poniedziałek, 16 kwietnia 2018

"Głupi Funio" (Wydawnictwo ADAMADA)

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego Wasze kanapki spadają zawsze posmarowaną stroną do dołu? A nad tym, dlaczego Wasze dzieci, mimo tego, że mają mnóstwo zabawek, regularnie narzekają na nudę i twierdzą, że nie mają się czym bawić? Tłumaczycie to sobie pewnie złośliwością losu. A prawda jest zupełnie inna...


Za te wszystkie rzeczy odpowiedzialne jest Plemię. Każdy z jego członków ma inną specjalność i w inny sposób pomaga ludziom. Ślizgacz Maślarz całe dnie spędza na szafce kuchennej i czyha na chwilę, kiedy pajda chleba wysuwa im się z rąk i szybuje w dół. Wtedy Ślizgacz wskakuje na kanapkę i rusza się na niej w taki sposób, żeby kromka na pewno spadła masłem do dołu. Głośnik Telewizorek spędza całe dnie przed ekranem telewizora, a gdy tylko pojawia się zapowiedź reklam, pędzi do pilota i podkręca na cały głos regulator. A Kryształowa Panienka ze swoim maleńkim młoteczkiem śmiga po całym domu, pilnując wszystkich spadających przedmiotów. Takie to są właśnie stworki. Wszystkie bardzo życzliwe i zawsze gotowe do niesienia pomocy. Nie, nie kpię, one naprawdę myślą, że pomagają ludziom. Dlatego tak trudne jest życie Funia, głównego bohatera tej książki. Funio w niczym nie był dobry. To, co jego bliskim nie sprawiało żadnego problemu, było dla niego zbyt trudne. Bo kiedy w końcu zdecydował się coś zrobić, okazywało się, że i tak robił to źle. Jak wtedy, kiedy postanowił pomóc Straszakowi Ptasznikowi, który przeganiał ptaki z karmnika. Funio, zamiast ptaki przeganiać, zaprosił je na posiłek do karmnika i dodatkowo zadbał, żeby nikt im nie przeszkadzał. Po co to wszystko zrobił? Czy nie rozumiał czym tak naprawdę zajmują się jego bliscy. Nie do końca, Funio chciał przede wszystkim sprawić przyjemność chłopcu, który mieszkał w tym samym domu. Bo Funio był po prostu bardzo dobry i chciał, żeby wszyscy byli szczęśliwi. Innego dnia pomógł psu, którego zobaczył na podwórku. Szorstki stracił dom po tym, jak jego właścicielom urodziło się dziecko. Szorstki dziecku nie zagrażał, przeciwnie próbował tłumaczyć jego rodzicom, co też brzdąc chce im przekazać. Wszystko na nic... Pies stracił dom. Dzięki Funiowi miał go wkrótce odzyskać. Tylko co na to powiedzą bliscy Funia?! Im takie pomysły nigdy nie przyszłyby do głowy, na coś takiego mógł wpaść tylko Głupi Funio!



Takich historii jest w książce więcej. Bawią, śmieszą, ale przede wszystkim skłaniają do refleksji. Sytuacja Funia nie jest łatwa, trudno czuć się nieakceptowanym przez otoczenia. Nie jest łatwo ciągle słyszeć wyzwiska pod swoim adresem. Nikt nie chce być nazywany głupim. A o Funiu tak właśnie mówiono. Dlaczego? Bo był inny, bo różnił się od pozostałych członków Plemienia. Czy on świadomie im się przeciwstawiał? Czy chciał robić im na złość? Nie, po prostu inaczej pojmował swoją misję.  



Pochłonęłyśmy Głupiego Funia w jeden wieczór. Jerzy A. Wlazło znany był mi do tej pory jako autor książek dla dorosłych czytelników. Okazuje się jednak, że może napisać świetną książkę dla dzieci. Ilustracje do książki stworzyła Grażyna Rigall, znana choćby z uwielbianych przez nas Humorów Hipolita Kabla i Łopianowego pola. Jej prace po raz kolejny nas zachwyciły. Doskonale wpasowały się w klimat opowieści. Dzięki nim o Funiu nie tylko dobrze się czyta, ale równie przyjemnie się go ogląda. Świetna książka dla całych rodzin, bo Funia prostu nie można nie polubić!




Głupi Funio
Jerzy A. Wlazło
ilustracje Grażyna Rigall
Wydawnictwo ADAMADA, 2018 
wiek 6+
książka ukaże się w czerwcu 2018 r.

 

13 komentarzy:

  1. Dla dziecka taka książka na pewno super :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po raz kolejny znajduję u Ciebie ciekawą książkę :) Syn jeszcze za mały na nią, ale już zapisuję na listę, bo wydaje się bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego Wasze kanapki spadają zawsze posmarowaną stroną do dołu" - bo prawo Murphy'ego ;)
    Ale cała historia jest urocza i pouczająca - bardziej rodziców niż dziecko. Psa się nie wyrzuca, bo coś tam. Nie Funio jest głupi, tylko my, dorośli.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak to jest z tymi kanapkami, jak spadną to zawsze niewłaściwą stroną :-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam ksiażki od Adamada! Mądre, uczące, ciepłe!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zwykle wyczerpująca recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Powoli zaczynam rozglądać się za książkami dla dzieci, bo pod serduszkiem nosze synka. Ta pozycja wydaje się być bardzo ciekawa, bo z Twojego postu wynika, że w zabawny sposób uczy również tolerancji i zrozumienia, że inność nie zawsze jest gorsza. Na pewno trafi na półeczkę mojego synka! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Te kanapki jakieś dziwne, ze tak spadają.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tobie pisanie recenzji przychodzi jak z płatka :) ciekawa, wyczerpująca recenzja z ciekawym wątkiem. Super książka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nieee, co za stworki i skąd one się biorą :-)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam takie mądre książeczki dla dzieci! Z pewnością przypadłaby do gustu mojemu synkowi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo mi się podoba pomysł na fabułę i przesłanie, jakie niesie ze sobą książeczka. Musimy ją zamówić ! :)

    OdpowiedzUsuń