poniedziałek, 19 sierpnia 2019

"Dziewczynka, która zgubiła uśmiech" (Wydawnictwo Zielona Sowa)

Wydawnictwo Zielona Sowa świetnie określa dla jakiego wieku przeznaczone są wydawane przez nie książki. Dlatego zawsze kieruję się ich wskazówkami i raczej nie czytam Tosi ani nie proponuję jej lektur przeznaczonych dla starszych dzieci. Tym razem postanowiłam zrobić wyjątek. Stało się to na wyraźną prośbę, którą okładka i streszczenie historii napisanej przez Mirandę Hart tak zaciekawiło, że nie miała najmniejszej ochoty czekać rok na możliwość jej przeczytania.


Dziewczynkę, która zgubiła uśmiech czytałyśmy razem w letnie wieczory. Początkowo wydała mi się dla Tosi nieco za trudna, ale obserwując jej reakcję wiedziałam, że moje odczucia nie były właściwe. Tosię historia Chloe bardzo zainteresowała, więc czytałyśmy i czytałyśmy. Książka jest dość długa, więc potrzebowałyśmy na jej przeczytanie kilkunastu wieczorów. Było warto, bo lektura trafiła nam się naprawdę wyjątkowa. Choć jednocześnie bardzo smutna. Wszystko rozpoczęło się od urodzin głównej bohaterki Chloe Long. Nie było to radosne święto, dostała co prawda życzenia i prezenty od swoich przyjaciół, ale o tym wyjątkowym dniu zapomnieli rodzice dziewczynki! Oboje byli tak pochłonięci swoimi sprawami, że nawet nie zaczęli się zastanawiać, dlaczego Chloe nagle zrobiła się taka smutna. Smutek ogarnął dziewczynkę do tego stopnia, że z jej twarzy zniknął uśmiech! Trudno wyobrazić sobie, żeby kogoś coś takiego spotkało, prawda? A jednak w tej książce to się zdarzyło. Chloe czytała dowcipy, które zawsze ją śmieszyły i myślała o rzeczach miłych, ale na nic to się zdawało. Nie poprawiały jej humoru odbywane w wyobraźni podróże do wymyślonej przez nią Magicznej Krainy. Nic, zupełnie nic nie potrafiło sprawić, żeby uśmiech wrócił na twarz dziewczynki. Chloe zaczęła unikać swoich przyjaciół, nie potrafi cieszyć się ze spotkania z ukochaną babcią i z każdym dniem staje się coraz smutniejsza... Pewnie dalej pogrążałaby się w smutku i rozpaczy, gdyby nie odwiedzili jej niespodziewani goście. Przybyli do Chloe prosto z Magicznej Krainy i za cel postawili sobie przywrócenie dziewczynce uśmiechu. Zadanie nie było łatwe, sprawa wydawała się beznadziejna, a trudności piętrzyły się na każdym kroku. Czytelnik bardzo szybko identyfikuje się z bohaterami i w emocjach śledzi przygody bohaterów. Dla nas była to jedna z najbardziej wciągających lektur, jakie czytałyśmy w ostatnim czasie. I na pewno jedna z najbardziej emocjonujących, jakie czytałyśmy w ogóle. Przygody Chloe, choć nierzeczywiste, otworzyły nam oczy na niektóre sprawy i sprowokowały wiele rozmów. Właśnie takie książki lubimy!







Dziewczynka, która zgubiła uśmiech to nie jest książka z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych. Jest to książka, która opowiada bardzo mądrą, ważną i wartościową historię. Książka, która skłania do refleksji. Naprawdę warto ją przeczytać, przemyśleć, a opisaną w niej historię zapamiętać na zawsze. Sama książka będzie doskonałym prezentem dla każdego dziecka, które bliskie jest naszemu sercu. W końcu każdy z nas chce, żeby nasze dzieci były zawsze uśmiechnięte i szczęśliwe. A żeby tak było konieczna jest czasem nasza pomoc i ta książka przypomina także dorosłym o tym, jak wielką rolę odgrywają w życiu dzieci. Dlatego cieszę się, że przeczytałyśmy tę historię razem. Wam również to polecamy! Miłej lektury!







Dziewczynka, która zgubiła uśmiech
Miranda Hart
ilustracje Kate Hindley
tłumaczenie Mateusz Rulski-Bożek 
Zielona Sowa 2019
wiek 9+

piątek, 16 sierpnia 2019

"Duch Maciek detektywem" (Wydawnictwo Literatura)

Zaczynając pisanie tej recenzji rzuciłam okiem na naszą biblioteczkę i stwierdziłam, że niewiele jest w nich książek o duchach. Mamy sporą kolekcję historii o wampirach (najczęściej bardzo miłych), a reprezentacja duchów jest niezbyt liczna. Tak naprawdę do niedawna był w niej tylko Gustaw (KLIK). Na szczęście przestał narzekać na samotność, bo ostatnio dołączył do niego bardzo sympatyczny duch Maciek.


Bohater książki Anny Onichimowskiej wyróżnia się na tle innych duchów, z którymi kiedykolwiek spotkałam się na kartach książek, dość nietypową profesją. Otóż Maciek jest detektywem! Kiedy się z nim spotykamy przygotowuje się właśnie do nowej wyprawy. Jej celem jest Los Angeles, a poszukiwać będą tam mamy Karoliny, czyli przyjaciółki Maćka. Duch nie ma dużo czasu na zastanowienie, bo odkąd Karolina natrafiła w gazecie na zdjęcie swojej matki, nie myśli o niczym innym i do Los Angeles jest gotowa wyjechać natychmiast. Maciek nie ma, więc wyboru i razem z Karoliną rusza w podróż do Miasta Aniołów. Czeka tam na nich wiele przygód, jeszcze więcej zaskakujących sytuacji i niespodzianek, które całą ich wyprawę postawić pod wielkim znakiem zapytania. Poszukując Lucylli, czyli mamy Karoliny, trafią na eleganckie przyjęcie i odwiedzą prawdziwe rezydencje zamożnych Amerykanów. Wszystko dlatego, że mama Karoliny jest znaną projektantką, więc obraca się wśród znanych i bogatych mieszkańców Los Angeles. I choć każdy ze spotkanych przez Karolinę i Maćka ludzi wie coś o Lucylli, to nasi bohaterowie muszą się nieźle napracować, żeby trafić na jej ślad...




Maciek bardzo szybko zyskał naszą sympatię. Jest duchem, ale w ogóle nie jest straszny. Wręcz przeciwnie, Maćka nie można nie lubić. Jego przygody zachwycą wszystkich miłośników historii pełnych zaskakujących wydarzeń, interesujących bohaterów i ciekawych miejsc. W książce Duch Maciek detektywem to wszystko jest i właśnie dlatego ta historia budzi tak pozytywne emocje. Będzie to świetna lektura dla całych rodzin. Świetnie nada się zarówno do samodzielnego czytania, jak i do głośnego czytania w rodzinnym gronie. W przypadku tego ostatniego musicie się jednak liczyć z licznymi wybuchami niepohamowanego śmiechu. Jest to oczywiście kolejna zaleta tej książki, bo jak mówią mądrzejsi od nas, śmiech to zdrowie!





Duch Maciek detektywem
Anna Onichimowska
ilustracje Anna Wielbut
Wydawnictwo Literatura 2019



środa, 14 sierpnia 2019

"Kosmos. To, o czym dorośli Ci nie mówią" (Wydawnictwo Publicat)

Są takie etapy w życiu, przez które musi przejść każde dziecko. Oprócz najoczywistszych, związanych rozwojem fizycznym i intelektualnym. Są też takie, które wiążą się z dziecięcymi pasjami. Na przykład każde dziecko przeżywa fascynację dinozaurami, pociągami albo maszynami budowlanymi. Każde dziecko przechodzi również etap fascynacji Kosmosem. Nie ma w tym niczego dziwnego, bo my, rodzice dzisiejszych uczniów i przedszkolaków, będąc w ich wieku także z zachwytem i zaciekawieniem wpatrywaliśmy się w niebo. Mieliśmy jednak mniejszy wybór lektur na ten temat, o takiej, o której Wam dziś opowiem nawet nie marzyliśmy!


Kosmos Bogusia Januszewskiego to popularnonaukowa opowieść dla młodych i ciekawych świata czytelników. Książka w bardzo interesujący i niezwykle zabawny sposób odpowiada na nawet najtrudniejsze pytania. Te o kosmiczną materię, Drogę Mleczną, gwiazdy i czarne dziury. To z tej książki dowiedzieć się można z czego powstaje materia, czym jest energia, a także, co kryje się za słowem grawitacja. Ciekawostek nie brakuje. Ale prawda jest taka, że ta książka to nie tylko ciekawostki, ale także (a może przede wszystkim) rzetelnie przekazana wiedza. Kosmos to opowieść o nie tylko o tym, co wysoko, ale również o tym, co znajduje się w naszym najbliższym otoczeniu. Przecież my także jesteśmy częścią wszechświata, a wszystkie poruszone w tej książce kwestie dotyczą także naszej planety.




Kosmos to książka nie tylko dla dzieci. To również lektura dla rodziców, których pociechy lubią zadawać trudne pytanie. Czytanie książki Bogusia Januszewskiego to nie tylko nauka, poznawanie trudnych nazw i czytanie o bardzo zawiłych sprawach. Książka ma świetną oprawę graficzną. Zadbał o nią Max Skrowider. Obrazki są przezabawne, a wiele z nich ma formę komiksową. Stanowią one świetne uzupełnienie treści książki. Można je również po prostu oglądać i czerpać z tego ogromną przyjemność. 




Dziś, kiedy szukamy odpowiedzi na nurtujące nas pytania, bierzemy do ręki telefon i szukamy odpowiedzi w internecie. Też tak robię, bo często jest to po prostu szybsze i wygodniejsze. Jednak kiedy jesteśmy w domu wolę sięgać po książkę. Tego uczę również Tosię. Jest to może nieco bardziej czasochłonne, ale o ile przyjemniejsze. Dlatego Wam również takie rozwiązanie polecam! O ile, oczywiście, jeszcze z niego nie korzystacie.







Kosmos. To, o czym dorośli ci nie mówią
Boguś Januszewski
ilustracje Max Skrowider
Publicat 2019

 

wtorek, 13 sierpnia 2019

"Dzikie sekrety przyrody" (Wydawnictwo Literackie)

Książki poświęcone przyrodzie nie powinny nas niczym zaskoczyć. Na rynku wydawniczym jest ich tak wiele, że znajdziemy w nich ciekawostki niemal na każdy temat związany z fauną i florą. Mimo wszystko nowe książki zawsze przyjmujemy z radością i z ciekawością kartkujemy je i czytamy.


Z każdej czegoś ciekawego możemy się dowiedzieć, więc nie bronimy się przed poznawaniem nowości. Ostatnią, która zwróciła naszą uwagę są Dzikie sekrety przyrody. Już sam tytuł wskazuje na to, że mamy do czynienia z oryginalną pozycją. Zwróćcie uwagę, że nie jest to książka z sekretami dzikiej przyrody, ale książka o "dzikich sekretach". Otwierałyśmy ją, więc z pewnym niepokojem. Zupełnie niepotrzebnie, bo sekrety są dzikie, szalone i, co równie ważne, zabawne i interesujące. To z tej książki dowiecie się, które gatunki żywią tylko jednym rodzajem pożywienia, nauczycie się mówić "lew" w piętnastu językach, poznacie niezwykłe koty i wszystkie sekrety pleśni. Dowiecie się, z których roślin otrzymujemy przyprawy, przeczytacie krótki przewodnik po świecie małp oraz poznacie nazwy zwierząt, które potrafią przewidywać przyszłość. Andy Seed, autor tej książki, na każdej stronie udowadnia, że tak cały czas o przyrodzie wiemy niewiele. Zwierzęta i rośliny ciągle mają przed nami jakieś sekrety i tajemnice. Poznawanie ich okazuje się dla czytelników fantastyczną i bardzo emocjonującą przygodą.





Zachwyciła nas nie tylko treść tej książki, ale również forma. Nie ma tu wiele tekstu, informacje są bardzo skondensowane (choć nie można powiedzieć, że zdawkowe). Każda strona ma nieco inny układ graficzny. Dzięki temu czytelnicy na pewno nie będą się nudzić. Choć przy takiej treści o nudzie nie może być mowy. Dzikie sekrety przyrody bawią, uczą i zachwycają pomysłem. To naprawdę ciekawa lektura. Jeśli macie w domu ciekawskiego przedszkolaka albo ucznia, koniecznie przyjrzyjcie się tej książce bliżej. Może ona być również doskonałym prezentem dla bliskich nam maluchów. Dzieciom spodoba się na pewno. Rozpali ich wyobraźnię, stanie się inspiracją do dalszych poszukiwań i przyjemną lekturą na długie godziny. Koniecznie poszukajcie jej w księgarniach. Na pewno się nie zawiedziecie.





Dzikie sekrety przyrody
Andy Seed
ilustracje Scott Garrett
tłumaczenie Maria Jaszczurowska
Wydawnictwo Literackie 2019

 

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

"Ariol. Co gryzie muchę S.?" (Wydawnictwo ADAMADA)

Zawsze traktowałam wakacje jako czas nadrabiania zaległości czytelniczych. Czytałam nowości i książki wydane dawniej. Dziś sytuacja jest nieco inna. Książek ukazuje się tak wiele, że trudno nad nimi zapanować. Równie trudno z morza nowości wydawniczych wyłowić te, które są naprawdę warte uwagi. Wybierając książki dla siebie najczęściej stawiam na sprawdzonych autorów i lubiane przede mnie gatunki. W przypadku literatury dziecięcej dużą wagę przywiązuję do wydawnictwa. Są takie, które wydają same hity. Jednym z nich jest gdańska ADAMADA. To wydawnictwo nigdy nas nie zawiodło, zawsze nas zachwyca, a każda kolejna wydana przez nich książka szybko zyskuje naszą sympatię.


Tym razem poznaliśmy zupełnie nowego bohatera. Co prawda nie jest to pierwsza książka o jego przygodach, ale my nigdy wcześniej tej serii nie czytaliśmy. Dlaczego? Bo wydawało mi się, że Tosia jest na nią jeszcze za mała. Dziś nie umiem powiedzieć, czy rok albo dwa lata temu Ariol wzbudziłby jej sympatię. Mogę jednak z pełnym przekonaniem powiedzieć, że prawie ośmioletnia Tosia przyjęła jego przygody z entuzjazmem. Książka Ariol. Co gryzie muchę S.? jest zbiorem krótkich, komiksowych historii. Każda z nich jest inną opowieścią, więc nie trzeba ich czytać po kolei, a jak któraś szczególnie przypadnie nam do gustu, można do niej w dowolnym momencie wrócić.





Ariol jest osłem, a jego wszyscy przyjaciele są zwierzętami. Niewiele jednak różnią się od swoich czytelników. Przeżywają podobne przygody, doświadczają podobnych radości i zmartwień, co młodzi czytelnicy. Właśnie dlatego mają szansę do nich przemówić i im się spodobać. Do gustu przypadnie im na pewno komiksowa forma. Spodoba się im także humor i oryginalna tematyka. Do łez rozbawi ich historia babci Ariola, która próbowała zwrócić ekspres do kawy albo opowieść o tym, jak nasz bohater razem ze swoim przyjacielem chcieli zrobić sobie tatuaż! U nas Ariolowe przygody wywoływały niepohamowane wybuchy śmiechu i wprowadził nas w doskonały nastrój. Dlatego, jeśli jesteście na etapie poszukiwania ciekawej lektury na czas wakacji, to dokładnie przyjrzyjcie się Ariolowi. On na pewno poszukiwaczom ciekawych historii przypadnie do gustu!





Ariol. Co gryzie muchę S.?
Emmanuel Guibert
ilustracje Marc Boutavant
tłumaczenie Tomasz Swoboda
Wydawnictwo ADAMADA 2019