środa, 13 września 2017

Środowe recenzje: Zabawa na okrągło! "Trzy kropki" (Wydawnictwo ADAMADA)

Książki o kropkach już były. Zna je chyba każde dziecko i wszystkie one potrząsały tymi książkami, dmuchały na strony i klaskały. Nie znam dziecka, które nie uległoby magii tych książek. Lubi je Tosia, lubimy je my. Ostatnio do naszej biblioteczki znowu dołączyła książka, której bohaterkami są kropki. Ona jednak do kropek podchodzi nieco inaczej:)


Kropki są trzy. Niebieski jest Kropek, czerwona Kropka, a najmniejsza żółta ma na imię Kropuś. Po szybkim zapoznaniu z bohaterami, czas rozpocząć zabawę. Bawić będziemy się z jedną z nich. Dlaczego? Bo troje rozrabiaków rozbiegło się w różne strony. Czytelnik rozpoczyna pościg za małymi biegaczami. W zależności od tego, którą kropkę chcemy najpierw złapać, przeskakujemy na inną stronę. Na stronę 6 biegniemy za Kropkiem, na 14 za Kropką i na 20 za Kropusiem. A to dopiero początek szaleńczej gonitwy. Kropki będą płatać nam figle, zadawać zagadki. Trzeba będzie nie tylko czytać, przeskakiwać między stronami, trzeba będzie również liczyć i bardzo szeroko otwierać oczy. A na końcu... No, właśnie z końcem jest tu pewien problem.

Bo książka Trzy kropki ma początek, ale nie ma końca i można czytać ją w kółko. Każda kolejna strona odsyła nas na następną, a tam czekają kolejne, szalone przygody. Będą ciekawi bohaterowie, interesujące spotkania, a nawet mrożące krew w żyłach wydarzenia. Rycerskie zbroje, pantofelki księżniczek i portrety przodków. Będzie uśmiech, zaciekawienie, a nawet nutka grozy. Na bohaterów i czytelników czeka zabawa w księżniczki, poszukiwanie zaginionych przedmiotów, a nawet krótka drzemka pod czerwoną kołderką. Oj, będzie się działo!

Trzy kropki  to książka niebanalna, wyjątkowa i oryginalna. Nie ma w niej dużo tekstu, zdania krótko opowiadają o tym, co aktualnie się dzieje. Na każdej stronie widzimy jedną z tytułowych kropek, czytamy i oglądamy jej przygody. Strony są niezwykle kolorowe, litery mają różną wielkość i różne kolory. Nawet oglądając tę książkę nie można się nudzić, a kiedy zacznie się ją czytać jest jeszcze zabawniej. 

Książka adresowana jest do dzieci od trzeciego roku życia. Tosia ma już sześć lat, więc można zadać sobie pytanie, czy takiemu pierwszakowi może się ona spodobać. Oczywiście, że tak! Miałam nadzieję, że Tosi uda się tę książkę przeczytać samodzielnie. Byłam pewna, że dzięki temu spotkanie z Trzema kropkami będzie dla niej jeszcze ciekawsze. I nie pomyliłam się. Co prawda, czytając samodzielnie, czytała tę książkę znacznie dłużej, niż gdybym robiła to ja, ale ta satysfakcja na jej twarzy była bezcenna. Ten uśmiech, kiedy przeskakiwała ze strony na stronę! Zabawa była fantastyczna, a książka Asi Olejarczyk to kolejna lektura, która udowadnia, że czytanie jest najlepszą z dostępnych człowiekowi rozrywek. I parafrazując Gombrowicza, kto nie czyta ten trąba! 







Trzy kropki
Asia Olejarczyk
ilustracje Diana Karpowicz
Wydawnictwo Adamada, 2017
Wiek 3+

 

9 komentarzy:

  1. Bardzo przyjemna książeczka. Myślę, że takie kolorowe ilustracje przypadną do gustu małym czytelnikom

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety dla nas za mało tekstu, choc ilustracje sa sympatyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas pewnie by się sprawdziła, Jasiek lubi tego typu ksiazki. Choć czytamy już zdecydowanie grubsze i bardziej skomplikowane. Ta jednak wciąga do zabawy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie bardzo lubię takie abstrakcyjne ilustracje, ale zauważyłam, że dzieciom się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas podobała by się pewnie Jasiowi. Zresztą on większość książek uwielbia ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zwłaszcza mój syn lubił takie nieszablonowe książeczki, wiele radości mu sprawiały. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna koncepcja książki dla dzieci :) Z pewnością nie nudzi po pierwszej stronie )

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajna zabawa dla dzieci. Coś kreatywnego.

    OdpowiedzUsuń