poniedziałek, 5 listopada 2018

"W krainie zapadni" (TR Warszawa)

Często zanim zacznę jakąś książkę czytać albo przeglądać, w mojej głowie rodzi się zdanie, od którego chciałabym rozpocząć jej recenzję. Z tą było podobnie, planowałam (biorąc pod uwagę dzień, w którym chciałam tę recenzję opublikować) napisać: "W poniedziałki teatry są nieczynne, mimo to zabiorę Was dziś właśnie do teatru". Kiedy zajrzałam do książki okazało się, że ona właśnie o poniedziałku w teatrze opowiada...


Tego dnia na ławce przed teatrem siada Joelka. Tak naprawdę siada na tej ławce nie po raz pierwszy, robi to zawsze, kiedy nie udaje jej się zjeść w szkole całego śniadania. Dzieli się tym, co jej zostało z przechodzącymi obok ptakami. Tego dnia obok Joelki pojawi się jednak ktoś jeszcze. Będzie to "trochę zbyt duży jak na psa, a zbyt mały jak na człowieka włochaty czarny stwór, w kształcie kulki". Ma na imię TR. Joelka nie widziała go nigdy wcześniej, nie ma nawet czasu zastanawiać się czy chce mu pomóc. Joelka musi działać, bo TR potrzebuje jej pomocy. Stwór bardzo źle się czuje. Podobno zdarza mu się to w każdy poniedziałek. W związku z tym prosi Joelkę o pomoc. Dziewczynka ma wejść do pobliskiego budynku, odnaleźć w nim dźwiękowca i poprosić go o pomoc. Sprawa nie okazuje się jednak taka prosta. Zanim dotrze do dźwiękowca, musi wejść do wielu innych pomieszczeń i spotkać innych ludzi. Wkrótce dowie się gdzie tak naprawdę weszła i kim są znajdujący się tam ludzie. Bo TR poprosił Joelkę, żeby weszła do teatru, to tam miała szukać pomocy dla nowego znajomego. Jej wielka podróż po budynku teatru, to będzie odkrywanie kolejnych tajemnic teatralnego zaplecza. Razem z nią będą je odkrywać czytelnicy tej książki, czyli rówieśnicy Joelki. Ci, którzy o teatrze nie wiedzą nic albo wiedzą bardzo niewiele.



TRWarszawa to dla mnie miejsce bardzo ważne. Tu (mimo tego, że nigdy w Warszawie nie mieszkałam) uczyłam się teatru. Tu oglądałam najważniejsze dla mnie przedstawienia, które do dziś przechowuję w pamięci i bardzo często wspominam. Dlatego z wielkim entuzjazmem podeszłam do ich projektu, który ma wychowywać nowe pokolenie teatromanów. Dla Tosi teatr jest miejscem wyjątkowym, ale na pewno nie obcym. Chodzi tam regularnie i, co bardzo mnie cieszy, chętnie. Podziwia go jednak niemal wyłącznie z perspektywy widza (na wycieczce za kulisami teatru byliśmy raz i podejrzewam, że wiele z tej wizyty nie pamięta). Dzięki książce W krainie zapadni mogła sobie o tym przypomnieć, a jednocześnie dowiedzieć się jeszcze więcej. Utrwaliła terminy, które usłyszała jakiś czas temu, poznała nowe, które każdy miłośnik teatru znać powinien. Ta książka będzie wsparciem i przewodnikiem niezbędnym przy wprowadzaniu dzieci w świat teatru nie tylko dla rodziców, ale również dla nauczycieli. Moim zdaniem dobre przygotowanie dzieci do pierwszej wizyty w teatrze to klucz do sukcesu. Kluczem do sukcesu jest również wybór odpowiedniego spektaklu, nie ma sensu zabierać dzieci na coś, co nie jest adresowane do nich. Wybierać trzeba z głową, nie można bać się czytać recenzji ani prosić o radę osób pracujących w biurze obsługi widza albo kasie. A kiedy będziecie już wiedzieli co warto obejrzeć, wystarczy tylko kupić bilet i wyruszyć w podróż podobną do tej, w którą wyruszyła Joelka!


Do zobaczenia w teatrze!





W krainie zapadni
Anna Kurelska, Anna Rochowska
ilustracje Ola Jasionowska
TR Warszawa, 2018

8 komentarzy:

  1. Fajna książeczka, jeszcze się z nią nie spotkałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja mam jakieś mieszane uczucia. Może dlatego, że nie lubię rysunków abstrakcyjnych, nie podobają mi się ilustracje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka jak najbardziej mi się spodobała, chętnie kupię i obdaruje syna mam nadzieje że się ucieszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka wydaję się być ciekawa choc to nie moj ulubiony rodzaj książek

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe imię głównej bohaterki :) Rysunki nie w moim stylu, ale historia zapowiada się bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mojemu synowi odpowiada taka grafika, zatem chętnie sięgnie po tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bym po nią siegneła patrząc na samą okładkę :P

    OdpowiedzUsuń