środa, 15 marca 2017

Środowe recenzje: Do gwiazd, czyli "Marcelinka rusza w Kosmos" (Wydawnictwo TADAM)

Ta książka do razu przykuwa uwagę. Okładka nie kipi kolorami, a jednocześnie trudno przejść obok niej obojętnie. Rzut oka do wnętrza książki i już wiemy - w rękach trzymamy coś bardzo wyjątkowego.

Szerokim rzeszom czytelników (a może raczej czytelniczek) Janusz Leon Wiśniewski znany jest jako autor Samotności w sieci, która święciła tryumfy na listach bestsellerów piętnaście lat temu. Tym razem pisarz wziął na warsztat książkę dla młodych czytelników i powrócił do swojej pierwotnej profesji. Bo zanim powstała Samotność w sieci Janusz Leon Wiśniewski zgłębiaj tajniki nauk ścisłych. Tematyka powieści Marcelinka rusza w Kosmos jest bardzo bliska zainteresowaniom naukowym pisarza, który jak sam zapewnia w podtytule przekazuje na ręce czytelników "bajkę trochę naukową". Jej tytułowa bohaterka pojawiła się po lewej stronie Wszechświata. Wydawało jej się, że wokół niej nie ma nikogo, zdziwiła się, gdy napotkała Żywą Duszę. To spotkanie było początkiem niesamowitej przygody, która stała się udziałem dziewczynki w czerwonej sukience. A historia rozpoczyna się sceną, którą pamiętamy z Małego Księcia. Żywa Dusza chce, żeby Marcelinka coś jej opowiedziała. A dziewczynka od razu przypomina sobie, że kiedyś pewien chłopiec poprosił pewnego pilota, żeby narysował mu baranka. Dlatego od razu mówi, że ani nie umie ładnie opowiadać, ani nie potrafi narysować baranka. Może za to narysować słonia, którego połknął wąż. Ale Żywa Dusza nie chce węża, co więcej wydaje jej się dziwną sytuacja, w której wąż połyka ogromnego słonia, mógłby mieć problem nawet z połknięciem małego słonia. Poza tym taka sytuacja byłaby bardzo smutna. Dlatego Żywa Dusza zadaje Marcelince pytanie: Chciałabyś, żeby wąż połknął malutkiego słonika, który przytula się do swojej mamusi? Ale Marcelinka wie przecież, że opowieść o wężu i słoniu to bajka, a w bajkach jest inaczej niż w życiu. Żywa Dusza nie odpuszcza, chce usłyszeć upragnioną historię, a Marcelinka nie mówi nie. Tak rozpoczyna się ich znajomość, która już niedługo zaprowadzi ich w zupełnie wyjątkowe miejsce. Razem przemierzą Wszechświat, zajrzą w każdy zakątek galaktyki. Będą szukać Najważniejszego, a przy okazji rozmawiać o latach świetlnych, kometach, atomach i grawitacji, a także rozważać czym jest COŚ i NIC. Dokąd dotrą? Tam, gdzie można odkryć Wielką Tajemnicę Najważniejszego, ale czego dowie się Marcelinka nie zdradzę, bo musicie tę tajemnicę odkryć razem z bohaterką książki.

Nigdy wcześniej nie czytałam powieści Janusza Leona Wiśniewskiego, nie mogę, więc powiedzieć, czy pisze lepiej dla dzieci, czy dla dorosłych. Stwierdzić mogę jedno - dla dzieci pisze bardzo ciekawie! Jest magicznie, naukowo, filozoficznie, a jednocześnie zrozumiale dla młodych czytelników. Nawet jeśli nie będą znali znaczeń użytych w tekście słów nie muszą się martwić, na końcu książki znajduje się specjalny kod, który po zeskanowaniu przeniesie czytelników na stronę internetową poświęconą książce. Tam można znaleźć słowniczek pojęć pojawiających się w tekście. A przy okazji pogłębić wiedzę i jeszcze lepiej poznać Marcelinkę. Do samej książki również warto wracać, bo jest naprawdę magiczna i urzekająca. Niesamowite ilustracje, wspaniała opowieść i ciekawy sposób przekazywania wiedzy. A z połączenia tych trzech rzeczy wyłania się książka niezwykła, która zabiera czytelników we wspaniałą podróż, na końcu której czeka Tajemnica...






Marcelinka rusza w Kosmos. Bajka trochę naukowa
Janusz Leon Wiśniewski
ilustracje Ania Jamróz
Wydawnictwo TADAM, 2017

Za książkę dziękuję

6 komentarzy:

  1. O kosmosie to mój syn godzinami może rozmawiać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może ta książka przypadnie mu do gustu:)

      Usuń
  2. Mój syn jeszcze zdecydowanie za mały na tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale kiedyś urośnie, więc warto o niej pamiętać:)

      Usuń
  3. Bardzo fajnie się zapowiada. Pomalutku czytamy 😊

    OdpowiedzUsuń