poniedziałek, 15 kwietnia 2019

"Czytam sobie" znowu nie zawodzi!

Książki dla dzieci prezentują nieco wyidealizowany obraz świata. Dlatego czytając Kolumba Artura Domosławskiego bardzo szeroko otwierałam oczy. Bo na takie książki trafia się rzadko. Tym samym seria "Czytam sobie" udowodniła, że stawia sobie za cel wychowanie mądrych i świadomych czytelników.


Artur Domosławski swoją książką Kapuściński non-fiction z 2010 roku wywołał niemałe zamieszanie w świecie literatury biograficznej. Teraz pisząc książkę dla dzieci o Krzysztofie Kolumbie może wzbudzić zdziwienie u wielu czytelników. Spodziewałam się i pewnie wszyscy inni również, że będzie to klasyczna biografia człowieka, który zdążając do Indii, całkiem przypadkowo odkrył Amerykę. Zaskoczenie przyszło już na pierwszej stronie, gdzie okazało się, że głównym bohaterem nie będzie Kolumb, ale mały Iganaś, który razem z rodzicami zamieszkał w Stanach Zjednoczonych. Kiedy go poznajemy chłopiec przygotowuje się do obchodów Dnia Kolumba. Z tej okazji nie idzie do szkoły, ale ma przygotować pracę na temat odkrywcy Ameryki. Dlatego jadą zobaczyć pomnik Kolumba. Na miejscu chłopiec dowiaduje się czegoś, co zasieje w jego głowie sporo wątpliwości. Jakaś kobieta, na oczach Ignasia, zawiesi na pomniku Kolumba kartkę z napisem "Kolumb nie był żadnym bohaterem". Po chwili do chłopca dosiada się prawdziwy Indianin, który opowiada mu historię odkrycia Ameryki z innej, mniej popularnej strony. Dowiaduje się o krzywdach, jakich doświadczyli Indianie, o wyzysku jaki ich dotknął. To skłania do refleksji i pokazuje zarówno Ignasiowi, jak i czytelnikom, że często to, co wydaje nam się oczywiste albo jednoznacznie dobre wcale takie nie jest. Myślę, że dla dzieci to doskonała, może pierwsza lekcja krytycznego myślenia.





Pozostałe nowości z serii "Czytam sobie" są równie interesujące, ale nieco bardziej przewidywalne. Na pierwszym poziomie dzieci będą nie tylko doskonalić umiejętność czytania, ale również przeprowadzą eksperyment z ziarenkiem fasoli! Robił go chyba każdy dorosły, czas więc na dzieci, niech i one czują się tak samo podekscytowane spoglądając na słoik. A do eksperymentowania zachęca Eulalia, kuzyna Eufrozyny, której przygody opisała Justyna Bednarek w książce Muffiny Eufrozyny





Nowość z drugiego poziomu serii to prawdziwa lekcja historii. Wojciech Widłak opisał w niej historię żołnierzy Dywizjonu 303. Pewnie ta książka będzie bardziej przyciągać chłopców, którzy od zawsze lubili bawić się w wojnę. Myślę jednak, że i dziewczynki znajdą tu coś dla siebie. Tosia przeczytała ją z zainteresowaniem, bo wcześniej na ten temat wiedziała niewiele. Teraz jej wiedza została gruntownie uzupełniona. Autor w bardzo przystępny sposób przedstawił historię Dywizjonu 303. Narrator to zarazem jeden z żołnierzy, więc wszystkie wydarzenia widzimy jego oczami. W ten sposób jeszcze łatwiej jest wszystko zapamiętać. 





Seria "Czytam sobie" jest z nami od ładnych kilku lat. To między innymi z nią Tosia stawiała pierwsze kroki w świecie samodzielnego czytania. Do niektórych tytułów wraca wielokrotnie, cały czas poznaje nowe. Wszystkie są doskonale przygotowane i dostosowane do poziomu czytelników. Na początek proste i krótkie zdania, duże ilustracje i zrozumiałe dla dzieci słowa. Kolejne poziomy są coraz trudniejsze, pojawia się tam również słowniczek z wyjaśnieniem wyrazów, które mogą być dla dzieci niezrozumiałe. A na końcu książki czekają na czytelników nagrody, w postaci naklejek i dyplomów. Lepszą motywację do samodzielnego czytania trudno sobie wyobrazić. Dlatego jeśli jeszcze jej nie znacie, a Wasze dzieci są na etapie nauki czytania, to tę serię bardzo gorąco i z pełnym przekonaniem, Wam polecam!






Całą serię znajdziecie na stronie Wydawnictwa Egmont


7 komentarzy:

  1. No nie zawodzi, bo to idelane książki do ćwiczenia umiejętności czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Egmont nie zawodzi - ta seria nie tylko zachęca do czytania, ale niesamowicie rozwija dzieciaki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta seria jest świetna, znamy ją i bardzo lubimy

    OdpowiedzUsuń
  4. Zanotowałam sobie te pozycje, bo jak synek podrośnie, to na pewno się z nimi zapoznamy :) Warto znać mądre i ciekawe książeczki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Kolumb" to idealny przykład na myślenie 360 stopni - z różnych perspektyw. Sięgnę po nią. Dzięki! Maja

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubimy książki z tej serii od wydawnictwa Egmont

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę świetne propozycje. Coś mi się wydaje, że chyba zamienię na nie "Fanklina", którego obecnie czytamy, w ramach "dzienniczka czytania". To znaczy mój pierwszoklasista czyta a ja tylko słucham :-)

    OdpowiedzUsuń