wtorek, 10 lipca 2018

"Weronika i zombie" (Wydawnictwo Latarnik)

Lubię wracać we wspomnieniach do książek, które czytałam w czasach szkoły podstawowej. Bohaterami większości z nich byli moi rówieśnicy. Czytałam o ich przygodach i albo mogłam się z nimi identyfikować, albo im zazdrościć, albo współczuć. Bo życie wielu literackich bohaterów nie było usłane różami. Bohaterce książki Marcina Szczygielskiego niczego nie zazdroszczę...


Czternastoletnia Weronika swoimi kłopotami mogłaby podzielić się chyba z połową szkoły. Wszystko zaczęło się od rozwodu rodziców. Co prawda ominęły dziewczynę rodzinne kłótnie, ale to, co potem działo się w jej życiu, było jeszcze gorsze. Weronika z mamą opuściły Poznań i przeprowadziły się do Warszawy. Dziewczyna musiała zmienić szkołę. Ku jej rozpaczy dołączyła do zgranej klasy, która uczy się ze sobą od początku. Bardzo się tego obawiała, a jej niepokój wzmagał się na myśl o tym, że w tej samej szkole uczyć będzie jej mama. Rzeczywistość tylko trochę różniła się od wyobrażeń Weroniki. Niewielu zorientowało się, że dziewczyna jest córką nowej polonistki, ale klasowa liderka zadbała o to, żeby uprzykrzyć Weronice życie. Dziewczyna szybko stała się ofiarą najsilniejszych uczniów. Dokuczali jej, wyśmiewali ją i próbowali wystawiać na próby. Weronika nie potrafiła się bronić, nie mogła liczyć na wsparcie ze strony skupionej na własnych problemach mamy. Nie pomagał jej również ojciec, który w całości poświęcił się nowej rodzinie i nowo narodzonemu synowi. Pomocną dłoń wyciągnął do dziewczyny sąsiad. Starszy pan od lat mieszkał sam, towarzystwa dotrzymywał mu jedynie pies. Kiedy na jego drodze stanęła Weronika, nie podejrzewał nawet jak ta dziewczyna zmieni jego życie. Zmieni i wpędzi w kłopoty. Wszystko przez jeden, chwytający za serce mail, który dziewczyna wysłała do wydawnictwa. Opisała trudną sytuację sąsiada i poprosiła o darmowy egzemplarz albumu o zepelinach. Nie miał być to jednak prezent dla pana Jana, tylko dla kolegi z równoległej klasy. Talent pisarski dziewczyny sprawił, że szef wydawnictwa, zamiast wysłać do niej album, wysłał do sąsiada opiekę społeczną...

Zdradziłam sporo szczegółów z fabuły książki Marcina Szczygielskiego, ale tak naprawdę to tylko ułamek tego, co znajdziecie w tej historii. Bo Weronika i zombie to bardzo interesująca i wielowątkowa opowieść o współczesnych nastolatkach. Często zagubionych, przytłoczonych problemami, z którymi nie potrafią sobie poradzić. O dzieciach rodziców, który bardziej, niż na nich skupiają się na swoich sprawach. O rówieśniczych konfliktach i nauczycielach, którzy nie robią nic, żeby je rozwiązać. To na pewno nie jest łatwa lektura, ale na pewno jest warta przeczytania. I to nie tylko przez rówieśników Weroniki, ale również przez ich rodziców. Bo ta książka może być pierwszym krokiem do lepszego zrozumienia swoich dorastających dzieci.

Często zastanawiam się jakie książki będzie czytać Tosia za kilka lat. Po przeczytaniu Weroniki i zombie chciałabym, żeby czytała właśnie takie. Mądre, wzruszające i znakomicie napisane!





Weronika i zombie
Marcin Szczygielski
Latarnik, 2018
wiek 11+

11 komentarzy:

  1. Ja nie jestem nastolatką, ale chętnie bym poczytała tą książkę, bo sama zmagałam się z wieloma problemami jako nastoletnia dziewczyna. Jeszcze nic Szczygielskiego nie czytałam, lecz ta powieść bardzo mnie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Troszkę mi się ta fabuła kojarzy z moją "Jesienią w Brukseli" przez tego staruszka i zamieszanie przez poznaną młodą dziewczynę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa książka, chyba warto ją przeczytać .

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubiłam takie książki jako młoda dziewczyna:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czuję, że książka idealna dla wielu współczesnych nastolatków!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tej książki, ale jej fabuła bardzo przypadła mi do gustu. Chyba ją przeczytam zanim przeczyta ją też moje dziecko, które ma dopiero niewiele ponad rok. Nie wyobrażam sobie czekać jeszcze 10 lat z jej lekturą. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne ilustracje! Fabuła też wydaje mi się ciekawa i bliska wielu nastolatkom. Jestem na tak :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie się zapowiada choć my jeszcze za młodzi na takie ksiązki

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama bym ją chętnie przeczytała, zaciekawiłaś mnie recenzją!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nawet nie kojarzę wydawnictwa, ale książka zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń