poniedziałek, 16 października 2017

Powrót do dzieciństwa, czyli "101 dalmatyńczyków" w nowej odsłonie (Mamania)

Nie ma co ukrywać, historia 101 dalmatyńczyków to opowieść mojego dzieciństwa. Doskonale pamiętam, w której księgarni ją kupiłam. I pamiętam, jak czytała mi ją mama. Mam tę książkę do dzisiaj i zdarzało mi się czytać ją Tosi. Ale była dla niej trochę za długa i mimo wielokrotnie podejmowanych prób nigdy nie udało nam się przeczytać jej do końca. Dlatego, kiedy zobaczyłam w zapowiedziach tę książkę, wiedziałam, że musimy ją mieć.


To był strzał w dziesiątkę. Skrócona wersja 101 dalmatyńczyków zachwyciła Tosię do tego stopnia, że znaczną część tej książki przeczytała sama. Matka, czyli ja, puchła z dumy, a dziecko, czyli Tosia miało na twarzy coraz szerszy uśmiech. Czy potrzeba lepszej rekomendacji?

Nie, ale mimo to napiszę coś jeszcze, bo według nas tę książkę naprawdę warto poznać. Historię 101 dalmatyńczyków najczęściej zna się z filmu. Książek ukazało się kilka, ale jak sprawdziłam, przed napisaniem tej recenzji, większość z nich ma wyczerpany nakład. Pozostają publiczne albo prywatne biblioteki. Teraz może się to zmienić, bo świetnie napisaną i doskonale zilustrowaną książkę przygotowało dla czytelników wydawnictwo Mamania. Historia przenosi czytelników do Londynu, gdzie w domu państwa Dearly mieszkają dwa dalmatyńczyki Pongo i Missis. Wszyscy czworo wiodą szczęśliwe życie, a pewnego dnia okazuje się, że szczęścia w domu będzie jeszcze więcej, bo Missis spodziewa się dzieci. Wkrótce na świat przychodzi piętnaście łaciatych szczeniąt. Wtedy pojawia się czarny charakter, miłośniczka prawdziwych futer, czyli Cruella. Widząc piętnaście dalmatyńczyków wie jedno, musi je mieć! Jak potoczyła się ta historia? To wie chyba każdy dorosły, ale jestem pewna, że każdy chętnie przeczyta o dalmatyńczykach swojemu dziecku. Bo to historia ponadczasowa, jedna z piękniejszych opowieści jakie do tej pory powstały.

Jest jeszcze jedna rzecz, która wydane przez Mamanię 101 dalmatyńczyków wyróżnia. To ilustracje! Prawie wszystkie, książki, które ukazały się do tej pory zostały wydane na licencji Disneya. A ta nie. I na tym polega jej wyjątkowość. Ilustracje, których autorem jest Steven Lenton zachwycają! Są niebanalne, kolorowe, zabawne, a przy tym bardzo subtelne. Dalmatyńczyki są odpowiednio piękne, ich opiekunowie odpowiednio sympatyczni, a Cruela odpowiednio demoniczna. Czyli wszystko jest tak, jak być powinno! Po co? Po to, żeby przygodami łaciatych piesków zachwyciło się kolejne pokolenie czytelników.








101 dalmatyńczyków
Dodie Smith
adaptacja Peter Bently
ilustracje Steven Lenton
tłumaczenie Marta Panek
Wydawnictwo Mamania, 2017
Wiek 3+





16 komentarzy:

  1. O rety, uwielbiałam tę bajkę, ale nie zawsze jestem przekonana do tego, by zmieniać oryginał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku wyszło zgrabnie i interesująco. Dla młodszych dzieci ideał:)

      Usuń
  2. Cudowna książeczka. Nie wpadłam na to by synkowi ja kupić, a przecież na okrągło katuje Londyńską przygodę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam tą bajkę, mimo, że kiedy zobaczyłam ją po raz pierwszy miałam już kilkanaście lat. KSiążki nigdy nie miałam w ręku, może przy córce nadrobię. PIękne ilustracje w tej waszej!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jej! Dalmatyńczyki - jaki dziecko uwielbiałem oglądać bajkę, potem film. Teraz gdy mam dzieci mogę sięgnąć po książkę. Lecz czy w nowej odsłonię, tego do końca nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A masz tę klasyczną? Ja uwielbiam do niej wracać:) Ale i ta bardzo mi się spodobała, chyba przede wszystkim ze względu na niesamowitą szatę graficzną:)

      Usuń
  5. Bajka, która nie może się znudzić, w każdej postaci potrafi wciągnąć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak syn zbierał wszystko, co związane z dalmatyńczykami, książkowe inspiracje. :)

      Usuń
  6. Dla mnie też ta bajka to wspomnienie dzieciństwa, wychowałam się na niej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz rację - ta bajka ma moc :) Tez miło ją wspominam. Muszę przypomnieć o niej dzieciakom :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawszę lubiłam tą bajeczkę więc na pewno ta skrócona wersja ma ten niepowtarzalny klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O proszę! film lub bajkę kiedy oglądałam to zawsze się bałam Cruelli. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Wygląda nieźle! :)

    Uwielbiamy z synkiem tę bajkę - warto sięgnąć więc po książkę!

    OdpowiedzUsuń