poniedziałek, 30 kwietnia 2018

"Wiewiórki, które nie chciały się dzielić" (Wydawnictwo Zielona Sowa)

Są takie duety pisarsko-ilustratorskie, które uwielbiamy. Do nich od kilku miesięcy zaliczają się Rachel Bright i Jim Field. Ich Koala, który się trzymał i Mysz, która chciała być lwem zawładnęły naszymi sercami i umysłami. Są z nami od kilku miesięcy, a my ciągle do nich wracamy i cieszymy się tymi świetnie napisanymi i doskonale zilustrowanymi historiami.


Koniec zimy przyniósł ze sobą kolejną, trzecią już przełożoną na język polski książkę tego duetu. Tym razem bohaterowie są nieco bardziej swojscy. Każdy przecież, przynajmniej raz w życiu, widział wiewiórkę. Nikt więc nie zdziwi się, że te budzące ogromną sympatię rude zwierzątka, robią zapasy na zimę. Późne lato i jesień to czas, kiedy zaczynają gromadzić w swoich "spiżarniach" orzechy i szyszki. Takie zwyczaje wiewiórek. Tymczasem bohater książki postanowił pójść pod prąd i jedzenia na zimę nie zbierać. Beztroski Cyryl wolał się w ostatnich promieniach słońca bawić. Dlatego, kiedy przyszły chłodniejsze dni, a z drzew zniknęły szyszki, Cyryl rozpaczliwie zaczął szukać czegoś do jedzenia. Szafki w spiżarni świeciły pustkami, a na gałęziach widać było jedynie igły albo pożółkłe liście. Nagle jego oczom ukazała się szyszka! Najprawdopodobniej ostatnia w tym sezonie! Beztroski Cyryl ruszył w jej kierunku i wtedy na jego drodze stanął Skrzętny Błażej! 

Ten, gdy górę jadła
zebrał pracowicie,
stwierdził, że mu SZYSZKI
brakuje na szczycie.

Szykuje się wojna w środku lasu! O tej ostatniej szyszce marzy każdy z nich. Kto wygra wyścig? Beztroski Cyryl jest głodny, więc sił ma mniej, z drugiej strony jest bardzo zdeterminowany. Ale i Skrzętny Błażej ma szansę! Oj będzie to emocjonujący pościg, pełen zaskakujących zwrotów akcji. Zakończy się w bardzo niespodziewany sposób...

O czym tak naprawdę jest ta książka? Czego uczy nasze dzieci? Planowania? Przewidywania przyszłości? Myślenia nie tylko o tym, co jest, ale również o tym, co będzie? Tego też, ale przede wszystkim jest to opowieść o przyjaźni, umiejętności współpracy i bardzo cenionej (przynajmniej przeze mnie) umiejętności dzielenia się z innymi. Jak z tej patowej sytuacji wyszły wiewiórki? To każdy musi sprawdzić sam, bo Wiewiórki, które nie chciały się dzielić, to jedna z tych książek, które dzieci znać powinny. Dlaczego? Bo łączą w sobie to, co dobre książki mieć powinny, czyli świetną historię, przepiękne ilustracje i bardzo mądre przesłanie. Bo to książka do czytania, oglądania i przemyślenia.






Wiewiórki, które nie chciały się dzielić
Rachel Bright
ilustracje Jim Field
tłumaczenie Barbara Supeł
Wydawnictwo Zielona Sowa, 2018

10 komentarzy:

  1. Cenię książki z przesłaniem, kiedy za pomocą przygód bohaterów wspartych naszym słowem i wyjaśnieniem przekazujemy dziecku cenne życiowe wartości. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A to wiewiórki lobuzy, przydalaby mi sie ta ksiazka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. widziałam już tą książkę tyle razy w Internecie, że chyba w końcu ją kupię:D te ilustracje mnie urzekają

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam książki dla dzieci! Szczególnie te z ciekawą historią, ale jednocześnie cieszące oko ładnymi ilustracjami. Zapisuje tytuł i na pewno sięgniemy po tą pozycje jak tylko mój syn nieco podrośnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. U Ciebie zawsze znajdę jakieś super inspiracje, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka wydaje się być bardzo wartościową pozycją w dziecięcej biblioteczce :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam ani tej pozycji ani dwóch poprzednich jednak czuje że są naprawdę fajne :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna książeczka! Niewiele tekstu, więc nawet najmłodsze dzieci nie stracą cierpliwości podczas czytania ;) A graficznie rozłożyła mnie na łopatki!

    OdpowiedzUsuń
  9. ale mają pocieszne mordki :)

    OdpowiedzUsuń