środa, 11 lipca 2018

"Miasto Złotej" (Wydawnictwo TADAM)

Są książki, które jeszcze zanim zostaną przeczytane, wchodzą w głowę tak mocno, że trudno przestać o nich myśleć. Miasto Złotej do takich książek właśnie się zalicza. Czy to zasługa wyjątkowych ilustracji? A może niebanalnych ilustracji? Nie wiem, ale kiedy zobaczyłam Miasto Złotej wśród zapowiedzi, wiedziałam, że czeka nas prawdziwa uczta.



Nie pomyliłam się. Książka zachwyca jeszcze zanim zaczniemy ją czytać. Piękne, staranne wydanie, płócienny grzbiet i kolory... Niebieski, szary, czarny. Nietypowe, jak na książkę dla dzieci, prawda? A jednak Miasto Złotej nie mogłoby mieć innej oprawy graficznej. Bo i historia jest dość nietypowa. Oto poznajemy tytułową bohaterkę. Złota mieszka w mieście. Nie jest to jednak zwyczajne miasto. To ogromna zabetonowana przestrzeń. To świat bez kolorów i bez roślin. Nie ma tu świeżych owoców, nie ma kolorowych ścian. Wszystko jest szare, smutne i przerażające. W tym mieście nic nie pachnie, niewiele tu słychać. Jest dziwnie... Mimo tego Złota w tym tajemniczym mieście się nie nudzi. Ona rysuje. Rysuje mapę. Pomagają jej w tym przyjaciele Miś i Tina. Rysowanie map to ich ulubiona zabawa, na nich pojawiają się tajemnicze labirynty, mroczne zaułki i niezwykłe ulice. Pewnego dnia pojawia się tam ktoś jeszcze... Tajemnicza postać, której nikt wcześniej nie widział. Złota nie byłaby sobą, gdyby nie zdecydowała się dowiedzieć o tej postaci czegoś więcej. Nie będzie to łatwe zadanie. Na Złotą czyha niebezpieczeństwo. Czy uda jej się go uniknąć? Czy dowie się kogo zobaczyła na mapie? Jak to wszystko się skończy? I czy cokolwiek w mieście się zmieni? Odpowiedzi znajdują się w książce Daniela Chmielewskiego.



Książce, która na pewno niektórym się nie spodoba. To lektura bardzo abstrakcyjna, dla tych, którzy mają bujną wyobraźnię i lubią niezwykłe historie. Spodoba się również tym dzieciom, które lubią historie z dreszczykiem, bo mrożących krew w żyłach wydarzeń w Mieście Złotej nie brakuje. Ja lubię takie zaskakujące książki i cieszę się, że Tosia również chce po nie sięgać. Że rośnie w niej dusza czytelnika, który sięga nie tylko po to, co proste, łatwe i kolorowe, ale również po to, co nie kipi kolorami, nie atakuje naszego wzroku. Malarskim ilustracjom Magdy Rucińskiej trudno odmówić uroku, bardzo wyróżniają się na tle innych obecnych na rynku wydawniczym. Tak samo, jak historia wymyślona przez Daniela Chmielewskiego. Sięgnijcie po nią i zajrzyjcie do tego bardzo dziwnego miasta...





Miasto Złotej
Daniel Chmielewski
ilustracje Magda Rucińska
TADAM, 2018
wiek 8+


12 komentarzy:

  1. To jeszcze niestety nie dla mojej córki, historii z dreszczykiem jeszcze musimy unikać. Ale mnalie książka zaintrygowała bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Intrygująca książka :) Widać, że ładnie wydana, a do tego ilustracje nie przysłaniają treści, która, z tego co piszesz, jest niezwykła

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejne wydawnictwo którego za bardzo nie kojarzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale fajne ilustracje, takie inne i nieszablonowe :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście ilustracje i wydanie jest niebanalne. Ciekawe jakie są odpowiedzi na te pytania ...zachęcasz do przeczytania i poznania odpowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa, nietypowa forma. Nieco mroczna - ale to tylko dodaje jej wartości !

    OdpowiedzUsuń
  7. I historia i ilustracje przypadły by moim dzieciom do gustu

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzadko spotykam się z książką dla dzieci w ciemnych barwach. Jednak tym razem to strzał w dziesiątkę, historia jak i oprawa książki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nietypowa książka. Jeszcze z taką książką się nie spotkałam.

    OdpowiedzUsuń
  10. No, rzeczywiście... Nietypowa fabuła, jak na książkę dla dzieci. Uruchamia wyobraźnię i myślenie abstrakcyjne :) Ambitna pozycja, kupiłabym swoim dzieciom, gdyby wciąż były małe ;)

    OdpowiedzUsuń