środa, 16 sierpnia 2017

Środowe recenzje: Nietypowo o Halloween. "Panda i duchy" (Wydawnictwo Debit)

W ciągu ostatnich pięciu-sześciu lat przeczytałam tyle książek dla dzieci, że czasem wydaje mi się, że literatura dla najmłodszych niczym mnie nie zaskoczy. A jednak, zaskakuje mnie bardzo regularnie. Czasem pozytywnie, czasem negatywnie. Bo książki dla dzieci można pisać na różne sposoby. Można pisać banalne historie, do których dodaje się tandetne ilustracje i dzięki intensywnej reklamie zbijać na tym majątek. Można wysilić się na coś więcej i stworzyć naprawdę niezwykłą opowieść, z ilustracjami, których nie powstydziłaby się galeria sztuki. 


W przypadku książki Panda i duchy chyba sama nie wiedziałam, czego się spodziewać. Znałam z innych blogów pozytywne recenzje pierwszego tomu tej serii, ale o drugim wiedziałam niewiele. Książki opowiadają o nietypowej przyjaźni, która połączyła trójkę rodzeństwa i pandę. Druga część ich przygód rozpoczyna się w Halloween. Addy, Karl i Michael bardzo cieszą się na ten dzień i z dużym zaangażowaniem przygotowują kostiumy, w których zgodnie z tradycją będą odwiedzać okoliczne domy. Właśnie wtedy do ich domu przychodzi Tafla, czyli zaprzyjaźniona z dziećmi Panda. Tafla jest przebrany za ducha, ale wcale nie przyszedł straszyć ani dzieci, ani ich sąsiadów. Tafle chce spotkać się z dziećmi, kiedy te skończą straszyć. a dla nich niespodziankę. Spotkają się z kimś, kto opowie im historię o duchach. Tafla prowadzi ich zupełnie nieznaną im drogą. Kiedy w końcu docierają na miejsce siada przed nimi niedźwiedź panda. Dzieci nie są pewne, czy to Tafla, czy nie, ale w tym momencie nie jest to najistotniejsza informacja, bo panda właśnie rozpoczyna swoją opowieść. 


DAWNO, DAWNO TEMU była sobie dziewczyna o imieniu Senjo.
Rodzice ogromnie ją kochali i bardzo o nią dbali.
Jej najlepszym przyjacielem był chłopiec
o imieniu Ochu. Był w jej życiu od zawsze.
Byli sobie tak bliscy, że ojciec Senjo śmiał się i mówił:
- Jesteście tak dobrze dopasowani, 
że pewnie w końcu weźmiecie ślub. 
Gdy dorośli uwierzyli, że tak się stanie, i zakochali się w sobie.

Ale kiedy jej ojciec zachorował, okazało się, że Senjo ma zostać żoną bardzo bogatego mężczyzny. Dziewczyna bardzo to przeżyła, bo cały czas wierzyła, że kiedy dorośnie zostanie żoną Ochu...
Co wydarzyło się później? Tego nie zdradzę. Tę historię trzeba odkryć samodzielnie, żeby móc w trakcie lektury zadawać sobie bardzo istotne pytania dotyczące opisanych w niej wydarzeń. 

Opowieść o Senjo i Ochu wywiera na czytelnikach ogromne wrażenie. Nie jest to tylko znakomita historia o duchach. To opowieść spisana przez buddyjskich mnichów, zagadka, której lektura ma pomóc uczniom zen w poszukiwaniu oświecenia. Jak zapewnia autor to historia, która zadaje wiele pytań, więcej w niej pytań, niż odpowiedzi. Raz przeczytana będzie nam towarzyszyć już zawsze i ciągle będą się rodzić związane z nią nowe pytania. 

Ale w książce Panda i duchy zachwyca nie tylko niebanalna, ciekawa i intrygująca opowieść. Książka pełna jest niesamowitych, malarskich ilustracji. Dzięki nim Panda i duchy jest jeszcze bardziej wyjątkowa... Dlatego, jeśli macie ochotę na magię zaklętą na kartkach papieru, sięgnijcie po tę książkę. Na pewno się nie zawiedziecie.








 Panda i duchy
Jon J. Muth
tłumaczenie Diana Kuczyńska-Szymala
Wydawnictwo Debit, 2017

 

8 komentarzy:

  1. Dopisuję, tę pozycję do książek, które muszą znaleźć się w biblioteczce synka. Świetna pozycja i świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój synek bardzo lubi pandy i myślę, że książka byłaby u nas hitem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam ani tej części ani poprzednie... W sumie to w ogóle pierwszy raz widzę... Ale zaciekawiło mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znamyctej sympatycznej pandy. Musimy to zmienic 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękna oprawa graficzna książki, z miłą chęcią widziałabym ją w biblioteczce moich dzieci. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  6. Panda i duchy? No to się nazywa niecodzienne połączenie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne ilustracje. Moje dzieci kochają pandy na tyle, że nawet kot tak się nazywa. Muszę ją mieć!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mi sie podobają ilustracje :)

    OdpowiedzUsuń