środa, 10 maja 2017

Środowe recenzje: "Pastuszkowie z Fatimy" (Esprit)

Ze swojego dzieciństwa pamiętam wiele książek. Najpierw czytali mi rodzice, potem czytałam już sama. Jakie książki wybierałam? Były Baśnie Andersena i braci Grimm, był Tajemniczy ogród i Heidi, ale była również niewielka książeczka, która bardzo zapadła mi w pamięć i wywarła na mnie ogromne wrażenie. Opowiadała ona historię trojga pastuszków, którym w 1917 roku objawiła się Matka Boża. Uwielbiałam wracać do tej książki. Dziś niestety nie ma jej ani w moim domu, ani w domu moich rodziców. Żałuję, bo bardzo chciałam przeczytać ją Tosi. 

Na szczęście książki poświęcone dzieciom z Fatimy ukazują się nadal. A może powinnam powiedzieć, że ukazują się właśnie dzisiaj. W 2017 roku mija setna rocznica tych objawień, więc to najlepszy czas na przypomnienie sobie tej historii. Zapoznałam się z niemal wszystkimi książkami dla dzieci opisującymi te wydarzenia, ale moją uwagę szczególnie zwróciła jedna. Przede wszystkim zainteresowały mnie ilustracje. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam okładkę Pastuszków z Fatimy od razu wiedziałam, że szata graficzna tej książki przypadnie Tosi do gustu. I nie pomyliłam się. Ale spodobały jej się nie tylko ilustracje, z ogromnym zainteresowaniem śledziła samą opowieść o Łucji, Franciszku i Hiacyncie. 
Na początku książki poznajemy troje małych pastuszków. Nie różnią się niczym od swoich rówieśników, bawią się tak, jak wszystkie dzieci w ich wieku. A jednak Pan Bóg zwrócił uwagę właśnie na nich. Dlaczego? Bo Pan Bóg potrafi zobaczyć to, czego nie widza oczy ludzi: umie spojrzeć w ludzkie serce. Uśmiechnął się, kiedy dostrzegł, ze serca pastuszków są szlachetne, czyste i dobre. 
Pewnego dnia te pozornie zwyczajne dzieci spotkało coś niezwykłego. Kiedy, jak co dzień pasły na łące owieczki, ukazał im się anioł! Był przezroczysty jak kryształ i biały jak najczystszy śnieg. Anioł prosił dzieci, żeby jeszcze więcej się modliły i, żeby składały Bogu ofiary, jako wynagrodzenie za grzechy ludzi. Franciszek nie mógł zrozumieć, jak jego cierpienie, które złoży jako ofiarę może komuś pomóc. Dopiero, kiedy anioł przyszedł do nich po raz trzeci, chłopiec zrozumiał więcej. Od tej pory mały Franciszek modlił się jeszcze więcej. Ale spotkania z Aniołem były zaledwie wstępem do wydarzeń, których dzieci miały stać się uczestnikami.
Tego dnia dzieci jak zwykle pasły owce swoich rodziców, czas spędzony na łące umilały sobie zabawami, nawet nie podejrzewały, że za chwilę stanie się coś, co na zawsze zmieni ich życie. Na niebie pojawiła się błyskawica, dzieci podejrzewając, że zbliża się burza postanowiły wrócić jak najszybciej do domu. 

Kiedy przechodziły obok dębu, zobaczyły
na nim piękna Panią. Ubrana była w białą suknię, która jaśniała niezwykłym światłem. Po chwili Franciszek zobaczył,
ze Pani coś mówi, nie słyszał jednak jej słów.

Ale słyszała je Łucja, która rozmawiała z tajemniczą Panią. Rozmawiały o Niebie i zbawieniu. Kiedy Pani zniknęła Łucja opowiedziała swoim przyjaciołom o czym dokładnie rozmawiały. Dzieci nie wiedziały co mają myśleć o tym spotkaniu, dlatego postanowiły, że na razie nikomu o nim nie powiedzą. Ale Hiacynta nie dotrzymała słowa i opowiedziała o wszystkim rodzicom. Kilka dni później o objawieniu wiedziała już cała wioska, a do dzieci zaczęli przychodzić ludzie, jedni prosili o modlitwę, inni przychodzili z czystej ciekawości. Byli też tacy, którzy w ogóle im nie wierzyli. Wśród nich był burmistrz pobliskiego miasteczka, który będąc przekonanym, że dzieci kłamią nie cofnął się przed niczym, żeby ich oszustwo zdemaskować. Kiedyś, tuż przed dniem wyznaczonym na kolejne objawienie, uprowadził cała trójkę i wtrącił do więzienia. Dzieci bardzo się bały, ale burmistrzowi nie udało się ich złamać, co więcej postanowiły swoje cierpienie ofiarować za grzeszników.

Imiona pastuszków z Fatimy i pewną część ich historii zna chyba każdy. Na czym, więc polega wyjątkowość książki Piotra Krawczyka? Na tym, że wydarzenia z Fatimy zostały w niej przedstawione z trzech perspektyw. Każdemu dziecku poświęcona została osobna cześć tej opowieści. Bo każde z nich interpretowało objawienia we własny sposób. 
Różniły się wiekiem, charakterem i sposobem postrzegania świata, dlatego Matka Boża miała dla każdego z nich inne przesłanie. Dwojgu dzieci, Hiacyncie i Franciszkowi powiedziała, że już niedługo trafią do Nieba. Najstarsza Łucja rozumiała najwięcej. To ona prosiła Maryję o cud, żeby wszyscy uwierzyli w fatimskie objawienia. Było jej trudno, bo nawet rodzice Łucji nie wierzyli w to o czym opowiadała im córka. Pamiętam, że kiedy byłam dzieckiem było mi pastuszków z Fatimy bardzo żal, bo z jednej strony spotkało ich coś niezwykłego, z drugiej niewielu dało wiarę ich opowieściom. Książka Piotra Krawczyka opisuje ich rozterki bardzo dokładnie, a jednocześnie w sposób zrozumiały nawet dla kilkulatka. Dzieci szybko zidentyfikują się z Łucją, Hiacyntą i Franciszkiem. Nam ta lektura bardzo się spodobała, do gustu przypadły nam również niesamowite ilustracje autorstwa Pawła Szeptyńskiego. Trudno się nimi nie zachwycić, bo są naprawdę przepiękne! Na pewno będziemy do niej wracać, a Wam również ją polecamy, bo dla najmłodszych to nie tylko książka religijna, ale również ciekawe świadectwo tamtych czasów i opowieść o dzieciństwie sprzed 100 lat.


 Pastuszkowie z Fatimy
Paweł Krawczyk
ilustracje Paweł Szeptyński
Wydawnictwo Esprit, 2017


12 komentarzy:

  1. Fajne jest to, że każde dziecko jest inne i historia została pokazana od strony każdego z nich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe rozwiązanie, na szczęście wyszła z tego spójna całość:)

      Usuń
  2. O, tematyka bardzo lubiana przez dzieci. Chętnie się zapoznamy z lekturą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo cuskawa propozycja lektury 😚

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, moim zdaniem jedna z ciekawszych na ten temat!

      Usuń
  4. I znów kolejna ciekawa pozycja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się wybierać tylko takie!

      Usuń
  5. Czy w środku jest sporo ilustracji? czy więcej miejsca zajmuje tekst? Zastanawiam się nad zakupem dla mojej córki a ponieważ ma niecałe 5 lat lepiej sprawdzają się u nas książeczki gdzie obrazki są przynajmniej pół na pół z tekstem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest może nieco więcej tekstu niż 50%, ale strony są kolorowe i na każdej z nich pojawiają się ilustracje!

      Usuń