Malbork z dzieckiem, czyli Tosia zwiedza krzyżacki zamek

Planując wakacyjne wyjazdy zawsze staramy się odwiedzić po drodze jakieś ciekawe miejsce, do którego nigdy nie pojechalibyśmy na jednodniowy wyjazd, bo jest tam po prostu za daleko. W tym roku było tak samo. Kiedy ustaliliśmy, że jedziemy nad polskie morze, od razu wiedzieliśmy, że pojedziemy do Malborka. Byliśmy tam już dwukrotnie, ale nigdy (ze względu na kolejki przy kasach oraz wiek Tosi) nie wchodziliśmy do środka. Zawsze ograniczaliśmy się do spaceru wokół zamku. Teraz postanowiliśmy to zmienić. Do podjęcia tej decyzji skusiła nas oferta trasy rodzinnej.


Zwiedzanie tą trasą (z przewodnikiem) trwa 1,5 godziny. Na przejście standardowej trasy potrzebujemy 3 godzin, więc jak na zwiedzanie z dzieckiem to jednak dość długo. Z kilku powodów bilety kupiliśmy online. Po pierwsze grupa na trasie rodzinnej liczy 40 osób, więc mogłoby ich zabraknąć, po drugie interesowała nas konkretna godzina zwiedzania (tego dnia można było wybrać ich pięć), po trzecie nie chcieliśmy stać w kolejce do kasy (a te w Malborku są naprawdę długie). Z przewodniczką, ubraną w piękną, stylizowaną suknię spotkaliśmy się w budynku kas. Tam każde dziecko otrzymało kaptur, w którym miało zwiedzać zamek (ze względu na pogodę dzieci chodziły jednak bez nich, założyły je dopiero na końcu zamkowej przygody). Przewodniczka przedstawiła zasady zwiedzania i opowiedziała krótko o topografii zamku. Wtedy również dzieci dowiedziały się, że czeka na nie specjalne zadanie. Będą rozwiązywać zagadki, z każdą poprawną odpowiedź otrzymają jedną literę, którą jedno z nich zapisze na woskowej tabliczce. Litery utworzą hasło, które będzie rozwiązaniem zagadki. 

Tak przygotowani ruszyliśmy do zamku. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od poznania systemu ogrzewania, który stworzyli krzyżacy. Następnie zajrzeliśmy do zamkowej kuchni, potem do sal, w których rezydował wielki mistrz, zobaczyliśmy gdzie radzili najważniejsi członkowie zakonu, szukaliśmy śladów kul armatnich i odgadywaliśmy jaki ptak zdobi zamkową studnię. Zobaczyliśmy zamkową kaplicę i poznaliśmy sekrety bursztynów. Szczerze mówiąc nie wiem, kiedy minęło te 1,5 godziny. Tosia nie nudziła się ani przez chwilę. Przedostatnim etapem zwiedzania był bardzo ściśle związany z odgadywanym hasłem, które jak się okazało, było podane w języku łacińskim! Dzieci musiały je więc najpierw przetłumaczyć. Kiedy to się udało, przewodniczka wyprowadziła nas z zamku i... postawiła przed obliczem krzyżaka, który okazał się współpracownikiem wielkiego mistrza! Dzieci musiały podać hasło, które udało im się odgadnąć, a następnie zostały zaprowadzone przed oblicze Wielkiego Mistrza. Tam odbyło się uroczyste pasowanie na "odkrywcę zamkowych tajemnic". Nie był to jednak koniec czekających na najmłodszych atrakcji. Każdy z nich otrzymał pamiątkowy dyplom, który sam wypisał gęsim piórem! Następnie wszyscy mogli wziąć udział w średniowiecznym torze przeszkód, było bieganie, próba walki mieczem, a nawet strzelanie z kuszy!










Czy było warto zwiedzić Malbork z dzieckiem? Oczywiście, że tak! Tosia nawet przez chwilę nie była znudzona. Mimo upału z zainteresowaniem słuchała przewodniczki, próbowała rozwiązywać zagadki i przyglądała się odwiedzanym miejscom. Czy nie była na zwiedzanie za mała? Naszym zdaniem nie, byliśmy w wielu  muzeach, zwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc i znamy jej możliwości. Zamek w Malborku nie zawiódł ani nas, ani (co najważniejsze) jej. Trasa rodzinna jest naprawdę rodzinna. Przewodniczka zwracała się przede wszystkim do dzieci. Mówiła w sposób zrozumiały dla najmłodszych, a jednocześnie interesujący dla dorosłych. Po zamku przemieszczaliśmy się dość szybko, ale na pewno nie zbyt szybko. Co więcej, po zakończeniu zwiedzania mogliśmy tam jeszcze zostać i po raz drugi wejść do miejsc, które nas zainteresowały albo do tych, których trasa rodzinna nie przewidziała. Skorzystaliśmy z tej możliwości i spędziliśmy w zamku jeszcze prawie godzinę. Tosia cały czas wspominała spotkanie z wielkim mistrzem i zabaw, w których uczestniczyła. Na pewno zostaną one w jej pamięci na długo. 












Pomysł na takie rodzinne zwiedzanie wydaje mi się strzałem w dziesiątkę. W głowach zwiedzających zostanie na pewno garść ciekawostek, zostaną obrazy odwiedzonych miejsc i uczucia towarzyszące zabawom. Sam zamek robi kolosalne wrażenie, a jeśli połączyć to z interesującą opowieścią o nim, zadaniami do rozwiązania i zabawami, otrzymujemy całość, która na pewno spodoba się dzieciom. Nam podobało się bardzo, więc zachęcamy do odwiedzenia Malborka również Was :) Wszystkie informacje na temat zwiedzania, ceny biletów i godziny wstępów znajdziecie na stronie zamku, tam również możecie kupić bilety.





Komentarze

  1. Jeszcze nigdy nie byłam w Malborku. Chciałabym zwiedzić to miejsce. W końcu to ogromny kawał naszej historii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiam się jak zareagowałby mój syn, którego ciężko czymkolwiek zachwycić. Czy zwiedzanie zamku było na tyle interesujące?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było:) Opowieść przewodnika była wciągająca, a zadania do wykonania interesujące.

      Usuń
  3. Lubimy zwiedzać zamki, jednak w Malborku jeszcze nie udało nam się zawitać. Nasza córka jeszcze za mała, ale jak tylko podrośnie z pewnością zaplanujemy jakąś wycieczkę w tamtych stronach, mój mąż uwielbia te klimaty, liczę więc, że i córka złapie bakcyla :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na mnie zamek w Malborku zrobił duże wrażenie. Na tyle duże, że pamiętam go do dziś z wycieczki szkolnej :) Potem byłam raz, już jako dorosła, ale tylko na dziedzińcu i w parku dookołą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie, że Tosię interesują takie miejsca. Zdobyta wiedza na pewno przyda się jej w przyszłości :) Poza tym Malbork to piękne miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, że "trasa rodzinna" nie oznacza tylko, krótszej wycieczki ale też atrakcje dla dzieci!

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam tam kiedyś z dzieciakami, a ponieważ mój syn to mały historyk, bardzo ciekawie spędziliśmy czas :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny pomysł. My w tym roku jedziemy w Bieszczady, więc chyba zaliczymy Kraków albo Wieliczkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłam tam tylko raz i już za bardzo nie pamiętam jak to wszystko wyglądało :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Byliśmy właśnie i jest u nas opis trasy rodzinnej 👍

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz