piątek, 22 marca 2019

"Zuzanna Kociołek i Kraina Smaku" (Burda Książki)

Ogromna popularność programów kulinarnych i liczba ukazujących wskazuje na to, że co jak co, ale jeść i gotować lubimy. Dzieci bywają w tej kwestii nieco bardziej wybredne, ale o jedzeniu również czytać lubią. Tosia uwielbia.


Dlatego byłam pewna, że historia, którą wymyślił Maciej Rożen jej się spodoba. Główną bohaterką jest Zuzanna, rezolutna ośmiolatka, która powitała świat wyskakując z kociołka pełnego owsianki! W Krainie Smaku, w której się urodziła, nie jest to niczym wyjątkowym. "Podobno najlepsi kucharze rodzą się tutaj z zapachu świeżego chleba, smaku gorącej zupy lub z orzeźwiającego łyku lemoniady w upalny dzień". Owsianka, z której wyskoczyła Zuzanna bulgotała. Można więc podejrzewać, że czeka tę dziewczynkę bardzo ciekawe życie. I nie ma w tym ani grama przesady. Bo ta właśnie dziewczynka wyruszy w niezwykłą podróż po Krainie Smaku. Towarzyszyć jej będą przybrany ojciec Płatek Wędrowiec, madame Cieciorka i dwa osły.  Co wydarzy się w trakcie tej wyprawy? Przygód nie zabraknie. Bohaterowie będą musieli mieć oczy dookoła głowy. Zuzanna i jej przybrany tata poznają nowych przyjaciół, będą mierzyć się z wrogami i spróbują pokonać rosnącą brodę! Ta okaże się naprawdę sporym kłopotem. Ale jak sobie z nią poradzili nasi bohaterowie nie zdradzę. Musicie przeczytać ją sami. Tylko w ten sposób wczujecie się w jej niezwykły klimat.





Ta książka zdecydowanie zaostrza apetyt. Każda strona, każdy rozdział kusi innym smakiem i zapachem. Nie brakuje nawiązań do dobrze znanych nam smaków, pojawiają się również nowe, których być może czytelnicy nie znają. Sama Zuzanna w swojej podróży poznaje tajniki sztuki kulin-fu. A czytelnik? On zyskuje podwójnie. Dostaje ciekawą i niebanalną historię, z którą wcześniej nigdy się nie zetknął. Ma również szansę zdobyć pierwsze szlify w sztuce kulinarnej. Ta wiedza ukryła się w drugiej części książki, gdzie znaleźć można kilka niedługich historyjek z gotowaniem i jedzeniem w tle oraz przepisy kulinarne. Dzięki nim można zrobić na przykład pastę z pieczonej dyni i smocze burgery. Będzie więc zdrowo, pysznie i niebanalnie. Dzieciom i dorosłym to połączenie na pewno się spodoba. Miłej lektury i smacznego!





Zuzanna Kociołek i Kraina Smaku
Maciej Rożen
ilustracje Anna Stosik
Burda Książki 2019

czwartek, 21 marca 2019

"Jajko" (Wydawnictwo Agora)

Lubię książki. Najbardziej cenię je za przesłanie, które niosą ze sobą. Doceniam także te, które zostały pięknie wydane, w których zadbano o każdy najdrobniejszy szczegół. Książki, które zachwycają na każdej stronie. Takie, jak ta, o której chcę Wam dziś opowiedzieć.




Jajko to, jak się łatwo domyślić, książka o jajkach. Na nadchodzącą Wielkanoc wydaje się być pozycją doskonałą. Myli się jednak ten, kto podejrzewa, że tę książkę można czytać tylko w tym czasie. To nie jest opowieść o pisankach, to książka o jajkach w każdej formie i pod każdą postacią. Okazuje się bowiem, że coś powszechnego jak jajka kryje w sobie wiele tajemnic, o których pewnie większość z Was nigdy nie słyszała. Na początek garść informacji i ciekawostek o jajach ptasich. Wiecie jak nazywa się gałąź nauki, która się nimi zajmuje? To oologia! Naukowcy, którzy się jej poświęcili "zajmują się głównie opisywaniem i klasyfikacją jaj pod względem kształtu, wagi, budowy i barwy". Właśnie o nich można przeczytać na kolejnych stronach książki. Bo to, że jajka różnią się między sobą widzimy na pierwszy rzut oka, ale dlaczego tak jest? Czemu służą ich różnorodne barwy? O tym wszystkim przeczytacie w książce Britty Teekentrup. To jednak tylko kilka pierwszych stron. Kolejne ujawniają następne tajemnice. Będzie można zajrzeć do wnętrza jajka i zobaczyć jak rozwijają się pisklaki, zajrzeć można również do wnętrza gniazda. Te okazują się równie interesujące, co jajka. Przedstawiciele każdego gatunku składają i wysiadują jajka w innym miejscu. Jedna, jak sowa śnieżna w gnieździe naziemnym, inne, jak dzięcioł w dziupli. Bociany budują gniazda platformy, a nurzyki wybierają na założenie gniazd występy skalne. Ale nie tylko o jajach ptaków opowiada ta książka. Znalazło się w niej miejsce także na jaja owadów, gadów, ryb. Nie zabrakło również dziobaka. Każdy z nich został w książce Jajko krótko, ale bardzo interesująco opisany. To jednak nadal nie jest koniec. Bo po części dotyczącej świata zwierząt, trafiamy na część o jajkach w kulturze i sztuce. Z niej dowiemy się, jak wielką rolę odgrywają jajka w różnych religiach. Zobaczymy również te, które stały się arcydziełami sztuki jubilerskiej oraz te, które pięknie zdobią osoby kultywujące sztukę ludową. Każda strona to nowa ciekawostka i nowe informacje, do których być może wielu czytelników mogłoby nigdy nie dotrzeć.





Ta książka nie może się nie podobać. Proste, ale piękne ilustracje. Niedługie, ale bardzo interesujące i zrozumiałe dla czytelników opisy. To zachwyci nawet najbardziej wybrednych miłośników książek. Każda strona zachwyca, uczy czegoś i inspiruje. Do dalszych poszukiwań, do rozwijania własnej kreatywności. Już wcześniej wspomniałam, Jajko, choć opowiada o czymś ściśle związanym z Wielkanocą, jest książką na każdy dzień roku. Wspaniałą lekturą dla dzieci i dorosłych. Pięknie wydaną, świetnie napisaną i zilustrowaną. Książką kompletną. Nie dziwi fakt, że otrzymała wyróżnienie w międzynarodowym konkursie Bologna Ragazzi Award. Pamiętajcie o niej koniecznie szukając niebanalnego prezentu na każdą okazję, bo jak udowadnia ta książka jajka to nie tylko wiosna i Wielkanoc!





Jajko
Britta Teckentrup
tłumaczenie Hanna Bartoszewicz
Wydawnictwo AGORA 2019

środa, 20 marca 2019

"Wojenne lalki Marysi" (Wydawnictwo TADAM)

Wiele jest książek, które potrafią mnie rozbawić do łez. Wśród książek dla dzieci takich pozycji jest naprawdę sporo. Każda z nich potrafi przegonić nawet największe smutki. Od książek nie oczekuję jednak tylko rozrywki, chcę czytać również takie, z których czegoś się dowiem, które skłonią mnie do refleksji i czegoś mnie nauczą. Takie wymagania stawiam również książkom dziecięcym. Chcę czytać z Tosią książki, o których będziemy mogły rozmawiać godzinami i, które przyczynią się do tego, że z Tosi wyrośnie mądry człowiek. Takich książek ukazuje się coraz więcej. Ta wydana przed kilkoma dniami przez TADAM sprawiła, że do oczu napłynęły mi łzy.



Główną bohaterką książki Małgorzaty J. Berwid jest Marysia. Z pierwszych zdań historii dowiadujemy się, że dziewczynka właśnie ma rozpocząć naukę w szkole podstawowej. Do tego jednak nie dojdzie, bo nadejdzie 1 września 1939 roku i wybuchnie wojna. Tego dnia zmieni się życie Marysi i wszystkich ludzi, których znała i nie znała. Wokół nich pojawi się głód, bieda, choroby i śmierć. Wszystko to stanie się czymś codziennym i powszechnym. Czymś, co coraz rzadziej przestanie robić na ludziach wrażenie. Mama Marysi nie popadnie jednak w wojenny marazm, będzie dzielić się jedzeniem z biednymi sąsiadami i żydowskimi dziećmi, które prowadzone są ulicami. Tata angażuje się w działalność konspiracyjną. Starsze rodzeństwo pracuje albo działa w konspiracji. Marysia jest na to jeszcze za mała. Wojnę widzi wyraźnie, bardzo ją przeżywa, bardzo się jej boi. Trudne chwile pomaga jej przetrwać szmaciana lalka Rozalka. Dziewczynka może zwierzyć jej się ze wszystkich smutków i opowiedzieć o wszystkich kłopotach. Niestety, straci ją w czasie powstania warszawskiego. Wtedy straci również tatę, który zginie w czasie walk. Od tej pory jej życie będzie jeszcze trudniejsze. Będzie musiała wsiąść do bydlęcego wagonu, który ją i mamę wywiezie do Wrocławia. Tam wcale nie będzie im łatwiej, tam będzie równie trudno. Jakby na pocieszenie, po zakończeniu wojny, w opuszczonym przez Niemców mieszkaniu, znajdzie kolejną lalkę. Jednak i ona nie będzie jej długo towarzyszyć. Lalka przyda się, kiedy Marysia będzie musiała pomóc swojej mamie. Ostatnią dostanie od swojej siostry, która po wojnie zamieszkała w RFN. Tak oto zmieniające się lalki będą symbolem kolejnych zmian w życiu małej Marysi. Życiu niełatwym, pełnym bólu i problemów. 




Wojenne lalki Marysi to książka, która wzrusza każdym zdaniem. Marysia jest symbolem całego pokolenia dzieci, które urodziły się w latach 30. XX wieku i zamiast cieszyć się beztroskim, szczęśliwym dzieciństwem trafiły w sam środek wojennej zawieruchy. To byli (i na szczęście często nadal są) pradziadkowie naszych dzieci, którzy swoimi opowieściami o tamtych czasach mogą się jeszcze z nimi podzielić. Dzięki tym opowieściom pamięć o wojennej rzeczywistości, o żyjących wtedy ludziach i dzieciach, których dzieciństwo naznaczone było wojną może przetrwać. Pamięć przetrwa również dzięki takim książkom. Historia opisana przez Małgorzatę Berwid wydarzyła się naprawdę, Marysia była jej mamą. Dzięki temu cała opowieść ma jeszcze większą siłę i robi na czytelnikach jeszcze większe wrażenie. 




Książkę uzupełniają niezwykłe ilustracje Ani Jamróz. Z jej talentem i niebywałą wyobraźnią zetknęłyśmy się nie po raz pierwszy. Wcześniej jednak ilustracje artystki zdobyły książki bardzo metaforyczne. Wojenne lalki Marysi są bardzo bliskie prawdziwego życia, powstały jako świadectwo ludzkiej tragedii i są jej zapisem. A ilustracje? Tu również nie ma metafory. Jest obraz tragedii, która dotknęła wszystkich ludzi. Ilustracje Ani Jamróz doskonale ją oddają, ich oglądanie boli i wzrusza tak samo jak ta opowieść o losach Marysi. 

Wydawnictwo TADAM nieustannie mnie zaskakuje. Każda kolejna książka jest prawdziwą perełką. Ta również taka jest. Wzrusza, uczy, zachwyca i przypomina o tym jak wielkim złem jest wojna. I jakie mamy szczęście, że nas nie dotyka. Oby dzieci wychowane na tego typu książkach pamiętały, że wojny do niczego nie prowadzą. Oby nigdy do wojen nie dopuściły.



Wojenne lalki Marysi
Małgorzata J. Berwid
ilustracje Ania Jamróz
Wydawnictwo TADAM 2019
wiek 7+

poniedziałek, 18 marca 2019

"Dwoje drzwi i dziewięcioro dzieci" (Wydawnictwo Mamania)

Marzyłam o tej książce od dnia, w którym zobaczyłam ją w zapowiedziach. Kiedy w końcu trzymałam ją w rękach, bałam się zacząć ją czytać, bo myślałam, że nie spełni moich oczekiwań. Ale spełniła. Powiem więcej, była jeszcze bardziej interesująca i zaskakująca.



Dwoje drzwi i dziewięcioro dzieci przenosi nas do Lublina z czasów dwudziestolecia międzywojennego. Trafiamy do domu żydowskiej rodziny Rabinowiczów. Rabinowiczowie mają dziewięcioro dzieci. Najstarszy syn jest już żonaty i nie mieszka z rodzicami. W domu pozostało, więc ośmioro dzieci i dwoje rodziców. Papa Rabinowicz był rabinem w domu modlitwy, który znajdował się na parterze kamienicy, w której mieszkał z całą rodziną. Dzieci Rabinowiczów przypominają wszystkie inne dzieci żyjące na świecie. Zdarza im się psocić, zdarza im się wspólnie bawić. Starsi opiekują się młodszymi. Wszyscy starają się pomagać rodzicom. Z książki wyłania się piękny obraz kochającej się rodziny, która darzy szacunkiem nie tylko siebie, ale również ludzi, z których ich drogi często się krzyżują. Wydaje się, że tak już będzie zawsze, ale dzieci rosną i wyfruwają z rodzinnego domu. Taki los czeka najstarszą córkę Rabinowiczów Adinę. Dziewczyna ma 15 lat i właśnie wybrano dla niej męża. Nigdy wcześniej go nie widziała, po raz pierwszy zobaczy go dopiero w dniu ślubu. Nie buntuje się jednak, szanuje tradycję, w której została wychowana. Cała rodzina bardzo cieszy się nadchodzącym ślubem i angażuje się w przygotowania. Sama Adina najbardziej martwi się tym, że będzie musiała opuścić swoich bliskich. Jej przyszły mąż mieszka w Warszawie, gdzie pomaga ojcu w prowadzeniu fabryki. Zapewne odziedziczy ją po nim, więc Adinę czeka przeprowadzka. To przeraża zarówno ją, jak i jej rodzeństwo. Nie wstrzymuje jednak przygotowań do ślubu. Krawcowa zajmuje cały salon przygotowując suknię dla panny młodej, szykowany jest posag. Emocje sięgają zenitu. Wszyscy niecierpliwie czekają na wielki dzień Adiny. 


Tyle informacji na temat perypetii rodziny Rabinowiczów. Nie będę Wam opisywać wszystkich, bo i tak nie uda mi się oddać klimatu tej historii. Ten jest naprawdę niepowtarzalny. Ta książka pachnie specjałami kuchni żydowskiej, ta książka rozbrzmiewa muzyka klezmerską. Trzeba niebywałego talentu, żeby tak wspaniale oddać klimat miejsca, w którym toczy się akcja i w tak sugestywny sposób naszkicować bohaterów. Autorka tej książki znała jedną z bohaterek opowieści. Pierwowzorem Noemi była jej babcia. Pozostali bohaterowie również istnieli naprawdę. I właśnie dlatego ta książka jest tak prawdziwa i interesująca dla czytelnika. W piękny sposób pokazuje żydowskie tradycje i obyczaje. Czytelnicy przyglądają się przygotowaniom do szabatu, poznają nakazy rządzące życiem Żydów. Dowiadują się także jak wyglądają żydowskie zaślubiny. Wszystkie wątki związane z żydowską tradycją, które pojawiły się w tekście, zostały krótko wyjaśnione w zamieszczonym na końcu książki słowniczku. Jego lektura to doskonałe uzupełnienie całej książki i świetna pomoc dla tych, którzy po raz pierwszy zetknęli się z kulturą żydowską.


Po przeczytaniu pierwszych stron tej książki zdziwiłam się, że nie opowiada ona o czasach II wojny światowej. Te pojawiają się na samym końcu i w posłowiu. Wcześniej pojawiają się wątki sygnalizujące nastroje antysemickie w tamtych czasach, ale nie są one specjalnie eksponowane. Czy to źle? Oczywiście, że nie. Oto mamy do czynienia z piękną książką opowiadającą o czasach, których nikt z nas nie zna i nie pamięta i książką o ludziach, których nikt z nas nie miał pewnie okazji poznać. O tradycjach, o których być może kiedyś słyszeliśmy, ale tak naprawdę niewiele o nich wiemy. Jest to również piękna opowieść o rodzinie. Nieco innej od naszych, ale bardzo kochającej się. Tę miłość czuje się na kartach książki. Od rodziny Rabinowiczów bije ciepło, które udziela się również czytelnikom tej niezwykłej opowieści. Opowieści, która warta jest przeczytania.




Dwoje drzwi i dziewięcioro dzieci
Anna Ciddor
tłumaczenie Grażyna Chamielec
Mamania 2019

 



piątek, 15 marca 2019

"I ty możesz zmienić świat" (Media Rodzina)

Kiedy po raz pierwszy z zachwytem i zainteresowaniem kartkowałam tę książkę, Tosia zapytała mnie, co czytam. Pokazałam jej okładkę, ona przeczytała głośno tytuł i powiedziała: "Ja nie mogę zmienić świata. Jestem dzieckiem". Stanowczo zaprzeczyłam i wskazałam na podtytuł książki, który informuje nas, że oto mamy w rękach zbiór 42 opowieści o niezwykłych dzieciach. A skoro one mogły, to może i Tosia powinna spróbować. 



Lektura tej książki to pierwszy krok w tę stronę. A poznanie 42 niezwykłych dziecięcych bohaterów, to nie tylko literacka przygoda, ale również niesamowita inspiracja. Zwłaszcza dla tych, którzy jak Tosia, uważają że w ich wieku nie można robić wielkich rzeczy. Okazuje się, że można. Nawet wtedy, kiedy jak Bana al-Abed przychodzi się na świat w kraju targanym wojną. Mama pomaga jej założyć konto na Twitterze. Tam Bana opisuje, co dzieje się w jej kraju i mieście, w którym mieszka. Dzięki niej ludzie dowiadują się jak wygląda wojenna rzeczywistość i jak trudno żyje się ludziom w Aleppo. Kolejną bohaterką jest Anna Frank, o której zapiskach słyszał każdy. Jej pisany w czasie II wojny światowej pamiętnik jest świadectwem okrucieństwa tamtych czasów. Wśród 42 bohaterów znaleźli się również tacy, którym przyszło żyć w najbiedniejszych zakątkach świata. Dzieci te były, jak Iqbal Masih od najmłodszych lat wysyłani do ciężkiej pracy albo jak Kesz Valdez zmuszani przez własnych rodziców do żebrania. 




Są w tej książce opisane również dzieci, które nie urodziły się w miejscach ogarniętych wojną, ale i tak ich życie nie było łatwe. Jak na przykład Janek Mela, chłopiec, który został porażony prądem i stracił rękę i nogę. Kalectwo nie przeszkodziło mu jednak w podróżowaniu i to podróżowaniu ekstremalnym. Bo Janek jest zdobywcą obu biegunów, a także najwyższych szczytów Kaukazu i Afryki.


Znalazły się tu również historie dzieci, które robią rzeczy niezwykłe dzięki swojej ogromnej wiedzy albo wielkiej empatii. Na przykład Cassandra Lin, która postanowiła zrobić wszystko, żeby pomóc naszej planecie. Założona przez niż fundacja "wprowadza w życie nowoczesny system, który zbiera zużyty tłuszcz i zmienia go w biopaliwo, którym ogrzewane są okoliczne domy". Inna dziewczynka, Katie Stagliano, postanowiła pomóc ludziom głodującym, dlatego założyła ogród warzywny, a plony przekazywała organizacjom przygotowującym posiłki dla biednych.


Bohaterowie tej książki robili i robią rzeczy wielkie. Mimo młodego wieku sprzeciwiają się ludziom, którzy wyrządzają innym krzywdę. Nie godzą się na choroby, na nierówny dostęp do edukacji, na biedę i wykorzystywanie innych. Każdy z nich może stać się dla młodych czytelników wzorem do naśladowania, może zainspirować ich do wprowadzenia zmian w sobie albo w swoim otoczeniu. I ty możesz zmienić świat to książka wyjątkowa. Mądra, inspirująca, interesująca i dobrze napisana. Biografie kolejnych bohaterów nie są długie, ale są nie brakuje w nich ciekawych szczegółów i ważnych informacji. Doskonale nadają się do czytania w domu i w szkole. Historie dzieci opisanych przez Karolinę Grabarczyk staną się na pewno punktem wyjścia do dalszych rozmów. I o to właśnie chodzi! Po przeczytaniu tej książki żadne dziecko nie powie już, że jest za małe na zmienianie świata. Ich równicy ze wszystkich kontynentów, żyjący w bardzo różnych czasach, rodzący się w różnych rodzinach, udowodnili, że nie liczy się ani wiek, ani wzrost, ani miejsce urodzenia. Najważniejsza jest wiara we własne siły, otwarte na potrzeby innych umysł i serce. Wtedy mamy my i nasze dzieci szansę na zmienianie świata. I tego właśnie uczy ta książka.

Przeczytajcie ją koniecznie ze swoimi dziećmi, sprezentujcie dzieciom, które znacie i, które są Wam bliskie. Niech historie książkowych bohaterów Was wzruszą i zainspirują, niech zachwycą Was przepiękne ilustracje Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej. Przeczytajcie, a potem razem ze swoimi dziećmi zmieniajcie świat albo Wasze najbliższe otoczenie.



I ty możesz zmienić świat.
42 inspirujące historie o niezwykłych dzieciach
Karolina Grabarczyk
ilustracje Nika Jaworowska-Duchlińska
Media Rodzina 2019


czwartek, 14 marca 2019

"Tajemnica nocnego pociągu" (Wydawnictwo Zielona Sowa)

Najwierniejsi czytelnicy mogą pamiętać, że był taki czas w życiu Tosi, kiedy cały wolny czas poświęcała dwóm rzeczom - książkom i pociągom. Znaliśmy imiona wszystkich lokomotyw z bajki "Tomek i przyjaciele", Tosia znała nazwy niektórych części, z których zbudowana jest lokomotywa. Teraz pociągami bawi się rzadziej. Pozostała jednak wierna książkom. Co zrobi, kiedy trafi na takie, które łączą w sobie świetną opowieść i pociągi? Myślę, że przeczyta bez wahania!


Jedną z takich książek jest Tajemnica nocnego pociągu Sylvii Bishop. Poznaliśmy już jedną powieść tej autorki. Jakiś czas temu czytaliśmy Słonia Eriki (KLIK), historię najbardziej nietypowego i oryginalnego prezentu urodzinowego w całej literaturze dziecięcej. Teraz, na razie tylko ja, przeczytałam powieść dla nieco starszych czytelników. Jest to opowieść o niezwykłej podróży przez kilka europejskich stolic, która rozpoczyna się w Paryżu, a kończy w Stambule. W tę podróż wyrusza mała Maximilienne. W Stambule czeka na nią stryjeczna babcia. Kobieta poważnie choruje i musi być operowana. A po operacji będzie potrzebowała pomocy kogoś bliskiego. Rodzice Max nie mogą pomóc starszej pani i, kiedy mama dziewczynki ma już dzwonić do Stambułu, żeby powiedzieć, że nikt nie przyjedzie, na ochotnika zgłasza się ich córka. Właśnie rozpoczynają się ferie zimowe, które dziewczynka miała spędzić w domu, więc tak daleki wyjazd wydaje się niesamowicie atrakcyjny. Rodzice mają obawy, ale niespecjalnie protestują i już po kilku dniach Max wsiada do pociągu relacji Paryż-Monachium. Towarzyszy jej zakonnica, siostra Marguerita, która zobowiązała się zaopiekować Maximilienne przez całą podróż. Podróż z zakonnicą? Czy to może być interesująca perspektywa? Wbrew pozorom tak. Bo Max czeka podróż z dreszczykiem, wyprawa pełna emocji i czyhających niebezpieczeństw. Wszystko z powodu drogocennego kamienia, który został skradziony kilka dni wcześniej. Wiele wskazuje na to, że kamień może być w posiadaniu jednej z osób podróżującej tym pociągiem. Max rozpoczyna własne śledztwo, niedługo potem dowiaduje się, że siostra Marguerita ma drugą twarz... Zresztą nie tylko ona, bo wszyscy towarzysze podróży mają swoje tajemnice. A kto jest w posiadaniu klejnotu? Będziecie zaskoczeni!



Czasem odnoszę wrażenie, że dziś powstają tylko książki z wątkami detektywistycznymi. Tak naprawdę książek ukazuje się znacznie więcej i podejmują bardzo różne tematy, ale Tosia uwielbia te detektywistyczno-kryminalne, więc pewnie dlatego to one zawsze zwracają moją uwagę jako pierwsze. Z tą było tak samo. Przygotowywany przez wydawcę opis zachęcił mnie do tego stopnia, że nie wyobrażałam sobie, żeby ta książka mogła nie trafić do naszej biblioteczki. I nie zawiodłam się. Historię wymyśloną przez Sylvię Bishop czyta się jednym tchem i po każdym rozdziale chce się jak najszybciej przeczytać kolejny. Napięcie rośnie z każdą przeczytaną stroną, a nagłe zwroty akcji zaskoczą wszystkich czytelników. A zakończenie? Tutaj zdziwicie się jeszcze bardziej! Tajemnica nocnego pociągu to wspaniała opowieść dla czytelników w każdym wieku. Historia jest uniwersalna i emocjonująca. A całość uzupełniają fantastyczne i doskonale oddające nastrój całej opowieści ilustracje. Krótko mówiąc POLECAM do czytania w nocnym pociągu i nie tylko!





Tajemnica nocnego pociągu
Sylvia Bishop
ilustracje Marco Guadalupi
tłumaczenie Barbara Górecka
Zielona Sowa 2019
wiek 9+