środa, 22 maja 2019

"Nierozłączki" (Wydawnictwo EGMONT)

Czytając te książki myślałam o tym, że to chyba dobrze, że nie wiem o wszystkim, co Tosia robi w szkole. Gdybym wiedziała miałabym zapewne więcej siwych włosów, zmarszczek, a w pracy siedziałabym znacznie niespokojniej. Myślałabym o tych wszystkich szalonych pomysłach, które każdego dnia doczekują się realizacji. Bohaterki serii "Nierozłączki" często wpadają na szalone pomysły i równie często te szalone pomysły realizują.


W dwóch pierwszych tomach serii poznajemy bohaterki jakich jeszcze nie było. Lilka i Pestka zostały przyjaciółkami mimo tego, że początek ich znajomości łatwy nie był. Dzieliło je wszystko. Kiedy zobaczyły się po raz pierwszy już wiedziały, że nigdy się nie zaprzyjaźnią. Ich rodzice byli innego zdania. Różnice między dziewczynkami widzieli gołym okiem, ale mieli nadzieję, że gdyby bliżej się poznały, wywarłyby na siebie dobry wpływ. Rzeczywistość rozminęła się nieco z wyobrażeniami. W dniu, w którym drogi dziewczynek się skrzyżowały, okazało się, że są do siebie bardzo podobne. Co więcej, ich rodzice mówili im to samo. To znaczy radzili zaprzyjaźnić się z tą drugą, żeby nowa koleżanka zmieniła jej zachowanie i nieco utemperowała charakter. Złośliwie napiszę, oj niedoczekanie. Lilka i Pestka zaprzyjaźnią się i będą rozrabiać jeszcze bardziej niż dotąd. Skaczą przez płoty oddzielające od siebie ogródki sąsiadów, przygotowują magiczne eliksiry i robią różne psikusy starszej siostrze Pestki. Planują zostać czarownicami i twierdzą, że w szkolnej toalecie zamieszkał duch. Są to na pewno dziewczynki, z którymi nie można się nudzić. Lepiej jednak być ich przyjacielem niż wrogiem, o czym nieustannie przekonuje się starsza siostra Pestki. Oj, tym dziewczyno pomysły nigdy się nie kończą.






Podoba mi się pomysł stworzenia takich nietypowych dziewczynek. Jednak w książkach najczęściej przedstawiane są one jako te grzeczniejsze od chłopców, bardziej ułożone, chętniej wykonujące polecenia rodziców. Lilka i Pestka takie nie są, rozrabiają, psocą i przy tym świetnie się bawią. Czy to źle? Ależ skąd. Czytelnik przy nich bawi się równie dobrze. Co prawda dorosły czytelnik będzie postępowaniem dziewczynek trochę zaniepokojony, ale rówieśnicy Lilki i Pestki będą zachwyceni.  Bohaterki są może trochę nietypowe, czasem aż zbyt śmiałe, ale tak o nich myślą chyba tylko dorośli. Bo tak naprawdę to te dziewczynki są po prostu szczęśliwe i, jeszcze, jak przystało na dzieci, beztroskie. I właśnie dlatego ta seria na pewno młodym czytelnikom się spodoba. Przetestujcie na własnych dzieciach! Gwarantuję, że testy wyjdą pomyślnie.






seria "Nierozłączki"
Annie Barrows
ilustracje Sophie Blackall
tłumaczenie Emila Kiereś
Egmont 2019 

10 komentarzy:

  1. Dobrze, ze ksiązka nie traktuje dziewczynek stereotypowo - one też są w końcu dziećmi i mają takie samo prawo do psot, jak chłopcy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajne podejście. Te stereotypowe ujęcia w książkach strasznie mnie drażnią.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oki, ja na własnych przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O, rzeczywiście to dosyć nietypowe podejście powieściowe, żeby to dziewczynki rozrabiały. I bardzo mi się to podoba, bo nie tylko chłopcy rozrabiają :D! Nawet jeżeli nie czytuję literatury dziecięcej, książka po twojej recenzji nieco mnie oczarowała!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. lubię takie książki, na pewno znajdzie się w mojej biblioteczce

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie że rozrabiakami dla odmiany są dziewczynki 😉. To zawsze dobry krok w odejściu od stereotypizacji!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się ostatnio dowiedziałam, że przez smartwacha mogę podsłuchiwać, co syn robi w szkole, ale chyba też nie chcę wiedzieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka wydaje się być idealna dla mojej córki. Do tego łamie stereotypy - świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie do nas przyszły te książeczki, i czkam co Karina o nich powie

    OdpowiedzUsuń
  10. Książeczki wyglądają ciekawie. Bardzo lubię taki typ ilustracji :)

    OdpowiedzUsuń