poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Szkoła jest... straszna?

Są rzeczy, których nigdy nie mogłam zrozumieć. Na przykład nie rozumiałam i nie rozumiem nadal, dlaczego niektórzy straszą dzieci szkołą. Mnie straszyło nią starsze kuzynostwo. Mówili: "A co ty się tak cieszysz, że kończą się wakacje. Zobaczysz, teraz w czwartej/piątej/siódmej/pierwszej liceum, to dopiero będzie". Byłam i w piątej klasie szkoły podstawowej, i w czwartej liceum. Każdą skończyłam bez problemu i za każdym razem dziwiłam się, dlaczego oni tak narzekali. 


Za chwilę próg szkoły przekroczy Tosia. Oj, czekamy na to, czekamy. Nie martwimy się, nie panikujemy, poradzi sobie, nie ona pierwsza, nie ostatnia. Poza tym idzie do szkoły rok wcześniej, więc musieliśmy być przekonani, że jest na to gotowa. Od kilku tygodni w naszym domu panuje atmosfera niecierpliwego, pełnego emocji wyczekiwania. Przedszkole było (jest nadal) fajne, ale jesteśmy w takim zawieszeniu, więc chcielibyśmy, żeby wrzesień zaczął się jak najszybciej. Tosia też czeka, ale co jakiś czas wraca z przedszkola pełna obaw. Na przykład w ostatni piątek oznajmiła mi, że ze szkoły będzie przynosić same jedynki, bo nie umie narysować wielbłąda. Brawo dla koleżanki albo kolegi, który jej coś takiego powiedział. Brawo dla rodziców tego dziecka, którzy straszą swoją pociechę szkołą. Jestem najlepszym dowodem na to, że można nie umieć rysować i nie tylko skończyć szkołę, ale nawet mieć na świadectwie maturalnym informację o tym, że przez cztery lata uczęszczało się do klasy z poszerzonym programem plastyki!

Niestety, im bliżej rozpoczęcia roku szkolnego, tym tych dziwnych pomysłów przyniesionych z przedszkola więcej. Naprawdę nie mieści mi się to w głowie. Od zawsze przedstawiamy Tosi szkołę, jako miejsce interesujące i przyjazne dzieciom. Będzie się tam nie tylko uczyć, ale i pozna nowe koleżanki i przeżyje fantastyczne przygody. Ten pozytywny obraz szkoły znajdujemy również w książkach. 

Serię "Wiem i potrafię" znamy i lubimy od dawna, więc książka Lubię szkołę musiała trafić do naszej biblioteczki, zwłaszcza przed tak ważnym dniem, jakim jest rozpoczęcie nauki w szkole. Marcin Przewoźniak stworzył swoisty przewodnik i poradnik dla przyszłych pierwszoklasistów. Po jego przeczytaniu nie będzie sytuacji, która ich zaskoczy. Najmłodsi uczniowie dowiedzą się, w jaki sposób najlepiej poruszać się po szkolnych korytarzach, gdzie należy szukać pomocy w sytuacjach kryzysowych i co dokładnie robi się na lekcjach. Dzięki książce Lubię szkołę można poznać szkolną gwarę, dowiedzieć się, w jaki sposób uniknąć wykorzystywania przez starszych kolegów. Nie zabrakło również bardzo praktycznych porad. Na przykład, jak pilnować swoich rzeczy na szkolnym boisku i korytarzu. Autor przypomina również, że niektórych rzeczy lepiej nikomu nie pożyczać. Przyszli uczniowie dowiadują się czym jest świetlica, jak różnorodne charaktery mogą spotkać w szkole, poznają również podstawy uczniowskiej gwary.

Lubię szkołę powinno przeczytać każde dziecko rozpoczynające naukę. Książka w przystępny i interesujący sposób przedstawia zasady rządzące szkołą, prezentuje pracujące w niej osoby, pokazuje różne typy uczniów. I co najważniejsze nie straszy! Wyłaniający się z tej książki obraz szkoły jest bardzo optymistyczny. Oczywiście są tam zadania domowe i konflikty między uczniami, ale przeważają wydarzenia pozytywne, w których każdy będzie chętnie uczestniczyć. Wycieczki, urodziny obchodzone przez wszystkich uczniów, to dodatkowe wydarzenia, które każdemu uczniowi sprawiają przyjemność i, na które każdy z nich czeka. Tosia również, a urodziny będzie chyba obchodzić jako pierwsza w klasie, więc książka i do tego pomoże jej się przygotować:)












Lubię szkołę
Marcin Przewoźniak
ilustracje Olga i Janusz Baszczak
Centrum Edukacji Dziecięcej, 2016
Wiek 6+









12 komentarzy:

  1. Świetna pozycja dla stawiających pierwsze kroki w szkole

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj z tym straszeniem szkołą to niestety jest dość popularny temat :( Mnie nikt nie straszył, dzieci moje także chętnie poszły i nie mogły się doczekać pierwszych dni, ale są i tacy którzy właśnie straszą i tylko narzekają. Nie wiem jak można w taki sposób serwować dzieciom start :( A książka bardzo fajna i potrzebna!

    OdpowiedzUsuń
  3. Na samym początku przygody ze szkołą, pragnąłem tylko z niej uciec:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Tez tego nie rozumiem , mnie nikt szkola nie straszyl, co wiecej moja mama jest nauczycielka i uwielbialam szkole. Moze nie bylam grzecznym dzieckiem ale cholernie przebieglym ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie szkołą, czytaniem za karę, policjantem, który zabierze - największa głupota rodziców!

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas jeszcze rok do tego, a ja już się stresuję. Nie znosiłam szkoły, więc nie umiem się do niej pozytywnie nastawić, ale oczywiście dziecku nic nie wspominam o moich negatywnych dowiadczeniach i mam wielką nadzieję, że on będzie miał zupełnie inne podejście do szkoły niż ja.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja pięcioletnia Tosieńka już chętnie poszłaby do szkoły. Często o niej mówi, a ja jej nie zniechęcam. Pewnie z ciekawością zapoznałaby się z tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  8. Spojrzałam na tytuł i chciałam odpowiedzieć: tak, polska szkoła jest straszna. Potem zobaczyłam znak zapytania i że chodzi o książkę :-) Uff, dobrze, że nie muszę rozwijać wątk polskiego szkolnictwa. Wydawnictwo fajne, korzystamy z jego różnych pozycji, dobre dla młodyszych dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubią szkołą straszyć nie wiadomo dlaczego dorośli. Dzieci może robią to z przekory albo z przekonania a seria jest rzeczywiście bardzo dobra

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam wcześniej o takiej książce, ale uważam, że to świetny początek rozpoczęcia nauki :) Nie mam dzieci, ale mam siostrzeńców, którzy dokładnie za rok będą szli do szkoły :) Koniecznie muszę powiedzieć siostrom o tej książce! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż, widzę, że będę w mniejszości, ale... Ja się nie dziwię, że straszą szkołą ;) Byłam dobrą uczennicą, przynajmniej do liceum, nie miałam problemów z rówieśnikami i tak dalej, a jednak patrząc wstecz, nigdy w życiu nie cofnęłabym czasu do tamtych lat. Nigdy później nie stresowałam się "zwykłą codziennością" tak, jak wtedy gdy chodziłam do szkoły. Nienawidzę protekcjonalnego podejścia, wstawania bardzo wcześnie rano i robienia bezsensownych rzeczy, nienawidziłam tego też jak byłam dzieckiem, więc pewnie stąd to podejście ;) Oczywiście to nie zmienia faktu, że fajnie, iż takie książki o jakiej piszesz powstają ;)

    OdpowiedzUsuń