poniedziałek, 13 listopada 2017

Kolejna dzielna dziewczynka :) "Mały feniks" (Zielona Sowa)

Seria "Magiczni przyjaciele" jest z nami od kilku miesięcy. Tosia bardzo polubiła opowieści o przygodach dziewczynek ratujących magiczne stworzenia. Po Uli, która ocaliła małego smoka Chmurzynka i Mai pomagającej jednorożcowi o imieniu Koniczynek, na arenę wkracza nowa bohaterka. Tym razem jest to Natalka, dziewczynka mieszka na wsi i zajmuje się wyrabianiem glinianych naczyń.
Pewnego dnia spotyka na swojej drodze Ulę. Dziewczynka przekazuje jej kamień mowy, dzięki któremu Natalka będzie mogła porozumiewać się z magicznymi zwierzętami. A te po raz kolejny potrzebują pomocy. Znany nam ze wcześniejszych tomów sir Kwaśniak, nie ustaje w staraniach, żeby całkowicie się ich pozbyć. Obecnie najbardziej zagrożone są feniksy. To im musi pomóc Natalka.


A Natalce pomoże Łukasz, który przypadkowo usłyszy, jak dziewczynka rozmawia z feniksem. Ta nie chciała ukrywać prawdy przed przyjacielem i opowiedziała o misji, jaką musi wypełnić. W tym momencie rozpoczyna się najbardziej emocjonująca część tej książki. Natalia, Łukasz oraz towarzyszący im feniks Frunek będą musieli stawić czoła lordowi Grubalowi, wysłannikowi sir Kwaśniaka. Dolina Jalmar, do której dotąd nie zbliżali się ludzie, jest zagrożona, a ognisty basen, który daje feniksom życie, może wkrótce zniknąć! Do tego ani Natalia, ani Łukasz nie mogą dopuścić. Dlatego poproszą o pomoc smoka! Ten jednak w zamian za nią zażąda kamienia mowy. Natalka stanie przed trudnym wyborem, bo oddając kamień straci możliwość rozmowy ze zwierzętami, uratuje jednak feniksy...

"Magiczni przyjaciele" to taka, jak to mówi TosiTata, dziewczyńska seria. Wypada mi się z nim zgodzić, bo po te książki w większości (żeby nie powiedzieć, że wyłącznie) sięgną dziewczynki. Nie uważam jednak, żeby było w tym coś złego. To mądre i interesujące książki o przyjaźni i pomaganiu słabszym. Tosia bardzo przeżywa opisane w nich historie i często w rozmowach do nich wraca. Tę książkę próbowała czytać sama. Duża i wyraźna czcionka zachęciła ją do tego, żeby składać wyrazy samodzielnie. Nie przeczytała jej oczywiście całej, na to na pewno przyjdzie jeszcze czas, ale sporo stron przeczytała ona, a nie ja.  
Kto śledzi nas na FB i Instagramie na pewno pamięta zdjęcia i filmy, na których Tosia czyta. Jeśli zastanawialiście się jaka książka tak ją zainteresowała, to informuję, że był to właśnie Mały feniks! Warto pokazać książki Pauli Harrison dziewczynkom, które uczą się czytać. Jeśli lubią takie magiczne lektury, gwarantuję Wam, że te po prostu pochłoną.

Kiedy po raz pierwszy zetknęłyśmy się z tą serią byłam przekonana, że zaplanowana została jako trylogia. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że bardzo się myliłam! Na końcu Małego feniksa wydawnictwo zapowiada trzy kolejne tomy! Tosia już zaciera ręce!






Mały feniks
Paula Harrison
ilustracje Sophy Williams
tłumaczenie Marta Mortka
Zielona Sowa, 2017
Wiek 6+

7 komentarzy:

  1. U nas teraz tez Zielona Sowa na tapecie i Tappi, rewelacyjna seria ksiĄżek. Tej nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie bym przy okazji pokolorowała te obrazki. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zielona Sowa to chyba wydawnictwo, które specjalizuje się w książkach o dzielnych dziewczynkach pomagającym słabszym (znamy serię o Misi i jej pacjentach). W tej podobają mi się czarno-białe ilustracje. Super, że nie takie oczywiste - nie za słodkie aż lukrowokolorowe, jak przy "Misi"

    OdpowiedzUsuń
  4. Urocza, baśniowa okładka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiamy tę serię i obojętnie o jakim zwierzęciu będzie na pewno przeczytamy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To muszą byc bardzo wartosciowe książeczki. Pomaganie zwierzętom zawsze w cenie :)

    OdpowiedzUsuń