wtorek, 1 sierpnia 2017

73. rocznica wybuchu Powstania warszawskiego. Czy warto rozmawiać z dzieckiem o wojnie?

Pochodzę z takiego regionu Polski, w którym wiele osób o Powstaniu warszawskim mówi z dużym dystansem. W końcu to u nas, w Wielkopolsce wybuchło jedno z niewielu powstań, które zakończyło się pełnym sukcesem i, którego cele zostały w stu procentach osiągnięte. Nie mieszkamy w Warszawie, więc Powstanie warszawskie nie wywołuje w nas aż takich emocji, jak u tych, których bliscy walczyli o stolicę. Nie zmienia to jednak faktu, że doceniam ich poświęcenie i chcę, żeby moje dziecko o tym zrywie wiedziało jak najwięcej.

Z tego właśnie powodu, jeszcze przed ostatnim wyjazdem do stolicy, kupiłam Tosi kolorowankę Powstanie warszawskie, wydanej w ramach serii "Klub Poszukiwaczy Tajemnic". Bo bez względu na to, jak oceniamy Powstanie warszawskie, co myślimy o tysiącach ludzi, którzy zginęli w czasie jego trwania, trzeba o nim mówić. Musimy opowiadać o nim również naszym dzieciom. Trzeba to robić oczywiście na ich poziomie, używającego zrozumiałego dla dzieci języka, właśnie dlatego kupiłam tę kolorowankę.


Otwierając ją poznajemy głównych bohaterów, dziadka i jego wnuki. Wspólnie przeglądają stare dokumenty pradziadka. Uwagę wnuków zwraca żółta koperta. Jej adresatem nie jest pradziadek, więc dzieci dziwią się, że ten list znajduje się w jego dokumentach. Dziadek zobowiązuje się opowiedzieć wnukom historię tej dziwnej koperty. Wcześniej jednak zabiera ich na spacer, jego celem jest ulicy Długa w Warszawie, znajdująca się w pobliżu placu Krasińskich. Tu dziadek opowiada im o budowie sieci kanałów na początku XX wieku oraz o tajemniczej godzinie W, która wybiła tylko raz. Stamtąd nasi bohaterowie jadą do Muzeum Powstania Warszawskiego. Tu dzieci mają szansę poznać historię powstania i jego bohaterów. 

Muzeum Powstania Warszawskiego nie jest zwyczajnym muzeum,
gdzie niczego nie można dotykać, gdzie się tylko ogląda.
W tym muzeum można samemu sprawdzić, jak to było naprawdę.
Jak powiedział nam dziadek, zostało ono wybudowane po to,
abyśmy pamiętali o bohaterach, którzy przez 63 dni
powstania walczyli o wyzwolenie Warszawy.

Tam dowiadują się wielu ciekawych rzeczy związanych z powstaniem. O wszystkim opowiada im oczywiście dziadek, który wziął na siebie rolę przewodnika. Poznają również ideę Pocztu Powstańczej, która bezpośrednio wiąże się z tajemniczą, żółtą kopertą, która tak bardzo zainteresowała dzieci. Po wyjściu z muzeum cała trójka udaje się pod pomnik Małego Powstańca, a na końcu wraca do muzeum. W jakim celu? Tego dowiecie się z kolorowanki.

Ogromnym atutem kolorowanki Powstanie warszawskie jest to, że znajdują się w niej nie tylko rysunki, ale również mnóstwo treści. Z niej dzieci dowiedzą się wielu interesujących rzeczy na temat powstania, poznają walczących w niej młodych żołnierzy. To doskonała lekcja historii dla najmłodszych czytelników!








 Powstanie warszawskie
Krzysztof Wiśniewski
ilustracje Joanna Myjak
Wydawnictwo Bellona, 2017

 www.bellona.pl
Ale Powstanie warszawskie poznawaliśmy ostatnio nie tylko dzięki książkom. Niespełna tydzień temu odwiedziliśmy Muzeum Powstania Warszawskiego. Czy to miejsce odpowiednie dla dzieci? Tak, choć znajdują się tam rzeczy, których dzieci nie powinny oglądać. Na szczęście te znajdują się w "wannach" (lepsze słowo nie przychodzi mi do głowy), które znajdują się na takiej wysokości, że zajrzeć mogą do nich tylko osoby dorosłe. Tosia chodziła po muzeum dość spokojnie, wypytywała o rzeczy, które ją zainteresowały (np. o powstańcze opaski). Duże wrażenie zrobiła na niej Powstańcza Poczta. Jednak największe emocje wzbudziły w niej zdjęcia zburzonej stolicy. Tego Tosia zrozumieć nie potrafiła. Jej uwagę zwróciła również broń oraz strój powstańca warszawskiego skompletowany z ubrań żołnierzy innej narodowości. Ale największe wrażenie zrobiła na niej przygotowana specjalnie dla dzieci Sala Małego Powstańca, w której znalazły się dziecięce zabawki z czasów okupacji. Tu również mogła pokolorować jedną ze specjalnie przygotowanych dla najmłodszych kolorowanek. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, że dziećmi w tej sali, zamiast, jak to bywa w podobnych miejscach, studentki zajmowała się starsza pani. Pani nie tylko siedziała obok, ale również chętnie rozmawiała z dziećmi. Ogromny plus dla muzeum za taki pomysł!

Z wizyty w Muzeum Powstania Warszawskiego Tosia zapamiętała sporo. Część rzeczy na pewno była dla niej niezrozumiała albo trudna do zrozumienia, ale to, co przeciętny przedszkolak może z tego muzeum wynieść, Tosia na pewno zrozumiała. Za jakiś czas, kiedy Tosia trochę podrośnie, możemy tam wrócić i przejść całą trasę raz jeszcze. Na pewno odbierze je wtedy zupełnie inaczej, znacznie bardziej świadomie. A Wam, jeśli jeszcze tam nie byliście, polecam się wybrać przy okazji wizyty w Warszawie. Nastawcie się tylko na kolejki. My dojechaliśmy do muzeum ok. 12 i kolejka była tak długa, że zrezygnowaliśmy ze zwiedzania i pojechaliśmy na kilka godzin na Powązki. Wróciliśmy przed 16 i bez problemu kupiliśmy bilety. Ale w środku było naprawdę sporo ludzi, więc o spokojnym oglądaniu w niektórych miejscach nie mogło być mowy. Podobno w dniu bezpłatnego wstępu do Muzeum Warszawskiego (czyli w niedzielę) ludzi jest jeszcze więcej. Bilety można kupić również on-line, ich cena to 20 zł (normalny) i 16 zł (ulgowy), dzieciom do 7. roku życia przysługuje wstęp bezpłatny.








8 komentarzy:

  1. Super sprawa! Warto w dzieciach kształtować patriotyczne postawy i mówić o historii, oczywiście odpowiednio do ich wieku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że można łączyć rozrywkę z kształceniem ważnych społecznie postaw. To ważne, by pamięć żyła nawet w najmłodszych pokoleniach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Byliśmy w muzeum w zeszłym tygodniu. Chyba z pół godziny czytałyśmy z Zu listy z Powstańczej Poczty...

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię muzea i różnego rodzaju wystawy. W tym jeszcze nie byliśmy, ale chętnie je kiedyś odwiedzę razem ze swoją rodziną.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. To miejsce jest na mojej liście do zwiedzenia od dawna. Moja córka harcerka tam była i wyszła zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bylam w tym muzeum w 2005 roku, z siostra, ktora miala wtedy 10 lat. Byla zachwycona. Zreszta ja tez, inicjatywa jest wspaniala a i zasoby muzeum imponujace. Teraz mam corke w podobnym wieku i planujemy sie tam wybrac w przyszlym roku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bylam w tym muzeum w 2005 roku, z siostra, ktora miala wtedy 10 lat. Byla zachwycona. Zreszta ja tez, inicjatywa jest wspaniala a i zasoby muzeum imponujace. Teraz mam corke w podobnym wieku i planujemy sie tam wybrac w przyszlym roku.

    OdpowiedzUsuń