poniedziałek, 19 czerwca 2017

Sport to zdrowie! Dlatego "Świerszczyk" zachęca do ruchu:)

W dzieciństwie dużo jeździłam na rolkach i na rowerze. Lubiłam skakać w gumę i grać w badmintona. Przez rok chodziłam na basen, gdzie miałam nauczyć się pływać. Nie udało się i do dziś utrzymuję się na wodzie jedynie pływając pieskiem. Nie pamiętam, żeby moje koleżanki albo moi koledzy chodzili na jakieś dodatkowe zajęcia sportowe. Były SKSy, gdzie grało się w koszykówkę, siatkówkę albo piłkę nożną. Dziś zapisujemy chłopców na piłkę nożną, dziewczynki na tańce. Kiedyś dzieci bawiły się na podwórkach. Ale dziś podwórek już nie ma, są jedynie place zabaw, z których każdy w pewnym wieku wyrasta. Trzeba, więc szukać alternatywnych rozwiązań.

Nie krytykuję rodziców, którzy zapisują swoje pociechy na zajęcia sportowe. Ba! Sami to zrobiliśmy. Najpierw, przez trzy semestry, Tosia chodziła na balet. Nie planowaliśmy dla niej przyszłości na scenę, bardziej chodziło nam o gimnastykę. Ale gimnastyka w pewnym momencie Tosi się znudziła, a i nam zajęcia wydały się nudne i niezbyt rozwijające. Zrezygnowaliśmy z baletu i postanowiliśmy dać jej pół roku przerwy od jakichkolwiek zajęć dodatkowych. Wtedy narodził się pomysł z basenem. Zapisaliśmy ją pełni obaw, bo na basen chodzimy rzadko, żeby nie powiedzieć, że nie chodzimy w ogóle. Ale Tosia bardzo chciała nauczyć się pływać, w szkole pływania tworzyły się nowe grupy, termin zajęć bardzo nam odpowiadał, więc decyzja została podjęta. 

Pierwsze zajęcia były... Trudno mi znaleźć odpowiednie słowo. Tosia radziła sobie kiepsko, miała problem z wychodzeniem z wody, widać było, że nigdy nie uczyła się pływać i rzadko bywała na basenie. Było jej trudno, ale nie poddawała się, walczyła dzielnie z wodą, wykonywała wszystkie ćwiczenia. Zaraz po opuszczeniu pływalni odliczała dni do kolejnych zajęć. I tak z tygodnia na tydzień było coraz lepiej. Dziś radzi sobie świetnie, nie boi się wody, nie boi się zanurzać, skacze do wody stojąc na krawędzi basenu. Jestem pod wrażeniem tego, jak wiele te kilka miesięcy jej dało. Potrafi samodzielnie przepłynąć krótkie odcinki. Patrząc na jej pierwsze próby nigdy nie pomyślelibyśmy, że za kilka miesięcy wystartuje w zawodach. Oczywiście nie wygrała, ale przepłynęła 25 metrów na prawdziwym sportowym basenie. Dostała pamiątkowy medal i do teraz pęka z dumy. Pękamy również my i bardzo cieszymy się, że zdecydowaliśmy się zapisać ją na naukę pływania. To piękne wprowadzenie w świat sportu, a sport uprawiać warto!


Przypomina o tym nawet najnowszy numer dwutygodnik Świerszczyk. Są tam wygimnastykowane mrówki, ptaki rozgrywające mecz w kurniku (ale zamiast piłki grają piórkiem). Miłośników rysowania czeka bardzo ciekawe zadanie, będą projektować stroje dla pływaczki i dla piłkarza (Tosia zaprojektowała oczywiście koszulkę dla Łukasza Piszczka). Bajetan Hops i jego przyjaciele będą się gimnastykować. A w dziale "Chcę wiedzieć więcej" można poznać wszystkie korzyści płynące z aktywności fizycznej.
Wszystkie zagadki i łamigłówki również są ściśle związane ze sportem. Tosi najbardziej spodobała się krzyżówka, która wymagała znajomości nazw przedmiotów potrzebnych do uprawiania różnych dyscyplin.  Aktualnie szukamy odpowiednich kubeczków jednorazowych, z których według instrukcji opublikowanych w Świerszczyku będziemy mogły zrobić najprawdziwszy puchar! Kwadratowa gra również dotyczy sportu! Najlepsi mają szansę zdobyć między innymi tytuł Mistrza Europy w myciu stopy i Mistrza Świata w łapaniu krawata;)

Lepszego tematu do przedwakacyjnego numeru nie można było sobie wyobrazić. Jak wspominacie Wasze letnie wakacje? Mi kojarzą się one przede wszystkim z czasem spędzonym na podwórku, z wycieczkami rowerowymi, kilometrami przejechanymi na rolkach i obozami jeździeckimi, na które jeździłam w liceum. Dziś bardzo żałuję, że na to wszystko brakuje mi czasu. Mimo najszczerszych chęci nie udaje mi się poświęcić na sport takiej ilości czasu, jaką bym chciała. Może ten numer Świerszczyka nie tylko Tosię zachęci do jeszcze intensywniejszego uprawiania sportu, ale i mnie skłoni do większej regularności w jego uprawianiu? 






4 komentarze:

  1. Żałuję, ze nie zapisałam młodej wczesniej na nauke pływania! Teraz będzie miałą basen w szkole i już się boję :(
    Poza tym jesteśmy dosć aktywni! Młoda uwielbia piłke, rower, czy hulajnoge, a ja ostatnio szleję na rolkach :) Wspólnie grywamy w badmintona i jest wesoło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nasza rodzinna, ulubiona gazetka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nasza rodzinna, ulubiona gazetka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. My niestety nie mamy zbyt wielu okazji do sportu typu jazda na rowerze, rolkach, itp. bo po prostu nie mamy gdzie. Musimy dopiero zapakować się w auto i jechać 20 km do parku, a nie bardzo się często chce ;)

    OdpowiedzUsuń