poniedziałek, 1 października 2018

"Małe Licho i tajemnica Niebożątka" (Wydawnictwo Wilga)

Pisałam ostatnio o książce poświęconej dorastaniu (KLIK). Jej adresatami były dzieci w wieku przedszkolnym, które być może z pewnym lękiem obserwują zachodzące w nich zamiany. Mogłoby się wydawać, że kiedy takiemu dziecku wszystko dobrze wytłumaczymy, więcej nie będzie miało z tym problemów. W życiu bywa jednak inaczej, każda zmiana, może być dla dzieci trudna do zaakceptowania...


Główny bohater tej książki jeszcze niedawno sam mógł być przedszkolakiem. Jego mama nigdy jednak nie zdecydowała się go do przedszkola wysłać. Bożek (bo tak na niego mówiono) uczył się w domu. W domu bardzo wyjątkowym, bo zamieszkałym nie tylko przez Bożka, jego mamę i wujków, ale również przez anioła, potwory mieszkające pod łóżkiem i duchy niemieckich żołnierzy, które zamieszkały na strychu. O nudzie nie ma tu mowy. Dlatego Bożek potrzeby pójścia do szkoły albo zabawy z rówieśnikami nie odczuwa. Jednak wujkowi udaje się przekonać mamę Bożka, że to najwyższy czas na to, żeby chłopiec rozpoczął edukację poza domem. Bożka ta perspektywa nie cieszy. Wszyscy jego dotychczasowi towarzysze zabaw chcą zrobić wszystko, żeby chłopcu przekroczenie progu szkoły ułatwić. Jednak o ile Bożek zna na pamięć Zbójców Schillera, to niespecjalnie zna się na tym, co dziś modne i uwielbiane przez jego rówieśników. Mama i wujkowie również niewiele o tym wiedzą. Bożkowi nie będzie łatwo odnaleźć się w grupie, do tego dojdzie jeszcze jeden problem. Odkryta zostanie długo skrywana tajemnica o pochodzeniu chłopca... Wtedy właśnie Bożek wpadnie w prawdziwe tarapaty. Kto go uratuje? Który z przyjaciół odważy ruszyć się mu na ratunek? I jakie cała historia będzie miała konsekwencje? Tego dowiecie się z książki Marty Kisiel.



Spodziewałam się lekkiej i przyjemnej opowieści o nietypowym domu i jego nietypowych mieszkańcach. Nie zawiodłam się, wręcz przeciwnie, książka Marty Kisiel na każdym kroku mnie zaskakiwała. Czytało się ją naprawdę znakomicie i często z uśmiechem na twarzy. Nie brakowało również fragmentów skłaniających do refleksji i myślenia. To piękna i mądra opowieść o przyjaźni, rodzinie, o problemach z rówieśnikami. O inności, której często tak bardzo się boimy, a która wcale nie jest zła. I jeśli dodamy do tego, wspomnianą już wcześniej, ogromną dawkę humoru, galerię przezabawnych postaci i wór przeróżnych charakterów, to otrzymujemy książkę, którą po prostu trzeba przeczytać. Po co? Po to, żeby się dobrze bawić, żeby poznać wspaniałą historię, obejrzeć piękne ilustracje Pauliny Wyrt i, żeby przede wszystkim, sporo się nauczyć!




Małe Licho i tajemnica Niebożątka
Marta Kisiel
ilustracje Paulina Wyrt
Wydawnictwo Wilga, 2018


9 komentarzy:

  1. Piękna książka! Czytałam niedawno. To było moje pierwsze spotkanie z autorką. Pozytywne oczywiście! 💓

    Pozdrawiam,
    Ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Z chęcią bym przeczytała ta książkę, z tego co piszesz jest bardzo interesujaxa

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawa recenzja,świetne zdjęcia do niego zrobiłaś.Przyjemnie się czyta Twoją recenzję,jak tylko spotkam gdzieś taką książkę to kupię dla mojej córeczki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie zaczynamy ja czytać. Zapowiada się bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, ze ta opowieść to misy have każdej mamy małego dziecka 😀. Będzie trzeba nabyć!

    OdpowiedzUsuń
  6. O autorce słyszałam wiele pozytywnych opinii, jednak jej książek nie miałam okazji czytać. Po Twojej recenzji wiem, że muszę to szybko nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaje się troszkę z takim dreszczykiem, ale to super, bo lubię takie lektury. Taka książka na pewno nie wieje nudą! Z chęcią bym przeczytała ;) Rozejrzę się przy najbliższej okazji w miejskiej księgarni ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam nadzieję moje dzieci w przyszłości będą chętnie czytały, ale najpierw tego typu lektury będę podkradać im ja :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczna ta książka, naprawdę! Choć sama nie sięgam po dziecięcą literaturę to chyba wiem, komu mogę ją polecić :)

    OdpowiedzUsuń