piątek, 19 października 2018

Wydawnictwo EGMONT z nową serią świętuje stulecie niepodległości!

Tosia coraz częściej pyta o sprawy związane z historią Polski i świata. Interesują ją sławni ludzie, zarówno ci żyjący dziś, jak i ci, którzy żyli dawno temu. Jej ciekawość rozpalają z jednej strony szkoła, z drugiej czytane książki. W ostatnim czasie wiele pytań dotyczy spraw związanych ze stuleciem niepodległości Polski, które świętujemy w tym roku. Staramy się na te pytania odpowiadać, bo jej zainteresowanie historią bardzo nas cieszy. Ostatnio pytań jest nieco mniej, bo Tosia w końcu trafiła na książki, które w interesujący, przystępny i zrozumiały dla niej sposób opowiadają o historii Polski.


Myślę tu o nowej odsłonie dobrze nam znanej serii "Czytam sobie". To "specjalna limitowana edycja (...) z okazji rocznicy odzyskania niepodległości". Wszystkie z tych książek opowiadają historie ludzi, których praca przysłużyła się do odzyskania niepodległości. Na początek wybrałyśmy pięć tytułów. Cztery z poziomu trzeciego i jeden z poziomu drugiego. Są również książki na pierwszym poziomie, ale dla Tosi są już one zdecydowanie za proste, więc sięgamy po te trudniejsze.

Jednak nie chodziło tylko o poziom trudności, zależało nam również, żeby przynajmniej część tytułów opowiadała o ludziach, z których dorobkiem już się zetknęła. Dlatego do jej kolekcji dołączyła książka O Zofii, co zbierała kolory. Obrazy Zofii Stryjeńskiej Tosia widziała w warszawskim Muzeum Narodowym, a w muzealnym sklepiku kupiła notes, którego okładkę zdobił obraz Stryjeńskiej. Wypadało więc, żeby dowiedziała się o tej artystce czegoś więcej. 





Chciałam również, żeby lepiej poznała biografię Ignacego Jana Paderewskiego, którego postać silnie związana jest z wybuchem powstania wielkopolskiego (którego 100. rocznicę również obchodzimy w tym roku). W swojej książce Brygida Grysiak zgrabnie połączyła opowieść o jego niebywałym talencie z wątkami historycznymi i politycznymi (choć o powstaniu wielkopolskim nie wspomniała). 





Choć książki przybliżają dzieciom biografie ludzi zasłużonych dla historii dalekie są od długich i nudnych opisów. Ba! Autorzy przedstawiają znanych Polaków z niekoniecznie znanej strony. Na przykład o Marszałku Piłsudskim opowiada jego... pies! To on zdradza sekrety, których być może wielu nie znało!





Nieznana jest pewnie dla wielu dzieci (i dorosłych) historia Juliana Ochorowicza, którego dziś uznajemy z jednego z prekursorów radia i telewizji. Ale ta opowieść o wynalazkach zaczyna się dość nietypowo. Wcale nie trafiamy do czasów Ochorowicza, ale do zupełnie zwyczajnej, współczesnej szkoły! I zamiast słuchać o wynalazkach, czytamy o... Krzyżakach!





Znacznie bardziej przewidywalna, ale bardzo ciekawa dla młodych czytelników jest historia Domu Towarowego Braci Jabłkowskich. Dziś chodzenie do galerii handlowych nie jest dla nas niczym wyjątkowym, pod koniec XIX wieku było to jednak coś absolutnie niezwykłego! I o tym właśnie opowiada książka Cezarego Łazarewicza.





Bardzo doceniam pomysł wydawnictwa EGMONT na stworzenie serii książek, które mają uczcić stulecie niepodległości. Ten oryginalny pomysł sprawdził się znakomicie. Tosia czytała te książki z wypiekami na twarzy, ja (choć większość tych historii dobrze znałam) również przeczytałam je z zainteresowaniem. Tematyka jest nowa, ale zasady serii pozostały takie same. Historie są dostosowane do wieku czytelników, mają ich przecież do czytania zachęcać, a nie zniechęcać! Świetnym pomysłem było umieszczenie w książce oryginalnego zdjęcia przedstawiające głównego bohatera. Dzięki temu dzieci będą wiedziały jak dana osoba wyglądała i potem rozpoznają ją w podręczniku do polskiego, historii albo na zdjęciu w muzeum.


A na koniec ciekawostka z naszego domu. Są dziewczynki, które chcą ubierać się tak samo, jak ich mamy. Są chłopcy, którzy marzą o narzędziach przypominających te, którymi posługują się ich ojcowie. Moje dziecko postanowiło upodobnić się do mnie pod innym względem. Ostatnio szuka książek napisanych przez pisarzy, których książki mam w swojej biblioteczce. Zaczęło się od książki Łukasza Orbitowskiego z serii "Czytam sobie", którą Tosia wypożyczyła ze szkolnej biblioteki. Potem znalazła w domu książkę Marcina Wichy. Teraz odnalazła wśród EGMONTowych nowości książki Angeliki Kuźniak i Cezarego Łazarewicza (którzy wcześniej napisali książki na ten sam temat adresowane do dorosłych). Ich nazwiska kojarzy z książek, które ja czytałam. Mogłabym więc używając nazwy serii powiedzieć, że teraz każda z nas "Czyta sobie" (prawie) te same książki:)

Książki z serii "Czytam sobie" znajdziecie na stronie wydawnictwa


czwartek, 18 października 2018

"Filip, lis i magia słów" (GWP)

Dlaczego czytacie swoim dzieciom książki? Każdy ma pewnie swoje powody. Jedni chcą miło spędzić czas, inni chcą wzbogacić słownictwo, którym posługują się ich dzieci. Są też tacy, którzy z pomocą książek chcą pokazywać swoim pociechom świat albo dzięki nim pomóc oswoić trudne sytuacje, które mogą spotkać dzieci. 


Nie lubię książek, które kipią nadmiernym dydaktyzmem. Nie lubię książek, które mówią mi, jak powinnam wychowywać dziecko. Zwłaszcza, kiedy piszą je zagraniczni autorzy, a ich rady w niewielkim stopniu przystają do naszej rzeczywistości. W związku z tym do tej książki podeszłam bardzo ostrożnie. Z każdą kolejną stroną opowieść snuta przez Elżbietę Zubrzycką coraz bardziej mnie zaskakiwała. To bardzo sympatyczna historia małego zajączka Filipa, który jak każde dziecko, chce poznawać świat. Dlatego chętnie i odważnie wędruje po Wielkim Lesie, w którym mieszka ze swoją rodziną. Filip zapuszcza się w coraz dalsze rejony lasu. Tam, z jednej strony czeka na niego przygoda, z drugiej - czyha niebezpieczeństwo. Pewnego dnia Filip wpada w poważne tarapaty. Wpada w pułapkę, trafia do wielkiej dziury. Nie jest tam jednak sam, ale z lisem, swoim największym wrogiem! Czy zajączkowi uda się wyjść cało z opresji? Jak zachowa się lis? Czy dotychczasowi wrogowie będą umieli wznieść się ponad uprzedzenia i zrobić coś razem dla ich wspólnego dobra?



Odpowiedzi należy oczywiście szukać w książce, ale oprócz nich znajdziecie tam coś jeszcze. Bo Filip, lis i magia słów to nie jest zwyczajna książka. W opowieść o przygodach zajączka wpleciono rady, które przydadzą się każdemu rodzicowi i wszystkim dzieciom. Ta historia uczy, że warto pomagać innym, że nie można zamykać się na nowe znajomości i, że nikogo nie wolno skreślać bez wcześniejszego poznania. Autorka podkreśla również, że każdy jest wyjątkowy i, że nikt nie powinien dać sobie wmówić, że jest od kogoś gorszy. Każdy ma bowiem cechy, które wyróżniają go na tle innych. Zajączki grały nawet w specjalną grę, która pomagała odnaleźć w sobie wyjątkowe i pozytywne cechy, za które inni mogą nas cenić. Lektura tej książki to z jednej strony ogromna przyjemność dla całej rodziny, z drugiej punkt wyjścia do rozmów i do zabawy. Jak i o czym rozmawiać oraz w co się bawić dowiedzieć się można z zakończenia książki. Tam rodzice, opiekunowie i nauczyciele znajdą liczne wskazówki i porady.


Książka Flip, lis i magia słów bardzo mnie zaskoczyła. Pozytywnie oczywiście! To już czwarta część przygód małego zajączka, musimy nadrobić wcześniejsze tomy, bo historia jest interesująca i dobrze napisana. Zachwyca szata graficzna autorstwa Klary Wicenty. Cieszy część adresowana do rodziców, w której znajdą oni porady dotyczące wychowania dzieci. Te wszystkie elementy stworzyły bardzo spójną całość. Warto ją przeczytać, przemyśleć i przegadać! Po co? Po to, żeby Wasze dzieci miały szczęśliwe dzieciństwo, a potem byli szczęśliwymi dorosłymi!



Filip, lis i magia słów
Elżbieta Zubrzycka
ilustracje Klara Wicenty 
Gdańskie Wydawnictwo Pedagogiczne, 2018 

 

środa, 17 października 2018

Naucz się czytać ze strzałką!

Tosia czyta płynnie, nie ma problemu z rozumieniem tekstu, który czyta. Nauka czytania przebiegła u nas szybko i bezboleśnie. Nie musieliśmy jej do tego ani zmuszać, ani zachęcać. Przebiegło to na tyle szybko i sprawnie, że odczuwam pewien niedosyt. Zwłaszcza kiedy widzę jak wiele ciekawych książek do nauki czytania ukazuje się na rynku wydawniczym.


Ostatnio pojawiła się zupełnie nowa seria. Seria jakiej jeszcze nie było. Na tle innych wyróżnia je jeden element - strzałka. Tę trzeba przed rozpoczęciem czytania wyciąć, a potem pomagać sobie nią w trakcie lektury. Jak czytamy we wstępie do książki, strzałka będzie nie tylko wskazywać dzieciom tekst, który mają przeczytać. Bo czytanie ze strzałką:
  • utrwala kierunek czytania
  • aktywizuje mózg
  • porządkuje ruch oczu.
Dla początkujących czytelników to doskonałe wsparcie i fantastyczne ułatwienie. A o czym będą ze strzałką czytać? 

Książki są trzy, a każda z nich w środku wygląda nieco inaczej. Pierwsza, Ukryte słowa, wykorzystuje dobrze znany sposób, czyli zastępowanie niektórych wyrazów obrazkami. Wierszyki Małgorzaty Strzałkowskiej nie są długie, a każdy z nich opowiada o sprawach bardzo dzieciom bliskich. O Polsce, żyjących w niej zwierzętach, o zjawach, których niektórzy bardzo się boją, a inni uwielbiają, o sporcie, który jest dla ważny dla naszego zdrowia i o ekologii, o której tak często zdarza nam się nie pamiętać!

W drugiej książce z serii pod tytułem Zwariowane litery wiersze są dłuższe, a w każdym z nich kryją się zagadki. Trzeba wytężyć wzrok, przeczytać wiersz, a potem odgadnąć ukryte hasło. Zadanie nie będzie łatwe, ale nikogo nie powinno to zniechęcać. Liczy się przecież dobra zabawa i oczywiście to, że dzieci uczą się czytać!



W trzeciej, ostatniej (jak na razie) książce ze strzałką również trafiamy na zagadki. Tym razem kryją się one na obrazkach. Niezwykłe kolaże powstały z owoców, śrubek, kartek papieru. Rzeczy pozornie nikomu niepotrzebnych, a jednak świetnie sprawdzających się jako materiał do wykorzystania w pracach plastycznych. Dzięki nim możemy zobaczyć, jak wyglądał zjazd potworów, co dzieje się w gwiazdach i co kryje się w egipskiej krypcie. W każdym wierszu dzieje się coś innego, więc na nudę nie będzie ani czasu, ani miejsca. A to w przypadku nauki czytania jest bardzo ważne!

Jedna seria, jedna pisarka i czterech ilustratorów. Z tego połączenia powstała interesująca i wartościowa seria, która wprowadza dzieci w świat samodzielnego czytania. Kolejne książki rozwijają w nich nowe umiejętności i doskonalą te, które dzieci już posiadają. Ważnym elementem tych książek jest również poradnik adresowany do rodziców i opiekunów, tam dorośli znajdą wskazówki, które pomogą im przy wprowadzaniu dzieci w świat czytania. Wszystko zostało tam jasno i zrozumiale wyjaśnione. Myślę, że to świetne wskazówki dla wszystkich, którzy stoją właśnie przed tym wyzwaniem. Nauka czytania to ważny proces, który musi przejść każde dziecko. Od nas rodziców zależy, czy będzie go wspominać dobrze, czy źle. Odpowiedni dobór pierwszych lektur gwarantuje, że dziecko czytanie polubi i w przyszłości samo chętnie będzie sięgać po książki. 
seria "Lubię czytać ze strzałką"
Ukryte słowa
Małgorzata Strzałkowska
ilustracje Agnieszka Żelewska
Zwariowane litery
Małgorzata Strzałkowska
ilustracje Marcin Bruchnalski
Zaczarowane obrazki
Małgorzata Strzałkowska
ilustracje Anita Andrzejewska, Andrzej Pilichowski-Ragno
Nowa Era, 2018
 

wtorek, 16 października 2018

"Długa wędrówka" (Wydawnictwo Mamania)

Pierwsza książka tego duetu absolutnie nas oczarowała. Druga zachwyciła nas jeszcze bardziej. Teraz trzymamy w ręku trzecią, od której nie możemy oderwać wzroku... Te trzy niezwykłe książki napisał Martin Widmark, a zilustrowała nasza ulubiona ilustratorka Emilia Dziubak. Z ich współpracy powstały trzy prawdziwe perełki.


Najnowsza książka to opowieść o bardzo wyjątkowej przyjaźni. Tak naprawdę tych dwoje nigdy nie powinno się spotkać, bo dzieliło ich morze. A jednak ich drogi się skrzyżowały i to w bardzo trudnym dla nich obojga momencie. Chłopiec właśnie pożegnał swojego czworonożnego przyjaciela Rufusa. Dziewczynka  z kolei wyrusza w długą podróż w nieznane. Chłopiec ma babcię, która próbuje pocieszyć go w trudnych chwilach. Dziewczynka nie ma nikogo, kto mógłby się o nią martwić. W podróży towarzyszy jej tylko kot. Z nim dzieli swoje smutki (bo radości jest tu naprawdę niewiele). Z nim (a właściwie z nią, bo kot jest kotką) po wielu perypetiach dociera do domu, w którym mieszkają Adam i jego babcia. Początek ich znajomości nie jest łatwy. Adamowi brakuje chęci do życia, ciągle przeżywa śmierć przyjaciela. Nie wstaje z łóżka, nie je, nie rozmawia z babcią. Sonia nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wiele dobrych rzeczy uczyni w tym domu i jak wiele dobra otrzyma od jego mieszkańców...



Ta książka nie jest ani miła, ani łatwa, ani przyjemna w odbiorze. Nie musi taka być. Nigdy nie oczekiwałam od książek tylko tego, żeby mnie bawiły. I widzę, że Tosia idzie w tę samą stronę, bo od Długiej wędrówki nie mogłam jej oderwać. Przeczytała i długo przeżywała historię Sonii i Adama. Nie dziwię jej się, bo to historia równie piękna, co trudna.


Niezwykłe ilustracje Emilii Dziubak zwracają uwagę i przyciągają wzrok, ale historia napisana przez Martina Widmarka jest naprawdę trudna i bardzo emocjonalna. To historia przyjaźni, to opowieść o wielkim smutku i radości, w którą może się on zmienić. O tym, że każdy potrzebuje kogoś bliskiego, że tylko z drugim człowiekiem możemy być naprawdę szczęśliwi. Ta opowieść udowadnia, że nigdy nie można tracić nadziei, że nawet po największej burzy w końcu wyjdzie słońce. Ani Sonia, ani Adam nie wierzyli pewnie, że w życiu może ich spotkać jeszcze coś dobrego, a jednak spotkało. Dlatego lektura tej książki to lekcja na cale życie. Długa wędrówka udowadnia, że nie warto się poddawać, bo każda wędrówka ma swoje szczęśliwe zakończenie.



Długa wędrówka
Martin Widmark
ilustracje Emilia Dziubak
tłumaczenie Marta Dybula
Wydawnictwo Mamania, 2018

 

poniedziałek, 15 października 2018

"Klasyka dla smyka" (Papilon)

Jestem przekonana, że gdybym zrobiła ankietę, w której mielibyście wymienić tytuły i autorów książek, które były pierwszymi lekturami Waszych dzieci, odpowiedzi byłyby pewnie podobne. Myślę, że wszyscy (albo prawie wszyscy) wymieniliby nazwiska dwóch polskich poetów. Byliby to oczywiście Jan Brzechwa i Julian Tuwim. Na ich wierszach wychowywaliśmy się my, dziś wychowują się na nich nasze dzieci. I tak jak każdy z nas pamięta przynajmniej kilka wersów "Lokomotywy" i "Na straganie". Rytmiczne, wesołe, z wartościowym przesłaniem. Te wiersze po prostu się lubi i właśnie dlatego cały czas ukazują się kolejne wydania wierszy kultowych polskich poetów dziecięcych.

Pojawia się jednak jedno pytanie, czy takie książki mogą czymkolwiek zaskoczyć? Czy warto tracić czas na przeglądanie różnych wydań? Uważam, że tak. Wiersze będą w większości publikacji takie same, ale ilustracje będą już na bardzo różnym poziomie. A to właśnie w przypadku dzieci jest szczególnie istotne. Przecież one nie potrafią czytać, więc jeśli same sięgają po książki, to oglądają ilustracje, a nie skupiają się na literach. 


Wydana niedawno przez Papilon Klasyka smyka na pewno jest miła dla oka. Zadbały o to Anna Kaszuba-Dębska i Ewa Poklewska-Koziełło. Ich rysunki są proste, kolorowe i miłe dla oka. Dzieci na pewnoe będą oglądać je z przyjemnością. Na nich zobaczą Grzesia, który okłamał swoją ciocię i Kaczkę-Dziwaczkę, która chciała kupować znaczki pocztowe u praczki. Zobaczą wszystkich pasażerów pociągu ciągniętego przez słynną lokomotywę i warzywa leżące na straganie. Samochwałę i pana Hilarego, który w rozpaczy szuka swoich okularów. Wszystkie ilustracje zachęcają do tego, żeby je oglądać, żeby nieustannie kartkować tę książkę. A rodzice, kiedy książka trafi w ich ręce, na pewno poczują się zachęceni do jej głośnego przeczytania. Dlaczego? Bo każde jej czytanie to podróż w świat beztroskiego dzieciństwa, do miłych wspomnień, które mamy z tego czasu. A czytając naszym dzieciom robimy wszystko, żeby za kilkanaście albo kilkadziesiąt lat one o swoim dzieciństwie myślały w ten sam sposób!





Klasyka dla smyka
Julian Tuwim
Jan Brzechwa
ilustracje Anna Kaszuba-Dębska, Ewa Poklewska-Koziełło
Papilon, 2018