poniedziałek, 21 stycznia 2019

"O chłopcu, ptaszynie i pewnym trumniarzu" (Wydawnictwo Zielona Sowa)

Piękne książki kojarzą mi się najczęściej z tymi, które są adresowane do najmłodszych czytelników. Kiedy ci rosną do sposobu wydawania książek dla nich przykłada się coraz mniejszą wagę. Ktoś powie, że przecież liczy się treść. Ja oczywiście się z tym całkowicie zgadzam, ale kiedy książkowa historia jest naprawdę wyjątkowa, to zasługuje na wyjątkową oprawę...


Tak jest w przypadku książki Matildy Woods. Uwagę potencjalnego czytelnika od razu zwróci okładka. Na niej zobaczymy kilka niedużych kolorowych domków stojących u stóp góry. W oknie jednego z nich widzimy jakiegoś człowieka. Pod domkami dostrzec możemy kilka ryb, a na górskim wzgórzu siedzi piękny ptak. Na górze widać coś jeszcze - płyty nagrobne. I to właśnie od śmierci rozpoczyna się ta opowieść. Śmierć śmiało poczyna sobie w Allorze, maleńkim miasteczku niemal na końcu świata. To tam kończy się linia kolejowa, to za nim rozpoczyna się morze. I właśnie na to miasto spadła straszna epidemia, chorowali i umierali kolejni mieszkańcy miasta. Umierali tak szybko, że ci, którzy zostawali nie mieli szans zapewnić im godnego pochówku. Brakowało miejsc na cmentarzu, nie miał kto przygotowywać i prowadzić pogrzebów ani budować trumien. Ciała zmarłych wrzucane były prosto do morza. Śmierć zabrała również żonę i troje dzieci Alberta Cavella. Mężczyzna nie wyobrażał sobie, że i oni mogliby zostać wrzuceni do morza. Postanowił więc zbudować dla nich trumny i pochować na miejscowym cmentarzu. Robiąc trumny dla swoich bliskich nie podejrzewał nawet, że na razie śmierć go nie zabierze i, że przez następne trzydzieści lat będzie tworzył trumny dla wszystkich mieszkańców miasteczka. Podejrzewał pewnie jednak, że resztę swojego życia spędzi w samotności, po tragedii, która go spotkała nie mógł widzieć swojej przyszłości w inny sposób. Aż do dnia, w którym na jego drodze stanął mały chłopiec Tito, któremu towarzyszył niezwykły ptak. Powoli, powoli zaczęło rodzić się między nimi zaufanie, a potem przyszedł czas na przyjaźń. Niestety, Tito kryje w sobie tajemnicę, która zaważy na jego dalszym życiu i na relacji z Alberto. Trumniarz zrobi wszystko, żeby uratować chłopca i dać mu szczęście i spokojne dzieciństwo.








Każda strona książki Matildy Woods jest pełna magii. Bo magiczne jest przed wszystkim miejsce, w którym toczy się akcja. To tu z wody wyskakują ryby, to tu domy lśnią niczym kryształy. To tu pojawia się kiedyś tajemnicza kobieta ze swoim synem. Ma nadzieję, że to miejsce da im szczęście i spokój, którego tak bardzo potrzebowali. Los zdecydował inaczej. Jak to wszystko potoczyło się dalej, musicie sprawdzić sami. Ta niezwykła książka to piękna, poetycka opowieść o życiu i śmierci, przyjaźni i nienawiści, sile i słabości, bogactwie i biedzie, o rodzinie, o której każdy marzy i, której każdy potrzebuje. To piękna opowieść o tajemnicach życia. Opowieść ubrana w niezwykłą formę literacką i graficzną (o tę zadbała Anuska Allepuz). Na każdej stronie zobaczyć można subtelne grafiki. Na niektórych pojawiają się duże ilustracje, są na nich tylko dwa kolory biały i niebieski. Mimo to trudno oderwać od nich wzrok, są tak samo magiczne, jak historia, do której zostały stworzone. Razem z opowieścią tworzą spójną, bardzo piękną całość, która zachwyci nawet najbardziej wymagających czytelników.




O chłopcu, ptaszynie i pewnym trumniarzu
Matilda Woods
ilustracje Anusa Allepuz
tłumaczenie Patryk Gołębiowski
Wydawnictwo Zielona Sowa, 2018
wiek 9+ 



piątek, 18 stycznia 2019

"Bzdurki, czyli bajki dla dzieci (i) innych" (Wydawnictwo Nasza Księgarnia)

Lubimy niebanalne opowieści. Takie, które na każdej stronie zaskakują czymś nowym. Może to być oryginalny pomysł, mogą to być wyjątkowe ilustracje. Może to być ich ponadczasowość. Zdarza się również, że trafiamy na książki, które trafiają i zachwycają zarówno dorosłych, jak i dzieci. Jedną z nich jest książka, o której opowiem dzisiaj.


Napisał ją Artur Andrus. Dziennikarz, poeta, artysta kabaretowy i autor tekstów piosenek. Można powiedzieć człowiek-orkiestra. A teraz jeszcze musimy dopisać do tych licznych określeń autor książek dla dzieci. Bo oto na rynku wydawniczym pojawiły się Bzdurki, czyli bajki dla dzieci (i) innych. Jest to osiem opowieści luźno związanych z dobrze wszystkim znanymi bajkami i baśniami. Nie są to jednak nowe wersje tych historii, ale jakby ich kontynuacja. Ciąg dalszy wydarzeń, które pamiętamy z naszych dziecięcych lektur. Bo jak inaczej nazwać pierwszą opowieść, którą rozpoczyna list od Żony Zielonej Czapki? Domyślacie się kim ona może być? Oczywiście jest to dobrze nam znany Czerwony Kapturek. Nie jest już małą dziewczynką. Wyrosła, wyszła za mąż za gajowego, który ją i jej babcię wielokrotnie wyciągał z brzucha wilka. A że gajowy nosił zieloną czapkę, teraz już nie nazywają jej Czerwonym Kapturkiem, tylko Żoną Zielonej Czapki. Wszystko jasne? Niby tak, ale dlaczego kobieta, zwana niegdyś Czerwonym Kapturkiem, pisze listy do autora tej książki? Otóż występuje ona w imieniu wszystkich bajkowych postaci. Okazuje się, że są oni absolutnie niezadowoleni ze swojego życia! Z ciągłej powtarzalności wydarzeń. Oni wszyscy chcą nowych przygód! I Artur Andrus daje im szansę na ich przeżycie. To dlatego w tej książce pojawiają się mieszkające w bloku smoki. Pojawia się również królewna, która starającym się o jej rękę kawalerom zrobić coś wyjątkowego z... rzodkiewki! Jest w tej książce niedźwiedź, który nie może zasnąć i ma z tego powodu poważne kłopoty. I bezdzietne małżeństwo, które przyjmuje na wakacje dwanaścioro bratanków i piętnaścioro siostrzeńców! A to wszystko to tylko przedsmak tego, co czeka Was, kiedy zdecydujecie się przeczytać tę książkę. A przeczytać ją naprawdę warto, bo to gratka dla czytelników w każdym wieku. Artur Andrus napisał książkę, która rozbawi wszystkich. Co prawda dzieci i dorośli roześmieją się w różnych momentach, ale to tylko udowadnia jak bardzo uniwersalna jest to opowieść! 




Tosia uwielbia słuchać piosenek Artura Andrusa. Teraz może cieszyć się również jego książką, która na dodatek adresowana jest głównie do dzieci w jej wieku. Oprócz ciekawych historii spodobały się jej tu równie zabawne ilustracje. Stworzył je bardzo lubiany przez Tosię Daniel de Latour. Dzięki jego talentowi i niezwykłej pomysłowości, mogła zobaczyć świnkę morską, którą Miś Rozrabiaka wycierał sobie pyszczek i małego chłopca, który oceniał stan uzębienia lokalnego dentysty. Na nich pokazano również nietypowych małżonków, którzy choć bardzo się kochali, nie mieli okazji się ze sobą spotkać. Żeby dowiedzieć się dlaczego tak było, musicie przeczytać tę książkę. Przeczytać albo posłuchać, bo Nasza Księgarnia wydała również audiobook. Książkę czyta sam autor i robi to w tak fenomenalny sposób, że u nas słychać go niemal cały czas. I będzie go słychać jeszcze długo, bo Artur Andrus jakoś nie potrafi nam się znudzić!






Bzdurki, czyli bajki dla dzieci (i) innych
Artur Andrus
ilustracje Daniel de Latour
Nasza Księgarnia, 2019
wiek 6+

czwartek, 17 stycznia 2019

"Tajemnicza wyprawa" (Nowa Era)

Chyba każdy lubi podróżować, poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Często jednak te dalekie krainy pociągają nas tak bardzo, że zapominamy, jak wyjątkowe mogą być miejsca nam najbliższe. 



I to właśnie te miejsca stały się tematem kolejnej edycji konkursu literackiego "Popisz się talentem". Organizuje go wydawnictwo Nowa Era, a wziąć w nim udział mogą wszyscy uczniowie szkół podstawowych. A jedną z nagród i to chyba tą najcenniejszą, jest opublikowanie zwycięskich opowiadań w tomie pokonkursowym. Tom pokonkursowy niedawno się ukazał. Znalazło się w nim trzydzieści opowiadań. Autorami połowy są uczniowie z klas 1-3, drugą napisali ich starsi koledzy z klas 4-7. Akcja wszystkich opowiadań toczy się w miejscach, w których mieszkają ich młodzi autorzy. Zabierają oni czytelników pod Giewont i na najwyższy łódzki dach. Do Wrocławia i nad Wisłok. W każdym z tych zwykłych-niezwykłych miejsc na bohaterów opowiadań i czytelników czekają niezwykłe przygody. Można tam na przykład znaleźć list z przeszłości albo spotkać krasnala. Można przeżyć wyjątkową przygodę w lesie i na szkolnym boisku. Każde kolejne opowiadanie utwierdza czytelników w tym, że niezwykłe rzeczy czekają na nas wszędzie, musimy tylko uważnie obserwować to, co dzieje się wokół nas. Wszystkie opowiadania łączą bohaterowie. Zadziorna Ela i spokojny Wojtek zabierają czytelników w podróż po Polsce, podróż po małych ojczyznach, które jak się okazuje, kryją w sobie prawdziwe skarby. Warto je poznać.




Konkursy literackie odbywały się od zawsze, pewnie z wielu z nich ukazywały się tomy pokonkursowe. Jednak Tajemnicza wyprawa na ich tle znacząco się wyróżnia. Każde opowiadanie uzupełniają piękne, bardzo kolorowe, prawdziwie baśniowe ilustracje. Stanowią one doskonałe uzupełnienie historii, a dla młodych autorów tak profesjonalna szata graficzna, którą zyskały ich opowiadania, to kolejne, ogromne wyróżnienie. A cała książka jest interesującą lekturą nie tylko dla nagrodzonych młodych pisarzy. 




Poza tym jeśli któryś z czytelników poczuje się na siłach, żeby napisać kolejne opowiadanie o przygodach Eli i Wojtka, to w książce jest na to miejsce. Każdy może napisać własną historię i ona również trafi do tej książki. W końcu Tajemnicze wyprawy są dla każdego, kto ma bogatą wyobraźnię:) A w książce czeka na czytelników jeszcze jedna niespodzianka, na ostatnich stronach znalazł się podróżownik, z którym każdy może zaplanować wyjątkową podróż po Polsce! Być może dla kogoś będzie ona źródłem pisarskiej inspiracji.



 Tajemnicza wyprawa
30 opowiadań nagrodzonych w ogólnopolskim
konkursie literackim
dla uczniów szkół podstawowych
Popisz się talentem 2018
ilustracje Anna Gensler, Wojtek Sendal
Nowa Era, 2018 


https://www.nowaera.pl/

środa, 16 stycznia 2019

"Rodzina Wafelków. Porady na dziecięce sprawy" (Centrum Edukacji Dziecięcej)

Jakich książek szukacie dla swoich dzieci? Mądrych? Ładnie wydanych? Takich, których bohaterowie mogliby stać się przyjaciółmi Waszych pociech? Dowcipnych? Takich z ładnymi ilustracjami? A może w ogóle bez ilustracji? Rymowanych czy pisanych prozą. Pewnie każdy komu zadałabym takie pytanie, odpowiedziałby na nie nieco inaczej. Dlatego dziś będzie o książce, która powinna spodobać się wszystkim i sprostać prawie wszystkim wymaganiom.


Rodzinę Wafelków zna chyba każdy. To oni, we wcześniejszych powieściach Joanny Krzyżanek, uczyli dzieci dobrych manier i pokazywali jak można radzić sobie w codziennych sytuacjach. Robili to mądrze, a jednocześnie z dużą dozą humoru, nic więc dziwnego, że właśnie powracają w kolejnej książce. Tym razem dotyczy ona szeroko pojętych dziecięcych spraw. I tak w dwudziestu dwóch historiach przeczytać można o wszystkim, co dzieci spotyka. Są opowiadania o przedszkolu i szkole, o umiejętnym i rozsądnym korzystaniu ze zdobyczy techniki, o dbaniu o higienę, umiejętności współpracy, a nawet o książkach. Kolejne opowiadania uczą najmłodszych kulturalnego zachowania i tłumaczą dlaczego ważne jest przestrzeganie ustalonych zasad. To stąd dzieci dowiadują się, dlaczego warto przygotowywać ściągi i, dlaczego nie powinno się z nich korzystać. Rodzina Wafelków opowiada dzieciom o tym, dlaczego warto czasem pomilczeć i tłumaczy, w jaki sposób powinno się opiekować zwierzętami. O tych wielu innych rzeczach opowiadają kolejne rozdziały książki, ale stanowią one tylko jej jedną część. Drugą są krótkie wyjaśnienia i porady związane z poruszoną w danym rozdziale tematyką. To szansa na utrwalenie tego, o czym przeczytało się wcześniej, a jednocześnie dobry punkt wyjścia o podjętych przez Joannę Krzyżanek kwestiach. Naprawdę warto takie rozmowy odbyć, bo dzięki nim dzieciom powinno być łatwiej funkcjonować zarówno w grupie rówieśniczej, jak i w grupie, w której dominują dorośli.




Nie przesadzę twierdząc, że to lektura obowiązkowa dla przedszkolaków i dzieci w wieku szkolnym. Uniwersalne wartości, o których mówi są ważne dla każdego i każdy powinien je znać. Joanna Krzyżanek przekazała je w bardzo przystępnej dla młodych czytelników formie, wartości bardzo istotne. Opowiadania pełne są ciepła i humoru. Dzięki temu czyta się je z ogromną przyjemnością, a o to przecież w czytaniu chodzi. Z równie wielką radością obejrzycie również ilustracje autorstwa Zenona Wiewiurki. Kolorowe, wesołe i miłe dla oka. Doskonale pasują do książki dla dzieci. Książki, którą warto czytać w domu, w szkole i w przedszkolu. Dlatego polecam ją nie tylko rodzicom szukającym książki dla swoich dzieci, ale także nauczycielom. Myślę, że wspólne lektura tych książek to fundament, który pomoże w wychowywaniu mądrych (przyszłych) dorosłych.




Rodzina Wafelków. Porady na dziecięce sprawy
Joanna Krzyżanek
ilustracje Zenon Wiewiurka
Centrum Edukacji Dziecięcej, 2018

wtorek, 15 stycznia 2019

"Tak to działa!" (Wydawnictwo Debit)

Jeśli szukalibyście osoby znającej się na kwestiach technicznych, nie zwracajcie się w tej sprawie do mnie. Naprawdę niewiele na ten temat wiem i jeśli muszę coś naprawić, raczej zwracam się po pomoc do innych. Nie przeszkadza mi to jednak w zgłębianiu tajemnic osiągnięć techniki. Nic nie stoi przecież na przeszkodzie, żebym zastanawiała się nad tym, dlaczego niektóre sprzęty tak, a nie inaczej działają. 


Często zastanawiam się nad tym w towarzystwie Tosi. W końcu ona, jak to dziecko, zawsze dziwi się światu. I tak zastanawiałyśmy się razem, a na niektóre pytania odpowiedzi nie udawało nam się znaleźć. Aż w naszej biblioteczce rozgościła się książka "Tak to działa". Książka ma 250 bohaterów. Tyle właśnie opisano w niej różnych przedmiotów, urządzeń i maszyn. Całą książkę podzielono na cztery rozdziały: dom, miasto, hobby, transport.
Lekturę rozpoczęłyśmy od uwielbianego przez Tosię i budzącego w niej ogromne emocje automatu na przekąski. Wiedziałam o nim tyle, że wrzucane monety waży i stąd wie, czy może już dany produkt wydać. Na tym jednak moja wiedza się kończyła. Z przyjemnością przeczytałam więc o jego innych sekretach. A tych, jak się okazało, nie brakuje! Wiele sekretów kryją w sobie również bankomaty, aparaty fotograficzne i paszporty biometryczne. Większość opisanych w tej książce sprzętów spotykamy na swojej drodze niemal każdego dnia. Rzadko jednak zastanawiamy się nad tym, jak one działają. Widzimy efekt tego działania i to całkowicie nam wystarcza. Niesłusznie! Ta książka udowodniła nam i na pewno udowodni również Wam, że klasyk miał rację mówiąc: "Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu". Sekrety maszyn są fascynujące. Dla dzieci i dla dorosłych. Tajemnice kas samoobsługowych, kina 3D i asystenta parkowania zainteresują każdego. Nawet tych, którym wydaje się, że wiedzą już wszystko. Zdziwią się, jak wiele tajemnic jeszcze się przed nimi ukryło!




Ta książka wzbudziła absolutny zachwyt całej naszej rodziny. Bardzo przystępna forma, zaskakujące ciekawostki i cała masa ilustracji. Na tych największych widzimy bohatera danego rozdziału, na mniejszych te najbardziej skrywane sekrety, dzięki którym opisywany przedmiot działa tak, jak powinien. Można im się naprawdę długo przyglądać. Dużo czasu można spędzić nie tylko na oglądaniu ilustracji, ale także (a raczej przede wszystkim) na czytaniu całej książki. A po teorii przyjdzie czas na praktykę, czyli przyglądanie się bramkom antykradzieżowym, instrumentom dętym i zdalnie sterowanym zabawkom. Przez to, że poznało się ich sekrety i zasady działania wcale nie stały się mniej interesujące. Przeciwnie, od tej pory korzystanie z nich będzie budziło w Was jeszcze większe emocje! 




Tak to działa!
Joel Lebeaume i Clement Lebeaume
tłumaczenie Marta Skinder-Toruńska
Wydawnictwo Debit, 2018

 

poniedziałek, 14 stycznia 2019

"Zegar i kalendarz. Zagadki i łamigłówki" (Wydawnictwo Zielona Sowa)

Najpierw żałowałam, że Tosia nie umie jeszcze czytać. Odkąd opanowała tę umiejętność życie jest łatwiejsze, ale jednocześnie trzeba nieco uważać, bo przeczyta wszystko, co widzi. A niektórych rzeczy czytać nie powinna. Teraz przyszedł czas na naukę odczytywania godzin z zegarka. Z tymi elektronicznymi oczywiście problemu nie ma, ale z tradycyjnymi bywa różnie. Uczy się więc pilnie!


Sama nie pamiętam, kiedy nauczyłam się odczytywać godziny. Myślę, że dostając w prezencie komunijnym zegarek już potrafiłam z niego korzystać. Tosia bez problemu odczytuje pełne godziny, jeśli chodzi o minuty, to problem pojawia się, kiedy pyta o nie mnie. I ja zamiast odpowiedzieć, że jest dziesiąta czterdzieści, mówię, że jest za dwadzieścia jedenasta;) W tej sytuacji miałam dwa wyjścia albo będę się bardzo pilnować, albo nauczę ją tej rozpoznawania drugiej formy. Wybrałam drugą opcję i sięgnęłam po książkę. Padło na Zegar i kalendarz. Zagadki i łamigłówki. W książce zgrabnie połączono wiedzę teoretyczną z zadaniami, które trzeba rozwiązać. Na początek dzieci dowiadują się czym jest czas i poznają jednostki, w jakich można go mierzyć. Poznają pojęcie pełnych godzin i uczą się odczytywać je na zegarku. Kolejnym omówionym zagadnieniem jest połowa godziny. Dzieci uczą się zaznaczać je na zegarku i rozwiązują kolejne zadania. Na następnych stronach odstępy stają się coraz mniejsze. Maluchy poznają również pory dnia i nocy. Kiedy już to wszystko opanują, przychodzi czas na zapoznanie się z kalendarzem. Od tej pory on również nie będzie miał przed dziećmi tajemnic. Kolejne ćwiczenia łączą w sobie wszystkie poruszone w książce zagadnienia. To doskonała okazja do ich utrwalenia i sprawdzenia dopiero co zdobytej wiedzy.




Dawno nie korzystaliśmy z żadnej tzw. książki aktywnościowej. Tosia nauczyła się pisać litery i cyfry. Opanowała czytanie, umie kolorować i łączyć kropki. Myślałam, że już nigdy po podobną książkę nie sięgniemy. Myliłam się. Tosia po Zegar i kalendarz sięgnęła chętnie i z dużym zapałem rozwiązywała zadania. Efekt? Zamierzony cel został osiągnięty.  Zegar nie ma przed nią tajemnic, a ja mogę na pytanie o godzinę, odpowiadać tak, jak mi wygodnie, bo ona doskonale wie, którą godzinę mam na myśli. Dlatego, jeśli sami macie podobny "problem" ze swoimi dziećmi albo po prostu uważacie, że nadszedł czas na zapoznanie ich z czasem, ta książka bardzo Wam i Waszym dzieciom w tym pomoże!




Zegar i kalendarz. Zagadki i łamigłówki
Lara Bryan
ilustracje Luana Rinaldo
tłumaczenie Barbara Górecka
Wydawnictwo Zielona Sowa, 2018
wiek 9+