czwartek, 30 listopada 2017

Po raz drugi Adwent z książką i ZAKAMARKAMI

Odkryłam je rok temu. Przez dwadzieścia cztery dni grudnia czytałam Tosi książkę Wierzcie w Mikołaja! (KLIK). Przedstawiona w niej historia spodobała jej się tak bardzo, że przez kolejne miesiące co jakiś czas wracała do niej myślami i pytała, czy przed Bożym Narodzeniem znowu będziemy ją czytać. Odpowiadałam, że tak, ale teraz sytuacja nieco się skomplikowała.


Specjalizujące się w wydawaniu tych grudniowo-adwentowych książek Zakamarki przygotowały kolejny tytuł. Kilka dni temu ukazała się książka Hurra, są Święta! A jakiś czas temu dowiedziałam się, że Prezent dla Cebulki ma w zasadzie wyczerpany nakład i jeśli chcę mieć tę książkę w domu muszę zwrócić się do wydawnictwa i kupić jeden ze lekko uszkodzonych egzemplarzy. Musiałam zdecydować, którą z książek w tym roku kupuję. Niestety, jeśli chodzi o tego typu dylematy, jestem w ich rozwiązywaniu kiepska, dlatego jak łatwo się domyślić, kupiłam dwie książki. 

Każda z nich jest inna. I nie chodzi tylko o to, że jedna ma 24, a druga 25 rozdziałów. Prezent dla Cebulki niezwykle mnie wzruszył, skłonił do rozmyślań, wiele rozdziałów nawet mnie zasmuciło. Bo jak tu nie zasmucić się, kiedy dorosły człowiek czyta o dziecku, które na Boże Narodzenie ma tylko dwa marzenia. Pierwszym jest rower, drugim odnalezienie taty. Żadne z nich nie ma szansy się spełnić, bo mama chłopca nie ma pieniędzy, żeby kupić mu wymarzony rower. A jeśli chodzi o tatę... kobieta wie tylko jak ma na imię i pamięta, że mieszkał przy dużej ulicy. Niewiele, ale Cebulka jest bardzo zdeterminowany...






Bohaterką drugiej z zakamarkowych książek jest... świnia. Mało świąteczne zwierzę? A kto na bożonarodzeniowy obiad je schab? No, właśnie. Z Rufusem (bo tak owa świnia ma na imię) było podobnie, też miał trafić na stół, ale uciekł z ciężarówki, która jechała do rzeźni. Rufus nie wie, co zrobić ze swoim dopiero co ocalonym życiem. Nie wie czym dokładnie jest wolność i w jaki sposób może ją wykorzystać. Nagle na jego drodze staje kot i odtąd zwierzęta stają się nierozłączne. Wkrótce znajdą dach nad głową, nowych przyjaciół i zaczną przygotowywać się do Bożego Narodzenia. Skąd zwierzęta będą wiedziały jak przygotować święta? Z książki, która znaleźli w opuszczonym domu... Domu, który stał się dla nich miejscem absolutnie wyjątkowym.






Nie wiem, która z tych książek podoba mi się bardziej. Czy przeczytana rok temu Wierzcie w Mikołaja!, w której Mikołaj obraził się na cały świat, bo ludzie przestali w niego wierzyć? Czy wzruszający Prezent dla Cebulki, który opowiada o tkwiącej w każdym z nas potrzebie posiadania kogoś bliskiego? A może pełna humoru, a jednocześnie skłaniająca do rozmyślań najnowsza książka w tej serii, czyli Hurra, są Święta!? Każda z nich jest zupełnie inna, ale łączy je jedno, wszystkie wprowadzają czytelników w świąteczny klimat, podsycają atmosferę i umilają oczekiwanie na te najbardziej wyjątkowe dni.  

W grudniu cały czas się spieszymy. Trzeba kupić prezenty dla wszystkich członków rodziny, znaleźć choinkę, odnaleźć świąteczne ozdoby, upiec, ugotować wszystko, co trafi na świąteczny stół. Z dnia na dzień atmosfera robi się coraz bardziej nerwowa, a Boże Narodzenie staje się przykrym obowiązkiem. A dzieci na Boże Narodzenie czekają, cieszą ich wszystkie małe rzeczy, które pojawiają się w domu. Nie psujmy im tego oczekiwania naszymi nerwami i przedświąteczną gonitwą. Znajdźmy codziennie kwadrans na czytanie tych wyjątkowych książek, one w grudniu cieszą najbardziej, bo na grudniowe wieczory zostały napisane.

Prezent dla Cebulki
Frida Nilsson
ilustracje Marta Nilsson Thore
tłumaczenie Agnieszka Stróżyk
Zakamarki, 2014

Hurra, są Święta!
Ulf Nilsson
ilustracje Emma Adbage
tłumaczenie Marta Wallin
Zakamarki, 2017

 

środa, 29 listopada 2017

Dziecko, kredki, nożyczki i "Wycinanki. Tworzymy obrazki 3D" (AMEET)

Gdyby ktoś zapytał mnie przy czym Tosia może przepaść na długie godziny, odpowiedź może być tylko jedna, przy kolorowaniu. Odkąd chodzi do szkoły i spędza czas w świetlicy nosi w tornistrze segregator z kolorowankami. Tosia uwielbia rysować, kolorować, wycinać. Ona uwielbia, my załamujemy ręce, bo w naszym domu codziennie pojawiają się kolejne kartki ozdobione jej malunkami. Tosia ma do nich stosunek emocjonalny, więc wyrzucać niczego nie możemy.

Nie chcemy jednocześnie zniechęcać jej do rysowania, bo widzimy ile radości jej to daje. Pozwalamy, więc dalej tworzyć, a czasem nawet tworzymy coś razem z nią.


Ostatnio poznaliśmy nową serię wydawnictwa AMEET Wycinanki. Tworzymy obrazki 3D. Kiedy zobaczyłam ją po raz pierwszy od razu wiedziałam, że Tosia będzie nią zachwycona. Nie pomyliłam się, dziecko wzięło książki w swoje ręce i przepadło. Kolorowała, próbowała wycinać i co najważniejsze świetnie się bawiła. Nie tylko ona, bo ja dzielnie jej przy tym asystowałam. Kolorowała przede wszystkim ona, ja wzięłam na siebie wycinanie. To znaczy próbowałam wziąć, bo potem Tosia postanowiła spróbować sama i, jak się okazało wychodziło jej to całkiem zgrabnie. Kiedy następnego dnia wzięła Wycinanki. Tworzymy obrazki 3D do szkoły, wróciła z nie tylko pięknie pokolorowanymi, ale i wyciętymi obrazkami. 

Wyjątkowość tych zestawów polega na tym, że na każdej stronie kolorujemy tylko niewielką część kartki. Kiedy pokolorujemy już wszystkie z danego zestawu, chwytamy nożyczki i wycinamy wzdłuż zaznaczonych linii. Tu wymagana będzie pomoc dorosłego, choć zdarzają się i tacy dorośli, jak ja, którzy odetną zupełnie inną część. Na szczęście sprawę uratowała taśma klejąca. O dziwo, sama Tosia nigdy takiego błędu nie popełniła... I przede wszystkim świetnie się przy tym bawiła. Sami zobaczcie jak to było:)



Seria Wycinanki. Tworzymy obrazki w 3D to doskonała propozycja dla wszystkich dziewczynek, które lubią prace plastyczne. Jak już wspomniałam Tosia wzięła ją ze sobą do szkoły i kolorowała razem z koleżankami. Im również Wycinanki 3D przypadły do gustu, więc grono fanów tej serii jest całkiem spore. Może powiększy się także o Was? :)

wtorek, 28 listopada 2017

Prezent dla miłośników zwierząt? Mam propozycję! "Niesamowita Natura" (Tata Robi Książki)

Wiele razy pisałam o tym, że Tosia uwielbia książki o zwierzętach. Równie chętnie wybiera ta, które opowiadają o ich przygodach, jak i atlasy albo album im poświęcone. Tych ostatnich mamy już sporą kolekcję, a tu w nasze, a raczej Tosi ręce wpadły kolejne. Na dodatek zupełnie inne od tych, które do tej pory mieliśmy.



Seria Niezwykła Natura to trzy książki wypełnione ciekawostkami ze świata zwierząt. W każdej z trzech książek poznajemy inne gatunki. Każdy z nich ma w sobie coś wyjątkowego i właśnie dlatego stał się bohaterem tej serii.

Trzy tomy, trzy tematy. Kilkadziesiąt gatunków. Szesnaście przykładów w Zdumiewających przyjaźniach, szesnaście kolejnych obala Mity i stereotypy. Czeka na czytelników również szesnaście dalekich podróży w szesnaście zakątków świata. Cała seria jest na tyle interesująca, że nie umiem wybrać jednej części, która spodobała nam się najbardziej. Opiszę je w zupełnie przypadkowej kolejności.

Na początek Sztuka przetrwania, a w niej najciekawsi mieszkańcy pustyni, górskich szczytów, regionów polarnych i dobrze znanych nam lasów. Z tej książki dowiedzieć się można po co panterom śnieżnym cętkowane futro, dlaczego piżmowoły arktyczne najbardziej lubią spędzać czas w stadach i do czego żabnica używa wypustki, którą ma na głowie. Każdy region został najpierw przedstawiony, autor opisuje krajobraz, warunki atmosferyczne, mieszkających tam ludzi (jeśli oczywiście tacy są) i czyhające na wszystkich przebywających tam niebezpieczeństwa. Kolejna strona poświęcona została żyjącym w tych regionach gatunkom. Dzięki temu powstała książka, która spodoba się nie tylko miłośnikom zwierząt, ale i tym, którzy są ciekawi świata i marzą o dalekich podróżach.





Ta seria niesie ze sobą jedno niebezpieczeństwo, po zapoznaniu się z pierwszym tomem na pewno sięgniecie po następny. Drugi z nich poświęcony jest przyjaźni. A dokładniej wzajemnym zależnościom między zwierzętami. Tutaj opisano współpracę między hipopotamami a rybami. Czytając tę książkę można się również dowiedzieć, dlaczego pasącym się na sawannie antylopom przyglądają się pawiany. I jak to się dzieje, że borsuk amerykański nie boi się kojota, tylko tworzy z nim zgrany duet. Takich nietypowych przyjaźni jest w książce znacznie więcej. A przy każdym kolejnym opisie, dzieci będą coraz szerzej otwierać oczy ze zdziwienia.




Jeszcze więcej zaskoczeń czeka na czytelników w książce Mity i Stereotypy. Tak chętnie używamy przysłów i powiedzeń związanych ze zwierzętami, a okazuje się, że większość z nich jest nieprawdziwa i dla ich bohaterów bardzo krzywdząca. Nie powinniśmy na przykład mówić, że ktoś cuchnie jak świnia, bo świnie nie mają gruczołów potowych! A co za tym idzie nie pocą się i oczywiście nie cuchną! Autor przestrzega również przed mówieniem, że ktoś jest głupi jak osioł. Ludzie polegają na nich od setek lat, więc jak te zwierzęta mogłyby być głupie?! Dowiadujemy się również, że wszelkie opowieści o wplątujących się we włosy nietoperzach to bzdura. Dzięki ultradźwiękom nietoperze rozpoznają nawet najmniejsze przeszkody. Nie mogą zaplątać się we włosy. Wręcz przeciwnie! Możesz mieć pewność, że będą Cię omijać szerokim łukiem.





W każdym z trzech tomów Niesamowitej Natury ciekawostek i informacji jest znacznie więcej. Mali miłośnicy przyrody będą zachwyceni. Piękne i kolorowe ilustracje, interesujące opisy. To świetne książki do czytania w rodzinnym gronie i do pokazania przedszkolakom albo uczniom pierwszych klas szkół podstawowych. Ta seria to również doskonały prezent na nadchodzące święta. Zwierzęta lubią wszystkie dzieci, ale o tych ciekawostkach wiele z nich mogło nie słyszeć. Dlatego właśnie lektura Niesamowitej Natury sprawi przyjemność całym rodzinom, zaskoczy zarówno dzieci, jak i ich rodziców.

seria Niesamowita natura
Paula Hanackova
ilustracje Linh Dao
tłumaczenie Karolina Raczyło
Tata Robi Książki, 2017

poniedziałek, 27 listopada 2017

"Na tropie angielskich słówek" - recenzja książki i KONKURS (Kapitan Nauka)

Wiecie, że zwracam dużą uwagę na szatę graficzną książek dla dzieci. Dla dziecka ilustracja to pierwsza i najważniejsza część książki. Jeśli nie potrafią czytać, mogą oglądać obrazki. Dlatego ważne jest, żeby były ładne, stworzone przez prawdziwego artystę, a nie program komputerowy. My mamy grono swoich ulubionych ilustratorów i stworzone przez nich książki kupujemy w ciemno. Możemy je kartkować godzinami i nasz zachwyt nimi nie słabnie ani na chwilę. 

 

A czy wyobrażacie sobie godzinami oglądać słownik? Ja tak, odkąd jest z nami książka Na tropie angielskich słówek, piękny, oryginalny słownik obrazkowy dla dzieci. Wydał go Kapitan Nauka, który o edukowaniu najmłodszych wie już chyba wszystko. I pewnie ten słownik nie wyróżniałby się niczym wyjątkowym, spośród innych dostępnych na rynku, gdyby nie fakt, że do pracy nad nim przystąpiło 12 znanych, lubianych i utalentowanych polskich rysowników. Każdy z nich stworzył jedną rozkładówkę. A każda z rozkładówek to inny temat. I tak: 
  • Kamila Kozłowska narysowała statek piracki, który uczy liczb,
  • Agata Kopff pokazała pory roku,
  • Daria Bidzińska zabrała dzieci do pracowni malarza i tam uczy ich kształtów i kolorów,
  • Katarzyna Urbaniak w krainie baśni pokazuje zabawki,
  • Katarzyna Fus zapoznaje dzieci z angielskimi nazwami członków rodziny,
  • Paulina Wyrt uczy przyimków,
  • Maciej Łazowski pokazuje zwierzęta
  • Katarzyna Urbaniak rysunkami opowiada o emocjach,
  • Tomasz Kowal narysował środki transportu,
  • Katarzyna Kołodziej uczy nazw ubrań,
  • Robert Romanowicz zaostrza apetyt zabierając dzieci do restauracji,
  • Marcin Mino zapoznaje z przyimkami.
Sporo, prawda? Ale nie ma się czego bać! Trzeba się cieszyć, korzystać i brać pełnymi garściami:) Angielski nazywany jest łaciną XXI wieku, dzieci uczą się go niemal od urodzenia. Porozumieć się w tym języku możemy w każdym zakątku świata. Dlatego warto go znać. Ten słownik na pewno im w nauce pomoże. Sprawi również, że zapamiętywanie nowych słówek będzie łatwe i przyjemne. Ilustracje, podpisy w języku polskim i angielskim oraz możliwość ich odsłuchania. Tak, tak, na stronie Kapitana Nauki znajdziecie nagrania w formacie mp3, można je pobrać i powtarzać słownictwo w dowolnym momencie. 







Nie będę ukrywać, trochę zazdroszczę Tosi tych wszystkich edukacyjnych zabawek, książek, które w ciekawy dla niej sposób przekazują wiedzę. Z takim słownikiem sama chętnie uczyłabym się angielskiego. Kolorowy, znakomicie zilustrowany, pełen ciekawych, ważnych i potrzebnych słówek. Dla dzieci w każdym wieku. Najmłodszych ucieszy możliwość kartkowania książki i oglądania ilustracji. Starsi będą dzięki niej poznawać nowe słowa, wyrażenia i proste zdania. Wszyscy bez względu na wiek z przyjemnością tę książkę obejrzą, wypatrzą na ilustracjach mnóstwo szczegółów. Bo nudzić się z tą książką na pewno nie można.

Czujecie się zachęceni do zakupu tej książki? Tak, to wstrzymajcie się, bo mam niespodziankę! KONKURS, w którym wygrać można jeden egzemplarz książki Na tropie angielskich słówek. Co trzeba zrobić? Odpowiedzieć na jedno pytanie:

Jakie jest Wasze ulubione angielskie słówko?


Spośród wszystkich opublikowanych pod tym postem komentarzy zawierających odpowiedź na pytanie, wybiorę jedną, której Autor zostanie nagrodzony tą fantastyczną książką!

Na odpowiedzi czekam do środy 29 listopada. Ogłoszenie wyników w czwartek. 

WYNIKI!!!

Nie było łatwo wybrać jedną odpowiedź, ale w końcu się udało.
Autorką zwycięskiego komentarza jest KALA K!

Gratuluję i proszę o przesłanie mailem adresu do wysyłki książki.
 






Na tropie angielskich słówek
Kapitan Nauka, 2017





piątek, 24 listopada 2017

"Dom babci" (Wydawnictwo CzyTam)

Wydawnictwo CzyTam było jednym z pierwszych, dzięki którym poznaliśmy inny wymiar książek dla dzieci. Potrzebuję mojego potwora oraz Gdy smok się wprowadza są z nami od trzech lat, a Tosia cały czas chętnie do nich wraca. Podobnie będzie z Domem babci. Skąd to wiem, skoro mamy tę książkę dopiero od tygodnia? Bo jest wyjątkowa...


Trudnych sytuacji w życiu dzieci nie brakuje. Nawet jeśli nie dotykają bezpośrednio naszych dzieci, to mogą spotkać ich koleżanki, kolegów, a wtedy na pewno pojawią się trudne pytania, na które być może nie będziemy znali odpowiedzi. W takich sytuacjach warto sięgnąć po odpowiednie, czyli mądre książki.

Dom babci opowiada o niezwykłej więzi między babcią a wnukiem.
Co wieczór przed położeniem się 
do snu chłopiec rozpalał ogień w kominku.
Potem sadowił się koło babci w jej ulubionym fotelu
(...)
A babcia pokazywała 
chłopcu swoje zdjęcia.
Babcia pracowała jako architekt. To ona projektowała najwyższe wieżowce, najpiękniejsze pałace oraz muzea i biblioteki większe niż miasteczka. Najważniejszy budynek był jednak cały czas przed nią. Bo choć babcia nie pracuje już jako architekt, zaprojektuje jeszcze jeden dom. Stanie on na wzgórzu, a w tym domu babcia zamieszka ze swoim wnukiem. Niestety, babcia z każdym dniem słabła. Nie miała siły ugotować obiadu, a co dopiero mówić o budowaniu domu. Pewnego dnia babcia odeszła i chłopiec został sam. Postanowił jednak nie poddać się smutkowi.

Narysował plany 
i wziął się do pracy.
Pracował wytrwale
mimo wiatru,
śniegu
i deszczu.

Czy uda mu się odnaleźć miejsce, w którym babcia chciała wybudować dom? Pogodzić się z ogromną stratą? Odpowiedzi na te i inne rodzące się w trakcie lektury pytania można znaleźć w książce.

Dom babci to niezwykła opowieść. Nie ma w niej wielu słów, ale opowiedzianą historię doceni każdy. Tkwi w niej magia. To wspaniała opowieść z pogranicza snu i jawy. Tu rzeczywistość miesza się z fantazją. Z tego połączenia powstała chyba najpiękniejsza opowieść oswajająca dzieci z tematem śmierci, odchodzenia, przemijania. Obok tej książki nie da się przejść obojętnie, od razu zwraca uwagę potencjalnego czytelnika wyjątkową oprawą graficzną. Ilustracje są równie niesamowite, co opowieść. Mogłabym je oglądać bez końca i chyba nigdy nie przestałabym się nimi zachwycać, ale nie tylko ja, Tosia również od razu zwróciła uwagę na magiczne ilustracje.

Kto jest adresatem tej książki? Każdy. Nie tylko ten, kto właśnie stracił kogoś bliskiego. Przemijanie to sprawa, która dotyka każdego z nas. Nie jest łatwo o tym rozmawiać, ale nie można unikać trudnych tematów, nie można udawać, że one nie istnieją. Niech ta książka stanie się początkiem rozmowy o tym, o czym wolelibyśmy milczeć i co chcielibyśmy przed dziećmi ukryć.






 Dom babci
Ross Montgomery
ilustracje David Litchfield
tłumaczenie Patrycja Zarawska
Wydawnictwo CzyTam, 2017

 

czwartek, 23 listopada 2017

Aaaa idziemy spać... "Zasypianki" (Papilon)

Nie pamiętam, żeby w dzieciństwie ktokolwiek mi śpiewał. Mimo to, usypiając małą Tosię ciągle coś nuciłam. Kiedy była mała mogłam kilkukrotnie śpiewać jej tę samą zwrotkę, dowolnie dobierać repertuar i nie słyszałam żadnego sprzeciwu. Tosia podrosła, poznała teksty wszystkich kołysanek i zaczęła reagować żywiołowiej. Wtedy dopiero okazało się, że do usypiania dziecka niezbędna jest bezbłędna znajomość tekstów wszystkich kołysanek. Nie miałam jednak żadnego śpiewnika, nie drukowałam tekstów piosenek. Teraz miałabym znacznie ułatwione zadanie.

Bo na matczyne potrzeby odpowiedziało Wydawnictwo Papilon. Zasypianki, bo o nich mowa, to pięknie wydana, twardostronnicowa książka dla każdego maluszka i każdego młodego rodzica. Od razu mówię, jeśli szukacie prezentu idąc z wizytą do niemowlaka, to jest doskonały wybór.


Ponad dwadzieścia najpiękniejszych polskich kołysanek. Napisali je najlepsi, Czesław Janczarski, Janina Porazińska, Dorota Gellner. Tu znaleźć można teksty znanych i lubianych piosenek, które są najlepsze do śpiewania przed snem. Wśród nich Bajka Iskierki (szerzej znana jako Na Wojtusia z popielnika), Idzie niebo i Już gwiazdy śpią. Są również piosenki mniej znane (przynajmniej nam), jak choćby To ci cud! Agnieszki Frączek, Niedźwiedź na nartach Pawła Beręsewicza i Miś i pszczółki Lecha Konopińskiego. Nie znałam ich wcześniej, a każda z nich śpiewana albo czytana, doskonale wycisza i kołysze do snu.

Tak, Zasypianki to nie tylko książka do śpiewania. Są przecież rodzice, których za nic w świecie nie dadzą się przekonać do nucenia kołysanek. Im zalecam czytanie Zasypianek jak zbioru wierszy. Taka lektura również gwarantuje piękne sny. Ale po tę książkę trzeba sięgać nie tylko wieczorami. O jej szatę graficzną zadbali Elżbieta Jarząbek i Ryszard Matecki. Ich piękne, kolorowe i bajkowe ilustracje spodobają się każdemu maluchowi. One sprawią ogromną radość dzieciom, które uwielbiają same oglądać książeczki. Maluchy będą przeglądać ją bez końca. Na każdej stronie pojawiają się lubiane przez dzieci zwierzątka. Pieski, niedźwiadki, kotki, zajączki. Są wróżki, jest czarownica. Większość z nich śpi albo właśnie układa się do snu. Jedni zwijają się w kłębek, inni przykrywają kolorową i puszystą kołderką. Macie ochotę położyć się razem z nimi? Nie ma problemu, tylko najpierw przeczytajcie Zasypianki

Miłej lektury! I słodkich snów!





 Zasypianki
antologia
ilustracje Elżbieta Jarząbek, Ryszard Matecki
Papilon, 2017


https://publicat.pl/papilon