czwartek, 16 sierpnia 2018

"Chcemy nasze czapki!" (Wydawnictwo Zakamarki)

Zakamarki przyzwyczaiły nas do tego, że wydają książki niebanalne i nieoczywiste. Tak naprawdę każda ich książka czymś mnie zaskakuje, a to oryginalne ilustracje, a to wyjątkowy język albo niezwykły temat. Czasem zdarza się nawet, że te wszystkie rzeczy się ze sobą łączą. Tak jak w książce Chcemy nasze czapki! Evy Lindstrom.


Nieco ponad rok temu przeczytałyśmy jej książkę Mój przyjaciel Stefan. Historia chłopca, który zaprzyjaźnił się z puszczykiem zainteresowała Tosię, ale bardziej trafiła jednak do mnie. Dlatego miałam wątpliwości co do tego, czy nowa książka Lindstrom nie powtórzy losu Stefana. Na szczęście stało się inaczej. Może dlatego, że to książka o urodzinach? A urodziny to jedno z bardziej ukochanych przez moje dziecko świąt? Trudno powiedzieć, dlatego po prostu przyjrzyjmy się tej książce nieco bliżej. Jej głównymi bohaterami są Siri i Tom. Dzieci są rodzeństwem i razem ze swoimi sąsiadami właśnie wybierają się na urodziny kolegi. Przyjęcie było wyjątkowe, bo tata Adama, który obchodził urodziny potrafił robić magiczne sztuczki. Goście byli zachwyceni, a najbardziej interesowało ich, czy tata Adama potrafi sprawić, żeby coś zniknęło. Właśnie dlatego Siri i Tom dali mu swoje czapki. Okazało się, że umie. Czapki zniknęły, a dzieci zajęły się zabawą. W końcu takie zwykłe czapki na długo zniknął nie mogły... A może jednak? Kiedy nadchodzi czas powrotu do domu, okazuje się, że czapek nadal nie ma... Dzieci nie wyobrażają sobie wyjść z domu Adama bez nich. Rozpoczynają się wielkie poszukiwania. Dokąd ich zaprowadzą?

Książka Chcemy nasze czapki! świetnie pokazuje świat widziany oczami dziecka. Te wszystkie problemy, kłopoty i spostrzeżenia, które rodzą się w małych głowach, a które często, jako dorośli, ignorujemy. Podejrzenia, pomysły i domysły, które mają doprowadzić ich do celu. Bo, tak jak w tej książce, przecież coś, co należało do nich rozpłynęło się w powietrzu, trzeba to jak najszybciej odnaleźć. Dzieci stają się, więc małymi detektywami i próbują odnaleźć to, co zginęło. Nie jest to proste zadanie, bo na podłodze roi się od różnych rzeczy i trudno wypatrzeć tam te, które są dzieciom naprawdę potrzebne. Może Wy im pomożecie? Zajrzyjcie do tej książki, poznajcie tę niebanalną opowieść i dowiedzcie się co i komu tak naprawdę zginęło...




Chcemy nasze czapki!
Eva Lindstrom
tłumaczenie Marta Wallin
Zakamarki, 2018
wiek 3+

 

wtorek, 14 sierpnia 2018

"Wojna z dziadkiem" (Wydawnictwo Dwukropek)

Można kłócić się z rodzicami i rodzeństwem, można obrazić się na zbyt chętną do całowania maluchów ciotkę, ale wdać się w spór z dziadkiem?! Taki scenariusz wyobrazić sobie trudno. Przecież dziadkowie (i babcie) to najkochańsze osoby na świecie, to oni pozwalają na więcej niż rodzice. To babcia gotuje najlepiej na świecie, a dziadek potrafi naprawić każdą zepsutą rzecz. 


Właśnie dlatego nie miałam pomysłu na to o czym może być ta książka. Wojna, która miałaby wybuchnąć między dziadkiem a wnukiem nie mieściła mi się w głowie. A jednak... W książkach możliwe jest wszystko. Peter wypowiedział swojemu dziadkowi wojnę. Choć tak naprawdę dziadek nie był niczemu winien. Ale po kolei. Dziadek po śmierci babci został sam, podupadł na zdrowiu i był coraz bardziej nieszczęśliwy. Jego bliscy zaczęli się o niego martwić, dlatego w ich głowach powstał pomysł zaproszenia dziadka do siebie. Starszy pan na propozycję przystał i zamieszkał z Peterem i jego rodziną. Niestety, ze względu na problemy z chodzeniem nie mógł wprowadzić się do pokoju gościnnego i zajął pokój swojego wnuka. Czy dziadek chciał to zrobić? Nie, on przystał na propozycję złożoną przez dzieci. Dziadek nie wiedział, że decyzja o zamianie pokoi zapadła poza jego wnukiem, że Pete nie miał w tej kwestii nic do powiedzenia. Ale Pete nie wiedział również, że pomysł o zamianie pokoi nie był pomysłem jego dziadka. Właśnie dlatego chłopiec, zachęcany przez swoich rówieśników, postanowił wypowiedzieć dziadkowi wojnę. Na początku było nawet zabawnie. Dziadek schował wnukowi pionki do gry, wnuk zabrał seniorowi zegarek. Jednak granice szybko zostały przekroczone, a beztroska zabawa przerodziła się w otwartą wojnę. Zbyt wiele słów zostały wypowiedzianych, zbyt wiele gestów zostało zrobionych. Wszystko wskazuje na to, że nikt nie zrobi kroku w tył i, że będzie tylko gorzej...

Po Wojnie z dziadkiem oczekiwałam lekkiej i zabawnej historii o niewinnych rodzinnych sporach. Otrzymałam mądrą, głęboką i bardzo wartościową książkę o rodzinnych relacjach. Książkę, która podkreśla wartości rodzinne. Książkę, która przypomina dorosłym, że z dziećmi trzeba rozmawiać i, która pokazuje dzieciom dlaczego rozmowa jest tak bardzo ważna. Podoba mi się zwrócenie uwagi na to, że zdanie dziecka jest bardzo istotne i, że trzeba się z nim liczyć. Wszystkie konflikty, które wybuchły w tej książce, były efektem braku szczerej rozmowy. Spór między dziadkiem a wnukiem również. I choć dziadek wielokrotnie nakłaniał Petera do rozmowy, ten nie chciał się zgodzić. Wolał tkwić w swoim gniewie, chciał rozpamiętywać to, jak bardzo został skrzywdzony. Pretensje kierował w stronę dziadka, choć ten tak naprawdę nie był niczemu winien... Tak samo jest w przypadku prawdziwych konfliktów wojennych, o nich również opowiada ta książka. Bo dziadek próbuje tłumaczyć wnukowi różne etapy każdej wojny i na każdym kroku podkreśla, że wojna jest zła i niczego dobrego ze sobą nie niesie. Wydawnictwo Dwukropek bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło, Wojna z dziadkiem okazała się bardzo wartościową i interesującą pozycją. To książka, którą powinny przeczytać całe rodziny. Przy tej lekturze będą się dobrze bawić, ale również sporo rozmyślać. Mocna książka! Lektura obowiązkowa!


Wojna z dziadkiem
Robert Kimmel Smith
projekt okładki Joanna Kłos
tłumaczenie Jan Wąsiński
Wydawnictwo Dwukropek, 2018
wiek 9+

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

"Czytanka dla malucha" - nowa seria wydawnictwa EGMONT (recenzja i KONKURS)

Wielokrotnie pisałam o tym, że warto pozwalać dzieciom wybierać książki, które naprawdę je interesują. Według mnie to pierwszy i najważniejszy krok na drodze, którą trzeba przejść, żeby pokochać książki. Właśnie dlatego w naszym domu obok klasyki zawsze stały lektury opowiadające o przygodach ulubionych bohaterów Tosi. Te książki towarzyszyły nam w poczekalni u lekarza, w drodze na wakacje i oczywiście przed snem. Niektóre z nich zostały z nami do dziś. A niedawno w nasze, a właściwie w Tosi ręce, trafiły książki bardzo podobne do tych, które czytaliśmy jej kilka lat temu. 


Teraz do ich przeczytania nie potrzebowała naszej pomocy. Zrobiła to sama i sprawiło jej to ogromną przyjemność. Te książki to pierwsze części nowej serii wydawnictwa EGMONT "Czytanka dla malucha". Jej bohaterami są postaci dobrze znane dzieciom z bajek emitowanych na różnych kanałach telewizyjnych. Dwie z trzech książeczek opowiadają przygody Binga, trzecia to historia Maszy i Niedźwiedzia. Żadnej z nich nie można odmówić uroku. Każda z nich wywołuje uśmiech na twarzy. Piękne kolorowe ilustracje, sympatyczni bohaterowie i interesujące historie. O Bingu, który próbuje położyć się spać, ale zanim to zrobi musi jeszcze uporać się z kilkoma sprawami. O Bingu, który chciałby zbudować wysoką wieżę, ale chętnych do zabawy klockami jest więcej... I o Maszy, świni, która schowała się w poduszce i pięknym jesiennym liściu. Jak to u Maszy bywa w książce nie brakuje zabawnych sytuacji, które wywołują spore zamieszanie.




Książki z serii "Czytanka dla malucha" na pewno spodobają się najmłodszym czytelnikom. Mogą je oglądać (książeczki mają bezpieczne, zaokrąglone rogi, więc nie ma ryzyka zranienia), można je czytać. Czytać bez końca i w ciągłym zachwycie. Bo jak tu oprzeć się kolorowym lekturom o ulubionych bohaterach? Nie można! Ba! Nawet nie powinno się tego robić. Wspólne czytanie książek to jeden z najwspanialszych sposobów na rodzinne spędzanie czasu. Właśnie dlatego chciałabym komplet książek z serii "Czytanka dla malucha" podarować Wam. Wystarczy dokończyć zdanie:

Mój ulubiony bohater z dzieciństwa to...

Na Wasze odpowiedzi (tutaj albo na FB) czekam do piątku 17 sierpnia, wyniki już w poniedziałek 20 sierpnia. 






Książki z serii "Czytanka dla maluszka" znajdziecie tutaj

piątek, 10 sierpnia 2018

Tola - nowa ulubienica Tosi

Są takie książki, które od pierwszych stron zachwycają i budzą uśmiech. Książki, których bohaterów od razu się lubi i, które chce się czytać i czytać. To te książki, których nie chce się odkładać, takie, na których kontynuację się czeka. Tak właśnie było z nową serią wydawnictwa Zielona Sowa, której bohaterką jest Tola. 


Co prawda główna bohaterka jest czterolatką, więc od Tosi jest nieco młodsza. Jednak w niczym jej to nie przeszkadzało. Dwa do tej pory wydane tomy przeczytała jednym tchem. Co tak bardzo jej się w książkach Anny Włodarkiewicz spodobało? Zanim odpowiem na to pytanie zdradzę kilka szczegółów z fabuły tych książek. Główna bohaterka ma na imię Tola, poznajemy ją na krótko przed jej czwartymi urodzinami. Właśnie nadchodzi wiosna. Choć nadchodzi to akurat za duże słowo, bo zima nie ma ochoty odpuścić i zamiast kolorowych kwiatów można obserwować padający śnieg. To wszystko wpływa na humor głównej bohaterki, która bardziej niż o zjeżdżaniu na sankach marzy o kopaniu grządek i sadzeniu poziomek. Na to Tola będzie usiała jednak trochę poczekać. Ale doczeka się! A czytelnicy razem z nią będą poznawać prace, które wykonać trzeba w ogrodzie, kiedy nadejdą cieplejsze dni. Z cieplejszymi dniami przychodzą również urodziny Toli i wspaniałe przyjęcie, które zorganizowali dla niej rodzice. A potem przychodzi lato, żeby dowiedzieć się dokąd wyjedzie Tola i co wydarzy się w życiu jej rodziny w te długie i ciepłe dni, trzeba zajrzeć do drugiego tomu przygód dziewczynki. A potem mam nadzieję, że również do trzeciego i czwartego, o jesieni i zimie. Na razie na nie czekamy, ale wierzę, że niedługo się ukażą.





Wróćmy więc do pytania, które zadałam na początku. Dlaczego książki o Toli spodobały się Tosi? Na początku zachwyciły ją ilustracje Oli Krzanowskiej. Trudno odmówić im uroku, są wesołe i bardzo kolorowe. Nie można oderwać od nich wzroku, a one same stanowią doskonałe uzupełnienie historii rezolutnej czterolatki. A historie są naprawdę interesujące i co najważniejsze bliskie życiu każdego dziecka. Tu znajdziemy opisy sytuacji, które mogą spotkać wszystkich kilkulatków. Właśnie dlatego te książki mają szansę trafić do dzieci. Przygód rezolutnej czterolatce będą mogli albo zazdrościć, albo dzielić je z nią. Bo czy ktoś powiedział, że nie można przeżywać tego samego, co literaccy bohaterowie? Można, a nawet trzeba! A czy książki o Toli przypadną do gustu rodzicom mały czytelników? Tak! Oni również uśmiechną się poznając perypetie tej sympatycznej rodzinki. Tak ciepłe, mądre i rodzinne książki najlepiej sprawdzają się, kiedy czytamy je w rodzinnym gronie. W domu, na plaży, na łące albo w czasie podróży, gdziekolwiek po nie sięgniemy ich lektura sprawi nam taką samą przyjemność.





Wiosna Toli
Lato Toli

Anna Włodarkiewicz
ilustracje Ola Krzanowska
Zielona Sowa, 2018
wiek 4+

czwartek, 9 sierpnia 2018

Wakacyjne nowości z wydawnictwa EGMONT

Nie wyobrażam sobie wakacji bez książek. Leniwy czas wakacji zachęca do nadrabiania czytelniczych zaległości, a kiedy te zostaną już nadrobione, niecierpliwie rozglądam się za nowościami. W tym roku oprócz książek, których nie zdążyliśmy przeczytać wcześniej, do plecaka trafiły jeszcze trzy nowości. Wszystkie one opowiadały o przygodach filmowych bohaterów.


Dwie z wybranych przez Tosię książek opowiadały historie, które zna z uwielbianej przez siebie bajki Vampirina. Nie skłamię, jeśli napiszę, że od kilku miesięcy to ulubiony serial Tosi. Mam nawet wrażenie, że mogłabym oglądać tylko tę bajkę. Tak bardzo przypadły jej do gustu przygody sympatycznej wampirzej rodziny. Przyznam, że do tej pory raczej śledziłam tę opowieść jednym okiem, zapamiętałam kilka imion i sytuacji, ale wielkiej wagi do Vampiriny nie przywiązywałam. Te książki to zmieniły. Przede wszystkim dlatego, że przeczytała mi je Tosia. I to nie raz, nie dwa, a przynajmniej cztery! Cztery raz wysłuchałam każdej z historii. Razem z Tosią śmiałam się i smuciłam poznając przygody bohaterów. Wysłuchałam całej historii z książki Imprezka z dreszczykiem, która opowiada o imprezie z nocowaniem zorganizowanej przez Vampirinę dla jej koleżanek z klasy. I pewnie nie byłoby to ani dziwne, ani niebezpieczne, gdyby nie okazało się, że nocowanie przypadło na... pełnię księżyca! Czyli czas, kiedy pies Vampiriny Wilczek zmienia się w wilkołaka! Dziewczynka i jej rodzice próbują zrobić wszystko, żeby uchronić swoich gości przed małym, nieobliczalnym wilkołakiem. Czy im się uda? Jak to przyjęcie się zakończy? Emocji nie zabraknie do ostatniej strony.






Równie emocjonujące są trzy historie zawarte w książce Vampirina. Kocham ten film. Każdy rozdział to inna opowieść. Każdą z nich Tosia znała już z telewizyjnego serialu, teraz poznałam je również ja. Z zainteresowaniem wysłuchałam opowieści o podwójnej rezerwacji, której dokonano w Strasznym Pensjonacie. Na szczęście rodzice głównej bohaterki poradzili sobie z dodatkowymi gośćmi. Co dokładnie zrobili przeczytacie w książce. Tam również należy szukać odpowiedzi na pytanie o to, dlaczego Vampirina wiedziała o swoim przyjęciu niespodziance...




Tego, że Tosi spodoba się opowieść o Vampirinie wiedziałam od początku. Jednak tego, że książka Iniemamocni 2. Kocham ten film aż tak bardzo przypadnie jej do gustu przewidzieć nie mogłam. Nie oglądaliśmy pierwszej części tej historii. Nie widzieliśmy drugiej. A tutaj takie zaskoczenie. Spodobała jej się tak bardzo, że mogłaby czytać ją w kółko. Superbohaterowie, supermoce, fałszywi przyjaciele i zagrożenie, z którymi poradzić mogą sobie jedynie członkowie Rodziny Parrów. Nie będzie to łatwe zadanie, bo przeciwnicy bohaterskiej rodzinki czyhają na każdym korku i są gotowi zrobić wszystko, żeby im ich działalność utrudnić. Dodatkowo pojawia się jeszcze wątek pierwszej miłości, którą przeżywa Wiola. Odkryte zostaną również nadprzyrodzone moce najmłodszego członka rodziny Jack Jacka. Jakie? Odpowiedź na to pytanie znają ci, którzy przeczytali tę książkę albo obejrzeli film. My już wiemy i wiemy też, że Jack Jack sprawi swoim rodzicom sporo kłopotów.




Trzy książki, trzy historie. Różni bohaterowie, różni adresaci. Przygody Vampiriny na pewno najbardziej spodobają się dziewczynkom, opowieść o Rodzince Parrów przypadnie do gustu chłopcom. Wszystkie te książki wzięliśmy na wakacje, Tosia bardzo niechętnie się z nimi rozstawała, więc w naszym przypadku był to strzał w dziesiątkę. Dzieci lubią opowieści o bohaterach znanych im z filmów i bajek. Podobają się one nawet tym, które po książki sięgają niechętnie. Tak, te książki mogą być pierwszym krokiem w świat literatury. To one mogą pokazać dzieciom, że czytanie jest fajne i, że czytać warto! 

Książki znajdziecie na
stronie wydawnictwa

środa, 8 sierpnia 2018

"Kostek na wakacjach" (Wydawnictwo Debit)

Nie jestem fanką wylegiwania się na plaży. Gdyby nie Tosia robiłabym pewnie wszystko, żeby nad morze nie jeździć. Bo nad morzem (według mnie) dzieje się niewiele. Tak myślałam do dnia, w którym przeczytałam z Tosią czwarty tom przygód psa Kostka...


Kostek to niewielki pies, który chodzi w bereciku i przyjaźni się ze skarpetką zwanym Panem Piętką. Sympatyczny psiak przeżywał już przygody na wsi, na teatralnej scenie, a nawet na nartach. O niczym oczywiście nie wiedzieli jego opiekunowie. Oni, co prawda, dziwili się dlaczego każdego dnia w pobliżu legowiska pupila znajdują się jakieś dziwne przedmioty, ale nie dopuszczali do siebie, że mogą one mieć cokolwiek wspólnego z Kostkiem. A jednak, wszystko było sprawką psiaka. Tak samo było i tym razem, nie zdradzę oczywiście z czym Kostek wrócił do domu, ale opowiem Wam kilka szczegółów z fabuły tego tomu. Nasi bohaterowie korzystając z pięknej pogody postanawiają wybrać się na plażę. Sprawa wydaje się prosta, ale... przy Kostku i Panu Piętce nudzić się nie można. Pierwsze problemy pojawiają się już przy okazji wyboru kąpielówek. Kostek własnych nie posiada, więc "pożycza" je od Pana Wyglansowanego. Są oczywiście za duże, ale pies nie zapomniał spakować również taśmy klejącej, więc udaje mu się opanować sytuację. Trudności jednak się mnożą i nie pozwalają na spokojny wypoczynek w cieniu palm. Bo jak tu wypoczywać kiedy w morzu grasuje rekin? Jak leżeć bezczynnie, kiedy Pan Piętka chce budować zamek z piasku? I jak cieszyć się słońcem, kiedy zasłania je nam piracka rodzina szukająca skarbu?! Nie da się! Ale czy Kostek chciał odpoczywać? Przecież ten pies uwielbia przygody! A my o tych przygodach lubimy czytać! Razem z Kostkiem doświadczać niezwykłych rzeczy, często się uśmiechać, a czasem trochę denerwować! Przede wszystkim jedna dobrze się bawić!



Czy tę książkę można czytać tylko na plaży? Oczywiście, że nie! Można czytać ją przy każdej okazji, bo to historia sympatycznego psa to doskonała lektura. Prawda jest taka, że Alex T. Smith pisze tylko dobre książki. Świetna narracja, interesujące wydarzenia i zabawne ilustracje, właśnie za to lubimy Kostka. Po jego przygody sięgamy chętnie jeszcze z jednego powodu. Ta książka jest pełna przygód, a jednocześnie ma bardzo mały format. Bez problemu zmieści się w torebce, więc można go wszędzie ze sobą zabrać. Dzięki temu Kostek przeżyje kolejne przygody, a i Wy nie będziecie się z nim nudzić! Z nami często podróżuje autobusem i chyba mu się podoba. A Wy, dokąd zabierzecie Kostka i Pana Piętkę?




Kostek na wakacjach
Alex T. Smith
tłumaczenie Anna Niedźwiecka
Wydawnictwo Debit, 2018

 


poniedziałek, 6 sierpnia 2018

"Bolek i Lolek na szlaku polskich kultur" (Znak emotikon)

Pamiętam jak rok temu próbowałam zachęcić Tosię do przeczytania książki Bolek i Lolek zwiedzają Polskę (KLIK). Nie było to łatwe zadanie, bo nie wiedzieć czemu, nigdy do wielkich fanek sympatycznych braci się nie zaliczała. Pomógł przypadek i brak innych książek do czytania. Po tej pierwszej lekturze sympatia do Bolka i Lolka znacznie wzrosła, a książka o ich przygodach stała się jedną z ulubionych lektur, do których bardzo chętnie wraca. Dlatego bardzo ucieszyła się, kiedy przekazałam jej informację o planowanym drugim tomie ich przygód.


Sama zastanawiałam się co też Bolek i Lolek mogą teraz zwiedzić i jakie przygody na nich czekają. W pierwszym tomie przygody zapewnił im tata do spółki ze Smokiem Wawelskim. Teraz do akcji wkroczył dziadek, ale senior rodu poszedł nawet o krok dalej. Zaplanował dla chłopców podróż na cały rok! Dlaczego tak długą? Dlatego, że bracia mieli uczestniczyć w najbardziej wyjątkowych wydarzeniach w różnych regionach Polski, a te odbywają się w różnym czasie. I tak Bolek i Lolek ruszają do powiatu bolesławieckiego, gdzie czeka na nich ich rówieśnik Antoś, którego babcia przygotowuje pyszną bałkańską pitę. Stamtąd udają się do Przemyśla, gdzie prawosławni i grekokatolicy wspominają chrzest Jezusa i z tej okazji święcą wodę w Sanie! Kolejnym regionem, który odwiedzają chłopcy są Kaszuby. Poznają język, którym mówią ich mieszkańcy i mają okazję, choć przez chwilę, przyjrzeć się morzu. Bo czeka na nich już kolejna wyprawa, tym razem na Kujawy. Tam poznają tajniki kujawskiego haftu. Co jeszcze zobaczą? Będą w Poznaniu, w powiecie opoczyńskim, pojadą na Podlasie, odwiedzą Wrocław. W każdym z tych miejsc czeka na nich coś wyjątkowe, bo dziadek zaplanował ich podróże tak, żeby zobaczyli jak najwięcej i, żeby zawsze dojechali na miejsce, kiedy dzieje się tam coś wyjątkowego. Coś, bardzo mocno związane z tradycją danego regionu. Dzięki temu nie tylko Bolek i Lolek, ale i ich mali fani lepiej poznają kraj, w którym mieszkają.



Druga książka o podróżach po Polsce Bolka i Lolka to znowu strzał w dziesiątkę. Z niej dowiedzieć się można jak wiele ciekawych rzeczy dzieje się czasem tuż obok nas. O niektórych być może nie wiemy, a które warto byłoby pokazać dzieciom i być może samemu poznać. Właśnie dlatego Bolek i Lolek na szlaku polskich kultur to nie tylko interesująca opowieść, ale również coś na kształt przewodnika. Na jej podstawie można przygotować mapę podróży. Z niej dowiadujemy się kiedy i dokąd warto jechać, żeby poznać najciekawsze tradycje odwiedzanego regionu. Nas Bolek i Lolek do podróżowania i jeszcze lepszego poznawania Polski zachęcili. Wiedziałam, że nasz kraj jest interesujący, że każdy region oferuje coś ciekawego, jednak po przeczytaniu tej książki wiem, że nie znałam przynajmniej połowy z nich. Właśnie dlatego czytanie literatury dziecięcej sprawia mi tyle frajdy. Z jednej strony to powrót do dzieciństwa, zachwyt nad pięknymi i mądrymi historiami, zauroczenie niezwykłymi ilustracjami. Z drugiej to poszerzenie horyzontów, niemal każda lektura czegoś uczy nie tylko Tosię, ale i mnie. Ciekawostki, fakty, ważne i interesujące miejsca. To wszystko znajduję w książkach dla dzieci. Ta nie jest inna, ta pokazuje jak piękna i różnorodna jest Polska i udowadnia, jak mało o własnym kraju wiemy. Właśnie dlatego warto ją przeczytać, a potem wyruszyć w podróż śladami jej bohaterów.





Bolek i Lolek na szlaku polskich kultur
Dorota Majkowska-Szajer
ilustracje Sara Szewczyk
projekt okładki Anna Nowacka
Znak emotikon,  2018


                                 https://www.znak.com.pl/