice. Każdy boi się czegoś innego, każdy próbuje sobie z tym strachem poradzić. W głowach powstają różne scenariusze. Jedne z najczarniejszych, czyli te o zostaniu w przedszkolu jako ostatnie dziecko, oswaja książka Naine Burn-Cosme. Ta piękna, pełna ciepła opowieść świetnie nadaje się do czytania w domu albo przedszkolu. Książka nie tylko oswaja strach, ale także pobudza wyobraźnię i pokazuje, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście! Wszystko to robi autorka z dużą dozą humoru. Tego ostatniego nie brakuje również na ilustracjach, na których pokazano wszystkie pomysły kreatywnego taty. To na pewno spodoba się czytelnikom, tym małym i tym dużym. I jestem pewna, że w wielu domach Tata już biegnie szybko stanie się jedną z Waszych ulubionych lektur!



Tata już biegnie
Nadine Brun-Cosme
ilustracje Aurelie Guillerey
tłumaczenie Iwona Janczy
Wydawnictwo ADAMADA 2019

 

czwartek, 29 sierpnia 2019

Podróż w przesłość z wydawnictwem Papilon

Pisałam już kiedyś, że w czasach szkolnych jednym z moich ulubionych przedmiotów była historia. Nigdy nie miałam problemu z zapamiętywaniem licznych dat i nazwisk, a ich nauka zawsze sprawiała mi przyjemność. Jak będzie z Tosią jeszcze nie wiem, bo jej zainteresowania cały czas się zmieniają. Nie pozostaje mi nic innego, jak gromadzić biblioteczkę wypełnioną różnorodnymi lekturami, także tymi poświęconymi historii.


Nowością w tym gronie są książki Franka Schwiegera o starożytności. Pierwsza z nich opowiada o starożytnej Grecji, druga o starożytnym Rzymie. Niewiele mają wspólnego z nudnymi podręcznikami, jakie pamiętamy ze szkoły. To fascynująca podróż w przeszłość, którą każdy z przyjemnością odbędzie. Na początku, zanim jeszcze zaczniecie każdą z tych książek czytać, musicie uzupełnić metryczkę. Czyją? Swoją! Jest tam miejsce na zdjęcie portretowe albo rysunek. Trzeba napisać kilka słów o swojej rodzinie, kraju, z którego się pochodzi, pasjach, którym poświęca się wolny czas i rzeczach, których robić się nie lubi. Zaglądając do wnętrza książki okazuje się, że każdy jej z bohaterów został opisany w podobny sposób. Są to jednak bohaterowie nieco inni niż my. Wśród nich znajdują się bogowie, herosi i władcy starożytnych krajów. Bohaterowie mityczni i historyczni. Z tych książek poznajemy sekrety ich życia, dowiadujemy się, co lubili, czym się zajmowali i gdzie mieszkali. Oprócz metryczek są w książkach również dłuższe, bardziej tradycyjne opisy. Napisane zostały w takim stylu, że czyta się je z ogromnym zainteresowaniem. Mimo że bardzo przypominają tradycyjne mitologie, które pewnie stoją na półkach w każdym domu, to do młodych czytelników trafią zapewne szybciej. Narracja jest prostsza, nie brakuje nawiązań do współczesności i rzeczy, które są czytelnikom tych książek bardzo bliskie. Można poczytać o starożytnej Formule 1 i o zabawach dzieci żyjących w starożytnym Rzymie. Autor zdradza sekrety diety ówczesnych ludzi i opisuje pieniądze, którymi się posługiwali. Ciekawostek nie brakuje, więc nie brakuje również zachwytu czytelników. 


 



Ja, Zeus i ekipa z Olimpu oraz Ja, Cezar i ekipa z Kapitolu to fantastyczna lektura dla czytelników w wieku szkolnym. Każda z nich udowadnia, że historia naprawdę nie jest nudna. Autor pokazuje na jak wielu płaszczyznach można ją odnieść do naszej rzeczywistości. W ten sposób pokazuje dzieciom, jak bardzo przeszłość wpływa na teraźniejszość. Udowadnia również dzieciom, że historię poznawać warto, bo jest ona ciągle żywa, a jej poznawanie to fascynująca podróż, która pozwala nam poznać różnych ciekawych ludzi, ważne wydarzenia i miejsca, których dziś już być może nie ma, a które dla naszych przodków były ważne. Pokazujmy je naszym dzieciom, budźmy w nich zainteresowanie przeszłością. Takie książki na pewno w tym pomogą. Dlatego bardzo cieszy mnie, że się ukazują.







Książki znajdziecie na stronie wydawnictwa Papilon


środa, 28 sierpnia 2019

"Dzień Życzeń" (Wydawnictwo Mamania)

Jutro Ava miała skończyć dwanaście lat, co oznaczało, 
że będzie w wieku Darii. Obydwie będą miał dwanaście lat,
aż do urodzin Darii w sierpniu, kiedy skończy lat trzynaście.
Wtedy Daria i Natasza obie będą miały po trzynaście lat, 
aż do urodzin Nataszy w listopadzie.

Natasza wiedziała, że taka konfiguracja nie była częsta.
Tata z mamą mieli troje dzieci jedno po drugim,
bam, bam, bam.
 Ale dla Nataszy stanowiło to normę.

To nie są pierwsze słowa tej książki, trafiłam na nie dopiero w dziesiątym rozdziale. Mimo to, już od pierwszych stron wiedziałam, że mam do czynienia z książką piękną i wyjątkową. Książką pełną magii i tajemnic. Czytając ją miałam nadzieję, że się nie skończy, że będę mogła czytać ją i czytać.


O tym właśnie myślałam przewracając kolejne strony Dnia Życzeń, pięknej opowieści o trzech siostrach. Jak możecie wywnioskować z przytoczonego przeze mnie cytatu, dziewczynki są niemal rówieśniczkami. Nie oznacza to jednak, że żyją w zgodzie i harmonii. Dziewczyny bardzo często się spierają, robią sobie psikusy albo sprawiają przykrość. Krótko mówiąc, żyją jak każda normalna rodzina. Byłyby pewnie szczęśliwsze i spokojniejsze, gdyby była obok nich mama. Niestety kobieta zniknęła osiem lat temu i nikt nie wie, gdzie może się znajdować. Dziewczynki bardzo za nią tęsknią i marzą o tym, że pewnego dnia mama do nich wróci. Szansa na spełnienie tego marzenia nadarzy się już niedługo, bo lada dzień najstarsza z sióstr kończy trzynaście lat. Ta uroczystość wiąże się z piękną rodzinną tradycją, która nakazuje trzynastolatce trzeciej nocy trzeciego miesiąca po trzynastych urodzinach pójść na Wierzbowe Wzgórze i wypowiedzieć trzy życzenia. Natasza zrobi to już niedługo i wie, że jednym z jej życzeń będzie właśnie powrót mamy... Ale czy to życzenie ma szansę się spełnić? Czy Natasza nie żąda niemożliwego? O co jeszcze poprosi? Jakie konsekwencje dla życia całej rodziny będą miały jej prośby? Odpowiedzi na te pytania kryje w sobie ta bardzo magiczna i piękna książka.

Lato powoli dobiega końca. Czasu na czytanie będzie nieco mniej, więc i lektury muszą być dobierane staranniej. Czy ta zasługuje na uwagę czytelników? Moim zdaniem tak. To bardzo mądra książka o pozornie zwyczajnej rodzinie, która mierzy się z codziennymi problemami. To opowieść o dojrzewających dziewczynach, które przeżywają swoje pierwsze zauroczenia, które marzą, planują, chcą kochać i być kochane. Kiedy w ich codzienność wkrada się magia, lektura zyskuje na wyjątkowości. Przenosi czytelnika w zupełnie innych świat. A o to w książkach chodzi. Chcemy, żeby poruszały nasze serca, rozwijały wyobraźnię, trafiały do serca i umysłu. Dzień Życzeń jest taką książką i bardzo cieszy mnie fakt, że jest to pierwszy tom serii, bo dzięki temu będziemy mogli ich przygodami cieszyć się jeszcze długo.

Dzień Życzeń 
Lauren Myracle
tłumaczenie Marta Panek
Wydawnictwo Mamania 2019
wiek 9+

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

"Czarno na białym" (Wydawnictwo Literatura)

Czy Wasze dzieci lubią słuchać wierszy? Pytanie jest oczywiście retoryczne, bo rymowane utwory lubi każdy maluch. Są to jedne z pierwszych, a najczęściej w ogóle pierwsze dzieła literackie, z którymi stykają się dzieci. Na wierszach Konopnickiej, Brzechwy i Tuwima wychowaliśmy się my, teraz wychowują się nasze pociechy. Ich uniwersalności nikt nie podważa, wszystkie szybko wpadają w ucho i zapadają w pamięć na zawsze. Po wiersze współczesnych poetów sięgamy rzadziej i raczej niechętnie. Dlaczego? Nie wiem, bo wiersze pisane dziś są równie ciekawe i wartościowe.


Udowadnia to książka Czarno na białym z wierszami Marcina Brykczyńskiego. Z okładki spoglądają na małych czytelników dwa koty. Jeden jest biały, drugi (co łatwo wywnioskować z tytułu) czarny. Wewnątrz znaleźć można osiem wierszy, których bohaterami są nie tylko koty. Można przeczytać o przygodach kruka, który kąpał się wannie, o słowach, które mają magiczną moc albo o białej myszce, która miewała tylko czarno-białe sny. Każdy wiersz opowiada jakąś historię, która na pewno spodoba się małym czytelnikom. W wierszach nie brakuje humoru. Wszystkie kręcą się wokół dwóch kolorów, czarnego i białego, to one są głównymi bohaterami utworów Marcina Brykczyńskiego. Cieszy mnie to, że ktoś zwrócił, na te dość deprecjonowane kolory, uwagę. Zwłaszcza, że według naukowców tylko one są rozróżniane przez najmniejsze dzieci. Tutaj czerń i biel są nie tylko w wierszach, ale także na ilustracjach Janusza Stannego. Może być to więc jedna z pierwszych książek, które będziecie czytać swoim dzieciom. Ta, od której rozpocznie się ich przygoda z literaturą!




Napisałam na początku, że wszystkie dzieci lubią wiersze. Zazwyczaj wyrastają z czytania ich, kiedy osiągają wiek szkolny. Tosia wiersze nadal czyta, ale na pewno nie są one jej pierwszym wyborem, kiedy szuka lektury na wieczór. Ta książka spodobała jej się tak bardzo, że najpierw przeczytała ją po cichu, a potem dwukrotnie głośno nam. Uśmiech nie znikał z jej twarzy przez cały czas, kiedy Czarno na białym czytała. To dla tej książki najlepsza recenzja. Myślę, że takich zadowolonych małych czytelników może być znacznie więcej. Starszych również, bo Wam także powinny się te wiersze spodobać. To ważne, w końcu niektórzy potencjalni czytelnicy jeszcze samodzielnie nie czytają, więc to rodzice albo dziadkowie staną się lektorami. Te wiersze bardzo dobrze czyta się głośno. Sprawdziła to dla Was Tosia, więc możecie być pewni, że tak właśnie jest.




Czarno na białym
Marcin Brykczyński
ilustracje Janusz Stanny
Wydawnictwo Literatura 2019
wiek 4+



piątek, 23 sierpnia 2019

"Dziennik Anny Frank. Powieść graficzna" (Wydawnictwo Stapis)

Są książki, które nie zawsze zostają w naszej pamięci. I choć trudno mi, ze wszystkich przeczytanych do tej pory książek, wybrać ulubioną, to bez problemu potrafię wymienić te, których nigdy nie zapomnę. Dziennik Anny Frank jest jedną z nich. Po raz pierwszy przeczytałam ją w ósmej klasie szkoły podstawowej. Miała to być moje wakacyjna lektura. Krótką wzmiankę o niej przeczytałam chyba w "Cogito" (magazynie dla przyszłych licealistów). Niestety nie było jej w żadnej z okolicznych bibliotek, dlatego z przeczytaniem jej musiałam poczekać do początku roku szkolnego. Stare wydanie znalazłam w bibliotece szkolnej. Przeczytałam, przemyślałam i zapamiętałam na zawsze. Od tej pory marzyłam o tym, żeby mieć egzemplarz tej książki na własność. Do dziś pamiętam, w której księgarni kupiłam nowe wydanie Dziennika. Do dziś pamiętam emocje, które towarzyszyły kolejnemu spotkaniu z tą niezwykłą historią.


Właśnie dlatego wzbraniałam się przed kupieniem graficznej wersji tej opowieści. Wydawało mi się, że komiksowa wersja autentycznego i niezwykle przejmującego dziennika z czasów II wojny światowej w formie komiksu, nie ma szansy się sprawdzić. Po długich wewnętrznych bojach postanowiłam ją w końcu zamówić i wyrobić sobie na jej temat zdanie. To, co przeżyłam czytając ją trudno ująć w słowa.




Historię żydowskiej dziewczynki, która od lipca 1942 do sierpnia 1944 roku, razem z rodzicami i siostrą ukrywa się w oficynie jednego z domów w Amsterdamie znam niemal na pamięć. Zapiski Anne są w mojej pamięci od kilkunastu lat, nie powinny więc niczym mnie zaskakiwać. A jednak czytając tę nową wersję przeżyłam tę historię na nowo. Być może to kwestia wieku, innych doświadczeń życiowych, większej wiedzy o świecie i o ludziach. Czułam, że czytam historię, którą dobrze znam, a jednak poznaję ją na nowo. Emocje, które buzowały w autorce Dziennika bardzo mi się udzieliły. Odkryłam tę historię na nowo. I zupełnie nie przeszkadzała mi nowa forma jej wydania. Choć fanką komiksów nie jestem, to ten przeczytałam z zainteresowaniem, doceniając pomysł autorów. W książce zgrabnie połączono fragmenty komiksowe, które nawiązują do zapisków Anne z autentycznymi fragmentami Dziennika. Zachowano niepowtarzalny styl tej historii, nie zbanalizowano jej, potraktowano z należnym szacunkiem.




Przerobienie Dziennika Anne Frank na komiks wydawało mi się pomysłem szalonym i zupełnie niepotrzebnym. A jednak ta historia, w tej formie, okazała się równie mocna, jak dobrze znane zapiski, które stanowiły podstawę do powstania powieści graficznej. Mam nadzieję, że nowe wydanie tej książki przyczyni się do zwiększenia grona osób, które ją znają. Jest to jedna z tych historii, które znać się powinno. Lektura obowiązkowa nie tylko dla miłośników historii, ale dla wszystkich mądrych ludzi.




Dziennik Anne Frank
adaptacja Ari Folman
ilustracje David Polonsky
tłumaczenie Kamil Budziarz
Wydawnictwo Stapis 2019

 

czwartek, 22 sierpnia 2019

"Monstrrrualna erudycja" (Wydawnictwo EGMONT)

Zabrzmi to banalnie, ale książki przekazują nam wiedzę o świecie. Nie mam tu na myśli tylko encyklopedii, ale również (a może przede wszystkim) książki popularnonaukowe. Ten gatunek literacki ma spore grono fanów, które cały czas się powiększa. Wśród miłośników książek popularnonaukowych wielu jest również młodych czytelników. Wcale im się nie dziwię, bo mając do wyboru TAKIE książki sama staje się fanką tego typu publikacji.


TAKIE, czyli wydane przez EGMONT w ramach serii "Monstrrrualna erudycja". Nie znałam ich wcześniej, choć okazało się, że obecne na rynku wydawniczym były już w czasach mojego dzieciństwa. Ja wtedy czytałam jedynie "Strrraszną historię" i nie kierowałam swoich zainteresowań w stronę nauk ścisłych. Teraz, jako mama ciekawskiej ośmiolatki, muszę nadrabiać zaległości i regularnie poszerzać swoją wiedzę. Najlepiej poszerza się ją oczywiście w towarzystwie, więc czytamy te książki razem. 




Do tej pory ukazały się cztery tomy serii:
  • Wstrząsająca elektryczność
  • Straszliwa prawda o czasie
  • Nieznośna natura
  • Śmiertelne choroby.
Każda książka w bardzo ciekawy sposób tłumaczy młodym bardzo zawiłe kwestie. Jak na przykład te związane z rozwojem poważnych chorób albo z pomiarem czasu lub zjawiskiem elektryczności. Z każdym z tych zjawisk obcujemy na co dzień, często jednak niewiele o nich wiemy. Po prostu są i to nam wystarcza. Kiedy jednak zaczynamy zadawać sobie na ich temat pytania sprawa się komplikuje. 




Seria "Monstrrrualna erudycja" wszystko czyni łatwiejszym. Świetna narracja, zabawne wtrącenia, liczne zagadki i quizy, to wszystko sprawia, że wiedza sama wchodzi do głowy. My przy lekturze tych książek bawiłyśmy się doskonale. Każdy żart wywoływał na naszych twarzach uśmiech, każda ciekawostka wzbogacała dotychczasową wiedzę. Lepszej lektury dla ciekawych świata młodych czytelników nie można sobie wyobrazić. Książki z tej serii będą również ciekawą propozycją dla dzieci, które czytać nie lubią. Myślę, że zwłaszcza ci, którzy nie przepadają za literaturą piękną, tymi książkami będą zachwyceni. Rozśmieszą ich do łez, odpowiedzą na setki pytań i zapewnią świetną zabawę połączoną z edukacją. Ja takim książkom mówię zdecydowane TAK! 






serię "Monstrrrualna erudycja" znajdziecie na stronie
wydawnictwa EGMONT