poniedziałek, 28 maja 2018

Komiksowe nowości z Wydawnictwa Egmont

Nigdy nie byłam wielką fanką komiksów. Czytałam, ale nie kolekcjonowałam, nie wypatrywałam nowych części, nie rozmawiałam o nich na przerwach. Nie myślałam o komiksach źle, ale nie widziałam ich również na szczycie swoich literackich fascynacji. Tak naprawdę zaczęłam przyglądać im się bliżej dopiero, kiedy zainteresowanie nimi wykazała Tosia. 

Zaczęło się od prostych i niedługich historii, na które trafiała w gazetach dla dzieci. Od niedawna sięga po książki, w których historię opisano w formie komiksu. Odkąd płynnie czyta, lektura komiksów sprawia jej jeszcze większą przyjemność. W końcu może sama poznawać przygody bohaterów i w pełni śledzić tekst oraz ilustracje. A jest co poznawać.


Długo komiksy kojarzyły mi się z klasycznymi opowieściami o superbohaterach, które pamiętam ze swojego dzieciństwa. Tymczasem na polskim rynku wydawniczym pojawiają się bardzo interesujące pozycje, które sprawiają, że nikt nigdy więcej nie powie, że komiksy to banalne historyjki dla tych, którym nie chce się czytać "prawdziwych" książek. Przykłady? Bardzo proszę! Po pierwsze Rufus. Wilk w owczej skórze, autorstwa duetu Sztybor-Świętek. 


Wciągająca opowieść o tym, że nie można nikogo oceniać po pozorach, że przemoc nie prowadzi do niczego dobrego i, że warto szukać w innych dobra, a nie tylko tego, co złe. Zdziwieni! To jednak możliwe, tego wszystkiego uczy nas historia tytułowego Rufusa. Rufus jest wilkiem, który został adoptowany przez owce! Nie czuł się wśród nich pewnie, wydawało mu się, że nikt go nie akceptuje. Próbował, więc na różne sposoby się do otoczenia dostosować... Jak to się wszystko skończyło, sprawdźcie sami;)





A gdyby ktoś zamiast komiksu o zwierzętach wolał jednak komiks o superbohaterze, to spieszę poinformować, że i taki został ostatnio wydany. Drapak! Inwazja łowcy z ciał niebieskich to trzecia część serii o pozornie całkiem zwyczajnym antykwariuszu Kornelu. 


Tak naprawdę zwyczajny jest on tylko za dnia, bo kiedy tylko zajdzie słońce, Kornel staje się Drapakiem i w swoim nowym wcieleniu może ratować świat! W najnowszej części przygód Drapaka czytelnik śledzi jego kolejne zmagania ze złoczyńcami. Poświęca się temu, zamiast jechać na wakacje... A jakby tego było mało, pojawia się tu jeszcze Gwiazda Spełniająca Życzenia, która sprawia, że... Nie, nie zdradzę, co tam się dalej dzieje, żebyście mogli sami o tym przeczytać!





Żeby jednak nie było tylko tak poważnie, są jeszcze Smerfy! Uwielbiane przez moje pokolenie niebieskie stworki powracają z kolejnymi przygodami. 


Książka kryje w sobie trzy opowieści, oprócz tytułowej Smerfolimpiady, możemy przeczytać również o tym, jak wygląda Wielkanoc u Smerfów i co złego może spotkać Smerfy na placu zabaw. Historie o niebieskich stworkach Tosia pochłonęła błyskawicznie, świetnie się przy tym bawiąc. Jednak nie tylko o zabawę tutaj chodzi, ale również o naukę. Z każdej z tych trzech historii dzieci mogą się czegoś nauczyć. Dowiedzą się na przykład, dlaczego nie można oszukiwać i dlaczego warto zachowywać ostrożność. Bo jak wiadomo, na Smerfy zawsze czyha Gargamel!




Zbliża się lato. To z jednej strony czas odpoczynku od szkoły i nauki, z drugiej również czas, w którym chcielibyśmy, żeby nasze dzieci nadrobiły zaległości albo przynajmniej nie straciły umiejętności nabytych w minionych miesiącach. Często chcemy, żeby w czasie wakacji więcej czytały. Tu jednak niektórym rodzicom zdarza się natrafić na silny opór ze strony dziecka, które na czytanie latem ochoty nie ma. W takich przypadkach świetnie sprawdzi się komiks. Dlaczego? Bo tekstu jest tu nieco mniej, a historia nie tylko młodego czytelnika wciąga, ale również czegoś uczy. Nie wierzycie? Sprawdźcie to na własnych dzieciach!


Rufus. Wilk w owczej skórze
scenariusz Bartosz Sztybor
rysunki Agnieszka Świętek

Drapak! Inwazja łowcy z ciał niebieskich
scenariusz Sztybor
rysunki Tomasz Kaczkowski

Smerfolimpiada
scenariusz i reżyseria Peyo
tłumaczenie Maria Mosiewicz
Egmont, 2018

9 komentarzy:

  1. Musze pokazać córce, bo zna tylko Smerfy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie komiks to seria z Tytusem i może jeszcze Kajko i Kokosz. Starej daty jestem, ciekawy jestem, czy mój młody komiksowego bakcyla złapie. Przy okazji dylemat - pomagać, naprowadzać?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ignaś zaczytuje się w nie od kilku dni :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. myślę że moim chłopaka się spodobały by komiksy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też nigdy nie sięgałam po komiksy. Chociaż kiedy teraz się nad tym zastanawiam, lubiłam takie na ostatniej strony w gazetach dla nastolatek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie przepadałam za komiksami. Ciekawe jak będzie z moimi dziećmi

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie lubiłam komiksów. Mój syn za to bardzo. Aż się bałam, że tylko to będzie czytał. Ale na szczęście poszedł w powieści.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój syn niestety nie przepada za komiksami :(

    OdpowiedzUsuń