wtorek, 24 października 2017

Lekcja tolerancji i sztuki kompromisu. "Różowa walizka" (Adamada)

Ile razy zdarzyło Wam się powiedzieć swoim córkom, że nie mogą czegoś robić, bo to aktywność przeznaczona dla chłopców? A może powiedzieliście swoim synom, że nie mają się mazać jak dziewczyna? Wierzę, że Wy tak do swoich dzieci nie mówicie. Ja sama strofuję wszystkich, którzy mówią Tosi, że ma być grzeczna, ułożona i cicha, bo takie są dziewczynki. Nigdy nie ograniczałam jej dostępu do książek, bajek i zabawek, którymi "powinni" bawić się chłopcy. Jednak, kiedy mam wybrać prezent dla innego dziecka częściej kieruję się tradycyjnym podziałem. Dla dziewczynek lalki, dla chłopców samochody. 


Babcia Beniamina, bohatera książki Różowa walizka, była znacznie bardziej wyzwolona ode mnie. Daleko jej do konserwatywnych babć, jakie podpowiada nam wyobraźnia. Kiedy na świat przyszedł jej pierwszy wnuk i wszyscy pospieszyli z prezentami w kierunku jego domu, babcia przyniosła podarek bardzo oryginalny. Nie była to huśtawka, nie był to kocyk, nie był to nawet plastikowy samochodzik. Babcia podarowała chłopcu walizkę. Przyznacie, że dla niemowlaka to prezent dość dziwny, bo po co maleńkiemu Beniaminowi walizka?! Było w tym podarku jeszcze coś gorszego, coś co absolutnie zaskoczyło, zniesmaczyło i zszokowało rodziców chłopca. Walizka podarowana przez babcię była różowa! Cóż to za pomysł, żeby chłopcu dawać coś różowego?! Beniamin jednak zupełnie się tym nie przejmował. Różowa walizka stała się jego najlepszą zabawką, przytulanką, chodzikiem, a nawet łóżkiem! Chłopiec nigdy się z nią nie rozstawał. A różowa walizka drażniła rodziców, którzy nie potrafili zrozumieć, dlaczego syn tak bardzo ją lubi i, dlaczego nie chce się z nią rozstać. Mimo ich niechęci i licznych prób odebrania, Beniamin nie porzucił walizki, która towarzyszyła mu niemal przez całe życie. Aż do dnia, w którym poznał znacznie słowa kompromis, na który każdy dorosły człowiek musi czasem pójść. Walizka nie wylądowała jednak na śmietniku. Co się z nią stało? O tym musicie przeczytać sami...

Adamada nie potrafi wydać złej książki. Ma to wydawnictwo niesamowitego nosa do wyszukiwania prawdziwych perełek. W tym przypadku jest tak samo. Temat - niezwykle modny. Podejście? Bardzo interesujące. Nie ma tu mowy o narzucaniu swojego zdania, zmuszania kogokolwiek do życia w określony sposób. Babcia Beniamina dała mu w prezencie różową walizkę, pokazała mu w ten sposób, że może żyć jak chce. Ta książka może być doskonałą wskazówką dla dzieci. Beniamin i jego babcia udowadniają, że czasem trzeba wyjść poza schemat. Dzięki temu mamy szansę na szczęśliwe i kolorowe życie. Wystarczy przyjrzeć się ilustracjom do Różowej walizki, są proste, niezbyt kolorowe, jakby zostały narysowane i pokolorowane cienkopisem. Na ich tle wyróżnia się jedynie różowa walizka, jedyny w tej książce tak wyrazisty i kolorowy element. To ona wyznaczył kierunek w życiu Beniamina, to ona dodawała mu sił i dawała poczucie bezpieczeństwa. Ona była świadkiem jego sukcesów i porażek. Dodała mu odwagi i  nauczyła tolerancji.

A Wy i Wasze dzieci? Macie swoją różową walizkę? 






Różowa walizka
Susie Morgenstern
ilustracje Serge Bloch
tłumaczenie Iwona Janczy
Wydawnictwo Adamada, 2017
Wiek 6+

 

7 komentarzy:

  1. Ciekawa jestem co dalej było z walizką :-).
    Ps. Pamiętam pewną sytuację jak moja Dusi była mniejsza... Poszłyśmy do sklepu po jakąś zabaweczkę... Pani sprzedawczyni namolnie próbowała namówić ją na laleczkę albo chociaż układankę ale ona zdecydowanie wolała koparkę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie namawiałam córek do zabawy tylko "dziewczęcymi" zabawkami. Wręcz przeciwnie, gdy były małe bawiły się tylko samochodami i pociągami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem raczej tradycjonalistką ;) Co nie oznacza, że uważam, że dziewczynki nie powinny bawić się autkami, bo sama się nimi w dzieciństwie bawiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. mam trzech synów i raczej w domu nie mamy zabawek typowo dziewczęcych ale jak jesteśmy na salach zabaw najmłodszy zawsze sięga po wózek i lalki. ale absolutnie nie mam nic przeciwko

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem tradycjonalistka inne wyobrażam sobie by mój syn chodził w rozowych ubraniach. Nie podoba mi się tolerancja na wszystko na siłę. Są jakieś zasady. Mój mąż nigdy nie ubralby nic różowego. Jest facetem róż to kolor typowo kobiecy. Nie robmy na siłę dzieciom wody z mozgu. To my rodzice mamy nauczy c je zasad a nie wybierz co chcesz.

    OdpowiedzUsuń
  6. To prawda, ze Wydawnictwo Adamada trzyma poziom. Nie trafilam u nich na książkę, która wzbudzilaby moje wątpliwości. Podobnie jest z drugim.trojmkejskim wydawnictwem EneDueRabe.

    OdpowiedzUsuń
  7. To przykre, że często mimo najszczerszych chęci nie jesteśmy w stanie uchronić dzieci przed tymi podziałami - to dla chłopców, to dla dziewczynek. Moja córka niestety przynosi te stereotypy z przedszkola, a wcześniej ze żłobka. Książka super!

    OdpowiedzUsuń