środa, 4 października 2017

Takie maleńkie i piękne "Miasteczko z bajki" (Papilon)

Ktoś powie, że tak być nie mogło. A jednak, sześciolatka zachwyciła się książką kartonową. Sześciolatka chciała, żeby jej tę książkę przeczytać, a potem próbowała czytać ją samodzielnie. Ta sama sześciolatka z zachwytem oglądała ilustracje stworzone z myślą o dzieciach znacznie od niej młodszych. Nie ma w tym niczego dziwnego. Ja mam więcej lat niż ona i, kiedy ona idzie spać sama oglądam tę książkę. Bo nią nie można się nie zachwycić!


Najnowsza książka Doroty Gellner przenosi czytelników do miejsca niezwykłego. Do bajkowego miasteczka, w którym:

Jest rynek i ratusz
z  kokardą z koronki,
jest most przystrojony
w dzwoneczki i dzwonki.
 Są śmieszne uliczki,
wieżyczki i schody,
i wszyscy tam mają
bajkowe przygody!

Kim są mieszkańcy tego bajkowego miasteczka? To zwierzęta, które doskonale znamy. Jest kot, który gra na katarynce, kurczaki niosące paczki na pocztę i gąsienica wprowadzająca się do mieszkania w jednej z kamienic. Każde zwierzę jest inne, każde ma jakieś wady i zalety i każde robi coś, co było warte opisania. Mysz kołysze myszęta do snu, żaba wiesza na słupie ogłoszenie, bo poszukuje do wynajęcia domu z basenem, a owieczka ma kłopot ze swoją sukienką z wełenki. Sporo się w tym Miasteczku z bajki dzieje, a każdy wierszyk opowiada o czymś innym. Nie umiem wśród nich znaleźć jednego, który spodobał nam się najbardziej. Wszystkie (a jest ich dwadzieścia jeden) są piękne, zabawne i pełne ciepła. Słuchając ich dzieci będą się bardzo szeroko uśmiechać, a potem będą śnić o pięknych rzeczach... 

Ale wierszyki to tylko jedna część tej książki. Jest druga, równie ważna! To ilustracje Joli Richter-Magnuszewskiej. Nie potrafię sobie wyobrazić tej książki w innej szacie graficznej. Ta jest doskonała. Jest kolorowa, a przy tym subtelna i idealnie dopasowana do wierszyków, które obrazuje. To ona w pierwszej kolejności zwróciła uwagę Tosi, to do niej tak chętnie wraca i podziwia. Wśród wielu zawartych w nich elementach ukrywają się bohaterowie wierszy, trzeba ich wyszukać, więc zabawa z tą książka będzie jeszcze lepsza. Naprawdę jest co podziwiać, więc jeśli chcecie, żeby Wasze dzieci obcowały z prawdziwym pięknem, to koniecznie sprezentujcie im Miasteczko z bajki.

Kiedy Tosia była zupełnie mała, takich książek jeszcze nie było. Pojedyncze tytuły, które się ukazywały, wyłapywałam błyskawicznie i bez wahania kupowałam. Dziś wybór jest znacznie większy. A jednak uważam, że Miasteczko z bajki to książka absolutnie wyjątkowa. Najpiękniejsza z pięknych i taka, którą powinni wręczać rodzicom zaraz po urodzeniu dziecka. Bo rodzice dbają o to, żeby dzieci miały piękne, stylowe kocyki, ubranka z najnowszych kolekcji, a zapominają o tym, że książki, które pokazują swoim pociechom też powinny być piękne. Ta taka jest!  






Miasteczko z bajki
Dorota Gellner
ilustracje Jola Richter-Magnuszewska
Papilon, 2017

 

15 komentarzy:

  1. Ja też uwielbiam się zachwycać zwykłymi rzeczami, tę książkę też chętnie bym przeczytała!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda na ciekawą pozycję książkową

    OdpowiedzUsuń
  3. Przedstawiasz bardzo ciekawe książeczki dla dzieci!

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że moja sześciolatka też by się zachwyciła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się ciekawa przygoda czytelnicza. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawe rysunki. Sama bym taką książeczkę przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękne wydanie. Czegoś takiego dla chrześniaka szukam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja z mojego dzieciństwa pamiętam Brzechwę, Tuwima i Braci Grimmm, ale nie były to pięknie ilustrowane wydania... Chociaż pewnie jak na tamte czasy był niezłe :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudna ta książeczka. A może z córeczka przyłączycie się do mojej świątecznej akcji i zrobimy coś razem?

    OdpowiedzUsuń
  10. piękne ilustracje. bardzo lubię to wydawnictwo :)

    OdpowiedzUsuń