piątek, 20 października 2017

Książka do czytania przed snem... "Zaśnij ze mną" (Babaryba)

Jeśli chodzi o kwestie zasypiania rodziców z krótszym i dłuższym stażem można podzielić na dwie grupy. Pierwsi pozwalają dzieciom grandzić do północy albo kłaść się spać codziennie o innej porze. Drudzy ściśle przestrzegają planu dnia i rzadko, żeby nie powiedzieć nigdy, nie pozwalają sobie na jakiekolwiek odstępstwa. Nam zawsze było (i jest nadal) bliżej do tej drugiej grupy. Szczerze? Nie wyobrażam sobie iść na 8 do pracy, kiedy Tosia padła dopiero około północy. Poza tym Tosia wstaje razem z nami, a snu potrzebuje naprawdę sporo, więc dla niej każda minuta jest cenna. I tak niemal od urodzenia zasypiała około 19, teraz godzina się nieco zmieniła i zasypia o 20, ale nie o godzinę tu chodzi. Raczej o rytuał temu towarzyszący. Każda rodzina wymyśla coś swojego, choć schemat jest zazwyczaj podobny. U nas kolacja, kąpiel, od niedawna ostatnie, wieczorne wyjęcie świnki z klatki, potem wieczorna porcja czytania, buziak i spanko. Tosia się nie skarży, nawet latem, kiedy jesteśmy na wakacjach potrafi dociągnąć tylko do swojej stałej pory zasypiania. 

Znam jednak rodziców, którzy mimo najszczerszych chęci rytuałów związanych z zasypianiem nie potrafią wyrobić ani u siebie, ani u swoich dzieci. Wieczory to u nich wieczna bieganina i negocjowanie z dzieckiem, które albo nie chce spać, albo chce zasypiać w zupełnie inny sposób, niż do tej pory. Takim rodzicom mogę poradzić jedno: sięgnijcie po książkę!


Nie mam tu jednak na myśli pierwszej lepszej książki, ale jedną bardzo konkretną pozycję. Zaśnij ze mną to książka, w której wszystko kręci się wokół spania. Oto dzieci trzymają w rękach książkę, która chce iść spać. Mali czytelnicy muszą zapytać ją, czy umyła zęby, czy zrobiła siusiu. Potem będą musieli opowiedzieć jej bajkę na dobranoc, przykryć kocykiem, przytulić, pocałować, zgasić światło. A na koniec? No, właśnie, co będzie ostatnią rzeczą, którą dzieci będą musiały zrobić? Nie zdradzę...

Czy ta książka może pomóc w zasypianiu? Na pewno. Dzieci będą kołysać do snu książkę, a jednocześnie same wyciszać się i uspokajać. Wszystkie pytania, które zadają książce, wszystkie czynności, które muszą wykonać przed położeniem się do łóżka. Może nie rozumieją po co to wszystko robią. Ta książka powinna wiele ułatwić zarówno dzieciom, jak i ich rodzicom.

Zaśnij ze mną wyróżnia bardzo prosta szata graficzna. W książce pojawiają się tylko cztery kolory niebieski, różowy, biały i czarny. Ilustracje są niesamowicie proste. Widzimy małego, różowego stworka oraz twarz książki. Stworek zadaje pytania, na które książka odpowiada. Prostota tych ilustracji bardzo pozytywnie zaskakuje. Dziecko oglądając je na pewno się wyciszy. A przecież o to przed snem chodzi.

Tosia ma już sześć lat, dla niej czytanie tej książki było świetną zabawą. Podejrzewam, że dla młodszych dzieci, które po raz pierwszy zetkną się z tą pozycją, możliwość ukołysania książki do snu będzie wielką atrakcją. Wcielą się w rolę mamy albo taty i tym razem to one będą kogoś usypiać. Zobaczą, że czasem nie jest to łatwe zadanie. Pytanie tylko kto zaśnie pierwszy, książka? A może dziecko? Bo Zaśnij ze mną naprawdę kołysze do snu.





Zaśnij ze mną
Cedric Ramadier
ilustracje Vincent Bourgeau
Babaryba, 2016



 

10 komentarzy:

  1. swoego czasu pomagał nam królik, który nie chciał zasnąć, ale już nie daje rady... muszę na to zerknąć...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mojemu chrześniakowi by się przydała... może w końcu usnąłby o przyzwoitej porze :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, że mi taka książka w ręce nie wpadła ze dwa-trzy lata temu! Obecnie nie mam problemów z położeniem dzieci spać, ale bywało różnie. Zwłaszcza zanim zaczęły chodzić do przedszkoli/szkoły nocne zasypianie było katorgą. Na szczęście mamy to za sobą :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja Tosia bardzo lubiła tę książkę gdy miała 2 lata. Pomogła nam w wypracowaniu wieczornego rytuału, podobnego jak u Was - kolacja, mycie, czytanie (= zasypianie). I też mi bliżej do drugiej grupy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas rytuał jest raczej stały, rzadko pozwalamy na jakiekolwiek odstępstwa. Znamy kilka swoich ulubionych książeczek wyciszajacych synka przed snem, ale ta prezentowana przez Ciebie też wydaje się ciekawą propozycją :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mamy podobną książkę z Zajączkiem, którego trzeba przykryć kołderkę, popukać w ramię. Fajna... ale nasza córka niestety wciąż walczy ze snem :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Super pomysł właśnie szukamy nowych książek do zasypiania

    OdpowiedzUsuń
  9. Jaka piękna książeczka. Uwielbiam takie pomysły. U nas z zasypianiem nigdy nie było kłopotów. A wspólna wieczorna lektura to miły "obowiązek" Teraz córa należy już do grona osób czytających niemniej zwyczaj nadal kultywujemy dzieląc się wspólnie stronami do przeczytania. Pozdrawiamy z Placu Francuskiego http://sklep.placfrancuski.pl/francuskie-zabawki/francuskie-zabawki-kreatywne

    OdpowiedzUsuń