piątek, 28 czerwca 2019

"Józia Kłopotek i otchłań klęsk" (Wydawnictwo Adamada)

To jedna z tych książek, do których od razu coś się czuje. Chemia między nami pojawiła się w chwili, kiedy po raz pierwszy spojrzałam na okładkę, więc rzuciłam w kąt wszystkie inne lektury. Czułam, że to będzie fantastyczna książka. I nie pomyliłam się. Tak naprawdę nawet nie wiem, na jakiej podstawie zrodziło się we mnie takie przekonanie. Na pewno moją uwagę od razu zwróciła okładka. Niemałą rolę odegrał również tytuł Józia Kłopotek i otchłań klęsk. Dał mi nadzieję, że w tej książce wiele będzie się działo. I tak właśnie było!


Z pierwszego rozdziału dowiadujemy się, że właśnie zakończyła z pozytywnym wynikiem rok szkolny i otrzymała promocję do kolejnej klasy. Jednak ta książka nie będzie opowieścią o wakacjach Józi (choć w obecnym czasie byłaby to lektura wielce pożądana), ale opisem wydarzeń, które miały miejsce wcześniej. Józia zrobiła to celowo, ponieważ pierwszy dzień wakacji był ostatnim dniem, który dziewczynka spędziła ze swoją najlepszą przyjaciółką Tosią. Tosia razem z mamą i bratem opuszcza rodzinne miasto i wyjeżdża na stałe do Gdańska.

Nasze pożegnanie opisałam na początku, 
żeby koniec nie był taki dramatyczny 
i żeby nikt nie zalewał się łzami na ostatniej stronie. 

Wydarzenia mijającego roku były tak ciekawe, że materiału starczyłoby nawet na dwie książki, bo Józia naprawdę nie próżnowała i regularnie wpadała w kłopoty. Zresztą z takim nazwiskiem o kłopoty łatwo, więc Józia przyciąga je jak magnes. Zapomina odrobić pracę domową, kłóci się z przyjaciółką albo naraża nauczycielom. Rodzice, oboje pracujący jako sędziowie, nie dają się złapać na jej tłumaczenia i za wszelkie niepowodzenia winią córkę. Jej problemom nie poświęcają zresztą zbyt wiele uwagi, bo własnych mają równie dużo. Między nimi rodzą się kolejne spory, tata wyjeżdża do pracy do Sopotu i jakoś nikt specjalnie zmartwieniami Józi się nie przejmuje. A dziewczynka cały czas wpada w kolejne kłopoty, a gdyby miała mało zmartwień dowiaduje się, że jej przyjaciółka w czerwcu się wyprowadzi i ich, trwająca niemal od urodzenia, przyjaźń przejdzie wielką próbę. Nic więc dziwnego, że w obliczu wszystkich, spadających na Józię, kłopotów, ostatnią rzeczą, o której myśli jest nauka... A to kończy się niestety następnymi, coraz poważniejszymi kłopotami. Zakończenie całej historii jest na szczęście całkiem pozytywne, ale tego co dokładnie się wydarzy Wam nie zdradzę.




Adamada była jednym z pierwszych wydawnictw, które pokazały nam piękno wydawanych dziś książek. Czasem zastanawiałam się, jak długo będą one obecne w naszej biblioteczce. Teraz wiem, że obecne będą chyba zawsze, bo oferta wydawnicza cały czas się powiększa, a książki rosną razem z czytelnikami. W książce Ewy Martynkien jest wszystko, co powinno trafić do lektury dla młodych czytelników. Nie brakuje fragmentów humorystycznych oraz takich, które skłaniają do refleksji. W tekście pojawiają się również wątki nawiązujące do spraw ważnych dla dzieci i całego społeczeństwa. Są więc sytuacje odnoszące się do kwestii związanych z równouprawnieniem i problemów rodzinnych, z którymi boryka się coraz więcej dzieci. Ten ścisły związek z prawdziwym życiem to wielki atut tej książki. Młodym czytelnikom spodobają się również atrakcyjne graficznie i bardzo współczesne ilustracje Marty Ruszkowskiej. Dlatego z czystym sumieniem polecam ją Waszym dzieciom i Wam również. Dla mnie poznawanie przygód Józi było czystą przyjemnością, więc jestem przekonana, że dla innych będą one równie ciekawe! 





Józia Kłopotek i otchłań klęsk
Ewa Martynkien
ilustracje Marta Ruszkowska
Wydawnictwo ADAMADA 2019
wiek 8+

 

czwartek, 27 czerwca 2019

"Mała wojna" (Wydawnictwo LIteratura)

Długo zastanawiałam się czy to odpowiednia książka na tę porę roku. Wszyscy cieszą się latem, wakacjami i urlopami, a tu książka o wojnie. O czasach, o których zdarza nam się mówić, ale najchętniej unikalibyśmy tego tematu. Uznałam jednak, że jest to książka na tyle ważna, że dobrze będzie, jeśli jak najszybciej się o niej dowiecie.



Tą wyjątkową książką jest Mała wojna, kolejny tom serii "Wojny dorosłych-historie dzieci". Pisałam tu o niej nie raz, bo uważam, że jest to jedna z najlepszych i najważniejszych serii, jakie są obecne na naszym rynku wydawniczym. Każda z nich to piękne, mądre i wartościowe, choć jednocześnie niełatwe świadectwo trudnych czasów w jakich przyszło żyć rówieśnikom czytelników. Mała wojna to opowieść o rodzinie małej Janki. Dziewczynka razem z siostrą, mamą i babcią żyje w nieludzkich czasach II wojny światowej. Tata dziewczynki został powołany do armii i nikt dokładnie nie wie, gdzie teraz przebywa. Mama i babcia robią wszystko, żeby Janka i jej siostra żyły jak najbardziej normalnie. Dlatego dziewczynki, oprócz domowych lekcji prowadzonych przez mamę, mają również lekcje muzyki. Prowadzi je pan Stefan, nazywany przez wszystkich Maestrem. To on każe dziewczynkom ćwiczyć gamy i uczy je nowych utworów. Jest surowy i wymagający, mimo to dziewczynki chętnie chodzą na lekcje. Pewnego dnia odkrywają, że Maestro ma swoje tajemnice. W jego domu ukrywają się ocalałe z wojennej zawieruchy dzieci. Maestro opiekuje się nimi, bierze udział w załatwieniu im fałszywych dokumentów. We wszystkim pomagają mu, oczywiście w pełnej tajemnicy, babcia i mama Janki. Dlaczego to robią, ryzykując życie swoje i swoich bliskich? Najlepiej tłumaczy to babcia, która wyjaśnia Jance powody, dla których prowadzi "małą wojnę":

Małą wojną nazywamy to wszystko, co udaje się nam
zrobić w tych trudnych czasach. Jeżeli zaniechamy tego,
co robiliśmy, zanim szaleńcy podpalili świat,
będzie to oznaczało, że przegraliśmy.

To najpiękniejsze podsumowanie książki Katarzyny Ryrych. Książki, z jednej strony niełatwej, z drugiej pięknej i mądrej. Książki, która wzrusza, uczy empatii, wyczula na potrzeby innych. Bo pomoc słabszym trzeba nieść nie tylko w czasie wojny. 







Mała wojna jest oczywiście także świadectwem minionych czasów, opowieścią o ludziach, których już nie ma, a którym należy się pamięć, bo robili rzeczy wyjątkowe i mogą być dla nas wzorem do naśladowania. Tę piękną opowieść o trudnych czasach uzupełniają niezwykłe, bardzo subtelne ilustracje Joanny Rusinek. Delikatna kreska, piękne kolory nieco odciążają tę opowieść, stanowiąc jednocześnie jej idealne dopełnienie. Na końcu książki, oprócz ilustracji, pojawiają się zdjęcia, na których zobaczyć można ludzi, których życie stało się inspiracją do napisania książki. Bo wydarzenia z Małej wojny, podobnie jak wszystkie inne opisane w serii "Wojny dorosłych - historie dzieci", naprawdę miały miejsce!






Mała wojna
Katarzyna Ryrych
ilustracje Joanna Rusinek
Wydawnictwo Literatura 2019

 
 

środa, 26 czerwca 2019

"Hela Foka. Historie na fali" (Znak Emotikon)

Rok temu Renata Kijowska zachwyciła nas historią niedźwiedzia Kuby (KLIK). Opowieść o przygodach mieszkańców Tatr spodobała nam się tak bardzo, że regularnie do niej wracaliśmy, a najzabawniejsze teksty zapamiętaliśmy już chyba na zawsze. Łatwo więc sobie wyobrazić radość jaka zapanowała w naszym domu, kiedy dowiedzieliśmy się, że autorka tak lubianej przez nas historii, napisała nową książkę. Tym razem o FOKACH! A ponieważ foki uwielbiamy i zawsze przy okazji wizyty nad morzem odwiedzamy helskie fokarium, to wiedzieliśmy, że dla naszej rodziny będzie to lektura obowiązkowa.  


Helę Fokę czytałyśmy szybko i z wypiekami na twarzy. Emocje sięgały zenitu, bo Renata Kijowska potrafi budować napięcie. Ale po kolei. Tytułowa bohaterka książki, foka Hela, przyszła na świat w helskim fokarium. Poznajemy ją w jednym z najważniejszych dni jej życia, już za chwilę po raz pierwszy wpłynie do Bałtyku i stanie się całkowicie samodzielna. Trochę się tego wszystkiego obawia, a jednocześnie czuje się niesamowicie podekscytowana. Ciekawa świat foczka zwiedza Bałtyk i poznaje nowych przyjaciół. Nieśmiałego morświna Sonara, który zgubił swoich rodziców i wygadaną, totalnie zwariowaną mewę Krejzi. Razem przeżywają niezwykłe przygody, których świadkiem stają się wszyscy młodzi czytelnicy. Ale świetna, zabawna i dobrze napisana historia to tylko jedna część tej książki. Podobnie jak w Kubie Niedźwiedziu znajdziemy tu jeszcze fragmenty "teoretyczne", w których autorka wyjaśnia dzieciom kwestie poruszone w książce. To z nich dzieci dowiedzą się jak wygląda focze dzieciństwo, co dokładnie dzieje się w fokarium, jak wygląda praca rybaków. Stamtąd dowiedzą się jak wielkim zagrożeniem dla mórz są zatopione w nich statki i poznają powody dla których rybacy tak bardzo nie lubią fok. Gwarantuję Wam, że każdy z tej książki dowie się czegoś nowego.


 



Dlatego bez względu na to, czy spędzicie wakacje w okolicach Helu, czy nie, tę książkę przeczytać musicie. To nie tylko zabawna opowieść o żyjących w Bałtyku zwierzętach, to przede wszystkim książka z bardzo mądrym i ważnym przesłaniem. Z przesłaniem na dzisiejsze czasy. Kiedy sytuacja klimatyczna naszej planety jest coraz trudniejsza, a my regularnie dokładamy kolejne cegiełki do tego, żeby było jeszcze gorzej. Historia Heli i jej przyjaciół pokazuje jak wielkim zagrożeniem dla Bałtyku jest działalność człowieka. To doskonały punkt wyjścia do rozmowy z dzieckiem o ekologii i trosce o środowisko. Pierwszy krok do zmiany przyzwyczajeń. I nie będzie to zmiana narzucona przez rodziców, ale taka, której dzieci same będą chciały.




Hela Foka skradła nasze serca podobnie jak pierwsza książka Renaty Kijowskiej. Takie książki po prostu chce się czytać i takie czytać się powinno. Mądre, wartościowe, ciekawe, doskonale zilustrowane. Za oprawę graficzną foczej historii odpowiedzialna jest Anna Łazowska. Stworzone przez nią ilustracje są integralną częścią książki i doskonale oddają wszystkie opisane w niej historie. Lepszych nie potrafię sobie wyobrazić, mądrzejszej historii o bałtyckich zwierzętach i czyhających na nas wszystkich zagrożeniach również. To po prostu lektura obowiązkowa!




Hela Foka. Historie na fali
Renata Kijowska
ilustracje Anna Łazowska
Znak Emotikon 2019

wtorek, 25 czerwca 2019

"Kolorowy potwór. Książka pop-up" (Wydawnictwo Mamania)

To kolejna książka o uczuciach, która w ostatnim czasie trafiła do naszej biblioteczki. Ta jednak na tle wszystkich innych bardzo się wyróżnia. Czym? Tym razem formą, bo jest to książka typu "pop-up".


Jej treść wielu może już znać z pierwszego i nieco bardziej tradycyjnego wydania. Bo Kolorowy potwór nie jest książką nową, wydawnictwo Mamania ma ją w swojej ofercie od 2018 roku. To właśnie wtedy mali czytelnicy po raz pierwszy spotkali sympatycznego potwora, który uczy się radzić sobie z uczuciami. Podobnie jak mali czytelnicy często nie wie, jak odnaleźć się w otaczającym świecie, w którym tak wiele się dzieje. Uczucia, których doświadcza są tak różne, że potwór czuje się w tym wszystkim bardzo zagubiony. Na szczęście może liczyć na pomoc i dobrą radę. Na przykład taką, że uczucia dobrze jest uporządkować. Wtedy znacznie łatwiej jest nad nimi panować. Dlatego kolorowy  potwór będzie gromadził swoje uczucia w specjalnych słoikach. Zanim je ułoży, opowie o każdym z nich. Każde z uczuć będzie miało inny kolor. I tak złości będzie odpowiadać czerwony, radości żółty, a spokojowi zielony. W zależnośrci od tego, którego uczucia potwór doświadcza, zmienia się kolor jego futra. Inni jest także wyraz jego twarzy. Można się w potworze przeglądać jak w lustrze, bo potwór uczucia oddał doskonale.






Cała książka to fantastyczny przewodnik po świecie uczuć. Mimo że nie ma wielu stron, to jest w niej wszystko, co najważniejsze. Znajdziecie to zarówno w tekście, jak i na ilustracjach. Tymi ostatnimi nie można się nie zachwycić. Graficznie są bardzo proste, na pierwszy rzut oka przypominają dziecięce rysunki. Ubrana w formę pop-up book podbije serca nawet najwybredniejszych czytelników. U nas każda kolejna strona wywoływała coraz większy zachwyt, a całość podbiła nasze serca. Do serc trafiła również treść. Pozornie bardzo prosta, a jednak niezwykle esencjonalna i zrozumiała dla małego czytelnika. Zwłaszcza takiego, który doświadcza uczuć podobnych do tych przeżywanych przez potwora. A te są tak uniwersalne, że wszyscy znają je z własnego życia. Może do tej pory nie umieli sobie z nimi radzić. Teraz nie powinni mieć z tym problemu. Zwłaszcza, że Kolorowy potwór w tej odsłonie, to książka, z którą nikt nie będzie chciał się rozstać, bo samo jej oglądanie to przyjemność, której trudno sobie odmówić!






Kolorowy potwór. Książka pop-up
Anna Llenas
tłumaczenie Jowita Maksymowicz-Hamann
Mamania 2019


poniedziałek, 24 czerwca 2019

"Atlas miast Polski" (Nasza Księgarnia)

Pamiętam jak na studiach jeden z wykładowców pytał nas przy okazji zajęć z teatru antycznego, czy byliśmy w Grecji. Nie usłyszał żadnej twierdzącej odpowiedzi. Ograniczały nas przede wszystkim pieniądze. Dziś, kiedy pieniądze stanowią najmniejszy problem, na wyjazdy często brakuje czasu. Dwa tygodnie urlopu latem to zdecydowanie za mało, żeby odwiedzić wszystkie miejsca, które chciałoby się zobaczyć. Podstawą jest, więc dobrze opracowany plan, a ten można przygotować korzystając z książek i przewodników.


My w pierwszej kolejności chcemy pokazać Tosi jak najwięcej zakątków Polski. Co roku odwiedzamy przynajmniej jedno nowe miejsce. W tym roku naszą inspiracją jest wydany niedawno przez Naszą Księgarnię Atlas miast Polski. Znajdziemy w niej trzydzieści rozkładówek, a na każdej z nich jedno z trzydziestu polskich miast. Znajdują się one we wszystkich województwach, we wszystkich zakątkach Polski. Są miejscowości nadmorskie i podgórskie. Miasta z długą tradycją i te, które wybudowano stosunkowo niedawno. Cele wycieczek szkolnych i te, które (całkowicie niesłusznie) odwiedza się rzadko. Do książki trafiły między innymi Koszalin, Poznań, Cieszyn, Giżycko, Lublin i Kraków. Nie zabrakło oczywiście Gdańska, Wrocławia, Warszawy i Zakopanego. 





Każdemu z nich poświęcono dwie strony. Tam, na ilustracjach, zobaczyć można najważniejsze zabytki, ludzi związanych z danym miastem i przysmaki charakterystyczne dla kuchni tego regionu. Wszystkie one zostały krótko opisane, nie brakuje również wskazówek, gdzie należy tych wszystkich obiektów szukać. Na rozkładówkę trafił również opis miasta, uzupełniony danymi o jego powierzchni i liczbie mieszkańców. Zobaczyć można także jego herb. To jednak jeszcze nie jest wszystko. Każde miasto kryje w sobie jeszcze zagadkę dla czytelników. Na rozkładówkach ukryto ludzi, przedmioty albo zwierzęta. Zadanie czytelnika polega na odnalezieniu ich. Zadanie nie jest łatwe, bo przedmioty są małe i niektóre naprawdę trudno odnaleźć. Paradoksalnie jest to zaleta, bo dzięki temu jeszcze dokładniej przyglądamy się wszystkim, nawet najmniejszym ilustracjom.





Stare przysłowie mówiące o tym, że zachwyca nas to, co obce, a nie znamy tego, co nasze, zyskuje ostatnio na aktualności. Podróżowanie nie wymaga specjalnego wysiłku i jest coraz tańsze, więc chętnie odwiedzamy odległe zakątki świata. Niewiele wiemy jednak o tym, co mamy niemal pod nosem. A w Polsce czeka na turystów wiele atrakcji. Piękny budynek filharmonii w Szczecinie, ogromny zamek krzyżacki w Malborku, piękny rynek we Wrocławiu, niezwykłe jeziora na Mazurach i renesansowe kamieniczki w Kazimierzu nad Wisłą. Naprawdę jest co zwiedzać, czego próbować i czym się zachwycać. Ta książka jest tego najlepszym dowodem. Po jej przeczytaniu każdy zapragnie wyruszyć w jakąś podróż. Ilustracje Anny Rudak i opisy Anny Garbal dla wielu będą inspiracją. Będą również szansą na poznanie nowych, nieznanych dotąd miejsc i okazją do podróżowania bez wychodzenia z domu. Będzie to także szansa na lepsze poznanie polskich miast, zabytków i przysmaków. Zdobyta w ten sposób wiedza szybko wejdzie do głowy i na pewno przyda się w codziennym życiu (i oczywiście w trakcie podróży).




Atlas miast Polski
ilustracje Anna Rudak
tekst Anna Garbal
Nasza Księgarnia 2019