środa, 15 listopada 2017

Kobiety mają głos! "Damy, dziewuchy, dziewczyny. Historia w spódnicy" (Znak Emotikon)

Czytałam tę książkę i buntowałam się. Tyle było w naszej historii wyjątkowych i oryginalnych kobiet, o których dziś albo wie niewiele osób, albo nie wie nikt. Czytałam tę książkę jadąc pociągiem "SIEMIRADZKI" i zastanawiałam się, czy po polskich torach jeździ przynajmniej jeden pociąg, któremu patronuje kobieta. Nie pamiętam nawet, żeby w regularnie pojawiających się konkursach na ich nazwy pojawiały się postacie kobiet. A przecież do Krakowa mogłaby jeździć "Jadwiga", do Wrocławia "Wanda Rutkiewicz", a do Puław "Izabela Czartoryska".


Niewiele kobiet patronuje ulicom, próżno szukać ich wśród patronek szkół, placów, skwerów i szpitali. Nie ich ich na banknotach. Na kim mają wzorować się dziewczynki, skoro jako wzór do naśladowania najczęściej pojawiają się mężczyźni? Na księżniczkach z bajek Disneya? Owszem, są piękne, Tosia bardzo je lubi, ale do bohaterek z krwi i kości tym najbardziej znanym sporo brakuje. Dlatego bardzo ucieszyłam się, kiedy w zapowiedziach wypatrzyłam książkę Anny Dziewit-Meller. Bo Damy, dziewuchy, dziewczyny to składająca się z siedemnastu rozdziałów książka poświęcona TYLKO kobietom. 


Odważne i mądre dziewczyny - takie jak ty albo twoje koleżanki.
Niektóre z nas były królowymi, inne walczyły na wojnach, 
pisały książki, malowały obrazy, były naukowcami 
i w ogóle wszędzie było nas pełno. 
Głupio więc tak siedzieć w kącie i czekać, aż nas odnajdą. 
Dziś wychodzimy na światło i przypominamy o sobie. 


Tymi słowami wita czytelniczki Henryka Pustowójtówna, uczestniczka powstania styczniowego. Ona bierze na siebie rolę przewodniczki i opowiada czytelniczkom o wielu wyjątkowych kobietach, które wywarły ogromny wpływ na polską (i nie tylko) historię. Dzięki Heńce dziewczynki poznają między innymi Jadwigę Andegaweńską, która wcale nie była królową, a królem, Narcyzę Żmichowską, czyli nauczycielkę-feministkę, Krystynę Skarbek, czyli kobietę-szpiega i Wandę Rutkiewicz, najwybitniejszą polską himalaistkę. Nie zabrakło wśród nich oczywiście Marii Skłodowskiej-Curie. Są również kobiety, o których wiele osób pewnie nigdy nie słyszało, jak choćby Świętosława, córka Mieszka I ("kawał wrednego babsztyla, co to się nikogo nie bał i rozstawał wszystkich po kątach", ile prawdy jest w tych słowach można sprawdzić czytając rozdział jej poświęcony), jest  Magdalena Bendzisławska, czyli pierwsza kobieta chirurg, malarka Zofia Stryjeńska oraz Simona Kossak, która choć pochodziła z tych Kossaków nie zamiast zostać malarką przeprowadziła się do Puszczy Białowieskiej i zajmowała zwierzętami! 

Ta książka to nie są oczywiście pełne biografie. To raczej portrety, fascynujące opowieści i gawędy o niezwykłych bohaterkach. Henryka Pustowójtówna ma niezwykły dar opowiadania. A każda z jej koleżanek (i ona sama również) może być dla dziewczynek inspiracją, idolką, przewodniczką, wzorem do naśladowania. Anna Dziewit-Meller zebrała w swojej książce bardzo różne kobiety, jedne kiedyś władały Polską, niektóre pisały książki, inne niosły pomoc słabszym. O każdej z nich czyta się z ogromnym zainteresowaniem. To jedna z najlepiej napisanych książek, które czytałam. Henryka Pustowójtówna, która podjęła się roli przewodniczki snuje opowieść o swoich koleżankach w taki sposób, że czytelnik ma wrażenie, jakby siedział z bohaterkami przy jednym stoliku i popijał herbatę z porcelanowej filiżanki.

Czy to książka do wojujących feministek? Nie. To książka dla wszystkich kobiet, dziewczyn i dziewczynek. Chcę by Tosia wyrosła na mądrą, pewną siebie kobietę, która nie będzie rezygnować ze swoich marzeń. Dlatego kupiłam jej tę książkę. Kupię też każdej dziewczynce, która jest mi bliska. Bo warto...  Anna Dziewit-Meller opisała kilkanaście wyjątkowych kobiet, każda z nich czymś innym zasłużyła się dla naszej historii, nauki albo społeczeństwa. Każdą z bohaterek narysowała Joanna Rusinek, na urokliwych, prostych, czarno-białych grafikach zobaczyć można ich uśmiechnięte, skupione albo zamyślone twarze.

Pochłonęłam tę książkę w ciągu kilku godzin. Teraz powoli czytamy ją z Tosią. Czytamy, a potem rozmawiamy o tych wszystkich wyjątkowych kobietach, które żyły przed nami. Kto wie, może kiedyś i my do nich dołączymy? W końcu każda kobieta jest wyjątkowa!  









Damy, dziewuchy, dziewczyny. Historia w spódnicy
Anna Dziewit-Meller
ilustracje Joanna Rusinek
Znak Emotikon, 2017



20 komentarzy:

  1. Świetna pozycja! Czytałam kiedyś z córką książeczki z portretami np. Marie Curie Skłodowskiej, bardzo jej się podobała (aż byłam zdziwiona), więc z przyjemnością i po tę sięgniemy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna książeczka, szkoda że obrazki nie kolorowe

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno jest to książka warta uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawa propozycja czytelnicza :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny pomysł, te kobiety tyle zrobiły dla naszego kraju, warto o nich pamiętać

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się :) Zwlaszcza, że w pracy wychodzimy z założenia, że dziewczyny górą, ale nu=ie umniejszam znaczenia facetów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Powinno powstawac znacznie więcej takich książek walczących ze stereotypem, że kobiety to słaba płeć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakbym miał dzieci, to bym kupił. Wydaje się, że to mądra książka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdecydowanie za mało się mówi, pisze i nawiązuje do dzielnych i mądrych kobiet. Chętnie poczytam tę książkę moim dziewczynkom:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapowiada sie fascynujaca lektura.To bardzo dobrze że powstają książki które doceniają rolę kobiet.Masz rację.Teraz jak się tsl zastanawiam to rzeczywiście częściej nazwy ulic, placów itp.nazywa się od nazwisk mężczyzn.A przecież my Polacy też mamy bogate grono kobiet wyjątkowych ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mam córki, więc jej nie przeczytam tej książki, ale sama z chęcią bym ją przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kobiety mają ogromne zasługi w naszym kraju i nie tylko. Warto je poznać i docenić!

    OdpowiedzUsuń
  13. Super, że taka książka powstała. Sama z ciekawości kupię i przeczytam, bo faktycznie w powieściach dla młodzieży i w animowanych historiach sylwetki głównych bohaterek są bardzo schematyczne: bohaterka ma być po prostu ładna i dobra. Dzięki za polecenie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Jest na mojej liście do biblioteczki córek. Razem z "Opowieściami na dobranoc dla młodych buntowniczek" :) To ważne, żeby dziewczyny wiedziały, że mogą być kim chcą, nie są gorsze od chłopaków i większość zawodów nie ma podziału na męskie i żeńskie. To zależy wszystko od naszych predyspozycji ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie słyszałam o tej książce, ale zaraz po nią łapię! Takie lektury są mega potrzebne - o osiągnięciach kobiet jakoś się nie mówiło, ale cieszę się, że powoli to się zmienia. Ze swojej strony mogę też polecić "Panią Einstein" (także wydawnictwa Znak zresztą) - ta książka rzuca nieco inne światło na geniusz Einsteina... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. też od niedawna mamy "Dziewuchy..." na półce, chociaż jeszcze Lucy troszkę za mała jest żeby zrozumieć o co chodzi w tej książce. Ale lubi jak jej czytam "Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek". Podobna tematyka, tylko obrazki bardziej kolorowe i juz interesują 2-latkę :)

    OdpowiedzUsuń