środa, 29 marca 2017

Środowe recenzje: Przyjaciele. "Charlie Ciuch-Ciuch" (Prószyński i S-ka)

Ci, którzy zaglądają tu regularnie wiedzą, że jedną z pasji Tosi są pociągi. Miłością do nich zaraził ją dziadek-kolejarz z zawodu i zamiłowania. Dziś nie spędzają już tak dużo czasu bawiąc się lokomotywami, ale nadal uwielbiają jeździć razem pociągiem i poznawać tajniki tego środka lokomocji. Dlatego też wypatruję na księgarskich półkach książek poświęconych pociągom, bo dziadek spędza z nią dużo czasu, a amatorem lektur o księżniczkach nie jest. Te o kolei woli zdecydowanie bardziej;) Tej jeszcze nie widział, ale ja zdążyłam ją już wypróbować na Tosi.


Charlie Ciuch-Ciuch to niedługa, bardzo ładnie wydana książeczka o przyjaźni łączącej lokomotywę i maszynistę. Tytułowy Charlie to parowóz Big Boy 402, zaś prowadzący go maszynista ma na imię Bob i pracuje w przedsiębiorstwie kolejowym Mid-World. Maszynistę i parowóz łączy pewna tajemnica, której nie zna nikt inny. Bob i Charlie potrafią się porozumieć! Bo Charlie potrafi mówić! Od tej pory jeżdżąc rozmawiają ze sobą. Ich przyjaźń kwitnie, razem pokonują kolejne kilometry torów.

Maszynista Bob i Charlie spędzili razem wiele szczęśliwych dni
i rozmawiali o wielu sprawach.
Maszynista Bob mieszkał sam, a Charlie był jego pierwszym
prawdziwym przyjacielem, odkąd jego żona zmarła dawno temu
w Nowym Jorku.

I pewnie dalej jeździliby razem w bliższe i dalsze trasy, gdyby pewnego dnia w parowozowni, na miejscu Charliego nie pojawiła się nowa lokomotywa spalinowa. Miała opływowy kształt, piękny błyszczący lakier i umie pędzić po torach. Teraz on będzie najszybszą lokomotywą w okolicy. 

Niegdyś Charlie był najlepszym parowozem świata, ale teraz jest stary i przecieka mu kocioł. Niestety, już czas na emeryturę.

Bob nie może się z tym pogodzić, decyduje się więc na odejście z pracy, już nie prowadzi pociągów, zajmuje się za to myciem maszyn. Dawni koledzy śmieją się z niego, wypominając mu, że nie rozumie postępu technicznego i kieruje się sentymentami. Tymczasem odstawiony na boczny tor Charlie rdzewieje i z każdym kolejnym dniem jest coraz smutniejszy. W jego budce mieszka stado myszy, a w kominie rodzina jaskółek. Sytuacja wydaje się beznadziejna, dla starego parowozu nie ma już żadnego ratunku... Pewnego dnia do lokomotywowni przyjeżdża Pan Martin, przez Mid-World. Musi szybko dojechać do Topeki, bo tam jego córka gra pierwszy recital fortepianowy. Ale na stacji nie ma żadnej wolnej lokomotywy... Czy uda się rozpalić palenisko Charliego i uratować sytuację? To pozostanie moją tajemnicą, bo w tej książce tajemnic jest znacznie więcej i najlepiej będzie, jeśli odkryjecie je sami (albo z Waszymi dziećmi).

Tajemnicą jest nie tylko fakt, że parowóz i maszynista ze sobą rozmawiają. Równie tajemnicze jest nazwisko autorki, na okładce czytamy, że książka powstała w 1942 roku i wyszła spod pióra Beryl Evans. Smaczku dodaje fakt, że ta historia została przytoczona przez Stephena Kinga w jednej z jego powieści. Do tej pory istniała tylko tam, dopiero w 2016 wydawnictwo Simon&Schuster wydało ją, jako osobną książkę. Nic nie było jednak wiadomo o osobie autorki. Czy oprócz tej książki napisała coś więcej, czy Charlie Ciuch-Ciuch to jej jedyne dzieło? Wydawnictwo do końca trzymało w tajemnicy tożsamość autorki. Na premierze książki pojawiła się za to aktorka Alisson Davies, ale przecież to nie ona ją napisała. Dlaczego postać pisarki jest tak tajemnicza? Bo książka jest autorstwa samego Stephena Kinga, to on wymyślił opowieść o nawiedzonym pociągu, którą umieścił w fabule swojej powieści. Teraz możemy ją czytać jako osobną książkę. Co dla rodziców, którzy uwielbiają książki Kinga będzie szansą na rozbudzanie w swoich pociechach miłości do tego pisarza;)

Czy warto po nią sięgnąć? Moim zdaniem tak. Jest to oryginalna i bardzo ciekawa opowieść o przyjaźni i oddaniu, o dążeniu do celu i pokonywaniu trudności. Można mieć wątpliwości co do ilustracji, bo parowóz nie przypomina sympatycznych lokomotyw z bajki Tomek i przyjaciele. Charlie ma upiorny uśmiech i niezbyt przyjazne spojrzenie. Ale patrząc na tę książkę całościowo, łącząc opowieść z osobą jego autora i tematyką tworzonych przez niego powieści, otrzymujemy spójny i bardzo interesujący utwór, który spodoba się nie tylko dzieciom, ale i ich rodzicom. Obowiązkową lekturę dla miłośników pociągów, Kinga i ładnie wydanych książek.








 
Charlie Ciuch-Ciuch
Beryl Evans
ilustracje Ned Dameron
tłumaczenie Maciejka Mazan
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2017
Wiek 5+

Za książkę dziękuję



11 komentarzy:

  1. Mój syn byłby zachwycony. Mnie zresztą też się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już ostatnio widziałam tę książkę na jakimś blogu, wcześniej nie miałam pojęcia, że King pisze również dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie, chyba nikt nie wiedział!

      Usuń
  3. Super wpis ! zapraszam do nas: fairydoorandmooore.pl - teraz na tapecie pamiątki komunijne ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaraz zaraz- to serio ten sam King od książek dla dorosłych? :D Ale zaskoczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Intrygujący jest dla mnie fakt, że autorem jest King! Co prawda nie czytam jego książek, ale wersja dla dzieci musi być ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie, ale tę przeczytałam z przyjemnością.

      Usuń
  6. Trochę straszna ta ciuchcia, może się przyśnić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, ale na razie nam się nie przyśniła!

      Usuń