piątek, 19 stycznia 2018

Każdy może być artystą. "Ojej! Zmalowane!"

Tosia uwielbia wszelkie prace manualne. Ja nie, ale staram się ją wspierać w rozwijaniu pasji i talentu. Najbardziej lubi rysować kredkami, ale raz na jakiś czas sięga po farby. Wtedy powstają prawdziwe dzieła sztuki. Bo te kolorowe tubki mają w sobie coś takiego, że każdy kto po nie sięgnie, staje się artystą.


Nawet kot! Czaruś, bo o nim mowa, znalazł w pokoju farby. Zostawiła je jego przyjaciółka i opiekunka Lola. Dziewczynka wyszła, a sztaluga, biała kartka, farby i pędzle zostały. Kto nie zastanawia się długo i bierze się do malowania! Jak na kota radzi sobie znakomicie. Obraz wychodzi naprawdę piękny i przedstawia łąkę. Dumny ze swojego dzieła Czaruś chce podzielić się sukcesem z lalką Zośką. Piękna Zośka spogląda i... dostrzega na obrazie nic innego, tylko wesołe miasteczko! Jak to możliwe? Przecież przyglądali się dziełu Czarusia w tym samym czasie. A jedno z nich widzi motyla, w tym w czym drugie dostrzega karuzelę! Zakłopotanych przyjaciół ma szansę pogodzić misiek Rysiek. Jednak Rysiek, zamiast pomóc, komplikuje sprawę jeszcze bardziej, bo według niego obraz Czarusia przedstawia dżunglę. Sprawa wydaje się nie do rozwiązania aż do chwili, kiedy do domu wróci Lola... To ona wytłumaczy Czarusiowi o co w tej całej sztuce chodzi!

Ta książka w bardzo piękny, mądry, a jednocześnie dowcipny sposób tłumaczy dzieciom, jak bardzo różne może być nasze postrzeganie sztuki. Myślę, że to będzie doskonały początek pięknej drogi pełnej obrazów i rzeźb. Przed wyjściem do muzeum albo galerii sztuki - lektura obowiązkowa! Warto ją przeczytać również po to, żeby na jej podstawie wytłumaczyć dzieciom, że w różne sposoby można interpretować również ich rysunki. Myślę, że po poznaniu Czarusia żadne dziecko nie powie, że rysuje źle, brzydko albo że coś mu nie wyszło. 

Autorką książki Ojej! Zmalowane! jest Anna Jankowska, pedagog, autorka książek dla dzieci i dorosłych, blogerka i, co najważniejsze, mama! Na swoim blogu i vlogu tylkodlamam.pl radzi innym rodzicom jak wychować szczęśliwe dziecko. Teraz, razem z Czarusiem wprowadza dzieci w świat sztuki i czytania. Ojej! Zmalowane! adresowane jest do dzieci w wieku 3-7 lat. Ja przetestowałam ją na sześciolatce, która była nią zachwycona. Przeczytała ją samodzielnie i poradziła z tym sobie znakomicie, więc jeśli macie w domu pociechę, która uczy się czytać, zapoznajcie ją z Czarusiem! Maluchom też go poznajcie, bo oprócz historii, na pewno spodobają im się ilustracje Adama Święckiego! Jak zwykle kolorowe i pełne humoru, po prostu pięknie zmalowane:) A jeśli po przeczytaniu książki zachce się Wam (albo dzieciom) kolorować, to na odwrocie okładki czeka na Was niespodzianka, kod dzięki któremu zyskacie dostęp do kolorowanek, które stworzą dłużą wersję opowieści o Czarusiu! W końcu artysta tkwi w każdym z nas, więc do kredek i farb marsz!





Ojej! Zmalowane!
Anna Jankowska
ilustracje Adama Święcki
Atomedia Sp. z o.o.

Do kupienia tutaj



czwartek, 18 stycznia 2018

Kosmiczne przygody duchów. "Kostek i zagubiony koń" (Media Rodzina)

Kiedy Tosia zaczęła prosić o zakup zwierzątka nie myślałam o związanych z tym obowiązkach. Bardziej martwiło mnie to, co zrobimy kiedy zwierzątko odejdzie. Bo jak wytłumaczyć to dziecku? W jaki sposób ukoić ból po stracie małego przyjaciela? Mam nadzieję, że jeszcze długo nie będziemy musieli się z tym mierzyć, ale osobom, których taka sprawa męczy mogę polecić serię książek o Kostku.


Jej tytułowy bohater jest psem. Nie byłoby w tym nic wyjątkowego, gdyby nie fakt, że Kostek jest... duchem! Ten pies był kiedyś czworonożnym ulubieńcem rodziny Peppersów. Po śmierci nie opuścił swoich właścicieli. Bardzo go to zdziwiło. A jego niedowierzanie było jeszcze większe, kiedy okazało się, że nie tylko on został w posiadłości Peppersów. Razem z nim w Pechowej Woli zostało ich całkiem sporo.

Duchy zwierząt strzegły domu dawnych właścicieli. Dodawały otuchy zrozpaczonej po odejściu Kostka Dusi, ale również przeżywały niesamowite przygody. Ja dziś chcę Wam przybliżyć trzeci, najnowszy tom tej serii. Kostek i zagubiony koń to najbardziej kosmiczny ze wszystkich wydanych do tej pory tomów. Wszystko zaczyna się w dniu, w którym Dusia znalazła teleskop. Wkrótce w pobliskim lesie pojawia się nowy duch. Do dobrze znanych nam z wcześniejszych tomów bohaterów dołącza koń. Z życia klacz należała do cygańskiej rodziny. Ciągnęła wóz, który był ich domem, patrzyła jak rosną ich dzieci. Przyglądała się tańcom przy ognisku i słuchała granej przez nich muzyki. Było im razem dobrze, ale rodzice zmarli, dzieci założyły własne rodziny i Luna została sama z jedną z córek. Dziewczyna i klacz były ze sobą bardzo związane. Jednak ich szczęście skończyło się w dniu, w którym pewien człowiek zapragnął kupić Lunę. Rosabella się na to nie zgodziła, ale mężczyzna dopiął swego i gdy tylko dziewczyna oddaliła się na chwilę od wozu, ukradł konia! Luna była bardzo nieszczęśliwa. Za Rosabellą tęskniła tak bardzo, że pękło jej serce. Od tej pory tuła się po świecie i szuka swojej właścicielki. Mieszkańcy Pechowej Woli muszą jej pomóc. Najpierw dowiadują się, czy Rosabella Asstra w ogóle żyje. Kiedy okazuje się, że dawna właścicielka Luny jest światowej sławy astronomem, wpadają na pomysł zorganizowania pikniku astronomicznego. Proponują  wygłoszenie wykładu. Ta zgadza się i ... 

Nie mogę zdradzić niczego więcej. Ani tego, co działo się na pikniku, ani tego, czy Rosabella rzeczywiście się na nim pojawiła. To musicie sprawdzić sami. Gwarantuję jednak, że przeczytacie opowieść o kolejnych przygodach Kostka z dużą przyjemnością, bo to naprawdę świetnie napisana książka. Czyta się ją szybko i z ogromnym zainteresowaniem. Wydarzenia skłaniają do refleksji, a z drugiej strony budzą uśmiech. Bo humoru w opisach przygód Kostka nie brakuje. Polubiłam tę serię od pierwszego tomu. I, nie będę ukrywać, że mam ochotę na kolejne. Bo w Pechowej Woli jest naprawdę ciekawie! Lektura powinna spodobać się wszystkim. Przecież każdy lubi zwierzęta, a wszyscy lubią ciekawe książki. Ta, oprócz tego, że jest interesująca, ma również jeszcze jeden ogromny atut. Dużą czcionkę, więc dzieci, które uczą się czytać powinny poradzić sobie bez problemu! Rodzicom też się spodoba, bo to książka na piątkę z plusem:)






Kostek i zagubiony koń
Claire Barker
ilustracje Ross Collins
tłumaczenie Małgorzata Hesko-Kołodzińska,
Piotr Budkiewicz
Media Rodzina, 2017

środa, 17 stycznia 2018

Potrzebuję przyjaciela. "Rikuś i Anusia" (ADAMADA)

Może to dobrze, może to źle, ale Tosia nie ma jeszcze prawdziwej przyjaciółki. Staramy się pielęgnować przedszkolne znajomości, ale nie jest to łatwe, kiedy rodzice pracują, a dzieci chodzą do zupełnie innych placówek. W szkole znalazła jedną dobrą koleżankę, ale co z tego wyniknie? To się dopiero okaże.

Kilka dni temu odbyłyśmy długą rozmowę o jej koleżankach i kolegach. Pytałam ją z kim lubi się bawić, kto lubi bawić się z nią. Upewniałam się, że dzieci, które ja uznaję za jej koleżanki i kolegów naprawdę nimi są również według niej. Tosia powiedziała, że lubi bawić się ze wszystkimi, z wyjątkiem jednej dziewczynki, która nie chce bawić się z nią. Cóż, nie musi wszystkich lubić i wszyscy nie muszą lubić jej, ale wydawała się bardzo smutna, kiedy mówiła, że ta dziewczynka nie chce się z nią bawić. Bo bliskie i życzliwe osoby chce mieć wokół siebie każdy. 


Pamiętacie Rikusia (KLIK)? Bohatera książki Guido van Genechtena? Tego króliczka z klapniętym uszkiem, który tak bardzo martwił się tym, że różni się od wszystkich? Rikuś też chciał mieć przyjaciela, a raczej przyjaciółkę. Każdego dnia przyglądał się Anusi. Uwielbiał patrzeć kiedy króliczka skakała na skakance, słuchać kiedy śpiewała. Marzył, żeby być jej przyjacielem, ale brakowało mu odwagi, żeby do niej podejść. Postanowił zwrócić jej uwagę w dość oryginalny sposób. Wydawało mu się, że jeśli zacznie nosić długie spodnie, to Anusia uzna go za poważnego, dorosłego królika. Postanowił nosić okulary, żeby wyglądać na mądrzejszego. Nosił jej słodkie marchewki, przebrał się za tajemniczego królika w masce. I... I wszystko układało się nieco inaczej, niż to sobie zaplanował. Ku przerażeniu lub zdziwieniu Anusi oraz ogromnej uciesze czytelników. A jak się ta historia kończy? Marchewkowo!

Rikuś i Anusia to wspaniale napisana i doskonale zilustrowana historia o dziecięcej przyjaźni, o samoakceptacji i próbie zaimponowania otoczeniu. Guido van Genechten pokazuje małym czytelnikom, że najlepiej być po prostu sobą. Tylko w ten sposób można zdobyć prawdziwych przyjaciół i być w pełni szczęśliwym. Rikuś doskonale sprawdzi się jako lektura dla przedszkolaków, które dopiero wchodzą w świat relacji rówieśniczych. Być może i oni staną przed podobnymi, co Rikuś, dylematami. Będą się starali na siłę zaimponować rówieśnikom albo zmienić to, co i tak jest w nich dobre. Przykład sympatycznego króliczka udowadnia, że każdy z nas najlepszy jest wtedy, kiedy jest sobą. I to przesłanie dzieci (i nie tylko) powinny koniecznie zapamiętać!






  Rikuś i Anusia
Guido van Genechten
tłumaczenie Ryszard Turczyn
ADAMADA, 2016



wtorek, 16 stycznia 2018

Pada śnieg... "Opowieść o zimowym kotku" (Zielona Sowa"

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo tęsknię za prawdziwą zimą. Ostatni raz widziałam taką jeszcze przed ślubem. To oznacza, że moje dziecko prawdziwej zimy nie zna. Bo trudno mówić o zimie i związanych z nią szaleństwach, kiedy po większych i dłuższych opadach śniegu, biegniemy na złamanie karku, żeby choć chwilę pojeździć na sankach albo ulepić maleńkiego bałwana. Tosia o długiej i śnieżnej zimy myśli w kategoriach science fiction i nie do końca wierzy, że kiedykolwiek śnieg mógł padać (i leżeć) dłużej niż jeden dzień. Dlatego zimowe książki też traktuje z przymrużeniem oka;) Nie bierze ich do końca na poważnie, ale bardzo je lubi.


Z tą było podobnie. Opowieść o zimowym kotku to kolejna książka z serii "Zaopiekuj się mną" autorstwa Holly Webb. Tym razem bohaterką jest Ula. Dziewczynka odwiedza swoją babcię, która od kilku miesięcy mieszka w domu spokojnej starości. Miejsce, w którym babcia zdecydowała się spędzić jesień swojego życia mieści się w wielkim, pięknym domu wybudowanym w epoce wiktoriańskiej. Dziewczynka odwiedza babcię regularnie i bardzo lubi spędzać z nią czas. Wkrótce będą mogły nacieszyć się sobą jeszcze dłużej, bo Ula przyjedzie do babci przed feriami świątecznymi i zamieszka u niej na kilka dni.

Babcia i wnuczka mają w końcu dużo czasu na rozmowy. Część z nich dotyczy miejsca, w którym mieszka obecnie starsza pani. Dziewczynkę ciekawią dzieje tego budynku, zastanawia się, kto mógł w nim kiedyś mieszkać. Razem z babcią czytają broszurę poświęconą dziejom Dębowego Domu i oglądają fotografię "smutnej dziewczynki, ubranej w staromodną, zdobioną suknię, która trzymała w rękach dużego białego kota". Kim mogła być ta dziewczynka? Może córką pierwszych właścicieli domu? Jaka była? Grzeczna i miła? A może zarozumiała i nieposłuszna? Ula chciałaby to wiedzieć, ale wie, że nigdy się tego nie dowie...

Tymczasem pewnego dnia dziewczynka zauważy wśród drzew kota łudząco podobnego do zwierzaka ze zdjęcia. Pójdzie jego śladem i spotka dziewczynkę, swoją rówieśniczkę Weronikę. Dawno temu Weronika mieszkała w tym domu. Puszek jest kotem jej młodszej siostry, która ciężko zachorowała. Kiedy zniknął wszyscy bardzo się martwili. Rodzinie pomogła Ula. Musiała to zrobić, bo Puszek był w poważnych tarapatach, krok w krok za nim podążał groźny pies!

Opowieść o zimowym kotku to piękna, bardzo klimatyczna historia z pogranicza snu i jawy. Główna bohaterka cofa się w czasie do XIX wieku i pomaga dziewczynce, która dawno temu mieszkała w Dębowym Domu. Jak to możliwe? W książkach możliwe jest wszystko. I właśnie dlatego tak bardzo je lubimy. Ale Opowieść o zimowym kotku to nie tylko uczta dla naszej wyobraźni, to również wspaniała i mądra opowieść o niesieniu pomocy. Ula pomogła dziewczynce, której w zasadzie nie znała. Czy czytelnicy również byliby na to gotowi? Przy okazji lektury tej książki warto zadać sobie to pytanie!






Opowieść o zimowym kotku
Holly Webb
ilustracje Artful Doodlers
tłumaczenie Patryk Dobrowolski
Wydawnictwo Zielona Sowa, 2017
wiek 6+

 

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Najpiękniejsze książki na Dzień Babci i Dzień Dziadka

Co będzie najlepszym prezentem z okazji Dnia Babci i Dnia Dziadka? Pomysłów będzie zapewne mnóstwo, każdy wnuk może wymyślić coś innego. Jedni sprezentują babci wielki bukiet kwiatów, inni podarują dziadkowi parę ciepłych kapci. Są tacy, którzy kupią dobrą kawę i ci, którzy upieką pyszne ciasto. Prezenty różne, bo każda babcia jest wyjątkowa i wyjątkowy jest każdy dziadek. Wszyscy oni różnią się od siebie temperamentem, poczuciem humoru, zainteresowaniami i umiejętnościami. Jeden dziadek potrafi zbudować namiot, inny ugotuje obiad. Są babcie, które pieką najlepsze na świecie ciasta i takie, którym nigdy one nie wychodziły. Łączy ich na pewno jedna rzecz: WSZYSCY KOCHAJĄ SWOJE WNUKI! Co w takim razie będzie dla nich najlepszym prezentem? Oczywiście wspólnie spędzony czas. Nie zachęcam Was jednak do zabierania dziadków do teatru albo kina, nie proponuję nawet wyjścia do kawiarni albo restauracji. Proponuję spędzić czas w domu w towarzystwie świetnych książek!


Takie wydał kilka dni temu Debit. Te dwie pięknie wydane książki to doskonała lektura przy okazji nadchodzących właśnie dni. Jedną z nich poświęcono babciom, drugą dziadkom. Nie są to jednak opowieści o przygodach współczesnych babć i dziadków, ale prawdziwe leksykony! To cała galeria najciekawszych typów babć i dziadków. Są babcie, o których marzy każde dziecko, ciepłe, cierpliwe i pomysłowe. Są również takie, których nikt nie chciałby mieć. Jakie dokładnie? Jest na przykład znająca się na wszystkim Babcia Alfa i Omega. Jest kochana Babcia Powierniczka Tajemnic i uwielbiana przez wnuki Babcia Kuchareczka. Ale są i Babcia Markotna, Babcia Pedantka i Babcia Czarownica.
Podobnie wygląda książka o dziadkach. Obok kochanego Dziadka Gawędziarza, pojawia się Dziadek Będę się już Zbierać, a za Dziadkiem Superbohaterem czai się Dziadek Zgryźliwy. Przy każdym typie babci i dziadka, oprócz cudownej ilustracji i pięknego opisu, znalazły się również obrazki przedstawiające przedmioty, które babcie i dziadkowie powinni mieć przy sobie. I tak poza, opisanym we wstępie, standardowym zestawem każdego Dziadka (składa się na nie piżama, szlafrok, podkoszulek, szklanka z wodą, parasol, jasiek, okulary, chusteczka, długopis i gazeta), Dziadek Dasz Radę nosi ze sobą siatkę do łapania każdej rzeczy i talizman. Z kolei Dziadek Ochroniarz ma zawsze przy sobie poduszkę do przytulania, dwie kostki do gry i okulary ochronne. 
Podobnie ma się sytuacja z kochanymi Babciami, one najpotrzebniejsze rzeczy, czyli szpulkę nici, metalowe puzderko, pudełko talku, plastry do osuszania łez, lunetę i pestki jabłka, noszą w kieszeniach. Oprócz nich Babcia Palce Lizać ma oko do odmierzania składników "na oko", wałek i rękaw cukierniczy. A Babcia Podróżniczka nie rozstaje się z walizkami, pocztówkami i mapą.





Obok stron, na których opisano Babcie i Dziadków, są w książce również strony specjalne. Z cudownymi małymi ilustracjami przedstawiającymi między innymi sypialnie Babć i szafki nocne Dziadków. Opisano różne rodzaje kapci Dziadków i powiedzonka Babć. Będziecie zaskoczeni, jak wiele rzeczy charakteryzuje naszych kochanych seniorów!






Czytałyśmy te książki i czytałyśmy. Z każdą kolejną stroną uśmiech na naszych twarzach stawał się coraz większy. Co prawda, zarówno ja, jak i Tosia miałyśmy problem z zaliczeniem naszych babć i dziadków tylko i wyłącznie do jednej grupy. Wszystko zależy od sytuacji, na przykład kiedy mój tata bawi się (rozrabia, bałagani) z Tosią, zdecydowanie jest Dziadkiem Nie Mów Babci;) Bawiłyśmy się z tą książką świetnie. A Tosia już odlicza dni, kiedy będzie mogła przeczytać ją po raz kolejny, tym razem z Babcią i Dziadkiem. Jestem pewna, że będą się przy tym dobrze bawić.

Jeśli ktoś szuka książki na Dzień Babci i Dzień Dziadka, to informuję, że już ją dla niego znalazłam. Babcie od A do Z i Dziadkowie od A do Z są zdecydowanie najlepsze i najpiękniej wydane! Tak ciepłej książki nie znajdziecie nigdzie innej. Tak pięknie zilustrowanych książek również jest niewiele. Bez wahania powiesiłabym te obrazki w dziecięcym pokoju. Piękne, stonowane kolory, wspaniali, nieco baśniowi bohaterowie. Magia w najczystszej postaci. Słowo magia pasuje tu idealnie, bo chyba zgodzicie się ze mną, że relację między babciami i dziadkami a wnukami mają w sobie pierwiastek magiczny?






Babcie od A do Z
Dziadkowie od A do Z

Raquel Diaz Reguera
tłumaczenie Karolina Jaszecka
Wydawnictwo Debit, 2018


piątek, 12 stycznia 2018

"Gwiaździsta noc Vincenta i inne opowieści" (Nasza Księgarnia)

To jedna z tych książek, których wyczekuje się najbardziej. Interesuję się historią sztuki, lubię oglądać obrazy i czytać biografie artystów. Coraz częściej chodzę z Tosią do muzeów i, ku mojemu zdziwieniu i wielkiej radości, widzę, że zapamiętywaniem nazwisk artystów radzi sobie znakomicie. Coraz lepiej kojarzy również ich dzieła. Dlatego wiedziałam, że ta książka powinna spodobać się również jej.


Gwiaździsta noc Vincenta to wspaniała podróż przez świat sztuki. Początek książki to czasy prehistoryczne i rysunki, które powstawały na ścianach jaskiń. Potem przyglądamy się artystom starożytnym, średniowiecznym i renesansowym. Kolejne epoki to kolejni twórcy, których dziełami zachwycamy się do dzisiaj. Durer, Rembrandt, Bruegel, Vermeer to tylko kilka, z długiej listy nazwisk, które pojawiają się na kartach tej książki. W końcu pojawia się również tytułowy Vincent, chodzi oczywiście o van Gogha. Obok niego pojawiają się oczywiście tworzący w tym samym czasie Monet, Gauguin, Cezanne i jedyna wśród impresjonistów kobieta, Berthe Morisot. Są twórcy dwudziestowieczni, między innymi Henri Maisse, Jackson Pollock i Ai Weiwei. 
Każdemu artyście poświęcono jeden, kilkustronicowy rozdział. W nim poznać można tajniki warsztatu i najważniejsze wydarzenia z życia twórcy. Czytamy o procesie powstawania dzieła, o relacjach między artystą a modelem. Kto lubi ciekawostki i smaczki z życia twórców będzie usatysfakcjonowany. Zadowoleni będą również ci, którzy oczekują wiedzy merytorycznej. Na nich, oprócz interesujących opowieści o artystach, czekają kalendarium najważniejszych wydarzeń w historii sztuki (przedstawionych na tle przełomowych dat z historii świata), słowniczek oraz spis wszystkich omówionych w książce dzieł sztuki (oprócz podstawowych informacji dotyczących tytułu i autora, jest również data powstania dzieła oraz nazwa miejsca, muzeum, galerii, w którym można je zobaczyć).

Ta książka adresowana jest do nieco starszych, niż Tosia czytelników. Dlatego Tosia nie poznała jej jeszcze w całości. To wszystko dopiero przed nią. Na razie wybrałam dla niej kilku artystów, o których już słyszała. Wśród nich znaleźli się twórcy starożytni, Vincent van Gogh i uwielbiana przez Tosię Frida Kahlo. Pozostałych Tosia będzie dopiero poznawać i podejrzewam, że nastąpi to niedługo, bo Gwiaździsta noc naprawdę ją zainteresowała. Na poszerzanie horyzontów nigdy nie jest ani za wcześnie, ani za późno. A z tak wydaną książką poznaje się świat niezwykle przyjemnie! Reprodukcje dzieł sztuki, piękne ilustracje i wspaniałe opowieści. Czytelnik ma wrażenie, że stoi gdzieś w kącie pracowni artysty i przygląda się wszystkiemu z boku. W tym właśnie tkwi urok tej książki, niezwykłej lektury dla wszystkich, którzy lubią malarstwo, rzeźbę i oczywiście dobre książki!







Gwiaździsta noc Vincenta i inne opowieści.
Historia sztuki dla dzieci
 Michale Bird
ilustracje Kate Evans
tłumaczenie Joanna Wajs
Nasza Księgarnia, 2017


czwartek, 11 stycznia 2018

Przeżyj przygody na morzach i oceanach. "Złote czasy piratów" (Meandry)

Są tacy, którzy twierdzą, że książki są nudne. Że lepsze są gry, w których więcej zależy od nas. Jest w tym twierdzeniu ziarno prawdy. W grach mamy możliwość wpływania na wydarzenia. To od naszych decyzji i umiejętności zależą dalsze losy rozgrywki. W książce wszystkie decyzje podjął jej autor. To on nadał bohaterom imiona, nadał im konkretny wygląd, opisał ich przygody i przeżycia. Czytelnik musi na podstawie tych opisów zobaczyć wszystko w swojej głowie. To pole do popisu dla wyobraźni, niekoniecznie dla kreatywności.

Lekturze mogą towarzyszyć mniejsze lub większe emocje. Trudno jednak stwierdzić, że jako czytelnicy mamy jakikolwiek wpływ na losy bohaterów. Bo wpływu nie mamy żadnego. Gdyby jednak ktoś miał ochotę sprawdzić, jak to jest, kiedy dalszy rozwój wydarzeń zależy od niego, ma taką szansę.


Książka Złote czasy piratów to jak głosi podtytuł Interaktywna przygoda z historią. W niewielkiej książce kryją się trzy historie. Nie są to jednak trzy oddzielne opowiadania, wszystkie mają jeden, wspólny początek. Zakończeń jest jednak aż 14! Wynika to z tego, że w trakcie lektury czytelnicy podejmują decyzję, co do dalszego rozwoju historii. Akcja książki toczy się w czasach, kiedy postrach na morzach i oceanach siali piraci. Dlatego pierwszą decyzją jaką musi podjąć czytelnik jest ta o dołączeniu do pirackiej załogi lub podjęciu walki z nimi. W tym miejscu rozpoczyna się wielka literacka (i piracka) przygoda. Można służyć w marynarce wojennej i walczyć z piratami, można podróżować na statku kupieckim, można również dołączyć do najgroźniejszych piratów. Nie chcę zdradzać, co dokładnie czeka na czytelników, bo w ten sposób odebrałabym całą przyjemność z lektury i samodzielnego dokonywania wyborów.

Przeczytałam książkę trzykrotnie. Chciałam poznać wszystkie historie. Czy jest taka, która spodobała mi się najbardziej? Nie, bo nie o to w tej książce chodzi. Być może jeśli ktoś całe życie marzył o podróżowaniu na jakimś konkretnym statku, uznałby związaną z nim opowieść za najlepszą. Mi spodobały się wszystkie i każda z nich wiązała się z innymi emocjami. Złote czasy piratów to bardzo oryginalna propozycja literacka, która na pewno zaciekawi młodych czytelników. Będą mieli wyjątkową okazję, żeby po pierwsze przeżyć piracką przygodę, po drugie, w dużej mierze, samemu decydować o tym, co w książce będzie się działo. Ta książka to również świetna lektura dla wszystkich miłośników historii. Oprócz fabularyzowanej opowieści jest tu również sporo faktów i ciekawostek historycznych. Są daty, nazwiska, ważne wydarzenia, a na końcu oś czasu i słowniczek. Polecam wszystkim, którzy mają w domu przyszłych historyków albo wielbicieli emocjonujących opowieści. Nikt nie będzie zawiedziony!







Złote czasy piratów. Interaktywna przygoda z historią
Bob Temple
tłumaczenie Marta Mital