piątek, 15 czerwca 2018

"W Robaczkowie" (Wydawnictwo Dwukropek)

Nigdy nie rozumiałam ludzi, którzy będąc poza domem nie wyrzucają śmieci do kosza. Nie mieści mi się to w głowie i budzi mój głęboki sprzeciw. Nasze śmieci trafiają zawsze tam, gdzie jest ich miejsce. Tego również staramy się uczyć Tosię i mamy nadzieję, że kiedy podrośnie na tyle, że kiedy zacznie sama spacerować po mieście, śmieci będzie wyrzucać do kosza, a nie na ulicę. 


W tym, że na ulicę/w trawę/w krzaki wyrzucać się ich nie powinno utwierdziła ją przeczytana przez nas ostatnio książka W Robaczkowie. Jej bohaterami są owady, te, które spotykamy każdego dnia i takie, o których istnieniu mogliśmy do tej pory nie wiedzieć. Wszyscy oni przygotowują się do Święta Łąki. Uroczystość zbliża się wielkimi krokami, przygotowania nabierają tempa, wszyscy starają się uporać z powierzonymi im zadaniami. Nastrój radosnego oczekiwania panuje również w przedszkolu. Najmłodszym członkom owadziego rodu przypadło trudne i ważne zadanie. Dzieci przygotowują przedstawienie, które zobaczy całe Robaczkowo. Zanim jednak rozpoczną się próby dzieci udadzą się na wycieczkę. Dokąd? Oczywiście na łąkę, tu będą szukać skarbów. Czy je znajdą. I tak, i nie, bo oprócz pięknych kwiatów, złotego piasku i starego dębu, trafią również na sterty śmieci... Rozbite słoiki, puste puszki, niedopałki papierosów, to tylko część tego, co owadzie dzieci znalazły na pięknej łące. Widok ani nie napawa optymizmem, ani nie zachęca do świętowania. Trzeba wziąć się do pracy zanim nadejdzie dzień Święta Łąki. Tylko czy nasi bohaterowie zdążą z porządkami?



O ekologii napisano sporo. Co wyróżnia tę? Po pierwsze format. Jest naprawdę ogromny! Właśnie dlatego najlepiej będzie czytać tę książkę na podłodze. Przyda się to z jeszcze jednego powodu, każda ilustracja jest niezwykle szczegółowa. Można zobaczyć tam wszystkich bohaterów, warto przyjrzeć im się bliżej. Całą historię zilustrowała Monika Suska, dzięki niej dzieci poznają owady, o których być może nigdy nie słyszały. Ich nazwy poznają dzięki opowieści Katarzyny Biegańskiej. Historia jest interesująca, zaskakująca, a przede wszystkim bardzo mądra! Takie książki dają nadzieję, że najmłodsze pokolenie będzie lepsze, mądrzejsze i łaskawsze dla naszego środowiska!




W Robaczkowie
Katarzyna Biegańska
ilustracje Monika Suska
Wydawnictwo Dwukropek, 2018

 

czwartek, 14 czerwca 2018

"Piszczek. To, co naprawdę jest ważne" (EGMONT)

Od tego dnia minęły już dwa lata. Dwa lata temu polska reprezentacja w piłce nożnej rozegrała pierwszy mecz na Euro 2016. Oglądaliśmy go razem z Tosią, nie był to pierwszy mecz, który w życiu widziała, ale był to na pewno pierwszy, który obejrzała z zainteresowaniem. Zapamiętała nawet z tego meczu nazwisko jednego zawodnika. Łukasza Piszczka!

Od dwóch lat obrońca reprezentacji Polski jest jej ulubionym piłkarzem. Może i nie ogląda meczów przez bite 90 minut, ale jeśli Piszczek gra, Tosia ten mecz stara się oglądać. Szczerze? Nie wiem, dlaczego akurat on zwrócił jej uwagę, w końcu to raczej strzelający gole napastnicy, a nie obrońcy stają się bohaterami i to o nich mówi się zdecydowanie więcej. Tosia jednak poszła pod prąd i na idola wybrała sobie Łukasza Piszczka. Nie dziwi, więc fakt, że kiedy powiedziałam jej o premierze książki poświęconej właśnie jemu, zapragnęła ją mieć.


I to właśnie ta książka była numerem 1 do kupienia na Warszawskich Tarach Książki. Kupiła, obejrzała zdjęcia i zaczęła czytać w towarzystwie taty. Widziałam, że każde z nich miało z tego sporą frajdę. Absolutnie mnie to nie dziwi, bo książka Jarosława Kaczmarka to świetna propozycja dla wszystkich fanów futbolu. Jej głównym bohaterem jest oczywiście Łukasz Piszczek, ale jego życie i kariera przedstawione jest w kontekście historii piłki nożnej. Dzięki temu lektura zainteresuje nie tylko fanów obrońcy Borussi Dortmund, ale również tych, którzy po prostu lubią piłkę nożną. Oprócz opowieści o futbolu mamy tu również opowieść o nieśmiałym chłopaku, który (choć niektórzy w to nie wierzyli) zrobił światową karierę i stał się jednym z najlepszych obrońców na świecie. Doszedł do tego oczywiście ciężką pracą. Nie poddał się, kiedy trapiły go kontuzje, wyciągnął wnioski z błędów, które popełniał jako młody piłkarz i ćwiczył, ćwiczył, ćwiczył. Czytając tę książkę ma się wrażenie, że mimo wielkiej kariery i wielkich sukcesów, Piszczek niemal się nie zmienił i nadal pozostał skromnym człowiekiem, którego bardziej od futbolowego biznesu interesuje to, żeby być po prostu dobrym, a nawet najlepszym piłkarzem. 

W książce znajdziecie oczywiście mnóstwo zdjęć. Tych współczesnych i archiwalnych. Na nich zobaczyć można pierwsze boisko, na którym grał Piszczek, puchary, które zdobywał z Gwarkiem Zabrze, na jednym ze zdjęć znalazło się nawet jego ulubione danie. Tosia była zachwycona, bo jak się okazało gusta kulinarne mają podobne;) 



Książkę czyta się szybko i z przyjemnością. Historia na pewno zainteresuje młodych czytelników. Starszych też, bo dzięki niej lepiej poznają obrońcę naszej reprezentacji. A oprócz tego przeczytają również interesującą opowieść o spełnianiu marzeń, walce z przeciwnościami losu i dążeniu do celu. Te cechy przydadzą się każdemu człowiekowi, nie tylko takiemu, który planuje zostać piłkarzem!



 

Piszczek. To, co naprawdę jest ważne
Jarosław Kaczmarek
EGMONT, 2018
wiek 8+


środa, 13 czerwca 2018

Książki, przy których nie można się nudzić!

Zbliżają się wyczekiwane przez dzieci wakacje. Skończy się ranne wstawanie. Na dwa miesiące będzie można zapomnieć o pracach domowych. To będzie czas wypełniony beztroską zabawą i przyjemnościami. Gdyby jednak ktoś zapragnął na jakiś czas oddać się nieco innym przyjemnościom, niż gra w piłkę i jazda na rowerze, to spieszę z inspiracją. A nawet inspiracjami.

Mam dla Was cztery pomysły. Każda ma nieco innego adresata, dzięki temu każdy znajdzie tu coś dla siebie. Coś, dzięki czemu dziecko nie tylko nie będzie się nudzić, ale przede wszystkim będzie się świetnie bawić. Dlatego proponuję:

  • coś dla maluchów,
  • coś dla uczniów,
  • coś dla starszaków,
  • coś dla dziewczyn!



Na początku najmłodsi. Pamiętacie Fafika? Sympatycznego psa, który uczył dzieci odróżniać prawą stronę od lewej? Zabawa była przednia, dzieci mądrzejsze po każdej przeczytanej stronie. A teraz będzie jeszcze lepiej! Bo Centrum Edukacji Dziecięcej wydało nową książkę, w której zakochają się wszystkie kreatywne maluchy. Co będą robić? Na przykład projektować obrożę dla Fafika i tworzyć dla niego pióropusz. Będą również próbować go umyć (jak to zrobić, kiedy pies jest jedynie na papierze?!). Nauczą się alfabetu, powtórzą matematykę, rozwiążą kilkanaście zagadek. Nie ma w tej książce tylko jednego... Miejsca na nudę! Zatroszczył się o to "tata" Fafika, czyli Robert Trojanowski!





Ten sam autor wymyślił również książkę dla nieco starszych czytelników. To prawdziwa gratka dla wszystkich miłośników przyrody. Już sam tytuł Wyhoduj sobie drzewo jest obiecujący. W środku czeka na czytelników bardzo oryginalne zadanie. Będą rysować kolejne etapy rozwoju drzewa, od wyboru odpowiedniego miejsca i zasadzenia maleńkiego ziarenka, aż do pięknego, wielkiego i silnego drzewa, w którego cieniu będą mogły kryć się kolejne pokolenia. Dzieci będą rysować je nie tylko na różnych etapach rozwoju, ale również w bardzo różnych warunkach atmosferycznych. Zabawa z tą książką będzie na pewno dla dzieci ciekawą przygodą. Ba! Ja sama chętnie chwyciłabym za kredki i takie drzewo stworzyła. Muszę jednak tę przyjemność zostawić Tosi;)





Mam jeszcze propozycję dla tych, którzy chcieliby spożytkować na kartkach książki nadmiar energii. Im na pewno spodoba się Rebelia Liliany Fabisińskiej i Pawła Mildnera. Ten zeszyt kreatywny daje im szanę na stworzenie świata, którym będą obowiązywać wymyślone przez dzieci zasady. O czymś takim marzy chyba każde dziecko! A autorka daje im szansę na spełnienie tych marzeń. Będą rysować wymarzony krajobraz, tworzyć wymarzonego pupila, a nawet wymyślać własny język! Myślę, że dzieciom ta zabawa naprawdę się spodoba. Na pewno każde z nich będzie miało ochotę urządzić świat po swojemu. A i dla rodziców wypełniona przez ich pociechy książka może być pewną wskazówką odnośnie tego, czego chciałyby ich dzieci.





I na koniec prawdziwa perełka. Książka o dziewczynach i dla dziewczyn. Wszystkie wydawane do tej pory książki związane z tą tematyką były po prostu opowieściami o słynnych kobietach. Tutaj opowieści i noty biograficzne również są, ale jest coś jeszcze! Miejsce na notatki, zadania do wykonania i tematy do przemyślenia. Dziewczynki zostaną zachęcone do pisania dziennika, dowiedzą się, co powinny wziąć ze sobą na wyprawę, nauczą się rozróżniać ślady zwierząt i odnajdą na niebie Gwiazdę Polarną. Przewodniczkami będą między innymi "zaklinaczka rekinów", czyli Cristina Zenato, Mae Jemison, która była pierwszą Afroamerykanką w kosmosie. Niektóre przedstawione w tej książce kobiety stały się sławne, inne mimo wielkich osiągnięć szybko zostały zapomniane. Warto je poznać, bo wszystkie one zrobiły coś wyjątkowego i każda z nich miała w sobie siłę, która pozwoliła im robić rzeczy wyjątkowe. Teraz do tego samego inspirują młode czytelniczki.





Cztery niezwykłe książki. Cztery interesujące propozycje na wakacje i nie tylko. Każdy powinien znaleźć tu taką, którą spodoba mu się najbardziej. Ja gwarantuję, że wszystkie są równie wartościowe. Nie wierzycie? To sprawdźcie to sami albo z dziećmi:)

Zaopiekuj się Fafikiem
Wyhoduj sobie drzewo
Robert Trojanowski
Centrum Edukacji Dziecięcej, 2018

Rebelia. Urządź to po swojemu
Liliana Fabisińska, Paweł Mildner

GIRL POWER. Opowieści dla dziewczyn, które chcą zdobyć świat
Caroline Paul
ilustracje Wendy Macnaughton
tłumaczenie Tina Oziewicz

Papilon, 2018


wtorek, 12 czerwca 2018

Pod dywanem i w kapeluszu, tam historie chowa KOCUR BURY

Niektórzy to mają szczęście! Jedni żyją spokojnie i dość nudno, najbardziej zaskakującą rzeczą jaka w życiu im się przytrafia jest kot, który nie może zejść z drzewa albo sarna przebiegająca tuż przed ich samochodem. Innych wyjątkowe wydarzenia spotykają częściej. Gdzie nie spojrzą, tam czeka na nich niespodzianka. Niektórzy nie muszą się nawet specjalnie rozglądać, bo wyjątkowe rzeczy kryją w sobie ich domy.



Takie szczęście spotkało małą Lilkę. Dziewczynka ma w swoim pokoju całkiem zwyczajny dywan. To znaczy on jest zwyczajny dla wszystkich oprócz Lilki. Długi czas dziewczynka chowała pod niego wszystkie niepotrzebne rzeczy. Szybko powstała pod nim całkiem spora góra. Lilka jednak tego nie posprzątała, bo okazało się, że dywan ma magiczną moc. I jak sama mówi:


Wszystkie zgromadzone przedmioty 
jakby ożywają, wciągając mnie
w różne niesamowite historie.

Lilka dzieli się z czytelnikami kilkoma z nich. Jakie to historie? Na przykład ta, w której dziewczynka szukając pod dywanem linijki została przez niego wciągnięta i zobaczyła... film ze swojego życia! Co  jej to dało? Spojrzała na siebie i swoje zachowanie z zupełnie innej perspektywy. Trochę zrobiło jej się wstyd, trochę skłoniło do refleksji. Podobnie jak "Historia z wachlarzem", w której Lilka patrzy z boku na zachowanie swojego brata i może z tych obserwacji wyciągnąć pewne, bardzo istotne wnioski. Ale magiczna moc dywanu sprawia, że dziewczynka podróżuje znacznie dalej, niż na szkolne podwórko. Na przykład do Włoch albo do Chin. Każda z tych podróży czegoś ją uczy. Przeżywa w nich wydarzenia z przyszłości, które mogą sprawić, że w swoim prawdziwym życiu Lilka będzie lepszym albo bardziej empatycznym człowiekiem. Pewnie wielu z Was wzdycha teraz, że i im przydałby się taki dywan. Że chcielibyście żeby Wasze dzieci doświadczyły czegoś podobnego, żeby ta przygoda otworzyła im oczy na niektóre sprawy. Niestety, Agnieszka Zimnowodzka, autorka Historii zamiecionych pod dywan nie zdradziła gdzie takie dywany można kupić, ale książki jej autorstwa dostępne są w księgarniach i wydaje mi się, że skutek może być podobny:)






Zdolność do przyciągania wyjątkowych przedmiotów musi być w rodzinie Lilki dziedziczna, bo okazuje się, że jej ciotka Matylda jest właścicielką magicznego cylindra. Właściwie to ciotka jest tego cylindra dziedziczką, bo pierwszy właściciel, jej dziadek, już nie żyje. To pozornie zwyczajne, choć dziś raczej niemodne, nakrycie głowy pozwala Lilce i Antkowi, którzy spędzają u niej letnie wakacje, doświadczyć niesamowitych podróży w czasie. Na przykład Lilka trafi na najprawdziwszy bal. Stanie obok dam w pięknych sukniach i elegancko ubranych mężczyzn, będzie z nimi tańczyć, jeść ciastka, a potem... uciekać! Nie, nie jest to historia o Kopciuszku, ba! ona mogłaby mieć znacznie gorsze zakończenie, bo w pałacu, w którym odbywało się przyjęcie, wybuchł pożar. Ale nie tylko balami człowiek żyje. Uwagę współczesnych (zwłaszcza w ostatnich dniach) zaprząta piłka nożna. I jak na życzenie, Lilka i Antek, podróżują w przeszłość do czasów jej powstania. Przyglądają się strojom zawodników i poznają zasady gry. A jeśli już jesteśmy przy nauce, to dzięki cylindrowi, Lilka trafia nawet na pensję dla panien. Czy będzie chciała stamtąd wrócić? Sprawdźcie koniecznie!






Książki Agnieszki Zimnowodzkiej to piękne opowieść w starym stylu. Magiczne przedmioty, niezwykłe przygody, wartości rodzinne i edukacyjne, a do tego oczywiście mądre przesłanie. Te opowieści naprawdę chce się czytać. I będą chciały je czytać dzieci, chętnie przeczytają je im dziadkowie i rodzice. Tu wszystko jest takie, jak być powinno. Jest garść humoru, szczypta wzruszenia i odrobina szaleństwa. Są ciekawi, bardzo prawdziwi bohaterowie, są szalone przygody, a do tego codzienne problemy normalnej rodziny i zwyczajnego rodzeństwa. Dzięki temu mali czytelnicy szybko identyfikują się z bohaterami i chętnie poznają ich przygody. Słuchają o ich perypetiach i podziwiają ilustracje Małgorzaty Kwapińskiej, na których je pokazano. Te ostatnie pięknie uzupełniają opisy. Ogląda się je z ogromną przyjemnością. A o to przecież w książkach dla dzieci chodzi, żeby tekst współgrał z ilustracjami, żeby czytanie i oglądanie sprawiało taką samą przyjemność. Dlatego, jeśli jeszcze tych książek nie znacie, poznajcie je koniecznie jeszcze przed wakacjami. Kto wie, może i na Was tam, gdzie wybierzecie się na urlop, czekają podobne przygody.


Historie zmiecione pod dywan
Historie wyciągnięte z kapelusza

Agnieszka Zimnowodzka
ilustracje Małgorzata Kwapińska
Kocur Bury, 2017 i 2018
wiek 5+



poniedziałek, 11 czerwca 2018

"Horror" (Wydawnictwo Gereon)

Nasza miłość do ilustracji Emilii Dziubak to rzecz ogólnie znana i niepodważalna. Kolekcjonujemy książki z jej ilustracjami, czytamy, podziwiamy, a potem stawiamy na specjalnej półce, żeby zawsze były pod ręką i cieszyły nasze oczy. Niedługo stanie obok nich kolejna, na razie pachnąca jeszcze drukarską farbą i nieustannie kartkowana książka. Książka niebanalna, na dodatek jest to pierwszy horror jaki w swoim życiu przeczytała Tosia!


Okładka budzi pewien niepokój, smutny kalafior, wokół którego tańczą muchy i inne warzywa. Przypomina mi to znany ze średniowiecznej i barokowej sztuki danse macarbre, ale żeby przekonać się, czy moje skojarzenie jest właściwe muszę zajrzeć do środka. Wy również, choć od razu ostrzegam, że jeśli nie jecie mięsa, wchodzicie tu na własną odpowiedzialność!



Horror Madleny Szeligi to dwadzieścia opowieści, których bohaterami są owoce i warzywa. Wszyscy doskonale znają je ze swojej kuchni, ze straganów, z półek w supermarketach. Jemy je każdego dnia (zaleca się nam spożywanie ich pięć razy dziennie), uważamy za lepsze od mięsa, bo ich jedzenie nie dodaje nikomu cierpienia. Na pewno? Jaka byłaby Wasza reakcja, gdyby okazało się, że rośliny czują? Że wyrywanie z ziemi albo zrywanie z drzewa je boli? Że gotowanie to dla nich powolna śmierć? A posypywanie solą sprawia im jeszcze większy ból? 

Tak to wszystko zostało przedstawione w tej książce. Marchew żali się na wyrywanie z grządki, przenoszenie w foliowych torbach (w których trzeba walczyć o każdy oddech). To jednak nie jest koniec jej cierpień, bo potem następuje obieranie, ścieranie na tarce i w końcu solenie... Nikt nie staje w jej obronie, nikt nie krzyczy... Podobnie kończy się życie Kapusty. Nieco inaczej wygląda los Pomidorów, te stają się bronią, żywą amunicją w odbywającej się co roku bitwie. Zjeżdżają na nią ludzie z całego świata i nikt z nich Pomidorów nie oszczędza. Wszyscy się cieszą, tylko Pomidory cierpią. Cierpią również owoce, z których powstaje kompot. Czereśniom wyrywa się serca, Jabłka kroi na ćwiartki, Porzeczki zrywa z krzaczków. Potem wszystkie lądują w garnku, sypie się na nie cukier i zalewa wodą... Co jest dalej? To wszyscy wiemy. "Czerwieni się teraz płyn w garnku. Będą pić tę krew ludzie. Wampiry istnieją".



Można wziąć tę książkę na poważnie, oburzyć się i obrazić. Bo jak to możliwe, że ktoś napisał TAK oburzającą książkę, która zniechęca dzieci i dorosłych do jedzenia warzyw i owoców. Można również (i tę opcję zdecydowanie polecam) się tą książką po prostu bawić. Podziwiać wyobraźnię autorki i spróbować puścić wodze własnej fantazji i stworzyć własne historie. Czy dzieci się Horroru mogą bać? Najmłodsze na pewno przestraszyć się tej książki mogą i im raczej czytania Horroru nie polecam. Tosia miała momentami niewyraźną minę, ale generalnie wyłapała absurdalny humor wszystkich sytuacji. Mi, jako osobie dorosłej, taka literacka zabawa spodobała się bardzo. Madlena Szeliga stworzyła książkę, na jaką ja wcześniej, w literaturze dziecięcej jeszcze się nie natknęłam. Jej lektura sprawiła mi ogromną przyjemność. A jeśli dodam do tego niezwykłe, jak zawsze, ilustracje Emilii Dziubak, to nasz zachwyt tylko się wzmaga. Co prawda, ilustracje, jak cała książka są zaskakujące, a miejscami nawet nieco makabryczne, to podobają nam się bardzo! I bardzo cieszy nas to, że po przeczytaniu tylu książek dla najmłodszych czytelników autorzy i ilustratorzy nadal nas zaskakują!





Horror
Madlena Szeliga
ilustracje Emilia Dziubak
GEREON, 2018