czwartek, 13 września 2018

"Parzyziółko" (Wydawnictwo TADAM)

Autorzy i wydawnictwa nie mają litości. Wydają coraz piękniejsze książki. Od wielu z nich trudno się oderwać, można czytać je godzinami, można je kartkować i oglądać bez końca. Tak wiele wyjątkowych książek trafiło ostatnio w nasze ręce. Zawsze wydaje mi się, że to jest już ta najbardziej wyjątkowa, że niczego piękniejszego już nie zobaczę. Aż do dnia, w którym odkrywam kolejną perełkę.


Ostatnią książką, która totalnie mnie zauroczyła jest Parzyziółko Doroty Wojciechowskiej-Danek. Tę autorkę do tej pory wiązałyśmy jedynie z ilustracjami. To ona odpowiada za fantastyczną oprawę graficzną Duszana, niezwykłej opowieści o wakacjach, którą rok temu wydał TADAM. Tym razem spod jej ręki wyszły nie tylko ilustracje, ale również słowa. Dorota Wojciechowska-Stanek zabiera czytelników do pracowni zielarskiej profesora Parzyziółko. Profesor zna się na ziołach jak mało kto, a teraz ułamek tej wiedzy mają szansę posiąść czytelnicy. Od niego dowiedzą się, że w dawnych czasach bazylia pełniła rolę talizmanu, a rozmaryn odstraszał złe duchy. Kurkumą z kolei barwiono skóry i drewno. Dziś ziół z pracowni profesora Parzyziółko używamy głównie w kuchni, ale nie zaszkodzi przecież, żebyśmy znali ich historię i pochodzenie. Bo może niektórzy nie pamiętają, że z wawrzynu (zwanego przez nas liściem laurowym) tworzono wieńce, które zdobiły głowy starożytnych mistrzów olimpijskich. Wielu pewnie nie wie, że kilka tysięcy lat temu Chińczycy żuli goździki, żeby uchronić się przed bólem zębów. 



Profesor Parzyziółko opowiada czytelnikom o tym mniej i bardziej oczywistym wykorzystaniu ziół, tłumaczy również pochodzenie nazwy każdego z nich. Każdy z opisów uzupełnia piękną ryciną i łacińską nazwą. Zaznacza również gdzie powinniśmy danej rośliny szukać. Ale to jeszcze nie jest wszystko. Poza interesującymi opisami dwudziestu różnych ziół, w książce znajdziemy również wskazówki dotyczące ich zastosowania. Profesor Parzyziółko tłumaczy różnicę między naparem a odwarem, opowiada o kosmetykach i lekach, które na ziołach się opierają. Zabiera czytelników również do kuchni i dzieli się z nimi przepisami na dania z wykorzystaniem ziół. A na koniec ci, którzy poczują się zachęceni do większego wykorzystania mocy ziół w codziennym życiu znajdą porady dotyczące ich samodzielnej uprawy. 



Parzyziółko to nie imponuje rozmiarami, mimo to zachwyca. Czym? Pomysłem, starannością wydania, pięknymi ilustracjami, niebanalnymi opisami. Zachwyca każdy szczegół. Najkrótsze słowo, najmniejsza ilustracja. Niezwykła uczta dla oczu i umysłu. Piękno w czystej postaci. Książka, którą trzeba znać!



Parzyziółko
Dorota Wojciechowska-Danek
Wydawnictwo TADAM, 2018

 

14 komentarzy:

  1. Uwielbiam takie książki! Z przyjemnością sięgnę po Parzyziółko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow o ziołach, jaka cudowna książka :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Od razu zachwyciła mnie oprawa graficzna książki. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham zioła, muszę się za tą ksiązką rozejrzeć

    OdpowiedzUsuń
  5. zioła;0 uwielbiam cos dla mnie;0 piekne ilustracje

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo przepiekne wydanie. No i temat ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Coraz częściej wracamy do starych tradycji. Zioła to również powrót do przeszłości. Ta książka może nam przybliżyć stosowanie ziół w różnych rejonch świata. Piękne wydana :)

    OdpowiedzUsuń
  8. kolejną świetną książkę pokazałaś

    OdpowiedzUsuń
  9. Mamy! W planach mamy pieczenie cynamonków :) Moja babcia od zawsze używa ziół w drobnych dolegliwościach i kosmetyce. Na ogrodzie ma wydzielony kawałeczek ziemi, który zagospodarowała na zioła :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham zioła, niestety moje mi uschły :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka wygląda interesująco. Chętnie po nią sięgnę, gdy będę miała chwilkę. Myślę, że mogłaby mnie wciągnąć ...a wtedy powstawałyby różne herbatki, kosmetyki.... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię zioła często po nie sięgam

    OdpowiedzUsuń