poniedziałek, 4 czerwca 2018

"Kuba Niedźwiedź. Historie z gawry" (Znak emotikon)

Wspominałam ostatnio, że wybierając książkę do czytania, Tosia zwraca uwagę na to, czy opisana w niej historia wydarzyła się naprawdę, czy też została wymyślona. Stało się to dla niej bardzo istotne, kiedy zaczęłyśmy czytać tę książkę, w której fikcja literacka pięknie łączy się z prawdziwymi wydarzeniami. I gdzie każdy rozdział uzupełniają fragmenty wyjaśniające, jakie wydarzenia były pretekstem do ich powstania.


Bohaterami tej książki są niedźwiedzie brunatne mieszkające w Tatrach. Kuba, Benio oraz ich mama Maryna wiedliby pewnie szczęśliwe i spokojne życie w górach, gdyby nie byli świadkami pewnego smutnego wydarzenia. Zwierzęta zauważyły bowiem kłusowników, którzy nieśli w rękach lisa. W tym przypadku ofiary były dwie, bo lis był lisicą, która wychowywała swoje dziecko. Ulegając prośbom synów, niedźwiedzica Maryna zgodziła się zaopiekować liskiem. I to właśnie on, lis Staszek, zaprowadził synów Maryny w okolice śmietników. Małe niedźwiedzie szybko zasmakowały w ludzkim jedzeniu i od tej pory wieczorami razem ze Staszkiem i wiewiórką Wiórą, niemal co noc wyruszali w stronę śmietników. Mama próbowała wybić im to z głowy, tłumaczyła dlaczego niedźwiedzie nie mogą żywić się takim jedzeniem, rozmawiał z nimi wujek... Ale niedźwiadki wiedziały lepiej i to niestety wpędziło całą rodzinę w kłopoty. Parkowi strażnicy nie mogli poradzić sobie z buszującymi po śmietnikach niedźwiedziami i przekazali je pod opiekę ogrodu zoologicznego. Tu rozpoczyna się najsmutniejsza część tej historii. Nie będę Wam zdradzać, co wydarzy się dalej, ale są tam fragmenty, które z oczu wyciskają łzy. A zakończenie nie jest do końca szczęśliwe.

Renata Kijowska wymyśliła tę historię dla swoich synów. Chłopcy znudzili się zwykłymi książkami i chcieli czegoś więcej. Tak powstała książka o Kubie i jego bliskich. W jej powstaniu spory udział mieli specjaliści od niedźwiedzi, z którymi autorka odbyła wiele rozmów. To oni zdradzili jej największe sekrety niedźwiedzich rodzin. Znalazły się one wśród wypowiedzi ekspertów, które stanowią integralną część książki i znajdują się na końcu każdego rozdziału. Tam można przeczytać o wydarzeniach, które dały początek kolejnym przygodom Kuby i jego bliskich. O części z nich wiedziałam, wiele było dla mnie nowych. Tosia poznała jedynie historię Cisnej, która mieszka w najbliższym nam, poznańskim zoo. Teraz wie o niedźwiedziach znacznie więcej. A że wybiera się latem pierwszy raz w życiu w Tatry, to wie również, jak powinna się zachowywać, gdyby na szlaku natknęła się na niedźwiedzia. Bo taka to jest książka. Z jednej strony wesoła, bo szalonej Wiórze odmówić poczucia nie można, bo zwierzęta rozmawiają ze sobą niezwykle żartobliwie i niemal cały czas się ze sobą droczą. Z drugiej strony jest to również lektura skłaniająca do refleksji, czasem (jak już wspomniałam) wyciskająca łzy. Jest to również książka bardzo edukacyjna, która przybliża dzieciom (ale i dorosłym) świat niedźwiedzi. I jest to także książka doskonale zilustrowana. Autorką ilustracji jest Anna Łazowska. Próbuję sobie przypomnieć, czy wcześniej spotkałyśmy się z jej pracami i chyba to nasze pierwsze spotkanie. Mam jednak nadzieję, że nie ostatnie. Bo oprawa graficzna Kuby Niedźwiedzia jest równie wyjątkowa, co historia zapisana słowami. Doskonale dopełniają one całą opowieść. Tosi bardzo przypadły do gustu. Jak cała książka, piękna, mądra lektura dla każdego dziecka. Na wakacje i nie tylko, propozycja doskonała. Przeczytajcie, bo na tak mądre i prawdziwe książki trafia się rzadko!








Kuba Niedźwiedź. Historie z gawry
Renata Kijowska
ilustracje Anna Łazowska
Znak emotikon, 2018
wiek 6+


17 komentarzy:

  1. Książki dla dzieci, które powstają spod pióra rodziców są wyjątkowe. Nie mam dzieci, ale moje przyjaciółki mają i często nie wiem jaką książkę im sprezentować. dziękuję inspirację.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniała propozycja! Z chęcią zaopatrzę w tę książkę skromną biblioteczkę córki. Z pewnością w przyszłości po nią sięgniemy. Dokładnie - ciężko trafić na mądre i prawdziwe książki dla dzieci!

    OdpowiedzUsuń
  3. I po raz kolejny żałuję, że moje dzieci już duże... Ale recenzja brzmi bardzo obiecująco. Z niedźwiedziami miałam do czynienia w Tatrach :) Warto oswajać dzieci z problemem obecności dzikich zwierzaków w naszym otoczeniu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę koniecznie przeczytać moim córeczkom ☺Będą zachwycone, bo uwielbiają bajki o zwierzętach 😀Dziękuję za rekomendację.
    http://czytamiznikam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaka piękna ksiązka! I nie mam tuna myśli wyłącznie ilustracji, które zwróciły moj uwagę. Historia chwyta za serce. Chciałabym ją mieć w naszej biblioteczce. Zapisuję tytuł - dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka dla dzieci z porządnym researchem, bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie przeczytałabym tą książkę Synkowi

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta książka musi chwytać za serce...

    OdpowiedzUsuń
  9. Z tego co piszesz to piękna książka po którą warto sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czuje się zachęcona :D i piękne ilustracje ma ta książeczka!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak to możliwe, że mi umknął ten wpis? Książka bardzo w naszych klimatach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! To historie o Waszych sąsiadach :)

      Usuń
  12. Fajnie, że oprócz pięknych ilustracji jest też ciekawy tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki za wskazanie tej książki! Nie dość, że jest z przesłaniem i autentyczna wiedzą, to jeszcze pięknie wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  14. Szczerze mówiąc nie lubię takich historii. Jestem okropnym wrażliwcem, a na świecie jest tyle zła, że bajki mogłyby być radosne. Ale rozumiem ideę oczywiście :) I mimo moich uprzedzeń gdybym mogła to ze łzami w oczach ale zapewne przeczytałabym książkę dzieciom :)

    OdpowiedzUsuń