poniedziałek, 18 września 2017

Czy dwulatkom potrzebne są książki?

Kiedyś byłam specjalistką od wszystkiego, co potrzebne najmłodszym dzieciom. Teraz nie mam o tym zielonego pojęcia. Nie wiem, ile powinna kosztować pielucha, żeby nazwać jej cenę atrakcyjną. Nie pamiętam jak wygląda kalendarz rozszerzania diety i, kiedy dziecko nosi ubrania w rozmiarze 74. Ale cały czas śledzę nowości wydawnicze dla dzieci. Interesują mnie książki dla wszystkich milusińskich, nie tylko dla tych w wieku mojego dziecka. 

Przeglądam je i czasem wzdycham mówiąc "Ech, szkoda, że Tosia jest już taka duża". W jej czasach wielu książek nie było, kiedy była mała, ja o wielu rzeczach nie wiedziałam. Dlatego z ogromną przyjemnością nadal sięgam po książki dla maluchów. Najczęściej robię to szukając prezentów dla dzieci znajomych, ale często robię to również bez okazji, tylko dlatego, że sprawia mi to frajdę. Przy okazji przypominam sobie, jak Tosia zaczynała swoją przygoda z książką. Na początku były wiersze Brzechwy i Tuwima, potem przyszedł czas na książki, w których pojawiali się jej ówcześni ulubieńcy, prym wiodła Myszka Miki, a towarzyszyli jej Dora oraz Tomek i przyjaciele. Ileż ona godzin spędziła nad tymi książkami! Wyszukiwała na nich interesujące ją elementy, dostrzegała ciekawe wydarzenia. W naszym przypadku były to najczęściej książeczki anglojęzyczne. Tosia miała pecha do wybierania sobie idoli. Świadomie lub nie zazwyczaj trafiała na takich, którzy w Polsce nie byli jeszcze zbyt popularni. A ponieważ chcieliśmy proponować jej książki, których byliśmy na 100% pewni, które miały przypaść jej do gustu, miały rozpalić w niej miłość do książek, sięgaliśmy głównie po tytuły bajkowe. Czy się udało? Tak, jestem tego pewna, obrana przez nas droga była dobra.

Chcecie pójść naszymi śladami? To mogę zaproponować Wam serię, która spodoba się każdemu dziecku!


Elementarz 2-latka oraz Wierszyki 2-latka. Wokół nas i Wierszyki 2-latka. Bawimy się zachwycą każdego malucha. Na okładkach dzieci zobaczą bohaterów bajek dla najmłodszych. Jest Myszka Miki, są myszy z Kopciuszka, jest Bella. Wewnątrz czekają na nich Bambi, Anna i Elsa oraz bohaterowie Zakochanego kundla. Nawet jeśli maluchy nie znają ich z telewizyjnych bajek, to na pewno kojarzą je z ubrań, zabawek i wszelkich innych dziecięcych akcesoriów. Jestem pewna, że każdy maluch odnajdzie w tych książeczkach przynajmniej jednego ulubieńca. Ale nie tylko obrazku zwrócą uwagę dzieci.

Zapewne spodobają im się proste, rymowane wierszyki opowiadające o ich codzienności. Są takie, których akcja dzieje się na placu zabaw, na balu przebierańców albo na plaży. Inne opowiadają o malowaniu obrazów, zabawie w chowanego i skakaniu przez skakankę. Z nich dzieci dowiedzą się, jak wygląda życie na wsi, co robi się w łazience i na biwaku.

Każdy z wierszyków kończy się tymi samymi słowami, w Wierszykach 2-latka. Wokół nas powtarza się zdanie Znam to miejsce doskonale - tutaj czuję się wspaniale, w tomiki Bawimy się jest to zadanie: Radość mi ogromną sprawisz, jeśli ze mną się pobawisz! Łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której taki dwulatek po dwukrotnym usłyszeniu tych zdań, zacznie je sam recytować. Dzięki temu czytanie będzie się wiązać ze świetną zabawą dla całej rodziny!











Ale czytając te książeczki można się nie tylko dobrze bawić, można się również uczyć. Oprócz tego, o czym już wspomniałam, czyli wierszykach opowiadających o różnych życiowych sytuacjach, jest jeszcze Elementarz 2-latka. Prawdziwa skarbnica wiedzy dla takiego szkraba. Razem ze swoimi ulubieńcami pozna nazwy zwierząt, pór roku i środków transportu. Nauczy się liczyć do 10, zrozumie czym różni się stary od młodego i pozna nazwy uczuć, których doświadcza każdego dnia. Przyjemne dla oka rysunki na pewno spodobają się dzieciom, ale będą się tym rysunkom przyglądać bardzo dokładnie, bo na każdej stronie czeka na dzieci zadanie. Będą musiały na przykład powiedzieć (albo wskazać) czym lubią się bawić, co lubią jeść. Będą wyszukiwać przedmiotów w konkretnym kolorze i zwierząt wyróżniających się niektórymi cechami. Zabawa będzie wspaniała, a przy okazji dzieci wiele się nauczą. 









Podobnych książek jest na pewno mnóstwo. Dlaczego spodobały mi się akurat te? Po pierwsze dlatego, że wiersze zostały napisane przez polską autorkę, dzięki temu jeden z nich opowiada o życiu na wsi, a nie na farmie (bo w Polsce mamy raczej gospodarstwa, a nie farmy). Po drugie dlatego, że wszyscy bohaterowie przedstawieni są jako dzieci. Sympatyczni, uśmiechnięci, trochę roztrzepani i przede wszystkim niezwykle uroczy. Zachwycili nawet sześcioletnią Tosię;) Podoba mi się również łączenie zabawy i nauki. Zabawne wierszyki uczą zachowania w codziennych sytuacjach, przybliżają wydarzenia, których dziecko może być uczestnikiem, a Elementarz przekazuje wiedzę, która przyda się w żłobku albo przedszkolu. 

Książki nie mają sztywnych kart, ale papier na którym zostały wydrukowane jest na tyle gruby, że powinien oprzeć się niewprawnym i porywczym dziecięcym rączkom. Słyszałam zresztą o brzdącach, które sztywnych kart nie lubiły i mając kilkanaście miesięcy zdecydowanie wolały kratkować bardziej dorosłe książki. Ta na pewno by ich zachwyciła. Nie powinny zrobić tym książkom krzywdy, a i książka nie skrzywdzi ich. Każdy tom ma zaokrąglone rogi, więc ran zadawać nie będą. 

Tosia jest na takie książki zdecydowanie za duża. Tak, jak napisałam wcześniej, kiedy miała dwa lata, sięgaliśmy po podobne, ale anglojęzyczne publikacje. Przyjemność płynąca z czytania była znacznie mniejsza, tłumaczyliśmy jej teksty książki, ale w naszym wykonaniu nie były już one rymowane, więc traciły sporo uroku. Nie będę ukrywać, że trochę zazdroszczę rodzicom dzisiejszych dwulatków, mają nieco łatwiej i mają większy wybór. Korzystajcie szczęściarze i zarażajcie swoje pociechy miłością do książek!


Elementarz 2-latka

Wierszyki 2-latka. Bawimy się
Wierszyki 2-latka. Wokół nas
Urszula Kozłowska
AMEET, 2017
Wiek 2+


12 komentarzy:

  1. Dziękuję za inspiracje. Skorzystamy :) Choć moja córka książki przegląda z zawrotną prędkością i bardziej niż na tym co czytam i opowiadam skupia się na samym przewracaniu kartek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, te na pewno jej się spodobają:)

      Usuń
  2. Cudowne książeczki fajnie że powstają takie pozycje. Wartościowe nie tylko dla dzieci ale i dla rodzicöw, którzy dzięki takim książkom są jakby naprowadzani i mogą w łatwy sposób zaspokoić ciekawość najmłodszych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też tak mam, że jak byłam mała, to wielu zabawek i książek nie było. Teraz z zazdrością patrzę na maluchów, którzy mają ciekawe zabawki czy książeczki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książeczki cudowne u nas zawsze są mile widziane, od najmlodszych lat warto dzieciom czytać i pokazywac świat ilustrowany

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłaby fajna pozycja dla 4-5 latka jakby było po angielsku, bo są ładne obrazki. My w wieku równo 2 lata czytamy już długie opowiadania o kocie Filemonie, książeczki z cyklu poczytaj mi mamo, różne stare książeczki po mnie. Takie wierszyki gwarantują zajęcie na 5 minut. Za krótkie i za mało tekstu i za mało wyobraźni do uruchomienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też czytaliśmy klasykę, absolutnym hitem był "Miś Uszatek", ale kiedy Tosia zaczęła sama oglądać książki, wolała te cieńsze, krótsze, bardziej kolorowe. Dopiero po jakimś czasie wróciliśmy do grubszych, bardziej klasycznych książek.

      Usuń
  6. Mój syn chętniej sięgał po książki, jak miał dwa lata, niż teraz, jak ma sześć ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miło mi potwierdzić, że moja dwulatka lubi prezentowaną książkę :)

    OdpowiedzUsuń