piątek, 7 kwietnia 2017

Najsympatyczniejszy pies w polskiej literaturze. "Sposób na Elfa" (Wydawnictwo Literatura)

O reformie edukacji, która bardzo mocno dotknie Tosię, mam jak najgorsze zdanie. Jest jednak rzecz, którą popieram całym sercem - obecność książki Sposób na Elfa w nowym kanonie lektur szkolnych! 


Naszą przygodę z tą serią rozpoczęłyśmy od drugiego i trzeciego tomu. Książki bardzo nam się spodobały, dlatego nie trzeba było namawiać nas do uzupełnienia braku na naszej półce i kupienia pierwszej części. Tosia uwielbia książki o zwierzętach, więc szybko zaprzyjaźniła się z Elfem i jego opiekunami. Bo niezwykły jest nie tylko pies, ale i jego właściciele. Spieszę wyjaśnić dlaczego.

Elf miał pół roku, kiedy został zabrany ze schroniska. Od tego dnia jego opiekunami zostali, sympatyczny pisarz pan Marcin (zbieżność imienia bohatera z imieniem autora książki nie jest przypadkowa) i jego nastoletni syn. Panowie właśnie zmieniają swoje życie, na początek przeprowadzka, a potem, idąc za ciosem, decyzja o wzięciu psa. Myśleli o tym od dawna, ale nigdy się nie zdecydowali. Aż w końcu nadszedł ten dzień, a właściwie wieczór, kiedy pan Marcin zobaczył w internecie pewnego psa. Nie był to wymarzony wyżła z renomowanej hodowli. A jednak mieszkający w schronisku sześciomiesięczny kundelek tak bardzo go urzekł, że o innym psie nie mogło być mowy. Młody (czyli syn pana Marcina) nie potrafił opanować emocji i nie mógł doczekać się chwili, w której pies pojawi się w ich domu. Niestety, tak się złożyło, że  tym dniu miał trening, dlatego pracowników schroniska, którzy przywieźli Elfa witał jego tata. Może to i lepiej, bo psiak był już dostatecznie zestresowany tym, co się z nim działo. W schronisku zostawił siostrę Erkę, potem długo jechał samochodem, a w końcu wysiadł w nieznanym mu miejscu i został oddany pod opiekę nieznanego mu człowieka. Człowiek okazał się jednak bardzo troskliwy, opiekuńczy i zdenerwowany tak samo mocno, jak pies (a może nawet denerwował się bardziej). Tak rozpoczęła się ich wspólna droga i wspólne przygody. Bo tych w ich życiu nie brakuje, nie można powiedzieć, że panowie przyciągają kłopoty, ale wokół nich nigdy nie jest nudno. A oni zawsze trafiają w miejsca, w których dzieje się coś dziwnego. Na przykład zaraz po ich przeprowadzce ktoś zaczyna okradać piwnice w okolicznych blokach. Czyżby parał się tym pan Marcin? To on budzi podejrzenia u jednej z sąsiadek, bo, jak porządni (i normalni) ludzie nie wychodzi codziennie do pracy! Tymczasem zaniepokojony wydaje się również Elf, który nerwowo reaguje na jeden z samochodów zaparkowanych przed budynkiem, w którym pracuje dbający o jego zdrowie weterynarz. Czy to po prostu stres związany z wizytą w gabinecie, czy może coś więcej?  Bo Elf to pies niezwykle mądry i okazuje się być doskonałym detektywem! Często przed swoimi opiekunami dobrze wie, że w okolicy dzieje się coś niepokojącego!

Skąd tak dobrze wiem, co czuje Elf? Marcin Pałasz oddał w tej książce głos również jemu. Jeden z rozdziałów opisuje wydarzenia z perspektywy ludzi, drugi z perspektywy psa. Dzięki temu młodzi czytelnicy mogą lepiej poznać świat domowych pupili, zrozumieć, dlaczego psy muszą wszystko powąchać, dlaczego boją się niektórych rzeczy i, dlaczego muszą jeść specjalną karmę. Nie mamy psa i pewnie nigdy nie będziemy go mieć. Nie ma go również nikt z naszej rodziny, ani z grona najbliższych znajomych. Z książki o Elfie dowiedziała się o psach całkiem sporo, dowiedziała się również, że posiadanie czworonoga, to nie tylko ogromna przyjemność, bowiem wiąże się z mnóstwem obowiązków. Deszcz, śnieg, upał, dzień lenia, a z psem i tak trzeba wyjść do domu. Dla niego spacer wokół bloku to często za mało, bo psiak chce biegać i biegać, Elf na przykład uwielbia, kiedy rzuca mu się patyki! No, i jeszcze jedno - po psie trzeba sprzątać, woreczki do kieszeni i podnoszenie z ziemi niespodzianek, na które mogą się natknąć spacerujący po nas w tej samej okolicy. Jesteście na to gotowi? Bo Młody się trochę krzywił ;)





Sposób na Elfa to pierwszy tom znakomitej serii opowiadającej o przygodach niezwykłego psa i jego wspaniałych właścicieli. W drugim tomie Elf wszechomogący, czytelnicy wyruszają nad morze. Tam właśnie pan Marcin i Młody spędzają od kilku lat letnie wakacje. Tym razem po raz pierwszy będzie z nimi Elf, niestety zaraz po przyjeździe do zaprzyjaźnionego pensjonatu zaczynają się kłopoty. Po pierwsze pensjonat zniknął! Nie został zamknięty, zniknął, nie ma go! Ktoś w nocy go rozebrał i po prostu zabrał! Muszą szukać innego noclegu, właściciel zaginionego pensjonatu radzi im iść do ekskluzywnego hotelu, który znajduje się w okolicy. Panowie wątpią, żeby było ich na ten hotel stać, ale słyszą zapewnienia, że o finanse nie muszą się martwić, bo właściciele hotelu narzekają na brak gości i znacząco obniżyli ceny. To okazuje się prawdą, ale ich kłopoty się nie kończą. Po pierwsze, Elf nie przepada za morzem, po drugie, z muzeum bursztynu, które odwiedzili pewnego dnia ginie bardzo cenny bursztyn! Czyżby pan Marcin, Młody i Elf mieli jakąś magiczną moc przyciągania kłopotów?! Tego można się dowiedzieć z książki.






Trzecia część Elf i skarb wuja Leona to opowieść o poszukiwaniu spadku. Jednak to nie oni zostali umieszczeni w testamencie, ale zaprzyjaźniona z panem Marcinem bibliotekarka. Pierwszą rzeczą, którą otrzymała od zmarłego wujka pan Małgosia, jest piękny dom pełne antyków. Właśnie do tego domu zaprasza naszych bohaterów. Data nie jest przypadkowa, bo wkrótce ma nastąpić odczytanie drugiej części testamentu. Wielu jest chętnych na przejęcie choćby części skarbu wuja Leona, do posiadłości przyjeżdżają krewni jej męża, którzy mają nadzieję, że im również coś zostało zapisane. Sprawa komplikuje się w chwili odczytania testamentu, okazuje się, że owszem, spadek istnieje, ale trzeba go odnaleźć! A, żeby odkryć dokładną lokalizację trzeba wykazać się znajomością okolicy i jej historii. Rozpoczyna się emocjonujący wyścig z czasem, bo wuj na odnalezienie skarbu dał im zaledwie kilka dni! Każdy patrzy każdemu na ręce, rodzina męża pani Małgosi nie ufa naszym bohaterom, nie ufa również samej pani Małgosi i jej mężowi. Ale w końcu odkrywają, gdzie może być ukryty skarb. Oczywiście tego nie zdradzę, ale powiem, że wuj wszystko bardzo sprytnie zaplanował i doskonale przewidział zachowanie chętnych na spadek po nim. Emocji nie zabraknie. Warto tę część przeczytać jeszcze z jednego powodu, z niej można się dowiedzieć, jak ma na imię Młody, bo tego wcześniej Marcin Pałasz nie zdradził! 







Trzy tomy przygód Elfa i jego opiekunów spodobają się wszystkim miłośnikom nie tylko książek o zwierzętach, ale i tym, którzy lubią historie z dreszczykiem i powieści kryminalno-detektywistyczne. Tosia lubi je wszystkie, więc Elf szybko stał się jednym z jej ulubionych bohaterów literackich! Mnie również bardzo się ta seria spodobała. Każdą książkę można czytać jak osobną część, a jak pokazuje nasz przykład nie trzeba robić tego chronologicznie. Choć z pierwszego tomu dowiedziałyśmy się naprawdę sporo o historii Elfa.
Smaczku dodaje fakt, że Elf, pan Marcin i Młody istnieją naprawdę. Zdjęcia Elfa i pana Marcina można zobaczyć na okładce i wyklejce, tajemnicą pozostaje wizerunek Młodego, bo został on tylko narysowany;) Jakieś tajemnice być muszą! A jeśli już jesteśmy przy rysunkach, to informuję, że ich autorką jest Kasia Kołodziej. To ona stworzyła proste, ale bardzo dowcipne i wpadające w oko ilustracje, które stanowią dodatkową ozdobę wszystkich książek i są znakomitym uzupełnieniem historii. Historii, które mają dalszy ciąg :)

Sposób na Elfa
Elf wszechmogący
Elf i skarb wuja Leona
Marcin Pałasz
rysunki Kasia Kołodziej
Wydawnictwo Literatura, 2017
Wiek 7+

 

18 komentarzy:

  1. Elf jest świetny! Córka była zachwycona gdy okazało się że będzie lekturą szkolną 🙂

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znamy go, ale mam wrażenie, że w końcu jakaś fajna ksiażka trafiła na listę lektur!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę ciekawa i wartościowa. Dzieciom powinna się podobać.

      Usuń
  3. Nie znałam tych książek, ale pies faktycznie rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wspaniały, aż chciałoby się przygarnąć podobnego.

      Usuń
  4. Ilustrator wykazał się dużym sprytem łącząc animacje z rzeczywistością,książka musi być bardziej odczuwalna przez czytającego. Jedna z ciekawszych propozycji jakie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa, oryginalna i wartościowa. Oby takich książek było jak najwięcej.

      Usuń
  5. Ilustrator wykazał się dużym sprytem łącząc animacje z rzeczywistością,książka musi być bardziej odczuwalna przez czytającego. Jedna z ciekawszych propozycji jakie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja jedenastoletnia córka uwielbia Elfa, ale zaczynała z książkami w innej szacie graficznej. Ta nowa jest jeszcze bardziej atrakcyjna dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam tę starą z księgarnianych półek, ta zdecydowanie szybciej wpada w oko.

      Usuń
  7. Nie znaliśmy wcześniej Elfa, ale chętnie poznamy :)
    Ciekawie piszesz o książkach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że polubicie go równie mocno, jak my.
      Dziękuję za miłe słowa;)

      Usuń
  8. Uwielbiamy książki o zwierzętach dlatego i ta pewno by się nam spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znałem, ale super, ze cos takiego wchodzi.:) wreszcie może ksiazka, ktora faktycznie zainteresuje dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinna spodobać się wszystkim, każdy w tej historii znajdzie coś dla siebie.

      Usuń