poniedziałek, 22 maja 2017

Dwie nowe cześci kultowej serii "Przygody Wilka" (Wydawnictwo ADAMADA)

Tosia uwielbia serie książkowe, szybko zżywa się w bohaterami, więc lubi, kiedy może poznać ich kolejne przygody. Zdarza jej się nawet dopytywać, czy lubiana przez nią książka nie ma przypadkiem kontynuacji. A jeśli ma, to Tosia jeszcze przed przeczytaniem najnowszego tomu, już wypatruje kolejnego, Podobnie jest z serią Przygody Wilka, którą wydaje nasza ukochana ADAMADA. Wilka odkryliśmy rok temu na poznańskich Targach Książki dla Dzieci i Młodzieży. Tosia wybrała wtedy książkę O wilku, który trafił do Baśniowego Lasu (KLIK). Już po pierwszym przeczytaniu zamówiliśmy brakujące nam wtedy trzy tomy. A potem niecierpliwie wyglądaliśmy kolejnych. Dwóch doczekaliśmy się w październiku (KLIK). W nich Wilk najpierw się zakochał, a potem wyruszył w podróż po świecie. A teraz razem z wiosną trafiły w ręce Tosi dwa kolejne tomy! Jakie są?


Takie, jak poprzednie! Jest w nich to wszystko, za co pokochaliśmy Wilka i jego przyjaciół. Uwielbiamy charakterystyczny humor tych opowieści. Poza tym Wilk zawsze czegoś uczy. Raz niesie pomoc, potem próbuje zaakceptować siebie, udaje się nawet w podróż dookoła świata. Wielokrotnie udowadnia, że nie ma rzeczy niemożliwych, a nasze obawy często wynikają z nieznajomości niektórych spraw i zasad. Wilk pomaga czytelnikom w trudnych sytuacjach. Cało wychodzi z każdej opresji i nawet w najtrudniejszych momentach nie traci zimnej krwi. Co spotyka go w dwóch najnowszych tomach? Jak to u Wilka! Nie ma nudy!

Po pierwsze Wilk zostaje gwiazdą rocka! 
Choć droga do kariery scenicznej nie była łatwa. Sympatyczny mieszkaniec Dalekiego Lasu początkowo obstawiał inne profesje. Chciał na przykład zostać malarzem, ale kiedy Wilczyca zobaczyła jego obraz stwierdziła, że nie jest on najlepszym malarzem, za to doskonały z niego poeta! Wilk porzucił więc sztalugi, z białą kartką papieru przysiadł na pniu i zaczął pisać. Niestety, szukanie rymów sprawiało mu sporą trudność, ale przyglądający się Wilkowi Walerian podsunął przyjacielowi nowy pomysł na przyszłość. To on zainspirował Wilczka do zostania rzeźbiarzem! Jednak i to okazało się niezbyt satysfakcjonujące. Długo szukał Wilk odpowiedniej dla siebie profesji. Pewne było jedno. Chciał zostać artystą, nie wiedział tylko, której dziedzinie sztuki się poświęcić. W końcu, reżyser filmu, w którym Wilk zapragnął zagrać, podsunął mu pewien pomysł! Wilk doskonale wyje, więc sprawdziłby się, jako... Tak! Tak! Jako gwiazda rocka! Okulary na nosie, modne buty, błyszcząca marynarka! I już stoi przed nami najprawdziwsza gwiazda, dla której na koncerty przychodzą tłumy. Ale czy Daleki Las doceni ten talent?






W drugiej książce Wilk rozpoczyna bunt. Buntuje się przeciwko... chodzeniu! 
Ma dość chodzenia na piechotę, od tej pory będzie się przemieszczać w zupełnie inny sposób. Ileż to różnych środków lokomocji nasz bohater wypróbował. Testowanie trwało cały rok, do jakich wniosków go doprowadziło nie zdradzę, ale opowiem trochę o tych testach. Na przykład w styczniu Wilk postawił na rower terenowy. Jak to się skończyło? Na szczęście nie wypadkiem. Wilk przebił oponę i nie wiedział, jak ją naprawić. Wtedy stwierdził, że rower mu się znudził i nie będzie już z niego korzystać. W lutym przyszła zima, więc najlepszą opcją były narty. Niestety, Wilk zjeżdżał z góry zbyt szybko i skończył w szpitalu. W lipcu, ku uciesze Tosi, podróżował pociągiem. Wybrał jednak niezbyt bezpieczną trasę, bo na pociąg napadli Indianie! 
Środków lokomocji było oczywiście znacznie więcej, bo Wilk podróżował całe dwanaście miesięcy. Samolot, traktor, a nawet siedmiomilowe buty. Dwanaście miesięcy i dwanaście różnych sposobów na podróżowanie. Dzięki temu młodsze dzieci nie tylko nauczą się nazw różnych pojazdów, ale również nazw kolejnych miesięcy! Wilk okazuje się jeszcze bardziej edukacyjną książką, niż do tej pory. To na pewno najmilszy sposób na uczenie się nazw miesięcy (które w tekście zostały dodatkowo wytłuszczone). Szkoda, że nie było tej książki, kiedy Tosia opanowywała kalendarz, bo z niektórymi nazwami miała problem;)





Wilk, jak zwykle bawi i uczy. Udowadnia dzieciom, że warto walczyć o swoje marzenia i próbować nowych rzeczy. Wilkowi zdarzają się momenty zwątpienia, bo życie nie raz rzuca mu kłody pod nogi, a jednak nigdy nie rezygnuje ze swoich planów. Dalej, odważnie idzie przed siebie. Poza tym zawsze może liczyć na wsparcie przyjaciół. Ale Wilk nie tylko od nich bierze, zawsze daje coś od siebie. To doskonała lekcja dla małych czytelników, te książki nauczą ich życia w zgodzie ze sobą, ale i w poszanowaniu dla osób, które nas otaczają. Tak! Tak! Tyle wartości kryje się w niepozornych książeczkach! Inaczej być nie może, bo ADAMADA wydaje "książki dobre dla dzieci", czyli mądre, wartościowe, interesujące i pełne humoru:) My takie lubimy najbardziej! A Wy?

O Wilku, który został gwiazdą rocka
 O Wilku, który nie lubił chodzić

Orianne Lallemand

ilustracje Eléonore Thuillier 

tłumaczenie Iwona Janczy

Wydawnictwo ADAMADA, 2017
Wiek 3+


czwartek, 18 maja 2017

I znowu problem! Co kupić na Dzień Dziecka? Proponujemy Klocki Blocki:)

Odkąd wróciłam do pracy (a minęło już pięć lat) zmagam się z wyrzutami sumienia. Dziesięć z dwudziestu czterech godzin spędzam poza domem, z dala od dziecka. Bardzo rzadko odbierałam ją ze żłobka,  bardzo rzadko odbieram ją z przedszkola. Weekendy są zbyt krótkie, żebyśmy zdążyły zrobić wszystko, co chciałabym z nią zrobić. W pewnym momencie wpadłam w dziki szał usilnego kupowania jej nowych zabawek, książek i różnych gadżetów. Codziennie przynosiłam do domu coś nowego, co miało w jakimś stopniu wynagrodzić Tosi fakt, że musiała tyle czasu spędzić beze mnie. Oczywiście te prezenty bardziej były potrzebne mi, niż Tosi. Ale kupowałam je tak długo, że mąż zaczął na mnie krzywo patrzeć, a Tosia stojąc na klatce schodowej dopytywała się, co jej kupiłam... Błędne koło. W końcu, nawet nie wiem kiedy przestałam przynosić jej prezenty. Kilka dni narzekała, ale potem przestała o nie pytać. Zdarza mi się nadal jej coś przynieść, ale nie jest to zjawisko regularne. Ale jest jedna rzecz, którą po powrocie do domu staram się jej dać zawsze. To czas! 

Nie odzyskam ośmiu godzin spędzonych w pracy. A doliczając do tego dojazd i zakupy, wychodzi około dziesięciu godzin bez dziecka. Tosia kąpie się około 19, przed 20 już śpi, więc zostają nam dwie godziny, które chcemy spędzić jak najbardziej efektywnie. Co wtedy robimy? Czytanie książek najczęściej zostawiamy sobie na wieczór, więc poświęcamy ten czas na zabawę. Ulubionymi zabawkami Tosi są odkąd pamiętam figurki. W ostatnim czasie figurki ulubionych bohaterów, zastąpiły figurki z klocków. Tosia nie bawi się klockami jak wiele dzieci. Ona buduje raz korzystając z instrukcji i potem powstała budowla służy jej do zabawy, w której może tworzyć historie. Dlatego poszukując klocków dla niej zawsze wybieramy duże zestawy, z których powstają sporych rozmiarów obiekty. 


Jeszcze kilka tygodni temu Tosia niezbyt chętnie brała udział w budowaniu. Składanie kilkuset klocków w jedną całość chętniej zrzucała na nas, sama od razu wyciągała z pudełka figurki i bawiła się nimi. Wszystko zmieniło się kilka dni temu, kiedy w jej ręce wpadły dwa nowe zestawy znanych nam już wcześniej KLOCKÓW BLOCKÓW. Zmieniło się, a ja już od pierwszej minuty żałowałam, że się zmieniło;) Nie dlatego, że polubiłam zabawę klockami i byłam rozczarowana, że teraz Tosia chce budować sama. Powód był zupełnie inny. Pierwszy zestaw, W stadninie układała cały wieczór, mieliśmy nadzieję, że uda się przełożyć to na rano (zwłaszcza, że dostała je do rąk na początku długiego weekendu i było przed nią kilka wolnych dni), ale nasz plan się nie powiódł. W piżamie, wykąpana i  pachnąca składała kolejne klocki, tak długo, aż nie złożyła całego zestawu. Z drugim, czyli Latarnią morską było jeszcze gorzej. Tosia obudziła się przed drugą w nocy, przyszła do naszego łóżka i zażądała towarzyszenia jej przy układaniu klocków. Poczuliśmy się jak rodzice niemowlaka, któremu noc pomyliła się z dniem... Zasnęła po dwugodzinnym przekonywaniu jej, że środek nocy nie jest odpowiednią porą na układanie klocków. Wstała o szóstej i wtedy nie było już odwrotu. Musieliśmy opuścić ciepłe łóżko, usiąść na dywanie w pokoju Tosi i asystować przy budowaniu najprawdziwszej latarni morskiej.









Ale nie żałuję ani minuty spędzonej z nią i KLOCKI BLOCKI. Układała je z ogromnym zacięciem, a każdy wyłaniający się kształt sprawiał jej tyle radości, że byłaby zła, gdybym nie mogła jej obserwować. Budowanie latarni zajęło Tosi cały dzień, ale niemal wszystko zrobiła sama.  Musieliśmy jej pomóc jedynie przy dokładnym łączeniu niektórych klocków, bo miała na to za mało siły.

KLOCKI BLOCKI znamy od dawna, ale do tej pory kupowaliśmy mniejsze zestawy. Tak naprawdę ja kupowałam, próbując zagłuszyć te swoje matczyne wyrzuty sumienia. Nie zastanawiałam się nad tym czy one różnią się, czy nie od znacznie droższych klocków z innych firm. Dopiero teraz zaczęłam im się lepiej przyglądać. W zasadzie nie mogę im wiele zarzucić. Instrukcja jest przejrzysta i zrozumiała. Klocki są starannie wykonane i bardzo kolorowe. Figurki, jak dla mnie, mogłyby mieć dziurki w nogach, które ułatwiłyby sadzanie je na krzesełkach itp. Tosi nie przeszkadza to w ogóle, bawi się nimi i nie dostrzega w nich żadnych wad. Jest jedna rzecz, która mogłaby zostać udoskonalona. Klocki w pudełku znajdowały się w trzech albo czterech woreczkach, niestety, żeby zacząć budowanie trzeba było otworzyć je wszystkie. Lepiej byłoby, gdyby kolejny woreczek otwierało się dopiero po wykorzystaniu wszystkich klocków z poprzedniego. Pewnie wprawni budowniczowie nie będą mieli problemów z ogarnięciem takiej ilości klocków. Ale Tosia na początku wydawała się nieco bezradna, kiedy spoglądała na dwieście albo trzysta dość podobnych klocków. Na szczęście jakiś czas temu, chcąc ją zachęcić do rozpoczęcia przygody z budowaniem z klocków, tata prosił ją, żeby zanim zaczną realizować kolejny punkt z instrukcji, wyciągała z leżących na podłodze klocków, te które będą im potrzebne. Tosi bardzo się to zajęcie spodobało i doskonale je zapamiętała. Dlatego teraz budując samodzielnie, robiła to samo. Budowała zawzięcie, robiąc sobie przerwy na posiłek i ulubioną bajkę (tak, tak moje dziecko ogląda bajki). Z efektu jest bardzo zadowolona, traktuje te budowle jak najcenniejsze skarby. To jednak prawda, że jeśli dziecko zrobi coś samodzielnie ma to dla niego znacznie większą wartość. I od tygodnia bawi się nimi codziennie. 
Koń zamieszkał w stajni, do której jeden z ludzików regularnie przywozi siano. Kiedy już się naje może skakać przez przeszkody albo spacerować po trawie.
Tymczasem na szczycie latarni morskiej pali się światło (bo jeden z klocków ma wbudowaną maleńką żarówkę) i ciągle ktoś czuwa nad bezpieczeństwem pływających po morzach i ocenach. Mała łódka wypływa w rejs w poszukiwaniu wielkich skarbów i niezwykłych morskich stworzeń. 
Tosia coraz częściej bawi się sama w swoim pokoju, KLOCKI BLOCKI stoją właśnie tam. Lubię wtedy po cichu podejść do drzwi i obserwować jej zabawę. Bo zdarza jej się już nas do zabawy nie zapraszać... Teraz nawet z budowaniem z klocków radzi sobie sama.





Na dodatek zaznaczyła już na pudełku kolejne zestawy KLOCKÓW BLOCKÓW, których chce stać się posiadaczką. To chyba najlepiej świadczy o tym, że naprawdę jej się one spodobały;) A my mamy już z głowy poszukiwanie inspiracji prezentowych na Dzień Dziecka!


środa, 17 maja 2017

Kto mieszka pod wodą? "Tajemnice oceanu" (Wydawnictwo Zielona Sowa)

Jakiś czas temu pisałam o fascynacji Tosi podwodnym światem. Minęło kilka miesięcy i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Wszystko, co dotyczy krabów, wielorybów i koników morskich cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Nie umiem opisać radości na twarzy Tosi, kiedy zobaczyła kolejną książkę poświęconą wodnym stworzeniom.


Przyznam się, że zanim dałam tę książkę Tosi, sama obejrzałam ją z każdej strony. Bo jest piękna! Tak piękna, że nie można oderwać od niej oczy. Ilustracje Moniki Filipiny, które poznałyśmy już przy okazji Nieustraszonej babci Adeli i kosmicznej przygody (KLIK) teraz zachwyciły nas po raz kolejny. A ze względu na miłość Tosi do podwodnych stworzeń mam wrażenie, że w tej książce spodobały nam się jeszcze bardziej. Pierwszy dłuższy postój zaliczyłyśmy już przy wyklejce. Tam swoje wdzięki prezentuje dwanaście zwierząt mieszkających w oceanie. Wśród nich znalazł się rekin, błazenek i konik morski. Jednak żadne z nich nie będzie głównym bohaterem tej historii. To miejsce przypadło żółwikowi, który choć niewielki był niesamowicie ciekawy i chciał poznać wszystkie tajemnice oceanu. Interesowało go ile zębów ma rekin, dlaczego niektóre ryby pływają w ławicach i czemu najeżka się najeża. Tych pytań żółwik miał znacznie więcej. Dlatego pewnego dnia pożegnał się ze swoim rodzeństwem i wyruszył w podróż w nieznane. Tej wyprawy wielu może mu zazdrościć. Bo mały żółwik pływał obok koników morskich, podziwiał z bliska ośmiornicę i przyglądał się bajecznie kolorowym rybom. A każdemu napotkanemu zwierzęciu zadawał wiele pytań. Od nich dowiedział się, które zwierzęta żyjące w oceanie są najmniejsze, które są największe, kto myje i po co myje zęby rekinowi, a także dlaczego meduzy nie parzą niektórych gatunków ryb. Kiedy znalazł odpowiedzi na wszystkie pytania wrócił bezpiecznie do swojej rodziny i opowiedział im o wszystkim, czego się dowiedział. Ciekawe, czy jeszcze kiedyś wyruszy w podobną podróż?

Tajemnice oceanu w bardzo przystępny sposób przybliża dzieciom świat podwodnych stworzeń. Historia żółwika może być dla najmłodszych inspiracją do własnych poszukiwań. Nie muszą od razu nurkować i szukać meduz i mieczników, mogą szukać informacji o tym, co ich interesuje w książkach, mogą ruszać w podróż żeby oglądać ciekawe miejsca, mogą zadawać pytania swoim bliskim. Ale zanim zaczną interesować się czymś innym, warto z wskoczyć z żółwikiem w morską toń. Bo na czytelników czekają naprawdę niezwykłe zwierzęta, które na pewno spodobają się każdemu maluchowi. Są piękne i interesujące, a żółwik przeżywa z nimi niesamowite przygody. Można mu ich trochę zazdrościć, ale lepiej tak, jak napisałam wcześniej zainspirować się jego postawą i równie odważnie poznawać świat! 






Tajemnice oceanu
Anna Sobich-Kamińska
ilustracje Monika Filipina
Wydawnictwo Zielona Sowa, 2017
Wiek 4+

 

wtorek, 16 maja 2017

Podróżowanie z dzieckiem to pestka. Jeśli weźmiecie ze sobą SuperQUIZy Kapitana Nauki

Który rodzic nie chciałby mieć mądrego dziecka? Nie ma takich, od najmłodszych lat uczymy nasze pociechy pierwszych angielskich słówek, kupujemy edukacyjne zabawki, a kiedy nieco podrosną pozwalamy (a może nawet każemy) oglądać filmy popularnonaukowe. Im dzieci starsze, tym trudniej znaleźć dla nich odpowiednio atrakcyjne pomoce naukowe. Zdarza mi się trafiać na ładnie wydane książki, których treść nie jest adekwatna do wieku Tosi. Albo powtarzają informacje, które Tosia od dawna wie, albo są dla niej zbyt trudne. W ten sposób można łatwo zniechęcić dziecko do poszerzenia horyzontów i dowiadywania się nowych rzeczy. Jednocześnie można również narobić sobie kłopotów, bo jeśli książka będzie zbyt trudna dzieci zasypią nas pytaniami, na które i my nie będziemy znać odpowiedzi. Udało nam się znaleźć coś, co zostało napisane specjalnie dla dzieci. Na dodatek każde dziecko, bez względu na zainteresowania znajdzie wśród nich coś dla siebie. Nie wierzycie? To czytajcie dalej!

DLA PODRÓŻNIKÓW


Często wyjeżdżacie? Lubie zwiedzać Polskę? A może chcecie przybliżyć swojemu dziecku historię naszego kraju? SuperQUIZ Polska jest gotowy do pomocy. Opisano w nim najważniejsze rejony Polski, najciekawsze zwierzęta żyjące na jego terenie. Są najbardziej znane zabytki, najpiękniejsze miasta i najważniejsi Polacy. Wszystko jest naj! Jest Puszcza Białowieska, gwara podhalańska i Kazimierz Wielki. Z każdej strony dzieci dowiedzą się czegoś nowego o własnym kraju. A potem sprawdzą własną wiedzą, bo cała seria SuperQuiz została stworzona w następujący sposób, na jednej stronie w kilku punktach opisano przedstawiany temat. Na odwrocie znalazły się pytania, bo to przecież quiz! Pytania są trzy, dzieci muszą wybrać właściwą odpowiedź.






DLA CHŁOPAKÓW (i nie tylko)


Wasz syn, jak większość chłopców, jest fanem Roberta Lewandowskiego? A może Wasza córka, jak Tosia, planuje zostać żoną Łukasza Piszczka? Oglądacie ze swoimi pociechami mecze i chcielibyście, żeby zrozumiały rządzące piłką nożną zasady? SuperQUIZ Piłka nożna jest gotowy do pomocy. Na początek trochę historii, gdzie narodził się ten sport, z czego robiono pierwsze piłki i kiedy ustalono obowiązujące do dziś wymiary boiska. Potem trochę zasad, wśród nich sprawiający kłopoty milionom, sławetny spalony. Kto przeczyta już nigdy nie będzie miał problemów z jego wyłapaniem. A na końcu najbardziej znane kluby i najlepsi piłkarze. Prawdziwa gratka dla małych fanów (i fanek) piłki nożnej. 





DLA MIŁOŚNIKÓW PIENIĘDZY

Dziadkowie regularnie dają Waszemu dziecku pieniądze, a ono całą sumę potrafić wydać na słodycze? Wolelibyście, żeby część tej kwoty odkładało? A na co? A po co? Dzieci nie rozumieją zasad rządzących światem finansów, nie wiedzą dlaczego warto gromadzić pieniądze. SuperQUIZ Pieniądze w bardzo przystępny sposób wyjaśni im podstawowe zasady rządzące ekonomią. Sama z przyjemnością czytałam wyjaśnienia niektórych pojęć. Tosia, która od jakiegoś czasu bardzo interesuje się kwestiami związanymi z gromadzeniem gotówki, chętnie słuchała o nominałach, walutach i lokatach. Trochę z tego zapamiętała, więc być może rośnie nam przyszła ekonomistka;)







Nie myślałam, że te niewielkie quizy tak bardzo spodobają się Tosi. A jednak doskonale trafiły w jej zainteresowania. Tosia nie tylko chętnie słucha opisów i odpowiada na zagadki. Z taką samą przyjemnością ogląda pojawiające się na każdej stronie zdjęcia i ilustracje. Ja również bardzo tę serię polubiłam. Spodobał mi się nie tylko poręczny format, który umożliwia mi zabieranie quizów wszędzie, ale przede wszystkim spodobała mi się ich treść! To naprawdę bardzo wartościowe pozycje. Świetny pomysł na prezent dla każdego małego mądrali;) Czyli dla takich dzieci jak Tosia;)


W serii SuperQuiz oprócz opisanych przeze mnie
- SuperQuiz Polska,
- SuperQuiz Piłka nożna,
-SuperQuiz Pieniądze

ukazały się również:
-SuperQuiz Konie,
-SuperQuiz Świat,
-SuperQuiz Ciało człowieka,
-SuperQuiz zwierzęta.

Jak widać każdy znajdzie coś dla siebie, a całą serię możecie
kupić na stronie Kapitana Nauki (KLIK).